niedziela, 21 maja 2017

Czy "Czereśnie zawsze muszą być dwie"? - na to pytanie odpowiada w swej najnowszej powieści Magdalena Witkiewicz

Książka „Czereśnie zawsze muszą być dwie” to kolejna powieść Magdaleny Witkiewicz, którą miałam przyjemność pochłonąć. Wcześniej pisałam Wam o moich wrażeniach z lektury: „Awarii małżeńskiej” (napisanej przez pisarkę we współpracy z Nataszą Sochą – link do recenzji), „Szkoły żon” (opis) oraz „Po prostu bądź” (moje wrażenia). Książki te w większości bardzo mi się podobały, dlatego gdy otrzymałam najnowszą – byłam naprawdę szczęśliwa. Czy po jej lekturze nadal emanuję szczęściem?


Opis książki pochodzący z jej okładki

„Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.”

Moje wrażenia

Książka „Czereśnie zawsze muszą być dwie” już od pierwszych stron zupełnie pochłonęła mnie swoją treścią, zafascynowała przedstawionym światem i zaciekawiła do tego stopnia, że przy pierwszym podejściu przeczytałam 150 stron, a gdyby nie pilne obowiązki rodzicielskie – na pewno bym się od niej nie oderwała. Później życie wymusiło ode mnie kilka dni przerwy w czytaniu, bym przy kolejnych dwóch podejściach (w trakcie podróży) – zakończyła lekturę. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek podczas trzech krótkich (bo upływ czasu podczas lektury nie istniał) spotkań z książką – zakończyła czytać prawie 500-stronicową historię. Z pełnym zdecydowaniem twierdzę, iż jest to najlepsza powieść Magdaleny Witkiewicz i jestem baaardzo szczęśliwa, że trafiła ona w moje ręce. :))
Od pierwszych stron pokochałam panią Stefanię Pilch (starszą przyjaciółkę głównej bohaterki), a niedługo później Zofię Krasnopolską (wiodącą w książce postać), Szymona Jarosławskiego, pana Andrzeja, Henryka Dworaka i Annę Rościszewską. Całą opisaną zwierzynę: psy, kota i kury, polubiłam równie mocno. ;) Szczęśliwie spotkałam się w powieści również z postaciami, które od początku trudno darzyć sympatią, niejakim Markiem Więcławskim i Jakubem Rzepeckim. ;) Smaczku całej historii dodała również tajemnicza kobieta – pojawiająca się w okolicach willi Zosi.
Trudno, czytając powieść, nie pokochać Rudy Pabianickiej oraz starej, zaniedbanej i nadgryzionej zębem czasu willi, która łączy opisane w książce historie. To miejsce zaczynamy lubić do tego stopnia, iż mamy chęć się w nim znaleźć, obejrzeć ogród i pomieszczenia, w których toczyło się życie bohaterów, zobaczyć pozostawione w nim meble, pamiątki i w pełni poczuć ten wyjątkowy, opisany w książce klimat. Fascynująca jest historia willi, a raczej kolejnych jej mieszkańców, do której poznania stopniowo przybliża nas autorka.

„Dom to nie tylko mury i szczelne okna. Dom to przede wszystkim ludzie. Śmiech, oddechy, głośne rozmowy i szepty.”

Pisarka przedstawiła w książce cztery różne historie, mające miejsce w odmiennych czasach, a każda z nich jest równie intrygująca. To powieść o narodzinach i umieraniu, radościach i smutkach towarzyszących nam każdego dnia, o miłości, emocjonalnych zawodach oraz rozstaniach, o dążeniu do szczęścia, realizacji pragnień, powstawaniu na nogi po spotykających nas w życiu tragediach oraz o tym, że każdy człowiek (podobnie jak drzewo czereśni) – potrzebuje drugiego, aby w pełni cieszyć się życiem i rozkwitać każdego kolejnego dnia.
Podczas lektury książki Magdalena Witkiewicz zaserwowała mi gamę różnorodnych emocji – od rozmarzenia, radości, zadowolenia, poprzez irytację, złość (na niektórych bohaterów), nieustającą ciekawość (książka pełna jest zagadek), po zamyślenie i smutek, niekiedy tak ogromny, że w oczach pojawiały mi się łzy i musiałam przerwać lekturę, aby nie dać się ponieść emocjom i nie rozpłakać się na dobre.
Czytając książki Magdaleny zawsze odnajduję w nich mnóstwo wspaniałych, mądrych myśli życiowych. Oto kilka z nich:

„Czasem życie daje nam szansę, a my za późno ją dostrzegamy. Czasem możemy dotknąć naszych marzeń, ale odwlekamy te chwile. Na potem, na za godzinę, za miesiąc. Na moment, kiedy będziemy do tego perfekcyjnie przygotowani. A czasem trzeba żyć chwilą. Łapać szczęście szybko w dłonie. Nieważne, że nie mamy na sobie fraka i sukienki balowej, drugi raz życie może nam nie dać szansy.”

„Chodząc po tych cmentarzach, uzmysławiałem sobie, że nie tylko ja kogoś straciłem, ale każdy grób, który widziałem, oznaczał dla kogoś stratę. Moja rozpacz nie była wyjątkowa. (…) Czy chcesz, czy nie chcesz, nadejdzie taki dzień, że umrze ktoś bliski. I będzie ci bardzo źle. No chyba, że to ty odejdziesz pierwsza. Wtedy ktoś inny będzie rozpaczał.”

„Wiem, że ludzie w naszym życiu pojawiają się po coś. Przychodzą, czasem zostają z nami na dłużej, a czasem odchodzą. Ważne, byśmy zrozumieli, po co los postawił ich na naszej drodze.”

„Chodzi o to, by pięknie przeżyć każdy dzień. By zasypiać z myślą, że zrobiło się wszystko. By tak żyć, że wieczorem, gdy kładziesz się spać, niczego nie żałować.”

Ze względu na niewielką powierzchnię naszego mieszkania – liczba pozostających u mnie na stałe książek jest mocno ograniczona. Pozostawiam sobie jedynie perełki, do których planuję wracać. Książka „Czereśnie zawsze muszą być dwie” z całą pewnością znajdzie wśród tych woluminów swoje miejsce.


Za powieść oraz możliwość poznania przedstawionych w niej czterech wspaniałych historii ogromnie dziękuję jej autorce - Magdalenie Witkiewicz. Miałam wielkie szczęście, że ta książka trafiła w moje ręce.

A Wy znacie książki pisarki? Jaką powinnam przeczytać teraz? :))

środa, 17 maja 2017

Najlepsze premiery książkowe maja - część 3

Przyszedł czas na trzecią (ostatnią) odsłonę najlepszych, według mnie, książkowych premier maja. Pozycje o których dziś Wam napiszę pojawią się na rynku wydawniczym w drugiej połowie miesiąca. Starałam się jak najbardziej ograniczyć ilość wybranych lektur, więc skoncentrowałam się wyłącznie na tych najbardziej przeze mnie wyczekiwanych.

23 maja za sprawą wydawnictwa Replika pojawi się szczególna dla mnie lektura, bo nie dość, że pierwsza część, której jest ona cyklem, ogromnie mnie zaciekawiła, to jeszcze książka objęta jest m.in. moim patronatem. Mowa tu o drugim tomie serii „Spacer Aleją Róż” autorstwa Edyty Świętek, zatytułowanym „Łąki kwitnące purpurą”.


Rodzina Szymczaków, którą pokochały tysiące czytelników, powraca w II tomie sagi Spacer Aleją Róż. To epicka opowieść mocno osadzona na płaszczyźnie społeczno-obyczajowej. Fikcja literacka przeplata się z autentycznymi zdarzeniami, a postaci wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dzisiaj spoglądają na nas z kart książek historycznych. 
Autorka poczytnych powieści w brawurowy sposób serwuje osadzoną w realiach wczesnego PRL-u historię rodzinną ze zbrodnią i zemstą w tle. 

Dynamicznie wzrastająca najmłodsza dzielnica Krakowa ciągle jeszcze przypomina miasto rodem z dzikiego zachodu. Pomiędzy nowymi domami, przeludnionymi barakami i terenami budowlanymi kwitnie hazard, a sprawiedliwość bywa wymierzana na własną rękę. Za dnia wznoszone są domy, kina, szpital oraz szkoły, natomiast nocami w mrocznych zaułkach czają się przestępcy oraz prostytutki. Nad głowami mieszkańców, niczym mityczny miecz Damoklesa, wisi groźba wybuchu kolejnej wojny. Oto Nowa Huta lat 50. – siedlisko socrealistycznego absurdu, w którym rozrastająca się rodzina Szymczaków poszukuje swojego miejsca w świecie. 
Bronek nie może odnaleźć szczęścia w małżeństwie i wciąż tęskni za Bogumiłą. Do miasta przyjeżdża Andrzej, aby z dala od Pawlic uporać się z rozpaczą po tragicznie zmarłej Agacie. Julia z przestrachem odkrywa, że jest obserwowana przez tajemniczego mężczyznę o podejrzanym wyglądzie. W dodatku pewnego dnia na nowohuckich łąkach robotnicy natrafiają na makabryczne znalezisko…” 

Tego samego dnia (23 maja) ma pojawić się w księgarniach również „Niebo pod Śnieżką” Joanny Sykat. Nie czytałam jeszcze żadnej publikacji tej autorki, ale od dawna jej książki ogromnie mnie ciekawią. Cieszę się niezmiernie, gdyż dzięki pani Joannie i pani Magdalenie z wydawnictwa Replika książka w najbliższym czasie ma do mnie trafić. Już nie mogę się doczekać lektury, zwłaszcza że główna bohaterka to moja rówieśniczka. ;)


"Kinga ma na koncie prawie czterdzieści lat i przeszłość małżeńską w kolorze buraczka.
Gdy w babcinej szafie znajduje nić, po której trafia do Kowar – karkonoskiego miasteczka słynącego niegdyś z fabryki dywanów – zaczyna tkać swój własny kolorowy kobierzec. Jest w nim miejsce na soczystą zieleń lip, szarość chmur i błękit nieba. Na żółć zazdrości o uczucia. Jest wreszcie barwa fiołka, który pachnie tak samo po polsku i po niemiecku.
W co ułoży się wzór na tkaninie Kingi? Czy kobieta zdoła spleść zgrabnie wszystkie wątki ze swojego dzieciństwa? A może znajdzie wśród nich również współczesny, na którym da się oprzeć marzenia o przyszłości?"

Dzień później (24 maja) spod skrzydeł Filii na świat wynurzy się „Tatarka” Renaty Kosin, która dzięki pani Katarzynie z wydawnictwa trafić ma i do mnie. Bardzo się cieszę, bo książki pisarki zapowiadają się na znakomite kąski, a ta rozpoczyna się w noc świętojańską, pełną wróżb i magii. Mamy w niej do czynienia z podlaską zielarką i tatarską fałdżejką (z przyjemnością dowiem się, kto to taki). Do tego domek na Podlasiu, który już teraz widzę oczyma wyobraźni… ech… To wszystko brzmi baaardzo klimatycznie. 


"Malowniczy dworek w podlaskich
Bujanach, noc świętojańska
i siła tradycji, która jest dobrym duchem,
ale czasem także przekleństwem pokoleń.
Piękna historia o mocy przyjaźni
i różnych odcieniach miłości.
Czas letniego przesilenia to święto zjednoczenia największych przeciwstawnych sobie sił – ognia i wody, słońca i księżyca, mężczyzny i kobiety oraz tego, co ich łączy i jednocześnie dzieli.
W noc świętojańską, pełną ludowej magii i wróżb, Ksenia plecie wianek z polnych kwiatów i ziół, by rzucić go w nurt Biebrzy i poznać odpowiedzi na zapisane w sercu pytania.
Nie jest to jednak tak proste, jak by się wydawało. Podlaska zielarka zdradza stare sekrety, tatarska fałdżejka odprawia własne uroki… Za ich sprawą ścieżki, którymi podąża Ksenia, plączą się coraz mocniej.
Na szczęście stary dworek w Bujanach – otoczony kwiatami, aromatycznymi ziołami i dobrą energią – daje Ksenii siłę, by podążać drogą, którą wiedzie ją intuicja.
Poprzez pełne uroku podlaskie krajobrazy, w otoczeniu prastarych słowiańskich zaklęć i w towarzystwie oryginalnych przyjaciół, ekscentrycznej babki i ciemnookiego Tatara, Ksenia zbliża się do rozwiązania sekretu swojej rodziny.
Odnalezienie właściwej drogi pozwoli Kseni na dotarcie do najpilniej strzeżonych tajemnic, a odkrycie kart rodzinnej historii przyniesie jej duszy ukojenie, a sercu przywróci jego właściwy rytm."

Również od 24 maja za sprawą wydawnictwa Novae Res w księgarniach dostępna ma być książka Agnieszki Lingas – Łoniewskiej pt. “Wszystko wina kota”. Zapowiada się na lekką, zabawną lekturę.


Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści.
Jednocześnie namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito.
'Wszystko wina kota!' to optymistyczna historia o zaufaniu i przyjaźni, a także o tym, jak cienka może być granica dzieląca dwa pozornie odległe światy.
A gdzie w tym wszystkim wina futrzaka?
Przeczytajcie "

Tego samego dnia za sprawą wydawnictwa Videograf S.A. do rąk czytelników trafić ma trzecia część serii „Zemsta i przebaczenie” Joanny Jax pt. „Rzeka tęsknoty”. Nie czytałam jeszcze poprzednich książek z tego cyklu, ale treść ich wydaje się ogromnie interesująca, a okładki są bardzo klimatyczne. Jak na razie zdobyłam ebooki „Narodziny gniewu” i "Otchłań nienawiści".


"II wojna światowa dobiega końca. Europa podnosi się ze zgliszcz i czuć powiew wolności. Jednak nie dla wszystkich oznacza to koniec kłopotów, a z biegiem czasu następuje głęboki podział nowego świata. Los rozdziela czwórkę bohaterów i każdego z nich stawia przed trudnymi wyborami i wyzwaniami, a brzemię wojny odciska na ich życiu bolesne piętno. Czy uda się pokonać rosnące mury, a miłość i przyjaźń wygrają z nienawiścią i egoizmem, gdy ludzkie ścieżki wyznacza historia? Ucieczki nazistów, stalinowskie rządy, kołymskie gułagi i walka o władzę, a gdzieś pomiędzy toczące się życie zwykłych ludzi."

Wydawnictwo Pascal postanowiło 24 maja uraczyć nas kolejną (trzecią już) książką Magdaleny Majcher pt. „Matka mojej córki”. Przyznam się Wam, że niedawno zaczęłam czytać „Stan nie!błogosławiony” i zapowiada się na doskonałą lekturę. Ogromnie ciekawi mnie również najnowsza książka Magdy. Już sama okładka zachęca (niemal zmusza) nas do zakupu. ;) Do tego dodać pomysł na fabułę i język jakim posługuje się autorka (lekki i przyjemny, mimo trudnego tematu dzieła) i… po prostu trzeba tę książkę nabyć. ;)

Piękna opowieść o obezwładniającej sile więzi matki i dziecka, potężniejszej od rodzinnych tajemnic i powtarzanych latami kłamstw.
Nina w wieku szesnastu lat przeżyła pierwszą miłość i... zaszła w ciążę. Teraz niechętnie przyjeżdża do rodzinnej Czeladzi. Życie zmusza ją jednak do porzucenia kariery w bankowości i powrotu do domu. Musi uporać się nie tylko ze śmiercią ojca, ale również z własną przeszłością…
Czy Nina znajdzie w sobie odwagę, by stanąć oko w oko z prawdą? Czy będzie potrafiła naprawić błędy z przeszłości i stać się matką dla swojego dziecka?”

Jedyna zagraniczna premiera o jakiej dziś Wam powiem (ze względu na mnogość polskich tytułów, które bardzo chciałabym przeczytać) to „Szóste okno” Rachel Abbott, mająca 26 maja ukazać się nakładem wydawnictwa Filia Mroczna Strona. Nie przeczytałam jeszcze żadnej książki z cyklu „Tom Douglas”, ale chętnie bym po nie sięgnęła. Zawsze, gdy się pojawiają przykuwają moją uwagę. 


Prawda boli, ale kłamstwa mogą zabić.
Po śmierci męża Natalie Gray wiąże się z jego najlepszym przyjacielem, Edem Cooperem. Kobieta pragnie, aby zastąpił on ojca jej dorastającej córce, Scarlett, z czasem jednak zaczyna podejrzewać, że intencje mężczyzny nie są do końca czyste.
Natalie próbuje zapewnić sobie i córce bezpieczeństwo, dlatego wkrótce przeprowadzają się do kolejnego domu. To miejsce również skrywa swój mroczny sekret.
Być może znacznie gorszy od tego, przed którym uciekły. 
Tymczasem Tom Douglas prowadzi śledztwo w sprawie samobójstwa nastolatki. Ślady doprowadzają go do Natalie i Scarlett. Czy Douglas zdąży ochronić je przed prawdą, która może zniszczyć ich życie na zawsze?”

Ostatnia książka, która kusi mnie szczególnie to mająca pojawić się na rynku 30 maja za sprawą wydawnictwa Novae Res pozycja „Nic zobowiązującego” Magdaleny Kalisz. Zwróciłam na nią uwagę, ponieważ przyciągnęła mnie jej okładka. Ponad to zapowiada się interesująca, lekka, może zabawna, ale jednocześnie niosąca przesłanie lektura, a ja takie książki lubię. Ponad to – byłaby to kolejna polska pisarka, której twórczość chętnie poznam.


"Nic zobowiązującego? Pozory z reguły mylą. Milena ma babcię, brata i rudego kota. Ma też etat w przedszkolu jako nauczycielka i stare mieszkanie z niemodnymi meblami i przerdzewiałą wanną na czterech nóżkach. Żyje w małym miasteczku, gdzie życie toczy się wolno i sennie. Sama Milena też wydaje się być nudna, ze swoimi skłonnościami do zasmucania się, bladą cerą i cynizmem w szarych oczach. Jest cicha, melancholijna, poniekąd trochę dziwna. Nie ulega emocjom ani wzruszeniom. Nie zwraca uwagi na przyziemne rzeczy. Nie jest ani zbyt kobieca, ani zbyt kochliwa. Przynajmniej do czasu, kiedy nie robi najbardziej szalonej rzeczy w swoim życiu i nie ląduje w łóżku z facetem, którego prawie nie zna.
'Czy żałuję? Z jednej strony tak, z drugiej nie. Żałuję, bo teraz mam mętlik w głowie. Jakaś część mnie uważa, że postąpiłam głupio i nierozsądnie. Inna mówi – dobrze ci tak. Masz nauczkę na przyszłość. Jeszcze inna twierdzi, że przynajmniej spróbowałam…' "

Czy wśród przedstawionych przeze mnie książek Wam również jakieś wpadły w oko i chcielibyście je przeczytać? A może inne książki, które mają pojawić się w drugiej połowie maja Wy mi polecicie?

niedziela, 14 maja 2017

Czytelnicze i blogowe podsumowanie kwietnia

Czas najwyższy pokazać Wam książki, jakie przeczytałam w kwietniu. W sumie było ich 8, choć jednej pozycji na razie nie mogę zdradzić. Czytałam ją przedpremierowo i nie dostałam jeszcze zgody autorki na chwalenie się tym faktem. Tytuł zachowam zatem w tajemnicy dziś pisząc jedynie ile książka liczy stron, a w swoim czasie powiem Wam o jakie dzieło chodziło. Zapraszam zatem na moje podsumowanie kwietnia!


1. „Cień burzowych chmur”, czyli pierwszy tom z serii „Spacer Aleją Róż” Edyty Świętek (349 str.) – moja opinia
2. „Chwila na miłość” Joanny Stovrag (350 str.) – recenzja tutaj
3. „Hormonia” Nataszy Sochy (345 str.) – moje wrażenia
4. „Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę.” (302 str.) – recenzja
5. „Alicja w krainie czasów. Czas odzyskany.” (305 str.) – moja opinia
6. „Maski zła” Iwony Banach (299 str.) – tu wrażenia
7. „Hobbit” J.R.R. Tolkien (220) – recenzja pojawi się niebawem
8. Książka, której tytułu na razie nie mogę zdradzić (230 str.) – żałuję, ale na recenzję musicie poczekać. 

Łącznie w kwietniu przeczytałam 2400 stron, co daje 80 stron przeczytanych dziennie. Świetny wynik jak na mnie, choć ostatnio doszłam do wniosku, że te obliczenia nie zawsze są adekwatne. Trudno przecież jeśli chodzi o przeczytane strony porównywać lekką obyczajówkę do książki bardziej wymagającej tematycznie, albo którąś z przeczytanych przeze mnie w tym miesiącu książek skonfrontować ze „Szczygłem” Donny Tartt lub „Małym życiem” Hanya Yanagihara na przykład. ;) Nadal jednak będę liczyła te strony, bo dobrze się przy tym bawię i gdy pokonuję swoje wcześniejsze wyniki również sprawia mi to nie lada radość.


W kwietniu na blogu przeczytać mogliście również recenzję książki „Czarci krąg” mojej wspaniałej sąsiadki (będę się chwaliła do upadłego! A co! ;) ) Iwony Banach (moja recenzja).
Jak co miesiąc podsumowałam ostatnie czytelnicze i blogowe 30 dni, w kwietniu był to marzec - tutaj, zaś tu przedstawiłam najlepsze według mnie premiery miesiąca, z których przeczytałam niestety tylko jedną, a mianowicie „Jak kamień w wodę” Hanny Greń. Jeśli Wam udało się przeczytać inne spośród wypatrzonych przeze mnie premier marca, koniecznie pochwalcie się tym faktem i napiszcie jak Wam się one podobały. :) 
Podsumowałam również dotychczasowy przebieg cyklu „Polscy autorzy polecają” (tutaji opublikowałam jego 5 część. Tym razem o najlepszych książkach opowiadały: Anna Klejzerowicz, Hanna Greń, Magdalena Knedler i Agnieszka Lis. Jeśli macie chęć wrócić do tego posta – zapraszam tu
Za swój największy sukces uważam objęcie patronatem książki „Łąki kwitnące purpurą” Edyty Świętek. To mój pierwszy patronat, więc jestem ogromnie podekscytowana i szczęśliwa. Chwaliłam się Wam tym faktem tutaj

Na dziś to byłoby tyle. A jak Wam udał się kwiecień? Jakie są Wasze sukcesy? Z przyjemnością o nich przeczytam.

sobota, 13 maja 2017

"Odroczone nadzieje" Anety Krasińskiej - bo w życiu nie zawsze jest łatwo

Odroczone nadzieje” to trzecia powieść Anety Krasińskiej, jaką przeczytałam. Wcześniej cieszyłam się przygodą z książkami „Szukając szczęścia” (moja opinia) oraz „Finezja uczuć” (recenzja tutaj). Obie bardzo mi się podobały. Jeśli jesteście ciekawi, jakie wrażenia obudziła we mnie lektura „Odroczonych nadziei” zapraszam do lektury posta. 


Opis z okładki

Aldona ma poczucie przegranej. Odrzucona przed laty przez rodzinę, zawiedziona przez mężczyznę, którego pokochała, postanawia skupić się na pracy. Kariera zawodowa pozwala jej zagłuszyć samotność i osiągnąć niezależność materialną. Kiedy dawny związek ponownie ożywa, Aldona z optymizmem patrzy w przyszłość. Względną stabilizację zakłócają problemy zdrowotne rodziców. Targana emocjami kobieta stawia na szali swoje życie zawodowe, potrzeby i uczucia, by sprostać karkołomnemu zadaniu, jakim jest opieka nad chorą na alzheimera matką. W zderzeniu z tą straszną chorobą musi przewartościować dotychczasowy sposób myślenia. Nieoczekiwane komplikacje zdrowotne matki uruchamiają lawinę skrajnych emocji i uświadamia jej pustkę, w jakiej się znalazła. Kobieta zaczyna prowadzić blog, który staje się dla niej rodzajem psychoterapii i rozrachunkiem z przeszłością. Na szczęście dla niej za drzwiami już czeka przyszłość...”

Moje wrażenia z lektury

Aneta Krasińska w swojej najnowszej powieści poruszyła bardzo ważny temat. Temat, o którym staramy się nie myśleć na co dzień, a który może stać się elementem życia każdego z nas. Większość ludzi chciałaby, aby ich rodzice wiecznie byli zdrowi, silni (takimi, jakimi widzieliśmy ich w dzieciństwie, młodości) i jest to zupełnie naturalne. Niestety w rzeczywistości nieliczni z nas będą mogli cieszyć się takim stanem rzeczy, a niejednemu przyjdzie zmagać się z chorobą bliskich i podejmowaniem w związku z tym najtrudniejszych decyzji w swoim życiu.
Mama Aldony (głównej bohaterki książki) choruje na Alzheimera. Aldona postanawia zaopiekować się rodzicielką, gdyż nie wyobraża sobie, aby ta miała trafić do domu opieki. Stan rodzicielki z dnia na dzień się pogarsza, wymaga ona coraz większej pomocy, trwanie przy niej staje się coraz bardziej uciążliwe. Życie bohaterki zostaje całkowicie podporządkowane chorobie mamy. Aldona zaczyna prowadzić blog, który staje się dla niej rodzajem terapii i ukazuje kolejne etapy jej życia przy chorej. Wpisy blogowe bohaterki ogromnie mi się podobały. Zawierają mnóstwo pytań oraz mądrych, życiowych przemyśleń.

Nic nie przychodzi samo i każda relacja międzyludzka wymaga zaangażowania dwóch stron. Związek nie istnieje, jeśli pielęgnuje go tylko jedna z zainteresowanych osób. Każdy gest, każdy uśmiech, dotyk ma znaczenie...”

Zaufanie jest nieodłącznym towarzyszem miłości i dopóki mocno trzymają się za ręce, ich związek jest nierozerwalny, bezpieczny wobec wszelkich przeciwności losu, bez względu na czas czy miejsce. Bezgraniczne zaufanie zakrawa na głupotę, ale jego brak niszczy każdą relację.”

Egoizm to słowo nacechowane negatywnie, od którego stroniłam. Zawsze obawiałam się tego, co powiedzą o mnie ludzie, jeśli zamiast myśleć o innych najpierw zadbam o siebie. Łudziłam się, że ktoś to doceni, ale nikomu nie chce się doszukiwać w innym człowieku jego dobrych cech. Łatwiej wytknąć mu to, co zrobił nie tak. W takich chwilach ważny jest pancerz, który powinniśmy sobie umieć stworzyć. To nasza gwarancja spokoju i izolacji od negatywnych uczuć i opinii, na które jesteśmy narażeni każdego dnia.”



Aldona wspomina w powieści swoje dzieciństwo oraz młodość, opisuje trudne relacje z rodzicami, rodzeństwem, pierwszą przyjaźń, miłość, pierwszy zawód miłosny… Jedna z historii obudziła we mnie ogromne emocje, wywołała niewysłowiony smutek oraz złość wobec rodziców Aldony. Zupełnie nie potrafiłam zrozumieć ich postępowania i najgorsze możliwe słowa cisnęły mi się na usta. Myślę, że w tej powieści każdy znajdzie coś, co jego osobiście szczególnie ujmie, czy poruszy.
Bohaterka często denerwowała mnie swoim podejściem do życia. Miałam wrażenie, iż problemy całego świata przyjmuje na siebie, koncentruje się na negatywnych cechach i zachowaniach innych ludzi, a w najmniejszym stopniu nie dba o swoje życie. Traci pracę, miłość (przez własne jej zaniedbanie) i opiekując się mamą – zupełnie nie myśli o swoim spełnieniu. Nie sprawia sobie nawet drobnych przyjemności. Aldona cały czas opowiada o tym, jak jej jest ciężko. Byłam zła, że robi z siebie wyłącznie cierpiętnicę, a to co dobre, mija gdzieś obok. Z drugiej strony wiem doskonale, że łatwo nam (często niesprawiedliwie) oceniać innych ludzi, kiedy sami nie znajdujemy się w ich skórze, w ich sytuacji i tego, jak sami byśmy zachowywali się w danych okolicznościach dowiadujemy się dopiero, gdy nas osobiście one dotkną. Jedynie wówczas możemy stanąć twarzą w twarz z naszymi krytycznymi osądami.

Mam nieodparte wrażenie, że największe znaczenie dla podjęcia decyzji mają nasze doświadczenia życiowe oraz aktualne uwarunkowania. Łatwo jest osądzać innych, mówiąc im, co powinni robić. Każdy dorosły człowiek posiada własny system wartości, kształtowany przez całe życie, wobec czego sam jest w stanie racjonalnie ocenić sytuację...”

Początkowo postanowiłam zajrzeć do książki na chwilę, żeby zobaczyć, o czym opowiada, jak będzie się ją czytało i przewracając stronę za stroną, rozdział za rozdziałem spędziłam przy niej prawie godzinę. W końcu moja 3-latka skutecznie odciągnęła mnie od lektury. ;) Powieść czyta się bardzo przyjemnie i zbyt szybko. Z łatwością angażujemy się w przedstawioną historię i trudno nam się od niej oderwać. Ciekawi jesteśmy przeszłości Aldony, tego, co ją spotka i jak kobieta się zachowa w przedstawionych sytuacjach, w końcu – czy wyrwie się z marazmu, w którym utkwiła. Zastanawiamy się, jak my postąpilibyśmy w opisanych okolicznościach.
Cóż więcej mogę powiedzieć... macie wolną chwilę? Sięgnijcie po książkę „Odroczone nadzieje” Anety Krasińskiej. 


Czytaliście „Odroczone nadzieje”? A może inne książki pisarki? Ja czekam już na kolejne. A Wy? 

poniedziałek, 8 maja 2017

Najlepsze premiery autorów zagranicznych (z 10 maja) - część 2

Nadszedł czas, bym podzieliła się z Wami najciekawszymi wypatrzonymi przeze mnie premierami książkowymi autorów zagranicznych, które w Polsce będą miały premierę 10 maja. Zaczynamy romantycznie, obyczajowo, a następnie przejdziemy w nieco cięższe klimaty. Wszystkie te książki przeczytałabym z ogromną chęcią.
Jak powiedziałam… rozpoczniemy romansem, a konkretniej od autorki uwielbianej przeze mnie książki „P.S. Kocham Cię”, Wam znanej zapewne przede wszystkim z „Love, Rosie”. Tym razem Cecelia Ahern za pośrednictwem wydawnictwa Akurat przedstawi nam swoją powieść „Lirogon”.


W południowo-zachodniej Irlandii, w dziewiczej okolicy, głęboko w lesie mieszka samotna młoda kobieta, Laura. Jest obdarzona niespotykanym talentem. Niezwykły dar polega na umiejętności naśladowania rozmaitych dźwięków. Za sprawą zaskakującego zbiegu okoliczności, Laura staje się telewizyjną celebrytką. Czy wielka miłość, która równocześnie pojawiła się w jej życiu, uchroni ją przed pułapkami i niebezpieczeństwami czyhającymi w bezwzględnym świecie? 
'Lirogon' to przemyślana, głęboko poruszająca historia miłosna. Historia dzikiego serca, które bije w każdym z nas.”

Kolejna autorka, której powieść pragnę Wam polecić to Colleen Hoover. 10 maja za sprawą wydawnictwa Otwartego w księgarniach pojawi się jej 'Confess', książka, która już w tej chwili na portalu lubimy czytać oceniana jest na ponad 8 gwiazdek (na 10). Szczególnie ostatnie zdanie z zapowiedzi tej publikacji – intryguje. 


"Znajdź w sobie odwagę, by wyznać… SEKRET
PRAWDĘ
MIŁOŚĆ
Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno. Auburn od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Dziewczyna odkrywa jednak, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze...
Wszystkie wyznania, które przeczytacie w tej powieści, są prawdziwe.”

Książek Jaume Cambre jeszcze nie miałam przyjemności czytać, ale bardzo chętnie bym po nie sięgnęła, gdyż od czasu do czasu rzucają mi się w oczy i przyciągają. Czuję, że mogłyby mnie zainteresować. Najnowsza pozycja autora wydana zostanie przez Marginesy i nosi tytuł „Agonia dźwięków”.


"Początek XX wieku. Na końcu świata, gdzie diabeł mówi dobranoc, dogorywa w ciszy zapomniany przez Boga, ludzi i monsiniora Maurycego, biskupa diecezji Feixes, warowny klasztor La Ràpita, siedziba mniszek klauzurowych. Przewodzi im wielebna matka Dorotea, kobieta surowa i pozbawiona poczucia humoru.
Brat Junoy, utalentowany muzyk, zostaje tam zesłany w charakterze spowiednika. Pozbawiony dostępu do instrumentów franciszkanin dzięki sile wyobraźni nieustannie przenosi się do abstrakcyjnego raju muzyki, oazy swojej samotności. W imię zdrowego rozsądku prowadzi także ambicjonalną wojnę ze zgorzkniałą matką przełożoną, niespełnioną poetką. Brat Junoy jest zdania, że umartwianie się nie przybliża nikogo do Boga, a niedożywienie wywołuje halucynacje.
Po proteście przeciw surowej karze nałożonej na dwie nowicjuszki – z których jedna umiera, druga zaś opuszcza klasztor – popada w ostry konflikt z matką przełożoną, trafia do aresztu i staje przed sądem diecezjalnym oskarżony o herezję, nadużycia i samowolę. Rozpoczyna się proces, podczas którego wszystko zdaje się przemawiać przeciw bratu Junoyowi… W świecie, który nie podziela jego pasji, pada ofiarą nietolerancji.
Pasjonująca powieść gotycka, która po raz kolejny udowadnia maestrię katalońskiego pisarza o niepodrabialnym stylu."

Ostatnio brakuje mi odpowiedniej dawki literatury kryminalnej oraz thrillerów i jestem na nie bardzo łasa, zatem kolejną wypatrzoną przeze mnie pozycją jest wyjątkowy smaczek - „Dziecko ognia” S.A. Tremayne (autora „Bliźniąt z lodu”), którą 10 maja mamy ujrzeć na półkach księgarskich za sprawą wydawnictwa Czarna Owca


Kiedy Rachel wychodzi za mąż za Davida, jej życie wydaje się bliskie ideału. Niczego jej nie brakuje – zyskuje nie tylko bogactwo i miłość, ale także przybranego syna – Jamiego. Pewnego dnia zachowanie Jamiego diametralnie się zmienia. Chłopiec zaczyna przewidywać przyszłość. Twierdzi, że nawiedza go duch zmarłej matki, poprzedniej żony Davida. Czy przeżył dużo większą traumę, niż wszyscy sądzili?
Rachel powoli odkrywa, co wydarzyło się w przeszłości i zaczyna nabierać podejrzeń w stosunku do męża. Dlaczego David wciąż unika rozmów o tym, co się dzieje z Jamiem? I co przydarzyło się jego żonie dwa lata wcześniej?"

Następny thriller o jakim pragnę Wam powiedzieć to „Najmroczniejszy sekret”, który wyłoni się spod pióra Alex Marwod (zdobywczyni prestiżowej nagrody Edgar Award oraz Macavity Award for Best Mystery Novel 2015) i będziemy mogli go poznać dzięki wydawnictwu Albatros. 


OPOWIEŚĆ O NARCYSTYCZNYM ZABURZENIU OSOBOWOŚCI LUŹNO OPARTA NA PEWNEJ PRAWDZIWEJ HISTORII…
MÓWILI, ŻE COCO ZAGINĘŁA W NOCY. K Ł A M A L I.
Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?”

Na koniec postanowiłam przedstawić Wam prawdziwie wstrząsającą książkę biograficzną, którą z całą pewnością pochłonę. The Times uznał ją za jedną z najlepszych książek tego roku, a mowa tu o pozycji „"Czekoladowy tort z Hitlerem. Tajny dziennik Helgi Goebbels" Emmy Craigie, którą wydać ma Bellona 11 maja.


"Agonia III Rzeszy oczami 12-letniej dziewczynki.
22 kwietnia 1945 roku, ciasny, duszny, berliński bunkier –ostatnia wojenna siedziba Adolfa Hitlera. Pod ziemię, na zawsze, schodzą także Joseph i Magda Goebbels wraz z sześciorgiem dzieci. Najmłodsza Heidrunma cztery lata, najstarsza –Hegla, dwanaście.
Wokół radosnych dzieci do samego końca toczy się przerażająca gra pozorów. Ale Helga Goebbels widzi i rozumie o wiele więcej, niż dorośli są w stanie przypuszczać. Swoje przejmujące obserwacje i wspomnienia zapisuje w sekretnym dzienniku.
Świetnie udokumentowana opowieść o upadku Niemiec z perspektywy dziewczynki stała się prawdziwą wydawniczą sensacją. Bezsensowna śmierć szóstki niewinnych dzieci, zamordowanych przez matkę, pozostanie na zawsze symbolem obłędu nazistowskiej ideologii.”

I jak podobają Wam się wybrane przeze mnie lektury? Czy również czekacie na premierę którejś z nich? A może Wam wpadła w oko jakaś inna książka obcokrajowca, która pojawi się na rynku księgarskim do 11 maja 2017 r.?

sobota, 6 maja 2017

Cudowny prezent od Magdaleny Witkiewicz

Kiedy przyszłam z pracy do domu czym prędzej wstawiłam na bloga post przedstawiający najlepsze, według mnie, premiery książkowe obecnego miesiąca, a właściwie ich pierwszą część, bo maj rozkwitnie nam mnóstwem cudownych tytułów. Tak, czy inaczej, spis najciekawszych nowości rozpoczęłam od lektur polskich autorek, które ukażą się 10 maja. Wśród nich znalazła się książka Magdaleny Witkiewicz "Czereśnie zawsze muszą być dwie". Chwilę później przed drzwiami mego mieszkania stała pani listonoszka z tajemniczą paczką. Paczką od Magdaleny Witkiewicz właśnie. Co w niej było? Sami zobaczcie. :)






Postanowiłam przeczytać 50 stron książki i napisać post, w którym pochwalę się Wam tym cudem. 


Co się okazało?

Jest prawie 2:00 w nocy. Rozpoczęłam lekturę tej cudownej publikacji i wszystko wokół przestało istnieć. Za jednym podejściem przeczytałam 150 stron.
Książka od pierwszych stron zupełnie mnie pochłonęła. Jestem wrażliwa, ale niezbyt często płaczę przy książkach, tymczasem przy 60-tej stronie po raz pierwszy łzy zakręciły mi się w oczach. Sytuacja powtarzała się co jakiś czas, a ja na chwilę przerywałam czytanie, by powstrzymać emocje i się nie rozbeczeć na dobre.
Zdążyłam dojść do wniosku, że pewne sprawy zauważamy dopiero, gdy dorośniemy, że życie przemija, a my ważne chwile tracimy na głupoty. Nie wykorzystujemy danych nam szans, odkładamy swoje szczęście na później. Niby tak wiadome przekazy, a jednak jak często, żyjąc z dnia na dzień, o nich zapominamy? Pisarka mi dziś o nich przypomniała.
Większość bohaterów polubiłam, pewna kobieta bardzo mnie zaintrygowała i mam co do niej swoje przypuszczenia. ;) Aromatyczna i słodka herbatka czereśniowa dopełniła klimatu. Koniecznie muszę zakupić sobie zapas tego napoju na najbliższe dni.
Ogromnie ciekawi mnie dalszy ciąg powieści. Jestem na 150 stronie, ale ze spokojnym sumieniem mogę Wam już teraz powiedzieć, że jeśli nie macie jeszcze swoich "Czereśni..." - powinniście zdobyć je czym prędzej. Ta książka najpewniej okaże się najlepszą powieścią pisarki dotychczas wydaną. 

piątek, 5 maja 2017

Najlepsze premiery książkowe maja polskich autorów - część 1

W kwietniu wydawcy dali nam odsapnąć odrobinę od masy nowości czytelniczych. Za to maj jest chyba w tym roku najbardziej „płodnym” miesiącem pod względem ciekawych premier książkowych. Starałam się wybrać dla Was tylko najciekawsze pozycje, a samego 10 maja uzbierało mi się ich aż 13. Znajdziecie wśród nich jednak książki: obyczajowe, kryminały, a także wspaniały kąsek historyczny. Dziś zacznę od książek polskich autorów, więc dominował będzie klimat obyczajowy oraz kryminalny. ;)
Jedna z publikacji, o której koniecznie muszę Wam napisać poprzedzi dzień premier 10 maja. O tym, iż pojawi się ona na rynku 9 maja dowiedziałam się dzisiaj, jednak koniecznie musiałam ją dorzucić do tego spisu. To publikacja, która wyłoni się spod skrzydeł wydawnictwa Prószyński i S-ka, a jej autorką jest uwielbiana przeze mnie (i przez wielu z Was) Olga Rudnicka. W „Życie na wynos” po raz drugi będziecie mogli spotkać się z Emilią Przecinek, znaną z książki „Granat, poproszę”.


„Emilia Przecinek, znana autorka powieści dla kobiet, w wieku czterdziestu lat zostaje rozwódką z dwójką nastoletnich dzieci, kredytem hipotecznym do spłacenia oraz matką i teściową na karku. Dzieci nalegają, żeby chodziła na randki, a obie starsze panie, no cóż, jak to one, włażą z butami, gdzie tylko się da. W takiej sytuacji można albo załamać się nerwowo, albo popełnić morderstwo.
Mimo niesprzyjających okoliczności Emilia postanawia odmienić swoje życie. Nie jest to łatwe, gdyż mężczyźni, których spotyka, absolutnie nie przypominają wspaniałych bohaterów jej powieści. 
Pech chce, że teściowa pisarki łamie nogę. Unieruchomiona na wózku, zaczyna obserwować sąsiadów, co okazuje się zajęciem na pełen etat, a nawet dwa, gdyż nie wszystko można zobaczyć przez okno, niektóre rzeczy trzeba podsłuchać. Przed wścibskimi staruszkami nic się nie ukryje. Ani kochanka o czerwonych włosach, ani skłonna do awantur żona, ani leżący w piwnicy trup, którego znajduje Emilia.”

10 maja na rynku wydawniczym pojawi się pozycja, która do mnie, jako do recenzenta już trafiła, a jej lektura przysporzyła mi mnóstwo radości i zaskoczen. Mowa tu o wydanym przez Książnicę „Konkursie na żonę” Beaty Majewskiej (Beaty Głąb), której poprzednie książki ukazywały się pod pseudonimem Augusta Docher. 


"Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan ‘Żona’. Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli…"

Kolejną książką o której muszę Wam powiedzieć jest pozycja znanej większości z Was pisarki - Magdaleny Witkiewicz. Kto odwiedza fanpage Magdy od dłuższego czasu oczekuje pozycji „Czereśnie zawsze muszą być dwie”, która pojawi się na rynku za sprawą Wydawnictwa Filia. 


"Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce.
Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. 
Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.
Powieść o przeszłości zaklętej w każdym dniu i o darach, które otrzymujemy od losu, jeśli patrzymy także sercem… 
Najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz to historia o tym, że nawet najbardziej niepozorna decyzja wpływa na nasze życie, a przeszłość zawsze wybrzmiewa w teraźniejszości."

Dzięki wydawnictwu Czwarta Strona 10 maja pojawić ma się na rynku książka „Jeszcze raz” nieznanej mi dotychczas autorki - Agaty Przybyłek. Pisarka wydała już 6 książek i ma oddane grono czytelniczek. Ciekawi mnie bardzo, czy i mi jej tytuły przypadłyby do gustu. 


"Jak daleko można się posunąć, by odzyskać utraconą miłość?
Agata nie potrafi pogodzić się z odejściem Alana. Porzuca swoje dotychczasowe życie i postanawia odzyskać ukochanego. Pełna nadziei, chce mu pomóc uporać się z problemami. Nie spodziewa się jednak, że tak trudno odbudować raz utracone zaufanie. I że jej miejsce w sercu Alana zajmuje ktoś, komu trudno będzie dorównać.
Poruszająca opowieść o tym, jak cienka jest granica między obsesją a miłością. I jak łatwo ją przekroczyć."

Natomiast dzięki wydawnictwu W.A.B. będziemy mogli poznać trzecią część książki Katarzyny Bereniki Miszczuk z cyklu „Kwiat paproci” pt. „Żerca”. Ogromnie jestem ciekawa tej słowiańskiej opowieści, szeptuchy, Mieszka i Gosi - głównej bohaterki. Dwa poprzednie tomy cyklu czekają już u mnie na półce, będę więc mogła chapsnąć niemal całą trylogię jednocześnie, a później czekać na kolejne książki z cyklu. 



"Solidna dawka humoru, słowiańskich wierzeń i babskiej przyjaźni! Kolejny – i nie ostatni – tom bestsellerowego cyklu "Kwiat paproci".
Gosi udało się przeżyć Noc Kupały, ale kłopoty się nie skończyły. Młoda szeptucha zaciągnęła u Swarożyca dług, którego spłata z pewnością nie będzie przyjemna. W dodatku Mieszko przepadł bez śladu, a w wiosce pojawił się nowy, młody żerca, który chętnie pocieszyłby tęskniącą za ukochanym Gosię... Gdy wydaje się, że gorzej być nie może, w okolicy pojawia się tajemniczy myśliwy, który poluje na istoty nadprzyrodzone, a rusałka Sława, przyjaciółka Gosi, znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Tego już za wiele! Mimo że szeptucha zawiodła się na Sławie, żaden mężczyzna nie będzie mieszał się w babską przyjaźń! Gosława pokaże mu, gdzie raki zimują. Choćby miała zginąć (ale wolałaby jednak nie)."


W swoim spisie nie mogłabym pominąć „Deniwelacji” Remigiusza Mroza, która półki księgarskie 10 maja zapełni dzięki wydawnictwu Czwarta Strona. Mimo, iż nie poznałam jeszcze poprzednich książek z tej serii wiem, że kiedy wreszcie się do nich dopadnę zrobią na mnie wrażenie.



„Gdzie jest Wiktor Forst?
To pytanie zadają sobie zakopiańscy śledczy, gdy topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Odnalezione zostają zwłoki grupy kobiet, których za życia nic ze sobą nie łączyło.
Żadna wycieczka nie zaginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione. W dodatku na ciałach nie ma żadnych śladów świadczących o tym, by doszło do zabójstw. Kiedy w Zakopanem znikają jednak kolejne kobiety, nie ma wątpliwości, że na Podhalu pojawił się seryjny zabójca.
Policja odkrywa ślad prowadzący do Wiktora Forsta. Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa były komisarz…”


Na zakończenie polskich premier książkowych, które mają pojawić się na rynku 10 maja zostawiłam nie lada smaczek. Drugą część z cyklu „Saga rodu Cantendorfów” pt. „Cena szczęścia” będziecie mogli poznać dzięki wydawnictwu Edipresse Książki i jednej z moich ulubionych autorek Krystynie Mirek. Pierwszą część tej sagi mam już za sobą i lada dzień planuję podzielić się z Wami wrażeniami po jej lekturze. 



"Mroczne tajemnice kryjące się za grubymi murami zamku zaczynają wychodzić na jaw. Kto jest sprawcą, a kto ofiarą? Kto przyjacielem, a kto wrogiem? Czy prawdziwa miłość ma szansę przetrwać wszystkie burze?
Kiedy Kate Milton poznaje hrabiego Aleksandra, marzy tylko o jednym – by zostać jego żoną. Cantendorf równie mocno zakochuje się w tej młodej dziewczynie: zwykłej, lecz niezwyczajnej, tak odmiennej od jego poprzednich żon. Na palcu Kate pojawia się pierścionek zaręczynowy. Jednak ukryte na zamku zło nie śpi. Duchy przeszłości nie pozwolą budować szczęścia, a za każdą błędną decyzję trzeba będzie zapłacić wysoką cenę. 
Opowieść o sile kobiecych więzi, o zasadach, które przetrwały stulecia i wciąż są aktualne."
Zainteresowały Was moje wybory? A może Wy znaleźliście jeszcze jakieś książki polskich autorów, które pojawią się na półkach księgarskich 10 maja, a na które czekacie najbardziej? Już wkrótce poznacie wybrane przeze mnie lektury zagranicznych twórców, które również 10 maja zapełnią półki księgarskie w naszym kraju. ;)