środa, 16 sierpnia 2017

"Dziewczyna z Brooklynu" Guillaume Musso - moje pierwsze spotkanie z autorem

Kiedy zobaczyłam w nowościach wydawniczych książkę Guillaume Musso, bestsellerowego autora, o którego powieściach słyszałam bardzo dużo dobrego – bez dłuższego zastanawiania się postanowiłam po nią sięgnąć. Książka trafiła w moje ręce z wydawnictwa


za sprawą jak zawsze niezawodnej pani Katarzyny (Pani Kasiu! Serdecznie dziękuję!)


Opis książki (pochodzący z okładki fragment)

"Doskonale pamiętam ten moment: stoimy nad brzegiem morza, patrząc, jak zachodzące słońce rozświetla horyzont. Wtedy Anna zapytała:

'Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?'

Co mogłem odpowiedzieć? Anna była kobietą mojego życia. Za trzy tygodnie mieliśmy się pobrać. Oczywiście, że ją kochałam, niezależnie od tego, co zrobiła. Tak przynajmniej myślałem, gdy ona gorączkowo szperała w torebce i wręczała mi zdjęcie, mówiąc:

'Oto, co zrobiłam'

Patrzyłem oszołomiony na jej sekret i wiedziałem, że nasz los odmienił się bezpowrotnie. Zszokowany, odszedłem bez słowa. Kiedy wróciłem, było już za późno – Anna zniknęła.

Od tamtej chwili wciąż jej szukam."

Moje odczucia po lekturze

Czas ostatnio mnie nagli, bo wkrótce spodziewam się odwiedzin kuzynki i jej córeczki (gdy czytacie ten post jesteśmy już razem). Chciałabym jak najlepiej wykorzystać ten okres, dlatego przez dwa tygodnie czasu na czytanie książek będę miała zdecydowanie mniej. Postanowiłam zatem jak najszybciej przeczytać i opisać egzemplarze recenzenckie, które do mnie przybyły. Do czego dążę? Wyobraźcie sobie, iż lektura "Dziewczyny z Brooklynu" zajęła mi jeden dzień. Pierwszy raz w ciągu jednego dnia, niemal jednym haustem, pochłonęłam książkę liczącą 360 stron. Wynik ten związany jest oczywiście z lekkim piórem autora i przyjemnością, jaką dawało mi poznawanie jego opowieści. Książkę czytało mi się tym łatwiej, iż została pięknie wydana, a czcionka jest odpowiedniej wielkości i sprzyja lekturze.
Fabuła spodobała mi się. Wydarzenia, które spotkały główną bohaterkę naprawdę mną wstrząsnęły. Historia książki zaciekawia, nie dłuży się. Pisarz co chwilę odkrywa przed nami kolejne karty związane z postawioną przez niego zagadką oraz nowe fakty dotyczące bohaterów. Postacie są ciekawie skonstruowane. Mają swoje zalety, wady i tajemnice, których nie odkrywają nawet przed najbliższymi. Dopiero lektura opowieści pozwala nam na wejrzenie w najgłębsze zakamarki ich przeszłości, serc i dusz. Zaskoczenia, jakie zaserwował pisarz niejednokrotnie powodowały, iż szeroko otwierałam usta lub wbrew mej woli wydobywały się z nich słowa: "O ja!", "Ja pierniczę!" a także niestety mniej cenzuralne.
Często zdarza mi się, iż czytając kryminał (bo w moim odczuciu to taka książka obyczajowa z wątkiem kryminalnym) mam problem z zapamiętaniem postaci i ich nazwisk. Muszę sporządzać notatki, by wiedzieć kto jest kim i co zrobił. Tutaj nie miałam takiego problemu, mimo iż obcojęzyczne nazwiska naprawdę nijak mi się nie kojarzyły. Guillaume Musso pisząc o poszczególnych postaciach robi to w taki sposób, iż nie mamy najmniejszej wątpliwości o kim w danej chwili jest mowa.
Pisarz doskonale łączy fikcję z rzeczywistością. Mam dreszcze kiedy pomyślę o tym, iż podobne do opisanej w "Dziewczynie z Brooklynu" sytuacje zdarzają się w świecie realnym.
Jednak muszę to napisać! Przygotujcie się na niewielki spojler dotyczący treści książki!

UWAGA! SPOJLER! NIE CHCESZ! NIE CZYTAJ!

Autor porusza problem kobiet (a w zasadzie nastolatek) więzionych, bitych i gwałconych przez swoich oprawców. Więzionych przez baaardzo długi czas.

KONIEC SPOJLEROWANIA ;)

Spodobało mi się, iż każdy rozdział poprzedzony jest cytatem pochodzącym od wybitnych pisarzy tj.: Victor Hugo, Stephen King, Haruki Murakami, czy filozofa Protagorasa. Guillaume Musso wspomina o wielu istotnych miejscach w Nowym Jorku i Francji, wydarzeniach (tj. historie prezydentów, zamachy terrorystyczne), pisarzach (Donna Tartt, Richard Powers, Stieg Larsson, Toni Morrison), wybitnych postaciach w historii kina (bracia Coen, Michael Haneke, Krzysztof Kieślowski, bracia Dardenne) i filmach ("Titanic", "Biała wstążka", "Podwójne życie Weroniki", "Pocahontas, "Król lew", "Biała wstążka") – co osobiście bardzo cenię w czytanych pozycjach.
"Dziewczyna z Brooklynu" to ciekawa, wciągająca fabularnie, niejednokrotnie zaskakująca, z interesująco skonstruowanymi postaciami powieść, którą czyta się bardzo szybko. Nie nazwałabym jej thrillerem, jak opisano ją na okładce, gdyż nie powodowała we mnie uczucia niepewności, przerażenia, nie wywoływała gęsiej skórki. Nie odczuwałam napięcia, czekając z zapartym tchem na to, co wydarzy się za chwilę. Po zakończeniu lektury nie mam wrażenia jakoby książka ta była wyjątkową pozycją, jednak czytając ją przez niemal cały czas byłam zaciekawiona treścią, opisane wydarzenia obserwując jakby "z boku" i miło spędziłam przy niej czas! Prawdopodbnie (jeśli tylko starczy mi życia ;) ) w przyszłości jeszcze sięgnę po Musso, dlatego polecam Wam ten ciekawy, lekki w lekturze kryminał.


A Wy czytaliście już jakieś książki Guillaume Musso? Co możecie o nich powiedzieć? A jeśli jeszcze po nie nie sięgaliście – czy macie je w planach?  

niedziela, 13 sierpnia 2017

Czy po lekturze "We wspólnym rytmie" nadal kocham Jojo Moyes? ;)

Do tej pory przeczytałam dwie książki Jojo Moyes. Były to: pozycja znana pewnie większości z Was (przynajmniej ze słyszenia) pt. "Zanim się pojawiłeś" (moja opinia), która skradła moje serce i uznałam ją za jedną z najlepszych przeczytanych przeze mnie w 2016 roku książek (oto wpisoraz "Dziewczyna, którą kochałeś" (moje wrażenia), zupełnie odmienna od poprzedniej, a jednak i ona całkowicie mnie uwiodła. Gdy dowiedziałam się, że w lipcu będzie premiera książki "We wspólnym rytmie" od razu napisałam do wydawnictwa


z prośbą o jej egzemplarz recenzencki.

Mała prywata!
Pani Paulo! Jeszcze raz pięknie dziękuję za książkę! <3 <3 <3
Koniec prywaty! ;)


Opis książki (z okładki)

„Świat Natashy rozsypał się wraz z odejściem męża. Gniew i zraniona duma popchnęły ją do zrobienia rzeczy, których potem żałowała. Gdy człowiek traci kogoś bliskiego, nie zawsze zachowuje się rozsądnie. Kiedy Natasha decyduje się pomóc spotkanej w podejrzanych okolicznościach Sarze, nie przypuszcza, że ta 'dziewczyna znikąd' odkryje przed nią życie na nowo.
Co się stanie, gdy Natasha zaryzykuje wszystko dla dziewczynki, której nawet nie zna i nie rozumie? Czego można się nauczyć od osoby, która kocha bardziej konie niż ludzi?”

Moja opinia

Powiem to od razu, bez zbędnego kręcenia! Właśnie skończyłam czytać "We wspólnym rytmie" i jestem zachwycona tą książką. Niewiele jest autorek, które trafiają do czytelników z każdą jedną pozycją, a jednak Jojo zachwyca mnie za każdym razem. Teraz boję się sięgnąć po czekającą na lekturę "Kiedy odszedłeś". Obawiam się, iż mogłaby ona nie doścignąć fenomenu trzech poznanych przeze mnie powieści i że moje zauroczenie pisarstwem Jojo – mogłoby zostać choćby naruszone, a jednocześnie chciałabym pobyć z pisarką dłużej i pochłonąć tę powieść od razu.
Jestem zachwycona lekkością pióra autorki. Moc opisów (za którymi zwykle nie przepadam) znajdujących się w książce "We wspólnym rytmie" nie sprawiała, bym czuła się znużona, zmęczona, bym uważała je za zbędne, a wręcz przeciwnie – sprawiała, iż chłonęłam historię całą sobą, niemal każdym zmysłem. Dokładnie wyobrażałam sobie kreowane przez pisarkę obrazy. Widziałam pełnię tworzonych przez nią sytuacji, postaci, barw...
Zakończenie historii, którą przedstawia powieść początkowo wydaje się przewidywalne. Po przeczytaniu zaledwie kilkudziesięciu stron możemy domyślać się jej zakończenia, a tymczasem bohaterowie postępują w tak dziwny, nieoczekiwany sposób, iż bieg historii zmienia się diametralnie. Po pewnym czasie, kiedy już wydaje się nam, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i spotka nas piękne zakończenie, Jojo po raz kolejny zaskakuje nas nieprzewidzianymi zdarzeniami. Ogromnie przypadła mi do gustu ta swoista gra pisarki z czytelnikiem.


Stworzeni przez Jojo bohaterowie posiadają zalety i wady. Są osobami nieidealnymi, popełniającymi błędy, co czasem może nawet czytelnika irytować, a jednocześnie są oni tak bardzo prawdziwi. W trakcie lektury zżywamy się z nimi i nabieramy chęci, by w ogóle się nie rozstawać. Żałujemy, że to nie rzeczywiste postacie, a jedynie wytwór wyobraźni autorki.
Treść książki przedstawia piękną miłość człowieka do zwierzęcia (i na odwrót). 14-letnia Sarah i jej koń Boo są sobie bezgranicznie oddani. Można by rzec, że po tym, jak dziadek dziewczynki zachorował Boo staje się jej jedynym sensem istnienia. Czternastolatka na czas choroby dziadka umieszczana w kolejnych rodzinach zastępczych ukrywa przed dorosłymi swoje problemy, uczucia, a Boo staje się jej jedynym powiernikiem i tylko czas z nim spędzony potrafi oderwać dziewczynkę od trudnej rzeczywistości. Sarah jest nieufna, zataja swoje problemy przed osobami, które mogłyby jej pomóc, ale trudno dziwić się takiemu zachowaniu zagubionego dziecka. Poplątane losy nie są jednak wyłącznie domeną dziewczynki. Natasha i Mac właśnie się rozstają, oboje mają już nowych partnerów i dążą do ułożenia sobie życia. Mimo to relacje między nimi są napięte, a sprawy o których powinni porozmawiać już dawno z powodu wzajemnych żali i tworzonych przez nich niedopowiedzeń wciąż pozostają niewyjaśnione.
W książce spotykamy wielu negatywnych, ale i pozytywnych bohaterów. Osobiście ogromnie polubiłam Kowboja Johna, a jego wypowiedzi niejednokrotnie wywoływały u mnie śmiech.

"Gdy wyjechali z tunelu, wieczorne niebo już ciemniało, a Mac całkiem podupadł na duchu, stwierdziwszy, że korki po drugiej stronie w ogóle się nie zmniejszyły. Włączył prawy kierunkowskaz, sygnalizując, że skręca na dwupasmówkę.
-John uważa, że koń będzie musiał dużo wcześniej odpocząć.
Natasha odkaszlnęła aluzyjnie, po czym opuściła szybę. Pociągnęła nosem i odwróciła się w fotelu. Zapadła złowieszcza cisza.
-Czy to jest to, co mi się wydaje? - zapytała
-A skąd mam wiedzieć? - mruknął John. - Nie siedzę w twojej głowie.
-Czy to jest... trawa?
Ostrożnie wyjął skręta z ust i obejrzał go dokładnie.
-Mam nadzieję, biorąc pod uwagę, ile zapłaciłem.
-Nie możesz tego palić w samochodzie. Mac, powiedz mu.
-No przecież nie wysiądę, żeby zapalić, no nie, paniusiu?"

Pisarka przeprowadziła dokładny research do książki. Widać jej ogromną wiedzę na temat francuskiej szkoły jeździeckiej Le Cadre Noir (do której wielokrotnie odwołuje się w książce) oraz tanecznych i cyrkowych figur wykonywanych przez konie. Podobało mi się, gdy Papa (dziadek Sarah) używał francuskich zwrotów, tłumaczonych czytelnikowi w przypisach. Zaciekawiła mnie również opowieść dotycząca miłości dziadka i babci czternastolatki, albowiem miłość ta tylko z pozoru wydawała się pełna radości i nieskomplikowana.
Książka wywołała we mnie lawinę przeróżnych uczuć. Podczas lektury czułam naprzemiennie: ciekawość, smutek, żal, zaskoczenie, gniew, złość, radość, wzruszenie. Zdarzało się, iż uśmiechałam się, a kilka razy nawet wybuchnęłam śmiechem. Przez większą część powieści jednak towarzyszyły mi zaskoczenia i smutek. Pod koniec łzy płynęły po moich policzkach, a ja nie mogłam (i nie chciałam) ich powstrzymywać. I to było piękne! W tym momencie (jak również po zakończeniu lektury) czułam, że Jojo Moyes jest fenomenalną pisarką, doskonale współgrającą z moim poczuciem piękna. To najlepsza pisarka jaką znam. Każda jej książka (z tych, które przeczytałam dotychczas) różni się treścią, sposobem podejścia do tematu. Fabuła każdej z nich jest doskonale przedstawiona i poprowadzona. Nie wiem, czy jakikolwiek autor będzie w stanie ją przebić i mam nadzieję, że podczas lektury kolejnych jej książek – będę zafascynowana równie mocno, jak teraz.



A Wy czytaliście już książki Jojo Moyes? Zrobiły na Was tak wielkie wrażenie jak na mnie? Napiszcie też, jaki autor jest tym Waszym NAJ... :))  

sobota, 12 sierpnia 2017

Nowe wyzwanie czytelnicze u ejotka

Kochani!
Na blogu u ejotka nowe kapitalne wyzwanie czytelnicze pt. "Zatytułuj się".


Polega ono na tym, by czytać książki zaczynające się na litery naszego imienia i nazwiska, zgodnie z przykładem.

E - "Epidemia"
W - "Wędrowne ptaki"
E - "Emmanuelle"
L - "Lirogon"
I - "I nie było już nikogo..."
N - "Nakarmię cię miłością"
A - "Anatomia uczuć"

Na realizację zadania mamy czas do 30.06.2018 r., tyle że zgłaszać do niego możemy się do 15 sierpnia (a myślałam, że do 30-go i dlatego tak późno ten wpis). Zostało niewiele czasu. Ja biorę udział. A Wy? Zdecydujecie się? Jeśli jesteście zainteresowani zapraszam tutaj.  

piątek, 11 sierpnia 2017

Najlepsze premiery sierpnia - część 2

Witajcie w drugiej odsłonie najlepszych premier książkowych, czyli wybranych przeze mnie pozycji, które pojawić mają się na rynku wydawniczym w sierpniu. Pokazałam Wam już książki, które miały znaleźć się w księgarniach 2.08. (zapraszam tutaj). Teraz przyszła kolej na te, które mają wypełnić półki księgarskie przed końcem tego miesiąca.

Zdaję sobie sprawę z faktu, iż nie czytałam jeszcze pierwszej książki Anny Karpińskiej z cyklu "Księgarnia pod Flisakiem", ale okładki i opisy tej serii sprawiają, iż mam ogromną ochotę po nie sięgnąć. Zatem... powiadam i Wam... 8.08. za sprawą wydawnictwa Prószyński i S-ka pojawić miała się na rynku księgarskim pozycja "Zostań ze mną".


"Długo wyczekiwana kontynuacja historii, której nie sposób zapomnieć…
Matka i jej niemal czterdzieści lat temu oddana do adopcji córka zaczynają się do siebie zbliżać. Ale w życiu nic nie jest proste. Droga do pojednania, zrozumienia i wybaczenia okazuje się wyboista, tym bardziej że każda z kobiet, tak bliskich i tak dalekich sobie jednocześnie, boryka się z własnymi problemami.
Bożena jest poważnie chora i uwikłana w skomplikowane relacje z adopcyjną córką. Dagmara stara się utrzymać przejętą w spadku księgarnię i posklejać życie rodzinne, przeżywając jednocześnie uczuciowe wzloty i upadki.
Czy uda im się odnaleźć drogę do siebie? Ile zależy od losu, a ile od nas samych?, pyta autorka, prowadząc czytelnika krętą drogą ludzkich uczuć i charakterów.
Zostań ze mną to powieść nie tylko o Bożenie i Dagmarze, ale i o ich rodzinach i przyjaciołach. Czy wystarczą dobre chęci, żeby posadzić wszystkich przy wspólnym stole? Może jednak los nie okaże się łaskawy?"

17.08 dzięki wydawnictwu Videograf w księgarniach znaleźć ma się książka Małgorzaty Falkowskiej pt. "Poszukiwani, poszukiwany". Nie mogę się jej doczekać, albowiem Małgosia swoimi książkami zawsze potrafi wprowadzić mnie w doskonały nastrój.


"Do czego zdolna jest kobieta, aby zajść w ciążę? W zasadzie dwie kobiety… Po przygodach Berki i jej noworocznym postanowieniu: Mąż potrzebny na już oraz magicznej odmianie egocentrycznej Zosi z Gorzej być (nie) może nadszedł czas na nie… Jola i Monika postanawiają założyć rodzinę. A czym byłaby rodzina bez dziecka, dokładniej dzieci? Partnerki za namową przyjaciółek wpadają na coraz dziwniejsze pomysły, prowadzące do zajścia w ciążę, które – jak na nie przystało – kończą się absolutnym fiaskiem. Jednak ciąża to nie wszystko, kiedy pojawiają się coraz to nowe problemy, z którymi trzeba się zmierzyć. Jak sobie poradzą przyjaciółki w trudnych dla nich chwilach? Czy ich starania będą wystarczające, aby spełnić marzenie o szczęśliwej rodzinie?"

W tym miesiącu w moich wyborach czytelniczych dominują książki obyczajowe. Dla odmiany kolejny tytuł, po który chętnie bym sięgnęła należy do kategorii fantastyka, a mowa tu o książce "Zaklinacz ognia" Cindy Williams Chima, stanowiącej pierwszą część cyklu "Starcie królestw". Pozycja ta ma zostać wydana 17.08 przez wydawnictwo Otwarte.


"Trwa wojna między królestwami Arden i Fellsmarch. Władca Ardenu Gerard nie cofnie się przed niczym, żeby zapanować nad całym kontynentem – nawet przed zniewoleniem czarodziejów. Na jego drodze staje jednak dwoje ludzi, których uczucia zranił za bardzo.
Adrian, syn Wielkiego Maga i królowej Fellsmarchu, marzy o tym, by zostać magicznym uzdrowicielem. Gdy jego ojciec ginie w zasadzce wroga, poprzysięga zemstę i doskonali znajomość trucizn. Jenna ma na karku tajemnicze znamię, a jej serce bije w rytm płomieni. Przez lata zmuszana była do pracy w kopalniach miasta Delphi. Przyłącza się do walki, gdy żołnierze Ardenu zabijają jej przyjaciół.
Wspólny cel splata losy Adriana i Jenny na ardeńskim dworze. Aby pokonać Gerarda, będą musieli odnaleźć się w świecie, gdzie nie ma prostego podziału na dobrych i złych, wśród ryzykownych sojuszy i pałacowych intryg. Równie niebezpieczna okaże się prawda o ich przeznaczeniu..."

Tego samego dnia (17.08) dzięki Galerii Książki na rynku pojawić ma się "Percy Jackson. Książka do kolorowania" z pięknymi ilustracjami wykonanymi przez Keith Robinson. "Złodziej pioruna" już za mną, więc jeśli trafi się okazja z ogromną przyjemnością sięgnę po to cudeńko.


"Niezależnie od tego, czy jesteś fanem Percy’ego Jacksona, interesujesz się grecką mitologią czy też szukasz relaksującej rozrywki, dzięki swoim zdolnościom artystycznym możesz dodać życia herosom, bogom i potworom. W tej książce znajdziesz ponad sto obrazków do kolorowania. Ubarw świat syna Posejdona wędrującego z Manhattanu do Obozu Herosów, z Podziemia na górę Olimp. A po drodze przeżyj jeszcze raz przygody opisane w Złodzieju pioruna, wykańczając portrety ulubionych bohaterów, ubarwiając dramatyczne sceny, ozdabiając domki i poznając tajemnicze symbole i wzory. Spisz się dobrze, ponieważ obserwować cię będą sami Olimpijczycy!"

Lubię czasem poczytać klasykę i choć jeszcze nie poznałam żadnej książki Charlotte Bronte to gdy zobaczyłam, iż kolejna jej pozycja została przetłumaczona na język polski – naturalnie zwróciłam na nią uwagę. Zawierająca autobiograficzne wątki powieść Charlotte Bronte pt. "Vilette" ma się ukazać w księgarniach 30.08 za sprawą Wydawnictwa MG.


"Lucy Snow – młoda Angielka, która w wyniku nieszczęśliwych wydarzeń straciła wszystko: rodzinę, dach nad głową, serdecznych opiekunów i jakiekolwiek zasoby materialne, pod wpływem impulsu decyduje się na desperacki krok i wsiada na statek, który zabiera ją do Francji. Szukając pracy trafia do miasta Villette, gdzie rzeczywiście los się do niej uśmiecha, jakby to sama opatrzność zaprowadziła ją w to miejsce. Lucy otrzymuje pracę na pensji dla dziewcząt prowadzonej przez Madame Beck.
Lucy stara się nie oczekiwać od losu niczego poza spokojną egzystencją, to w obecnej chwili wydaje jej się spełnieniem marzeń. Ale życie wokół nie jest bynajmniej spokojne. Mimowolnie zostaje wplątana w wiele tajemniczych zdarzeń, a jej serce powoli zaczyna się otwierać…
Brontë oparła tę powieść na wątkach autobiograficznych. Pod nazwą Villette kryje się Bruksela, gdzie w latach 40. XIX w. przyszła pisarka przeżywała zakazaną miłość do żonatego mężczyzny, profesora Constantina Hégera."

Ostatnią książką o jakiej dziś wspomnę jest tytuł ogromnie lubianej i cenionej przeze mnie pisarki – Krystyny Mirek, po której książki śmiało mogę sięgać i polecać je innym "w ciemno". Mowa tu o pozycji "Słodkie życie", która ma być wydana 30.08 przez wydawnictwo Filia.


"Kornelia Rudzka wreszcie opuszcza dom rodzinny. Nie jest to łatwe, jeśli spędziło się w nim prawie 30 lat. Kornelia nie wierzy w siebie, wyprowadzka to dla niej trudny krok. Na szczęście dziewczyna ma kilka pięknych marzeń, które dodają jej skrzydeł. Przed nią wielkie wyzwania, kilka trudnych decyzji i walka z własnymi słabościami. Dziewczyna spotyka na swojej drodze życzliwe osoby, dzięki którym to, co wydaje się trudne, staje się możliwe. Okazuje się, że wystarczy otworzyć serce na świat i ludzi wokół, aby wypełnić dojmującą pustkę i poczuć się mniej samotnym.
Tak właśnie wygląda życie. Wszyscy musimy przedrzeć się przez gąszcz życiowych wyborów, by kiedyś wreszcie, w jednej chwili, poczuć słodki smak życia…"

Jak podobają Wam się moje wybory? Upatrzyliście jakieś smaczki dla siebie? A może napiszecie mi, jaką pozycję godną przeczytania – ominęłam w swoim zestawieniu? 

wtorek, 8 sierpnia 2017

Wyniki konkursu z książką Anny Sakowicz "Żółta tabletka plus"

Tak, wiem, Kochani... konkurs z "Żółtą tabletką plus" Anny Sakowicz dawno już skończony, a jego wyników ani widu, ani słychu. Zatem bez zbędnego przedłużania...


Szanowna komisja w składzie:
  1. Weronika – 9 lat
  2. Kasia – 13 lat
  3. Natalia – 17 lat
  4. Dominika – 19 lat
  5. z pomocą 3-letniej Wiktorii ;)
zwycięzcą na blogu uczyniła panią...

                                          ... Ewelinę Olęder,

której odpowiedź spodobała się nam wszystkim i muszę ją tu przytoczyć. :)

"Dzieciństwo jest świetne. Moja mama opowiadała mi ostatnio co moja siostra w wieku 5 lat odwaliła w kościele. Siedzi sobie grzecznie.
Nagle nadchodzi ten moment kiedy ksiądz wyciera kielich po komunii... a ta centralnie wstała i na cały głos:
- No dalej myj te gary bo ja chcę już do domu na obiad!"

Zgodnie ze słowem, które się rzekło, zwycięstwem na facebooku Szanowna Komisja uraczyła Pana...

                                     ... Włodzimierza Piaseckiego

Początkowo dziewczynki stwierdziły, iż na facebooku nie ma nic śmiesznego, ale w pewnym momencie wpadły w tzw. "głupawkę" (w zgodzie z książką Ani Sakowicz) i zaczęły się śmiać mówiąc, że pan Włodzimierz postawił zabawną "kropkę nienawiści".

Rysunek zaczerpnęłam z internetu

Młodzież zdecydowała! ;D 
Zwycięzcom ogromnie gratuluję! Czekam na adresy na które mam wysłać nagrody tutaj:

(w temacie maila wpiszcie tytuł "Zwycięzca w konkursie") lub w wiadomości prywatnej na facebooku.

Wszystkim uczestnikom bardzo dziękuję za udział w konkursie i zapraszam na kolejny, który już niebawem ogłoszę.