niedziela, 14 maja 2017

Czytelnicze i blogowe podsumowanie kwietnia

Czas najwyższy pokazać Wam książki, jakie przeczytałam w kwietniu. W sumie było ich 8, choć jednej pozycji na razie nie mogę zdradzić. Czytałam ją przedpremierowo i nie dostałam jeszcze zgody autorki na chwalenie się tym faktem. Tytuł zachowam zatem w tajemnicy dziś pisząc jedynie ile książka liczy stron, a w swoim czasie powiem Wam o jakie dzieło chodziło. Zapraszam zatem na moje podsumowanie kwietnia!


1. „Cień burzowych chmur”, czyli pierwszy tom z serii „Spacer Aleją Róż” Edyty Świętek (349 str.) – moja opinia
2. „Chwila na miłość” Joanny Stovrag (350 str.) – recenzja tutaj
3. „Hormonia” Nataszy Sochy (345 str.) – moje wrażenia
4. „Jak kamień w wodę. Polowanie na Pliszkę.” (302 str.) – recenzja
5. „Alicja w krainie czasów. Czas odzyskany.” (305 str.) – moja opinia
6. „Maski zła” Iwony Banach (299 str.) – tu wrażenia
7. „Hobbit” J.R.R. Tolkien (220) – recenzja pojawi się niebawem
8. Książka, której tytułu na razie nie mogę zdradzić (230 str.) – żałuję, ale na recenzję musicie poczekać. 

Łącznie w kwietniu przeczytałam 2400 stron, co daje 80 stron przeczytanych dziennie. Świetny wynik jak na mnie, choć ostatnio doszłam do wniosku, że te obliczenia nie zawsze są adekwatne. Trudno przecież jeśli chodzi o przeczytane strony porównywać lekką obyczajówkę do książki bardziej wymagającej tematycznie, albo którąś z przeczytanych przeze mnie w tym miesiącu książek skonfrontować ze „Szczygłem” Donny Tartt lub „Małym życiem” Hanya Yanagihara na przykład. ;) Nadal jednak będę liczyła te strony, bo dobrze się przy tym bawię i gdy pokonuję swoje wcześniejsze wyniki również sprawia mi to nie lada radość.


W kwietniu na blogu przeczytać mogliście również recenzję książki „Czarci krąg” mojej wspaniałej sąsiadki (będę się chwaliła do upadłego! A co! ;) ) Iwony Banach (moja recenzja).
Jak co miesiąc podsumowałam ostatnie czytelnicze i blogowe 30 dni, w kwietniu był to marzec - tutaj, zaś tu przedstawiłam najlepsze według mnie premiery miesiąca, z których przeczytałam niestety tylko jedną, a mianowicie „Jak kamień w wodę” Hanny Greń. Jeśli Wam udało się przeczytać inne spośród wypatrzonych przeze mnie premier marca, koniecznie pochwalcie się tym faktem i napiszcie jak Wam się one podobały. :) 
Podsumowałam również dotychczasowy przebieg cyklu „Polscy autorzy polecają” (tutaji opublikowałam jego 5 część. Tym razem o najlepszych książkach opowiadały: Anna Klejzerowicz, Hanna Greń, Magdalena Knedler i Agnieszka Lis. Jeśli macie chęć wrócić do tego posta – zapraszam tu
Za swój największy sukces uważam objęcie patronatem książki „Łąki kwitnące purpurą” Edyty Świętek. To mój pierwszy patronat, więc jestem ogromnie podekscytowana i szczęśliwa. Chwaliłam się Wam tym faktem tutaj

Na dziś to byłoby tyle. A jak Wam udał się kwiecień? Jakie są Wasze sukcesy? Z przyjemnością o nich przeczytam.