czwartek, 27 kwietnia 2017

Nietypowy konkurs - "Konkurs na żonę"

Słyszeliście już o tym niebanalnym konkursie? "Konkursie na żonę"?


10.05.2017 r. w księgarniach pojawić ma się najnowsza książka Beaty Majewskiej. Pod pseudonimem tym ukrywa się Beata Głąb, większości z Was znana zapewne jako Augusta Docher, autorka wysoko ocenianego na lubimy czytać cyklu "Wędrowcy" (niedługo ukazać ma się jego 3 część) oraz książek: "Anatomia uległości" i "Kryształowe serca".
Beata Majewska (Beata Głąb)

Krótka notka dotycząca autorki, pochodząca z portalu lubimy czytać

"Mama, żona, córka i siostra.
Plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka.
Ogrodnik, kura domowa i bizneswoman.
Polka, Ślązaczka.
Tradycjonalistka modyfikowana.
Ale przede wszystkim kobieta z krwi i kości"
Więcej o Pani Beacie i jej twórczości możecie dowiedzieć się odwiedzając jej profilu na facebookublog autorski oraz lubimy czytać.

Najnowsza książka pisarki pojawi się na rynku księgarskim za sprawą Wydawnictwa Książnica, wchodzącego w skład Grupy Wydawniczej 


Opis książki - pochodzący z jej okładki

"Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan 'Żona'. 
Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli…"

Gdy wydawnictwo Publicat S.A. ogłosiło nabór blogerów chętnych zrecenzować książkę od razu zgłosiłam się do akcji. Książka przyszła do mnie uroczo zapakowana i z kapitalną wkładką z autografem Beaty Majewskiej. :)





Bardzo za nią dziękuję. :))

Obecnie czytam "Hobbita", ale postanowiłam zajrzeć do książki. W ten sposób przeczytałam około 100 stron. Książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Lektury nie rozpoczęłam od czytania opisu znajdującego się na końcu książki, więc nim minęłam setną stronę przeżyłam moc emocji. Zdążyłam stwierdzić, że Hugo (główny bohater) postępuje głupio (w myślach gadałam z nim niemal bez przerwy), ale lubiłam go, następnie żal było mi angażującej się coraz bardziej w ten dziwny związek Łucji (bardzo niepewnej siebie, wrażliwej osiemnastolatki), by później stracić sympatię wobec bohatera. Obecnie go nie lubię, ale mam przeczucie, że nim książka się zakończy zdążę go polubić i znowu obdarzyć niechęcią z dziesięć, albo i dwadzieścia razy. ;) 
Beata Majewska zapewnia mi doskonałą rozrywkę, dostarcza mnóstwa emocji, zaskakuje rozwojem wypadków, sprawia, że rozmawiam z Hugo (bohaterem książki), w rzeczywistości gadając do samej siebie (o zgrozo!), z zaangażowaniem kibicuję bohaterce i bawię się świetnie. Obawiam się tylko, że lekturę skończę zbyt szybko. ;)
A Wy mieliście przyjemność przygarnąć "Konkurs na żonę", macie w planach jej zakup? A może już teraz chcielibyście przeczytać fragment? Jeśli tak - zapraszam tutaj.

wtorek, 25 kwietnia 2017

Polscy autorzy polecają - część 5

W kwietniu zdążyłam już podsumować dotychczasowy przebieg akcji "Polscy autorzy polecają". Napisałam kto w kolejnych częściach opowie o najlepszych książkach i... czekacie na post chyba zbyt długo. ;) Zatem zapraszam na kolejną - piątą już odsłonę cyklu. :)

Dziś zaczynamy od autorki książek, które niesamowicie ciekawią mnie od dłuższego czasu, ale nie miałam jeszcze okazji po nie sięgnąć. A pisarka napisała już sporo, m.in. czterotomowy cykl o Emilu Żądło, trzytomową serię "Czarownica", czy historię kryminalną "Królowa Śniegu", o której zapewne słyszeliście. ;) Specjalnie dla Was...

Anna Klejzerowicz

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Najtrudniej polecić własną książkę, dlatego pójdę po najmniejszej linii oporu i polecę najnowszą, która właśnie miała premierę: "Królowa śniegu", społeczny kryminał z mroczną tajemnicą z przeszłości. 

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

P.H. Fawcett "Śladami Inków" - o ile komuś uda się dotrzeć do jedynego chyba w Polsce wydania z 1964 roku. Dla mnie to książka kultowa, zainspirowała mnie do napisania "Zaginionego miasta". 
Ale ponieważ jest trudno dostępna, polecam również wszystkie książki Pawła Huelle, w szczególności moje ukochane "Opowieści chłodnego morza". 

Jeśli pragniecie śledzić poczynania pisarskie Anny Klejzerowicz i dowiedzieć się, co słychać u autorki zapraszam na stronę autorską oraz profil na facebooku.

Kolejną znamienitą autorką, która zgodziła się odpowiedzieć na moje pytania jest Hanna Greń i tak się składa, że jej najnowszą książkę pt. "Jak kamień w wodę. Polowanie na pliszkę" właśnie czytam i do dziś można zawalczyć o nią w konkursie na moim fanpage'u. Zapraszam tutaj!
Zwłaszcza, że jej lektura daje wielką przyjemność. :)

Hanna Greń

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?
Pragnę zachęcić czytelników do sięgnięcia po moją książkę „Otulone ciemnością”. Jest to trzecia część Wiślańskiego cyklu i, moim zdaniem, najlepsza. Starałam się nie znużyć czytelnika wątkiem obyczajowym, a zagadkę kryminalną skonstruować tak, by rozwiązanie nie było proste i oczywiste. Zachęcam do przeczytania tych, którzy chcieliby wiedzieć, kim jest seryjny zabójca, nazwany przez policję Całunnikiem.

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Pragnę polecić „Dobrą matkę” Małgorzaty Rogali. To również jest trzecia część serii. Niedawno miała premierę „Ważka” czyli czwarta część, jednak ja nie miałam jeszcze przyjemności jej przeczytać. Czytałam natomiast „Dobrą matkę”, którą uważam za najlepszy kryminał 2016 roku i chciałabym, żeby miłośnicy gatunku nie pominęli tej pozycji wyłącznie dlatego, że jej autorka nie ma „głośnego” nazwiska. Zachęcam do sięgnięcia po tę książkę, bo naprawdę warto.

Jeśli macie chęć porozmawiać wirtualnie z panią Hanną, poczytać co udostępnia i poznać plany wydawnicze zaglądajcie na jej stronę autorską na facebooku tutaj. Jeśli zaś chcielibyście poczytać o różnorodnych książkach widzianych oczami pani Greń koniecznie zajrzyjcie na blog Książkolubna.

Trzecią autorką, która udzieliła odpowiedzi na moje pytania jest Magdalena Knedler. Jej powieść "Dziewczyna z daleka" czeka już u mnie na lekturę na czytniku i nie mogę się doczekać dnia, kiedy w końcu będę mogła ją dopaść. ;)

Magdalena Knedler

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Moją własną książką, którą chętnie polecam jako tę najbardziej uniwersalną, jest na pewno „Dziewczyna z daleka”. To historia blisko stuletniej Nataszy, która – zmuszona do tego przez niespodziewany splot okoliczności – opowiada wnuczce swoje dzieje i wyjawia prawdę o skrywanej przez wiele dekad przeszłości. Myślę, że „Dziewczynę z daleka” dobrze się będzie czytało osobom w różnym wieku, niezależnie od płci. To opowieść nie tyle o wojnie, ile o ludziach, którzy doświadczają silnych emocji i dokonują (nie zawsze dobrych) wyborów, niezależnie od zmieniającej się sytuacji politycznej i społecznej. Starałam się, by historia Nataszy była jak najbardziej wiarygodna i by czytelnik, zagłębiając się w lekturę, mógł w pewnym momencie pomyśleć: „A może i moja babcia byłaby w stanie opowiedzieć mi o podobnych wydarzeniach?”. Sama wzrastałam wśród opowieści, które przekazywała mi babcia, i wiem, jak bardzo życie może człowieka zaskoczyć. Mam nadzieję, że zdołałam to pokazać w mojej książce. 

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Książką, do której wracam jak do najlepszego przyjaciela, jest niewątpliwie „Zdobywam zamek” Dodie Smith. Dodie Smith zasłynęła na świecie przede wszystkim jako autorka „101 dalmatyńczyków” (znacie, prawda?). Zanim jednak czytelnicy dostali do rąk genialną serię o dzielnych pieskach, autorka zadebiutowała doskonałą powieścią „Zdobywam zamek”. Jej akcja toczy się w latach trzydziestych ubiegłego wieku i jest to historia szesnastoletniej Cassandry, która mieszka z rodziną w ruinach średniowiecznego zamku, w prawie nędzy. Jej ojciec był niegdyś znanym i zamożnym pisarzem, ale stracił zapał, a kapitał zaczął topnieć. Cassandra przeżywa więc nie tylko pewnego rodzaju upadek w społecznej hierarchii, ale przede wszystkim… dojrzewa, pisze swój pamiętnik, prowadzi szeroko zakrojone obserwacje świata, zakochuje się po raz pierwszy, rewiduje swoje uczucia względem najbliższych. To wspaniała, ciepła opowieść o miłości, przyjaźni i sile rodziny. Napisana w roku 1948, ale na wskroś współczesna, zaskakująca żywym, niebanalnym stylem i bardzo wysmakowanym poczuciem humoru.

Z panią Magdaleną możecie spotkać się tutaj.

Na zakończenie wypowiedź Agnieszki Lis - autorki, której twórczość również będę mogła wkrótce poznać, a to za sprawą book tour z jej najnowszą książką pt. "Karuzela". Nie będzie to łatwa i przyjemna lektura, i tym bardziej nie mogę doczekać się dnia, kiedy do mnie trafi. 

Agnieszka Lis

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Większość autorów, tak przynajmniej twierdzą, najbardziej lubi swoje ostatnie, najnowsze książki. Nie jestem oryginalna. 
Najmocniej lubię, cenię i polecam Karuzelę. Pomimo tego, że nie jest to książka wesoła i pomimo tego, że jest długa. ;) Uważam ją za dobrą książkę, która pozostaje z Czytelnikiem i którą warto przeczytać.

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Natomiast z innych lektur… bardzo trudny wybór. Mam kilka ukochanych książek, do których wracam wielokrotnie, ale skupię się na Mistrzu i Małgorzacie Michaiła Bułhakowa. Tę powieść polecam zawsze i wszędzie. 
Czasem spotykam się z uwagami, że te najsłynniejsze powieści są nudne, przereklamowane… otóż ja uważam, że klasyka stała się ową z jakiegoś powodu, i dlatego warto ją czytać. I zachęcam do tego wszystkich, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości – co czytać? 
Klasykę! 
I Agnieszkę Lis, oczywiście ;)

Autorkę spotkać możecie na jej profilu na facebooku, grupie fanowskiej Miejsce spotkań z Agnieszką Lis oraz stronie autorskiej.

Jestem bardzo zadowolona, gdyż książki dwóch autorek, które wzięły udział w zabawie, mam w najbliższych planach czytelniczych, a kolejną - obecnie kończę czytać. 
A Wy? Znacie twórczość tych wspaniałych pisarek? Po jakie ich książki polecacie mi sięgnąć najbardziej? A może mnie i wspomnianym autorkom udało się zachęcić Was do przeczytania którejś z polecanych książek? 

sobota, 22 kwietnia 2017

Z dumą oświadczam iż objęłam patronatem "Łąki kwitnące purpurą" Edyty Świętek :)

Niedawno pisałam Wam o moim pierwszym czytelniczym spotkaniu ze wspaniałą pisarką Edytą Świętek. Przygodę z jej książkami zaczęłam od najnowszej jej powieści pt. "Cień burzowych chmur", będącą pierwszą częścią serii "Spacer Aleją Róż".


O czym możecie przeczytać sięgając po powieść?

"Cień burzowych chmur to pierwszy tom pięcioczęściowej sagi Spacer Aleją Róż, traktującej o losach rodziny Szymczaków. To epicka opowieść mocno osadzona na płaszczyźnie społeczno-obyczajowej. Fikcja literacka przeplata się z autentycznymi zdarzeniami, a postaci wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dzisiaj spoglądają na nas z kart książek historycznych. 
Autorka poczytnych powieści w brawurowy sposób serwuje osadzoną w realiach wczesnego PRL-u historię rodzinną ze zbrodnią i zemstą w tle. 
Jest rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka."

Książka ta zupełnie mnie zauroczyła o czym możecie przeczytać w recenzji - zapraszam tutaj.

Druga część serii wydana zostanie 23 maja 2017 r. przez 


dlatego z radością chwalę się dziś, iż objęłam ją swoim patronatem. 

Sami musicie przyznać, iż okładka książki jest przepiękna. :)


A tutaj możecie zobaczyć ją w pełnej okazałości z logo wszystkich patronów, w tym moim (niezbyt widoczne na razie, ale jak widzicie cała oprawa jest wspaniała). :D


A o czym  przeczytamy w drugiej części "Spaceru Aleją Róż"?

"Dynamicznie wzrastająca najmłodsza dzielnica Krakowa ciągle jeszcze przypomina miasto rodem z dzikiego zachodu. Pomiędzy nowymi domami, przeludnionymi barakami i terenami budowlanymi kwitnie hazard, a sprawiedliwość bywa wymierzana na własną rękę. Za dnia wznoszone są domy, kina, szpital oraz szkoły, natomiast nocami w mrocznych zaułkach czają się przestępcy oraz prostytutki. Nad głowami mieszkańców, niczym mityczny miecz Damoklesa, wisi groźba wybuchu kolejnej wojny. Oto Nowa Huta lat 50. – siedlisko socrealistycznego absurdu, w którym rozrastająca się rodzina Szymczaków poszukuje swojego miejsca w świecie. 
Bronek nie może odnaleźć szczęścia w małżeństwie i wciąż tęskni za Bogumiłą. Do miasta przyjeżdża Andrzej, aby z dala od Pawlic uporać się z rozpaczą po tragicznie zmarłej Agacie. Julia z przestrachem odkrywa, że jest obserwowana przez tajemniczego mężczyznę o podejrzanym wyglądzie. W dodatku pewnego dnia na nowohuckich łąkach robotnicy natrafiają na makabryczne znalezisko…"

Brzmi naprawdę niesamowicie! :D
Zdradzę Wam, że Edyta Świętek napisała już trzecią część tej pasjonującej powieści. Osobiście nie mogę doczekać się poznania dalszych losów Bronka, Dorotki, Julii, Krystyny, Leszka i Andrzeja. A Wy? Czytaliście już pierwszą część tej historii? Czy dalszych losów bohaterów jesteście równie jak ja ciekawi? 

czwartek, 20 kwietnia 2017

Mroczna odskocznia - "Maski zła" Iwony Banach

Niedawno pisałam Wam o wspaniałej komedii kryminalnej, w której prym wiodły: wampiry, kosmici i inne diabelskie istoty. Mowa tu o "Czarcim kręgu" Iwony Banach (moja opinia tutaj). Tym razem postanowiłam przeczytać thriller autorki - zupełnie odmienną od poznanej wcześniej historii. Książka trafiła do mnie dzięki Panu Ireneuszowi z 

oraz samej autorce - za co serdecznie dziękuję.


Krótki opis książki - pochodzący z okładki

"Każde miasteczko ma swoje tajemnice. Trzy morderstwa starszych kobiet dają początek skomplikowanemu śledztwu. Jaki proceder miał miejsce w tajemniczym instytucie? Co ukrywa miejscowa elita? Czy koszmary z przeszłości powrócą? 
Maski zła to trzymający w napięciu thriller o toksycznych ludziach, dla których liczą się tylko pieniądze, własne urojenia i chore ambicje."

I tutaj muszę dodać coś od siebie ;)

Akcja dzieje się w Zawiszynie. Miasteczku, w którym zamordowano trzy starsze panie, twarze dwóch z nich zostały zmasakrowane. W przeszłości w opisywanej miejscowości funkcjonował "Instytut" - placówka na wzór domu dziecka, w której znajdowały się dzieci chore (niepełnosprawne umysłowo oraz fizycznie, schizofrenicy, jednostki zaburzone psychicznie). Pewnego dnia w Ośrodku wybuchł pożar, a następnie, niemal natychmiast po tym zdarzeniu, zamknięto go. Wychowanków w ekspresowym tempie przekazano do innych placówek, oddano do adopcji. Nikt nie wie, jak było dokładnie. Wiadomo natomiast, że jakiś czas po zamknięciu placówki, od czasu do czasu, w miasteczku pojawiali się rodzice poszukujący dzieci, które trafiły do ośrodka. Wśród nich znalazła się mama 16-letniej Joanny, sparaliżowanej od urodzenia dziewczynki, która zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Kobieta chodziła ulicami, płacząc i wykrzykując "oddajcie mi moje dziecko". W końcu ją samą zabrano i zamknięto w jakimś szpitalu psychiatrycznym.
Za czasów działalności placówki wielu mieszkańców miało w nim pracę, a niektórzy z nich byli jego wychowankami. Czy dawna działalność "Instytutu" ma związek z obecną, makabryczną śmiercią kobiet?  

"Każde miasto ma swoje tajemnice, które chroni przez lata za wszelką cenę. Ich kaliber bywa różny. Mogą to być romanse burmistrza, lewe interesy sędziego czy paskudna wpadka któregoś z notabli, kto wie, może lekarza, może policjanta, może jakiegoś duchownego.
Ukrywanie trwa i trwa, ale w końcu kiedyś sprawa wychodzi na jaw i wszystko dookoła zaczyna cuchnąć zgnilizną."

Moja opinia o "Maskach zła"

Gdybym miała wyrazić jednym słowem, co sądzę o książce - powiedziałabym "Kapitalna". Przyznam, że takiej odskoczni literackiej właśnie pragnęłam. Wspaniały pomysł na thriller, doskonale poprowadzona historia, intrygujący bohaterowie, niebagatelne zagadki i moc zaskoczeń - tym wszystkim raczy nas Iwona Banach w swej mrocznej opowieści. Do tego okładka doskonale odzwierciedla treść książki. 

Akcja dzieła toczy się dwutorowo, przeplatają się w nim dwa wątki. Jeden dotyczy pracy policji w Zawiszynie po zamordowaniu trzech mieszkanek miasteczka (starszych kobiet). Druga jest zagadką. Poznajemy cztery postacie: Annę, wciąż modlącą się dziewczynkę Gienę, czarownicę i chłopca z czterema głowami. Stopniowo dochodzimy do zrozumienia tego, kim są owe postacie. 

"Czarownica powiedziała nam, że coś musi być nie tak, skoro jest nas tak dużo.
-Normalnie oni tam w środku nie mają takiego tłoku... Każdy w środku jest jeden. I w środku, i na wierzchu. Więc coś musi być nie tak. Coś, czyli my."

Wątek tych czterech osób początkowo był dla mnie zupełną niewiadomą, z czasem jednak coraz bardziej wciągały mnie obie historie. Im dalej zagłębiałam się w treść książki - tym więcej informacji na temat czwórki dziwnych bohaterów uzyskiwałam i trudniej było mi się od oderwać od lektury. Oba wątki pasjonowały mnie równie mocno. 

Postacie stworzone przez autorkę są nietuzinkowe, wyraziste i intrygujące. Autorka przedstawiła ich fantastyczne portrety psychologiczne. Dziennikarka Paulina, państwo doktorostwo Orczak, francuzka Chantal -  każdy z bohaterów zakłada na twarz maskę, którą pokazuje światu, a w rzeczywistości ukrywa za nią jakąś tajemnicę, swoje "drugie ja". Wielu z nich trudno polubić, szczególnie niejakiego Pawła - policjanta, który zdradza swą ciężarną żonę niemal śmiejąc się jej w twarz (co za typ, wrr...) oraz Babkę (ale nie powiem dlaczego, sami musicie się tego dowiedzieć). W trakcie lektury okazuje się jednak, że i inne, pozornie pozytywne postacie mają sporo "za uszami". 

Podczas lektury nie przyszło mi zupełnie do głowy, kto może być mordercą trzech kobiet. Autorka doskonale lawirowała moimi odczuciami co do osoby zabójcy, co rusz odkrywając nowe zaskakujące fakty i kierując mnie wciąż na nowe tropy. Nie zgadłam kto był zbrodniarzem, a miałam go podanego niemal na tacy. ;)

Iwona Banach co rusz zaskakiwała mnie nowymi informacjami dotyczącymi przeszłości mieszkańców Zawiszyna, ale robiła to w genialny wręcz sposób. Zagadka goniła zagadkę. Często otwierałam usta ze zdumienia, czytałam książkę i nagle, ni stąd, ni zowąd, wydobywało się z nich przeciągłe "oooo jaaa" lub "o k...." (i tu wylatywało to takie brzydkie słowo, zakończone wykrzyknikiem).

Dodatkową zagadką okazała się niepamięć dotycząca byłych wychowanek domu dziecka. Pozostały im jedynie sny. Sny, które wywoływały gęsią skórkę na rękach.

"Od zawsze funkcjonowały w jakimś sennym zawieszeniu. Dręczyły je senne zjawy, dziwne ułamki wspomnień, jakieś nieokreślone przeczucia, deja vu, wrażenia, niepasujące do niczego obrazy, słowa... I nigdy nie były pewne, czy to jest sen, czy zapomniana jawa."

Początkowo miałam wrażenie, że czytam wspaniały, wielowątkowy, dobrze przemyślany kryminał. Gdy przekroczyłam 2/3 książki i zapadł wieczór (no dobrze, noc; domownicy posnęli, a ja nie mogłam oderwać się od lektury) - towarzyszyła mi ciągła niepewność, momentami zapierało mi dech w piersiach, a najmniejszy ruch czy skrzypnięcie drzwi w domu powodowały, iż podskakiwałam przerażona na krześle. ;)

Zakończenie mnie "powaliło". Tego, co zaserwowała autorka czytelnikom zupełnie się nie spodziewałam. 
Z dumą oświadczam iż Iwona Banach jest moją sąsiadką (tak! szczęściara ze mnie!). :D
Po lekturze pomyślałam, że książka ta powinna stać na półce obok książek Remigiusza Mroza, za którego twórczością wielu z nas przepada. Zmieniam zdanie - ta pozycja powinna mieć całą półkę dla siebie, i to najwyższą. :)


"Maski zła" musicie pochłonąć!

A może już ją poznaliście? :)) Znacie inne pozycje autorki? Może polecicie mi jakąś? A może napiszecie jaką podobną pozycję, wywołującą dreszcze strachu i z pasjonującą zagadką kryminalną, ostatnio przeczytaliście? 

środa, 19 kwietnia 2017

"Alicja w krainie czasów. Czas odmieniony" Ałbeny Grabowskiej - moją pierwszą przygodą szpiegowską ;)

Jak wiecie, ostatnio z wielką przyjemnością poznaję książki autorów, z których twórczością jeszcze nie miałam do czynienia, a która mnie ciekawi. Tak do rąk mych trafiła trzecia część serii "Alicja w krainie czasów" pt. "Czas odzyskany" Ałbeny Grabowskiej. 


Opis książki - pochodzący z jej okładki

"Trzecia, ostatnia już część opowieści o obdarzonej niezwykłym darem kobiecie. Dzięki odprawionym niegdyś przez matkę czarom, Alicja żyje tak, jak nie żył jeszcze żaden człowiek... 
Jest rok 1942, Paryż znajduje się pod nazistowską okupacją. Alicja, jako agentka Luna pracuje dla aliantów. Jednym z jej zadań jest zdobycie wzorów nowej broni chemicznej, nad którą pracuje znany austriacki fizyk Ludvig Bernstorff. Alicja podejrzewa, że Ludvig nie jest tym, za kogo się podaje, robi jednak wszystko, by wykonać zadanie. Rodzące się pomiędzy nią a naukowcem uczucie naraża Alicję na ogromne niebezpieczeństwo. Jest śledzona przez gestapo a własna agencja podejrzewa ją o zdradę. Prawdziwym cudem Alicji udaje się opuścić Paryż i zamieszkać z córką w Szwajcarii. Jednak po ponad dwudziestu latach od wojennych wydarzeń Alicja musi zmierzyć się z demonami przeszłości…"

Moje wrażenia po lekturze

Jak wiecie, dwóch poprzednich książek z serii "Alicja w krainie czasów" nie poznałam. Czytając jednak przeróżne informacje oraz recenzje na ich temat zauważyłam, że najnowsza nieco od nich odbiega. Podczas gdy dwie poprzednie to w większym stopniu książki obyczajowe, z odrobiną magii, ostatnia - to raczej powieść szpiegowska. Znajdujemy się w okupowanym przez Niemców Paryżu, Alicja Księgopolska zaś jest agentką (o pseudonimie Luna) pracującą dla aliantów. Oprócz tego bohaterka pomaga chorym dzieciom w szpitalu. 
Nieznajomość poprzednich książek z serii nie przeszkadzała mi zupełnie w jej prawidłowym odbiorze. Wprawdzie nie poznałam przeszłości kilku drugoplanowych osób, ale ich znajomość nie była mi niezbędna podczas lektury trzeciego tomu. Nie zmienia to jednak faktu, że chętnie przeczytam poprzednie części cyklu, by poznać przeszłość Alicji i jej bliskich, oraz dowiedzieć się, w jaki sposób kobieta zyskała swoje nadzwyczajne umiejętności, ogromną sprawność fizyczną oraz "wieczną młodość".
Jak na kryminał szpiegowski przystało mamy tu do czynienia z: morderstwami, super szpiegami, tajną bronią i wieloma zagadkami. Niejednokrotnie nie wiemy, czy osoby, które Luna spotyka na swej drodze są jej przyjaciółmi, czy agentami wrogiego wywiadu. Autorka cały czas pozostawia nas w niepewności, jedynie z myślami i podejrzeniami Alicji, dzięki czemu sami stajemy się swego rodzaju szpiegami, próbując rozwikłać postawione przed nami zagadki.
W książce nie zabrakło również romansu, początkowo nawet dość ognistego. Później jednak stawiamy sobie mnóstwo pytań. Czy agent, z którym sypia Alicja - sprzyja jej? A może jednak należy do przeciwnego obozu? Co tak naprawdę czuje do niego kobieta? Czy to miłość, czy tylko podwójna gra agentów? Czy z tego może wyniknąć coś więcej? 
Ałbena Grabowska zabiera nas w podróż po: Paryżu, Wiedniu, Szwajcarii i Polsce. "Czas odzyskany" charakteryzuje również mnogość ciekawych postaci. Chętnie przeczytam poprzednie części książki, by poznać przeszłe losy Alicji i dowiedzieć się więcej o: Franku, Catie, Julianie, Danielu, a może i o przyjaźni Aliny z Coco Chanel?
Pierwszą połowę książki czytałam spokojnie, bez większych emocji, druga mnie pochłonęła. Największe wrażenie wywarły na mnie jednak: wzruszająca historia 8-letniego Jurgena oraz pewnego, przebiegającego w strasznie trudnych warunkach, porodu. Podczas czytania tych fragmentów musiałam robić sobie krótkie przerwy w lekturze, aby udźwignąć ich ciężar. 
Alina Charme to Arsene Lupin w spódnicy - podczas jej lektury nabrałam ogromnej ochoty, by przypomnieć sobie dzieje tego dżentelmena-włamywacza. ;)

"Wojna agentów, podwójni, potrójni, a nawet poczwórni agenci gęsto zasiedlający świat od Europy po Azję i obie Ameryki. Oszukujący się nawzajem, zdradzający i intrygujący. Czy ktokolwiek mógłby wygrać takie starcia?"


Za książkę ogromnie dziękuję Pani Dorocie z wydawnictwa Zwierciadło.
A Wy czytaliście trylogię "Alicja w krainie czasów"? A może inne książki autorki? Które polecilibyście szczególnie?