czwartek, 22 czerwca 2017

Polscy autorzy polecają - część 7

Napływ wydarzeń, recenzji, bieżących postów – ponownie spowodował przestój w cyklu "Polscy autorzy polecają". Dziś jednak zapraszam Was na kolejną jego odsłonę. Ostatnio o najlepszych książkach opowiadały: Dorota Gąsiorowska, Anna Kasiuk oraz Anna Sakowicz. Jeśli chcecie poznać najciekawsze, według tych cudownych pisarek, lektury – zajrzyjcie tutaj.  A dzisiejszy post zacznę od poleceń pełnej poczucia humoru oraz dystansu do siebie i świata, pasjonatki swojej pracy zawodowej (pracuje z osobami niepełnosprawnymi), autorki dwóch prześmiesznych książek. Recenzję jej publikacji "Mąż potrzebny na już" możecie przeczytać tutaj, a "Gorzej być nie może" – tuTeraz czekam na kolejny tytuł "Poszukiwani, poszukiwana". Oj, czuję, że będzie się działo. ;) Wiecie już o kim mowa? :D

Małgorzata Falkowska

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Jaką książkę mojego autorstwa poleciłabym innym? Szczerze cieszę się, że jak dotąd tylko dwie ujrzały światło dzienne. Z większej ilości byłby większy problem wybrać jedną, a tak mam szansę niczym w Milionerach po „pół na pół”. Zarówno „Mąż potrzebny na już”, jak i „Gorzej być (nie) może” są dla mnie ważne, jednak jedną z nich darzę sentymentem, gdyż powstała w najtrudniejszym okresie mojego życia. Gdyby nie nagromadzenie tych trudnych emocji, to chyba nie mogłabym nazwać „Męża” komedią obyczajową. Tyle ile w nim jest śmiechu, we mnie było wtedy trudu, niezrozumienia zastanej sytuacji oraz przykrości. Może dziwna zamiana, ale zawsze będę powtarzać, że lepiej pisze mi się komedię, kiedy w moim życiu nie jest różowo. Czasem sama mówię do męża: „Nakrzycz na mnie!”, bo przecież terminy gonią, a ja jestem entuzjastyczną osobą. Jeśli zatem chcesz mnie poznać, zacznij od „Mąż potrzebny na już” (tak samo, jak ja zaczęłam).

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Nienawidzę, kiedy mam wybrać tylko jedną książkę, z grona tych wyjątkowych w moim życiu. Wybór jednej to, jak wybranie lepszego dziecka z kilkorga (chwała, że jeszcze nie mam dzieci i mogę pisać takie porównania ). Jednak jeśli mam wybrać tą jedną, jedyną to z racji mojego zawodu i wielkiej pasji polecam „Chce się żyć” Macieja Pieprzycy. Aż żal, że ekranizacja weszła do kin w momencie, kiedy na tapecie był „Mój biegun”, bo większość niestety nie poznała historii niepełnosprawnego intelektualnie Mateusza. Człowieka nie mówiącego, nie chodzącego i nie robiącego wielu podstawowych rzeczy, jednak myślącego, naprawdę rozumnego. Książka „Chce się żyć” pokazuje to, co ja powtarzam wiecznie moim studentom i ludziom z „zawodowego otoczenia”, mianowicie: „To, że ktoś nie mówi, nie znaczy, że nie rozumie”. I mówcie, co chcecie, ale ja podam Wam tyle samo przypadków rozumowania, ile Wy podacie negatywnych twierdzeń. Na co dzień mam to szczęście, że właśnie z takim osobami spędzam praktycznie całe dnie w pracy, mogąc uczyć się od nich tego, co w życiu najcenniejsze – dobra, miłości, zrozumienia, akceptacji i pokory. Niby niewiele, ale potrafi zmienić życie człowieka o 180 stopni. Dlatego zachęcam do przeczytania książki „Chce się żyć”, a może i wkroczenia w świat niepełnosprawnych intelektualnie choć na chwilę. Oni są tacy, jak My…no może mniej negatywni do świata.

Jeśli chcecie dowiedzieć się co udostępnia Małgorzata Falkowska, poznać jej plany wydawnicze lub porozmawiać zapraszam na jej stronę na facebookuinstagramoraz grupę fanów, do której sama należę. :)

Kolejną pisarką, która opowie tutaj o swoich książkowych ulubieńcach jest Monika Sawicka. Osobiście książek pani Moniki jeszcze nie znam, ale kilka z nich wytrwale rzuca mi się w oczy i kusi, by po nie sięgnąć. W dodatku jedną z nich jest właśnie ta, którą autorka poleca lekturze. :D

Monika Sawicka

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Dobrze, że jesteś. Polecam ją z całego serca ponieważ jest przełomową w moim prywatnym życiu. Zamyka i jednocześnie otwiera nowy rozdział.

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Spóźnieni kochankowie Whilliama Whartona. Za co? Za przepiękny wątek wyjątkowej miłości. Zawsze przy niej płaczę. 

Panią Monikę możecie odwiedzić na jej profilu autorskim na facebooku oraz na jej stronie.

Czas na pisarza. :D Jest nim autor słynnych książek "Dygot" oraz "Ślady", które bardzo chcę przeczytać, ale wciąż inne świetne publikacje stają na drodze do realizacji mojego zamierzenia. Mam nadzieję, że w trakcie najbliższych wakacji uda mi się sięgnąć po "Dygot", zwłaszcza, że książka znajduje się już na mojej półce. A może dziś zmobilizujecie mnie dodatkowo do sięgnięcia po tę lekturę swoimi komentarzami? ;)

Jakub Małecki

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłby Pan czytelnikom?

Polecając własną książkę czuję się trochę tak, jakbym stał przed kimś w samych slipach i z idiotyczną miną prężył muskuły, ale jeśli już muszę wybrać, to chyba „Dygot”, który cieszył się najlepszą opinią wśród krytyków i sprzedał się ze wszystkich moich książek najlepiej.

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłby Pan czytelnikom?

Mag” Johna Fowlesa. Książka, o której można powiedzieć: „Rany, w życiu czegoś takiego nie czytałem”, a jednocześnie cegła, którą pochłania się z wypiekami na twarzy i po której dużo w człowieku zostaje. Bardzo zachęcam.

Pana Jakuba możecie spotkać na jego oficjalnej stronie oraz na profilu facebookowym.

Ostatnia osoba, której typy czytelnicze dziś poznacie to jedna z moich ulubionych polskich pisarek. Moja przygoda z książkami tej twórczyni rozpoczęła się w 2014 r. Przeczytałam wówczas "Miłość z jasnego nieba" – książkę która porwała mnie i do tej pory wspominam ją jako jeden z najlepszych czytadełek autorki. Tutaj możecie przeczytać jej recenzje. Kolejno czytałam i opisywałam Wam: książki z serii "Jabłoniowy sad", a mianowicie: "Szczęśliwy dom" oraz "Rodzinne sekrety"a następnie "Pojedynek uczuć" (który do tej pory doskonale pamiętam) i "Większy kawałek nieba" (pokochałam tę powieść). Jestem już także po lekturze pierwszej części cyklu "Saga rodu Cantendorf" – "Tajemnica zamku", choć jeszcze Wam jej nie recenzowałam i nie mogę doczekać się lektury kolejnego tomu. Wiecie już o którą pisarkę chodzi? Oto ona :D


Krystyna Mirek

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Nie mam własnej ulubionej książki, zawsze najbardziej pasjonująca wydaje mi się ta, która właśnie powstaje, więc w tym momencie jest to "Saga rodu Cantendorfów". Ale moi czytelnicy jako ulubione wskazują także "Pojedynek uczuć", "Podarunek" i sagę "Jabłoniowy sad".

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Nie potrafię też wskazać jednej książki, dla mnie najważniejszej, którą przeczytałam. Jako dziecko zaczytywałam się w książkach Astrid Lindgren, potem Małgorzaty Musierowicz i ona długo była dla mnie niedościgłym wzorem. Wychowałam się przy stole u Borejków. Potem przyszła fascynacja Waldemarem Łysiakiem, Kapuścińskim – to był mój kolejny mistrz. Czytałam też kryminały Joanny Chmielewskiej. Bardzo lubię "Tańczącą z wilkami" Clary Pinacola Estes. A z nowości powieści Jodi Picoult, Anny Ficner Ogonowskiej, Magdaleny Kordel, Magdaleny Witkiewicz i wielu innych, lista jest długa. :)

Jeśli macie chęć poznać plany wydawnicze, zobaczyć co udostępnia Krysia Mirek lub z nią porozmawiać możecie odwiedzić jej: blog, stronę autorską na facebooku oraz fanclub twórczości pisarki.

Znacie dzieła autorów przedstawionych w tej części cyklu? Czy po któreś z poleconych książek planujecie sięgnąć? 

wtorek, 20 czerwca 2017

MÓJ PATRONAT "Łąki kwitnące purpurą" Edyty Świętek, czyli dalsze losy rodziny Szymczaków

Zapewne pamiętacie moją radość, gdy informowałam Was, iż objęłam swoim patronatem książkę "Łąki kwitnące purpurą", kontynuację "Cienia burzowych chmur" Edyty Świętek, należącą do serii "Spacer Aleją Róż". Pierwsza część powieści zachwyciła mnie (tutaj recenzja), więc możliwość patronowania kolejnemu tomowi przyniosła mi ogrom szczęścia. Czas oczekiwania na książkę był dla mnie prawdziwą torturą, ale dzięki wspaniałej Pani Ani z wydawnictwa


na początku czerwca doszła do mnie wyczekiwana w takim napięciu lektura. :D Cierpienia moje przedłużyły się nieco, gdyż najpierw musiałam pożreć recenzenckie książeczki, które przyszły do mnie nieco wcześniej, ale w końcu nadszedł ten wspaniały dzień, w którym zaczęłam cieszyć się kolejnym spacerem Aleją Róż. Ciekawi jesteście moich wrażeń? Zapraszam!


Opis pochodzący z okładki książki

"Dynamicznie wzrastająca najmłodsza dzielnica Krakowa ciągle jeszcze przypomina miasto rodem z dzikiego zachodu. Pomiędzy nowymi domami, przeludnionymi barakami i terenami budowlanymi kwitnie hazard, a sprawiedliwość bywa wymierzana na własną rękę. Za dnia wznoszone są domy, kina, szpital oraz szkoły, natomiast nocami w mrocznych zaułkach czają się przestępcy oraz prostytutki. Nad głowami mieszkańców, niczym mityczny miecz Damoklesa, wisi groźba wybuchu kolejnej wojny. Oto Nowa Huta lat 50. – siedlisko socrealistycznego absurdu, w którym rozrastająca się rodzina Szymczaków poszukuje swojego miejsca w świecie.”

Moje wrażenia po lekturze „Łąk kwitnących purpurą”

Nie oszukujmy się. Pierwsze co rzuca się w oczy, gdy spoglądamy na książkę „Łąki kwitnące purpurą” to jej przepiękna okładka oraz wspaniałe wydanie. Duży, czytelny druk znacznie ułatwia chłonięcie opowieści, a drobne ozdobniki znajdujące się u dołu każdej strony oraz rozpoczynające rozdziały – jeszcze intensywniej zachęcają do lektury. Większość rozdziałów jest dość krótka i kończy się w takich momentach, iż musimy przeczytać jeszcze jeden fragment historii, a potem jeszcze jeden, i kolejny, by później... – po dwóch, trzech podejściach (w tym mile spędzonej niedzieli) odłożyć książkę na półkę z żalem, że to już koniec kolejnej części sagi.
Na początku powieści znajduje się drzewo genealogiczne rodzin Pawłowskich, Szymczaków i Kurbieli oraz streszczenie „Cienia burzowych chmur”. Dla osób, które czytały pierwszą część książki – jest ono bardzo przydatne i stanowi ciekawe wspomnienie, jednak tym, którzy lekturę poprzedniego tomu mają przed sobą – niestety da niewiele. Tak dużo wydarzeń spotkało bohaterów w poprzedniej części, iż trudno byłoby na kilku stronach zrozumiale opowiedzieć je osobie, która nie przeżyła ich wcześniej podczas wspaniałej czytelniczej przygody. Nie wiem, czy książka będzie zrozumiała dla osób, które nie poznały poprzedniego tomu. Być może tak. Jednak jest to pierwsza publikacja, której czytanie ja osobiście będę polecała od samego początku. I to nie dlatego, że coś mogłoby być niezrozumiałe dla poznającego dopiero rodzinę Szymczaków, ale dlatego, iż jest to piękna powieść, a lektura „Cienia burzowych chmur” (na początek) pozwala poznać od podszewki tę interesującą rodzinę i zagłębić się w koleje ich losu. Cała historia zaś opisana jest tak wspaniale, że grzechem i stratą byłoby nie przeczytać jej w całości.
Jeśli obawiacie się, iż lektura dwóch tomów będzie wymagała od Was długiego czasu, który wykorzystalibyście na pożarcie innych tytułów – nie musicie się przejmować. Te książki się wręcz pochłania, a po ich przeczytaniu będziecie zawiedzeni nie z tego względu, iż poświęciliście im zbyt dużo czasu, lecz dlatego, że nie możecie natychmiast poznać kontynuacji powieści. 


Po lekturze „Łąk kwitnących purpurą” do rodziny Szymczaków zapałałam jeszcze większą sympatią, niż wcześniej. O ile w „Cieniu burzowych chmur” nie wszystkich z rodziny polubiłam (ze względu na moje niezrozumienie dla postępowania niektórych z nich) o tyle teraz, po bliższym ich poznaniu, potrafiłam w większym stopniu wczuć się w ich sytuację i zrozumieć targające nimi uczucia (choć wciąż nie zawsze postępują oni zgodnie z moimi pragnieniami). Pokochałam Szymczaków jako rodzinę, nie zawsze zgodną, ale kochającą się i wspierającą mimo odmiennych wartości oraz przeciwności losu. Myślę, iż niektórzy z nich niejednokrotnie jeszcze zaskoczą mnie zachowaniem jakiego nie popieram – mam jednak poczucie, iż sympatia, którą obecnie czuję do większości z nich przetrwa niejedną zawieruchę.
Można by pomyśleć, iż po trudnych przejściach, jakie pisarka zgotowała bohaterom w poprzednim tomie powieści – tym razem im odpuści. Nic jednak bardziej mylnego. To nie opowiastka, która ma przynieść nam wyłącznie radość i spokój. Tutaj poznajemy rodzinę, której przyszło żyć w bardzo ciężkich czasach. Czasach budowania w Polsce socjalizmu. W świecie, w którym strach było powiedzieć coś nieprzychylnego władzy, nawet w gronie osób, wśród których przebywało się na co dzień. W najlepszym wypadku takie „przeciwstawianie się” władzy skończyć mogło się kilkoma „cięgami”. Zwykle było gorzej. 
Tym razem wraz z rodziną Szymczaków wkraczamy w rok 1951 i towarzyszymy im do 1956 r. Edyta Świętek po raz kolejny przedstawia nam kawałek historii naszego kraju. Ponownie wkraczamy do świata, w którym dominują: kartki na żywność, papierosy Sport i Popularne, „Trybuna Ludu”, „Polskie Radio” i „Polska Kronika Filmowa”. W opisanym czasie miejsce mają: reglamentacja towarów, śmierć Stalina, zatrzymanie kardynała Wyszyńskiego, strajk generalny w Zakładach Metalowych. Poznajemy postacie historyczne, m.in.: Bolesława Bieruta, Józefa Cyrankiewicza, Władysława Gomułkę. Fakty te poparte są nawet doniesieniami prasowymi z cytatami o bieżącej sytuacji w kraju „wyłuskanymi” z konkretnych gazet, ukazujących się w tamtych latach. A całą tą wiedzę historyczną nabywamy jakby „przy okazji”, bez większych problemów, gdyż w ten trudny okres pisarka doskonale wkomponowała opowieść o rodzinie Szymczaków. Rodzinie, która mimo życia w trudnej rzeczywistości dąży do odnalezienia swojego miejsca na ziemi. Klanu, który (tak, jak w każdych innych czasach) pragnie żyć godnie, kochać, spełniać marzenia i cieszyć się życiem. Rodu, który marzy o lepszej przyszłości dla siebie i swoich bliskich.
Pisarka ponownie dostarczyła mi podczas lektury wielu emocji i wrażeń. Z ciekawością śledziłam losy bohaterów (dowiedziałam się w końcu, kto zabił i byłam bardzo zaskoczona), niejednokrotnie popadałam w zadumę i melancholię, smuciłam się, szeroko otwierałam buzię z zaskoczenia, ale zdarzały się i takie chwile, kiedy uśmiechałam się, czy nawet zaśmiałam w głos. Przez cały czas jednak wytrwale kibicowałam Bronkowi i jego bliskim, by ich sytuacja uległa poprawie.
I co więcej. Ech... dowiedziałam się, co oznacza książkowy kac. ;)
Jestem bardzo dumna z tego patronatu, bo to naprawdę wartościowa i piękna lektura. Gdybym mogła... zaklepałabym sobie wszystkie patronaty książek Edyty Świętek, jakie jeszcze kiedykolwiek się ukażą. Jestem przekonana, iż każda jej kolejna książka będzie równie cudowna.  


A Wy mieliście już przyjemność czytać książki z tej serii? Planujecie po nie sięgnąć? A może znacie inne publikacje autorki, które szczególnie polecilibyście lekturze? 

niedziela, 18 czerwca 2017

"Najmroczniejszy sekret" Alex Marwood - bogactwo, rozpasanie, zaginięcie dziecka i czytelniczy kołowrót emocji.

Jedną z zapowiedzi wydawniczych maja była książka "Najmroczniejszy sekret" Alex Marwood. Piękna, intrygująca okładka i opis sprawiły, iż nabrałam ogromnej ochoty, aby ją przeczytać. Miałam szczęście, gdyż niedługo potem książka trafiła w moje ręce dzięki sprawującej pieczę nad blogerami Pani Katarzynie z wydawnictwa

Jeśli jesteście ciekawi, jak odebrałam tą pozycję zapraszam do dalszej lektury posta. 


Opis z okładki książki

"Impreza z okazji 50. urodzin Seana Jacksona miała być niezapomnianym wydarzeniem. Wykwintne dania, strumienie szampana, doskonała muzyka i wytworni goście. Wieczór nie kończy się jednak tak, jak wszyscy planowali... Uczestnikami imprezy wstrząsa wiadomość o zaginięciu jednej z bliźniaczek, córek jubilata. Trzyletnia Coco rozpłynęła się w powietrzu. Ani policyjne dochodzenie, ani zakrojone na szeroką skalę poszukiwania nie przynoszą żadnego efektu, a bliscy przestają się łudzić, że dziewczynka kiedyś do nich wróci.
Dwanaście lat później pogrzeb Seana stanie się okazją do ponownego spotkania uczestników feralnego przyjęcia. Napięta atmosfera i przemilczane fakty sprawią, że na jaw zaczną wychodzić pilnie strzeżone sekrety, a wśród nich również ten najmroczniejszy."

Moje wrażenia

Gdy skończyłam lekturę "Najmroczniejszego sekretu" kilka minut siedziałam na łóżku trzymając książkę w rękach i nie mogąc otrząsnąć się ze zdumienia, a uwierzcie, że zdarza mi się to niesamowicie rzadko. W zasadzie pamiętam może jeden taki przypadek. Wrażenia, jakie zaserwowała mi Alex Marwood to istny kołowrót emocji. Jednym razem autorka wciągała mnie w wir wydarzeń, niczym rwący nurt rzeki, intrygowała, a książka pochłaniała mnie całkowicie. Przy kolejnym fragmencie dostawałam taką informację, iż ląd usuwał mi się spod stóp, nie dowierzałam temu, co czytam i szeroko otwierałam ze zdumienia usta. Innym razem irytowało mnie to, co czytałam (przedstawione koleje losu) i złorzeczyłam pod nosem, a zdarzały się też takie chwile, że fragmenty książki miałam ochotę ominąć, gdyż najzwyczajniej w świecie – nudziły mnie. Dawno podczas czytania książki nie przeżywałam tak wielu skrajnych emocji. A może o to w tym wszystkim chodziło? ;)
Początkowo miałam problem z zaangażowaniem się w historię przedstawioną w "Najmroczniejszym sekrecie", a przeskoki czasowe, duża liczba postaci, zbędne opisy (np. ubrań, które mieli na sobie bohaterowie) i zmienne narracje – dodatkowo mi to utrudniały. Jednak w chwili, gdy udało mi się "wbić" w treść oraz zrozumieć naprzemienność przedstawionych zdarzeń – powieść wręcz chłonęłam. Rozdziały kończyły się w takich momentach, że nie mogłam odłożyć książki na półkę. 
Alex Marwood wykreowała świat egoistycznej, rozpuszczonej i snobistycznej elity. Świat dorosłych i rodziców, którzy nigdy nie dojrzeli do tych ról. Gdy bohaterowie dowiadują się, że na urodzinach Seana nie będzie opiekunki dla ich dzieci – nie przejmują się tym. Zostawiają dzieci pod opieką jednej z córek, młodej dziewczyny, a sami bawią się "na całego". Kłamstwa, alkohol, narkotyki, imprezy, zdrady – to niemal ich życie codzienne. Większość z nich trudno obdarzyć choćby odrobiną sympatii. Odgrywają między sobą przyjaciół, ludzi światowych i na poziomie, a w rzeczywistości nie potrafią w swoim towarzystwie bawić się bez narkotyków, a gdy ktoś z nich umiera – niewiele ich to obchodzi. Ważniejsze jest to, jak wypadną na pogrzebie, jak będą postrzegani przez dziennikarzy i społeczeństwo oraz czy śmierć danej osoby nie będzie niosła za sobą strat materialnych dla nich. 
Kreacja kilku postaci bardzo mnie zainteresowała. Ogromnie polubiłam dwie z córek (żonatego czterokrotnie) Seana: Mily (córkę z jego pierwszego małżeństwa) oraz Ruby (siostrę bliźniaczkę zaginionej 3-latki). Ogromnie żal mi było Claire, matki poszukiwanej, choć też nie była to postać zupełnie kryształowa. Ciekawiła mnie Simon, którą poznajemy jako podkochującą się w Seanie 15-latkę. Jej historia mną wstrząsnęła, a najbardziej zaskakujące, wywołujące moje wzburzenie momenty w książce (oprócz fragmentów dotyczących zaginionej Coco) – były związane właśnie z nią.
Spodobała mi się narracja prowadzona przez Mily (wspomnianą już córkę z pierwszego małżeństwa Seana). To właśnie ona wraz z Ruby przedstawiają nam świat dzieci, których opiekunowie się rozwiedli i nie interesują się nimi specjalnie. Poznajemy ich uczucia i stosunek wobec rodziców, ich kolejnych partnerów, przyrodniego rodzeństwa. Autorka uświadamia nam, jak skomplikowane jest życie takiej dziatwy. Niby jest to poboczny temat w książce, jednak w moim odczuciu to naprawdę mocna strona książki. 
Akcja "Najmroczniejszego sekretu" toczy się niejednostajnie. W momencie gdy zaangażowałam się w jej treść, czytałam o wydarzeniach związanych z zaginięciem Coco oraz poszukiwaniem prawdy na temat jej historii przez Mily – z wielkim zaciekawieniem i dość szybko przewracałam kolejne strony książki. Zdarzały się jednak momenty, w których zaczynałam się nudzić i miałam chęć je ominąć, np. gdy czytałam w co bohaterowie byli ubrani (stanowczo za dużo było takich opisów) lub jakieś poboczne, moim zdaniem zbędne wątki, akcja bezsensownie zwalniała i nie działo się nic istotnego. Mimo wszystko ciekawa byłam dalszych wydarzeń, rozwiązania zagadki zaginięcia Coco oraz zakończenia książki. Ostatecznie byłam zaskoczona i usatysfakcjonowana.
Mimo pewnych niedociągnięć – warto było przeczytać tę książkę i jestem bardzo zadowolona, że miałam możliwość się z nią zapoznać. Jeśli Alex Marwood napisze kolejną powieść – z zaciekawieniem po nią sięgnę. A kto wie? Może któraś z poprzednich powieści pisarki mnie skusi? Zwłaszcza, że ich oprawy i wydania naprawdę kuszą.


A Wy? Czytaliście już "Najmroczniejszy sekret"? A może inną książkę Alex Marwood? Jak je oceniacie? 

sobota, 17 czerwca 2017

KONKURS z wydawnictwem Szara Godzina :)

Ostatnio pochwaliłam się Wam mocą cudownych lektur od Wydawnictwa Szara Godzina (tutaj), przy tej okazji obiecując moc konkursów i dobrej zabawy. Zatem... zaczynamy od konkursu, w którym jedna osoba będzie mogła zgarnąć dwie dowolne książki z tego wspaniałego zestawu, a każde 100 zgłoszonych uczestników – będzie oznaczało kolejnego zwycięzcę. :) Mało tego... to Wy zdecydujecie po którą książkę ze stosu chwycę na początek. :) Oto zasady:

1. Konkurs toczy się tutaj (na blogu) oraz na fanpage'u Mamuśkowe czytanieZasady są podobne, jednak biorąc udział w konkursie na facebooku dodatkowo należy polubić kilka stron. Swoje szanse na wygraną możecie zwiększyć biorąc udział w konkursie na blogu i na facebooku (wówczas przysługują Wam dwa losy), jednak w każdym z tych miejsc możecie zgłosić się tylko raz. Tutaj są zasady dotyczące bloga. Chętnych wziąć udział w konkursie na facebooku odsyłam tutaj. :)
2. Poniżej znajduje się spis książek wydawnictwa Szara Godzina które planuję przeczytać, wraz z krótkim opisem każdej pozycji. Waszym zadaniem jest wybranie dwóch książek – które najbardziej Was ciekawią i których recenzję w pierwszej kolejności chcielibyście przeczytać. Jeśli będą one dostępne w postaci nagród – w przypadku wygranej właśnie je otrzymacie. Jeśli nie – wybieracie dwie z dostępnych pozycji.
Dwie wybrane książki wskazujecie w komentarzu.
3. W komentarzu możecie podać również adres mail, abym mogła poinformować Was za jego pośrednictwem o ewentualnej wygranej. Adres mail nie jest konieczny, jednak od momentu ogłoszenia wyników wyznaczę kilka dni, w ciągu których będziecie mogli podać adres do wysyłki nagrody. Jeśli tego nie zrobicie w określonym czasie – wylosuję innego zwycięzcę.
4. Konkurs trwa od momentu jego publikacji do soboty 24.06.2017 r. do północy (po zakończeniu roku szkolnego, zatem w miły sposób powitamy wakacje ;) ).
5. Jeśli do konkursu zgłosi się 100 osób – wylosowany zostanie dodatkowy zwycięzca (który otrzyma jedną wybraną spośród dostępnych książek), jeśli 200 – dwóch dodatkowych zwycięzców (każdy wybierze sobie wówczas książkę), w przypadku 300 uczestników – wylosuję trzech zwycięzców więcej itd.
6. Wśród nagród będziecie mieli do wyboru następujące pozycje:
-"Cierpkie winogrona" Bożeny Gałczyńskiej – Szurek
-"Kręta droga do nieba" Bożeny Gałczyńskiej – Szurek
-"Klasztor zapomnienia" Bożeny Gałczyńskiej – Szurek
-"Na skraju nocy" Pawła Jaszczuka
-"Krzyk Persefony" Jaonny Pypłacz
-"Żółta tabletka plus" Anny Sakowicz
-"Zagubiony szlak" Beaty Zdziarskiej
7. Dwie książki otrzyma pierwsza wylosowana przeze mnie osoba, później kolejna (jedną książkę) - za 100 osób biorących udział itd. Jeśli dostępna będzie pozycja wymieniona przez Was w konursie – otrzymujecie właśnie ją, jeśli będzie niedostępna – wybieracie inną spośród pozostałych.
8. Mam nadzieje, że zasady są zrozumiałe. Jeśli nie – pytajcie. ;)

To co radzicie mi przeczytać w pierwszej kolejności? :)

"Cierpkie winogrona" Bożeny Gałczyńskiej - Szurek


"Po odczytaniu testamentu męża obrazek idyllicznego związku Pauliny rozpada się na drobne kawałki. Kobieta postanawia wyruszyć do Grecji, by znaleźć spadkobiercę należnego jej majątku i zdemaskować oszustwa męża. Czy uda się jej odkryć tajemnice podwójnego życia Janka? Kim są ludzie ze starych fotografii? A może nic nie jest takie, jak się nam wydaje?
Autorka przeplata malownicze opisy greckich krajobrazów i zwyczajów z barwną historią miłosną. Nieszczęśliwy romans z przystojnym Grekiem utwierdzi Paulinę w przekonaniu, że winogrona nie zawsze mają słodki smak."

"Kręta droga" Bożeny Gałczyńskiej - Szurek



"Czy upadek obrazu Madonny podczas świątecznej procesji jest zwiastunem nieszczęśliwych wydarzeń, które nawiedziły sielską grecka wyspę? Ikona Matki Boskiej Płaczącej z Toros stała się świadkiem wielu zbrodni. Jaką tajemnicę skrywa cerkiew wzniesiona na skalnym urwisku? Czy Klara - policyjny psycholog - pomoże rozwikłać sekrety wyspiarzy? Fabuła książki obmyślona z iście greckim sprytem jest oryginalną intrygą wciągającą czytelnika w dynamiczną i zaskakującą akcję rozgrywającą się wśród malowniczych krajobrazów Grecji.
Nowe, poprawione wydanie powieści obyczajowo-sensacyjnej, która po raz pierwszy ukazała się pod tytułem Tajemnice greckiej Madonny."

"Klasztor zapomnienia" Bożeny Gałczyńskiej - Szurek


"Klara jest Polką, która spędziła dzieciństwo i wczesną młodość w Grecji. Jako policyjny psycholog uczestniczy w śledztwie mającym rozwikłać zagadkę szokującej zbrodni popełnionej na mnichu. Jej powrót do kraju Homera ożywia upiory z przeszłości, o których pragnęła zapomnieć. Pamiętnik nieżyjącego ojca, odnaleziony przez nianię, rzuca nowe światło na wydarzenia sprzed lat. Jaki sekret skrywa półwysep Athos, że grecka policja staje się bezradna i musi prosić o pomoc Interpol? Kim jest tajemniczy mnich Konstantinos? Kogo naprawdę kochał ojciec Klary?
Nowe, poprawione wydanie powieści obyczajowo-sensacyjnej, która po raz pierwszy ukazała się pod tytułem Monachos."

"Na skraju nocy" Pawła Jaszczuka



"Książka Pawła Jaszczuka to mroczny thriller rozgrywający się w starym domu na peryferiach miasta, którego mieszkańcy od lat skrywają tajemnicę pewnego morderstwa. Joanna, młoda dziewczyna po dramatycznych przejściach, trafia tam, uciekając od własnej przeszłości; jej przerażający sekret jest jednak niczym przy tajemnicy, którą odkrywa w tym nowym dla siebie miejscu."

"Krzyk Persefony" Joanny Pypłacz


"W każdym z nas siedzi taki mały, niewidoczny Wilhelm Rosenkrantz i powoli pożera naszą duszę" - mówi jedna z bohaterek Krzyku Persefony. Autorka powieści zabiera czytelnika w niezwykłą podróż po najciemniejszych i najbardziej zagadkowych obszarach ludzkiej natury, gdzie drzemią upiory przeszłości, teraźniejsze lęki oraz przerażające widma przyszłości.
Gertruda Lange została obdarzona przez los nieprzeciętną wyobraźnią, a także wrażliwością na rzeczy niedostrzegalne dla innych. Bardzo nieufna wobec otoczenia, jest zamknięta w sobie, funkcjonując na granicy świata materialnego i pozazmysłowego. Gdy pod presją otoczenia poślubia właściciela dobrze prosperującej fabryki porcelany, życie wymyka jej się spod kontroli. Wskutek dramatycznych wydarzeń trafia do kliniki psychiatrycznej, gdzie roztaczają nad nią opiekę uzdolniony muzycznie doktor Hoffman oraz enigmatyczna siostra Konstancja.
Krzyk Persefony to powieść grozy osadzona w realiach XIX-wiecznego Krakowa i jego okolic, historia skomplikowanych losów kilkorga bohaterów, z których każdy skrywa jakąś tajemnicę. Łączy ich jedno: wewnętrzny konflikt między pragnieniem szczęścia i spełnienia a wewnętrznym demonem autodestrukcji."

"Żółta tabletka plus" Anny Sakowicz


"Żółta tabletka plus to zbiór kilkunastu opowiadań, w których dominuje czarny humor, groteska i absurd doprawione odrobiną surrealizmu i purnonsensu. Humoreski stają się doskonałym antidotum na nudę i zły humor. Łączą różne konwencje, zawierają aluzje literackie. Bohaterami zbioru są nietypowe postaci: zmutowany lis telepata, śmierć ze średniowiecznego dialogu, laleczka voodoo, anioł, samobójczyni czy redaktor na głodzie, których losy pobudzają do refleksji na temat ludzkiej natury. Koniecznie przechowywać w domowej biblioteczce!"

"Zagubiony szlak" Beaty Zdziarskiej


"Noc Wigilijna. W schronisku, którego nie ma na mapie, spotyka się czworo obcych sobie ludzi: Jan, Marta, Paweł oraz gospodarz schroniska. Tej nocy odkrywają swoje tajemnice. Co w tym szczególnym dniu przygnało samotnych wędrowców na bieszczadzki szlak? Dlaczego przybyli na takie odludzie? Zagubiony szlak to trzy historie pełne uczuć i ludzkich dramatów. Przeplatają się tu miłość, śmierć, rozpacz i samotność, nieroztropne zachowania oraz fatalne wybory, które wpływają na życie człowieka."

I jeszcze kilka książek Ani Sakowicz, ponieważ to będzie świetna okazja by w końcu się do nich dopaść, a również wydane zostały przez wydawnictwo 


"Niedomówienia"


"Świat może być pełen niespodzianek, jeśli tylko potrafimy się na nie otworzyć. Przekonuje się o tym bohaterka książki, Janka, której życie zawirowało za sprawą tajemniczych fotografii, ukrytych pod cokołem pomnika Gutenberga w Gdańsku. Nietuzinkowa czterdziestolatka podejmuje intrygującą, pełną niedomówień grę. Przy okazji dowiaduje się wiele nie tylko o starej, cennej księdze, lecz także o sobie samej. To już piąta książka Anny Sakowicz. Czytelnicy cenią jej pełne dobrej energii powieści, w których w lekkiej, zaprawionej inteligentnym dowcipem formie, poruszane są trudne i ważne tematy."

"Szepty dzieciństwa"


"Szepty dzieciństwa to pełna emocji historia zwykłej rodziny. Pod jednym dachem mieszkają on, ona, dwójka dzieci i jej ojciec. Wszystko mogłoby układać się pięknie, gdyby nie to, że senior rodu topi smutki w alkoholu i żyje wspomnieniami o zmarłej żonie, a nad główną bohaterką krąży widmo wspomnień związanych z okrutną matką. Baśka zaś jest zwykłą trzydziestokilkuletnią kobietą, która pragnie żyć jak inni, mieć pieniądze na nowe ubrania i kosmetyki, chodzić do kawiarni. Pewnego dnia na jej drodze staje Ula, koleżanka ze szkolnej ławki...
Anna Sakowicz pokazuje, jak duży wpływ na dorosłe wybory każdego człowieka ma dzieciństwo. To przejmująca i refleksyjna powieść o rodzinie, uzależnieniach i nie zawsze łatwej do zrealizowania potrzebie normalnego życia."
Na koniec przedstawiam Wam początek serii "Złodziejka marzeń". Trzeci tom tej powieści już czytałam, pokochałam i dzieliłam się z Wami moimi wrażeniami tutaj.
"Złodziejka marzeń"


"Joanna to czterdziestoletnia nauczycielka samotnie wychowująca nastoletnią córkę Lusię. Zmęczona pracą zawodową postanawia iść na urlop zdrowotny i zacząć realizować swe marzenia. Zamiast odpoczywać, musi jednak wyjechać, by zaopiekować się chorą ciocią. Pobyt w Starogardzie Gdańskim okazuje się pełen niespodzianek. Joanna zaczyna pisać, prowadzi "śledztwo" dotyczące przystojnego sąsiada i udziela się w hospicjum, przede wszystkim jednak wskutek tych doświadczeń całkowicie odmienia swe życie.
Złodziejka marzeń to napisana żywym językiem, utrzymana w ciepłym, zabawnym, optymistycznym, a niekiedy poważnym tonie powieść obyczajowa, która realistycznie oddaje atmosferę niewielkiego miasta, łamie stereotypy i pokazuje, że nigdy nie jest za późno, by zacząć nowe życie.

Dalsze losy Joanny można śledzić w powieści To się da!" 

"To się da"




"Joanna w trakcie rocznego urlopu dla poratowania zdrowia mieszka na Kociewiu i opiekuje się ciocią Zofią, energiczną starszą panią. Nowe miejsce staje się szansą na pozytywne życiowe zmiany. Wraz z córką Lusią wikła się w historię z przeszłości i próbuje odnaleźć tajemniczego Henryka z młodości cioci Zosi. Nastolatka wierzy, że miłość może przetrwać kilkadziesiąt lat. Czy faktycznie jest to możliwe?
Autorka stawia główną bohaterkę przed ważnymi decyzjami życiowymi. Każe jej wybierać pomiędzy stabilizacją zawodową a namiętnością, utartymi schematami a porywami serca. Ponadto zmusza ją do walki o nadzieję dla chorej na białaczkę Szpilki.
To się da! jest powieścią napisaną z dużym poczuciem humoru. Anna Sakowicz rozśmiesza, wzrusza, ale i pobudza do refleksji, dając Czytelnikowi sporą dawkę pozytywnej energii. Książka jest kontynuacją Złodziejki marzeń, jednak można ją czytać bez znajomości pierwszego tomu."

To jak, Kochani? Zaczynamy? Piszcie w komentarzach dwie książki, które najbardziej Was zainteresowały. Jestem bardzo ciekawa jaki smaczek poradzicie mi pochłonąć w pierwszej kolejności i o czym będę pisała w najbliższym czasie. :))

środa, 14 czerwca 2017

Unboxing w zdjęciach, czyli wielki stos książek od wydawnictwa Szara Godzina

W piątek spotkała mnie wspaniała niespodzianka. Spodziewałam się paczki z książkami od Pana Ireneusza z wydawnictwa  


Oczekiwałam kilku książek do recenzji i konkursów. Tymczasem kiedy kurier włożył mi do rąk paczuchę, ważącą prawie 6 kilogramów – byłam niesamowicie zaskoczona. Córcia pomagała otwierać mi tę ogromną, cudowną pakę z radością.





Dorwałam się do niespodzianki i znalazłam się w prawdziwym raju książkoholika. Sami zobaczcie jakie cuda do mnie przybyły.





A jakby tego było mało w oczach dwoiło mi się i troiło. ;)






Jak myślicie? Co taka ilość egzemplarzy oznacza dla Was? 
(...)
Zgadliście! :D
Wkrótce nas wszystkich czeka wspaniała uczta z wydawnictwem Szara Godzina. Recenzje, konkursy i zabawa na 102. :D Już mam pewne pomysły. Koniecznie śledźcie blog, aby niczego istotnego nie przegapić.
Za tę ogrooomną, niesamowitą pakę dziekuję mojemu książkowemu Aniołowi Wydawcy – Panu Ireneuszowi. :D

Czy któraś z tych pozycji wpadła Wam w oko? A może jakieś z nich czytaliście i podpowiecie innym – o które tytuły warto zawalczyć szczególnie?  

poniedziałek, 12 czerwca 2017

(Przedpremierowo) W XIX-wiecznym majątku - moje wrażenia po lekturze "Wilczego dworu" Magdaleny Kordel

Gdy dowiedziałam się, że jedna z moich ulubionych pisarek, Magdalena Kordel, napisała powieść osadzoną w wieku XIX-stym, od razu zapragnęłam ją przeczytać. Miałam szczęście, gdyż książka ta jeszcze przedpremierowo wpadła w moje ręce za sprawą Pani Kasi z wydawnictwa

Przeczytałam ją i czym prędzej przybywam do Was z moimi wrażeniami. Czy "Wilczy Dwór" polubiłam tak samo, jak współczesne publikacje autorki? Zapraszam na moją opinię.


Opis książki pochodzący z jej okładki

"Życie Kosntancji już raz legło w gruzy. Dzięki własnej sile i determinacji stanęła na nogach. Jest panią dużego majątku, ale trzyma się na uboczu, wiedzie spokojne, choć samotne życie. Jej powiernicą jest ochmistrzyni Pelasia. Kiedy po wielu latach do jej dworu przyjeżdża Jan, Konstancja jest przekonana, że stoi za tym coś więcej niż chęć spotkania z dawną miłością. Z niezwykłą siłą wracają wspomnienia i uśpione uczucia: rozpacz po śmierci męża, powstanie listopadowe, rozstanie z najlepszą przyjaciółką. Wizyta Jana sprawia, że Konstancja zaczyna inaczej patrzeć na otaczający ją świat i ludzi, dostrzega sprawy, które dotąd umykały jej uwadze. A to dopiero początek zmian. Co musi się stać, by jej życie wróciło do dawnego rytmu?"
Moje wrażenia

"Córka wiatrów" pochłonęła mnie od pierwszych stron. Z przyjemnością poznawałam historię Katarzyny oraz powstania Wilczego Dworu, a następnie wkroczyłam w świat XIX-wiecznego majątku, nad którym pieczę 12 lat wcześniej, po śmierci swego męża, objęła Konstancja – pełna hartu ducha, siły, stanowczości, ale także ciepła i wrażliwości kobieta. Sposób, w jaki prowadziła dwór wywołał moje skojarzenia z Betsabą Everdene, prowadzącą farmę po wuju w "Z dala od zgiełku". Konstancja od samego początku ogromnie przypadła mi do serca. Podobnie jak i inne, doskonale wykreowane postacie: wciąż toczące spory rezydentki Marta i Jadwiga, "charakterna" ochmistrzyni Pelasia, furman Józek, czy teść pana doktora – Dionizy. Pozostałe osoby, choć nie pokochałam ich w takim stopniu, jak te wymienione powyżej, również bardzo zaciekawiły mnie swoimi osobowościami: Zielarka – Czarownica Margocha z Bagien, przyjaciel Konstancji z casów młodości – Jan, czy łotr spod ciemnej gwiazdy – Sępiński.
Na kartach powieści wiele się dzieje. Jan, znajomy Konstancji przyjeżdża na jej dwór ze złymi nowinami i szykuje się do pojedynku z zarządcą Sępińskim, który, jak się okazuje, skrzywdził wielu ludzi. Ciężarna Katarzyna podobno oszalała i przebywa u Margochy na bagnach, a pan doktor przeżywa rozterki miłosne. Zarządzanie dworem i sprawowanie należytej opieki nad jego mieszkańcami oraz zadośćuczynienie krzywd, które ich spotkały wymaga stałej uwagi Konstancji, a tymczasem ktoś jeszcze potrzebuje jej pomocy. Czy kobieta poradzi sobie z problemami, które spadną jej na głowę? Czy znajdą się przyjaciele na których pomoc będzie mogła liczyć? A w końcu, czy skorzysta z tej pomocy? Aby się tego dowiedzieć – sami musicie przeczytać "Córkę wiatrów".
Nie mogłabym pominąć tajemniczości towarzyszącej opowieści. Intrygujący błękitny salonik, który nie wywołuje przyjaznych uczuć i w którym wiszą portrety przodków Konstancji, wszystkowiedząca Zielarka, zwiastujący złe nowiny czerwony księżyc, tajemniczy głos w ogrodzie i przeraźliwe wycie wilków – to wszystko stwarza niesamowitą, zdumiewającą i nieco demoniczną aurę.     
Pierwszy tom "Wilczego dworu" wzbudzał we mnie ciekawość i wywołał wiele emocji. Uśmiechałam się, czytając o rzeczach przyjemnych, śmiałam, gdy Marta i Jadwiga odbywały ze sobą utarczki słowne oraz gdy prym wiodła Pelasia albo teść Doktora. Z napięciem śledziłam losy bohaterów. Czasem popadałam w zadumę, melancholię, a zdarzyło się, że i łzy zakręciły mi się w oczach.
Powieść jest tak cudowna, iż niemal przez nią płyniemy. Oczyma wyobraźni dostrzegamy tworzone przez Magdalenę Kordel obrazy i opisane przez nią sytuacje. Mnie osobiście nawet biegające wokół dziecko nie przeszkodziło w lekturze. ;) Czytamy rozdział za rozdziałem i trudno nam się oderwać od książki, a nim się spostrzeżemy dobiegamy do jej końca. W tym momencie część fascynującej historii "Wilczego dworu" pozostaje za nami. Poznaliśmy moc ciekawych zdarzeń, interesujących postaci, ale jeszcze nie wszystkie zagadki zostały rozwiązane, nie wszystkie drzwi dworu przed nami otwarto. Nie pozostaje nam nic innego oprócz czekania na kolejne tomy tego fascynującego dzieła.
Cóż mogę dodać? Jeśli chcecie przeczytać ciekawe powieści, które miejsce mają w czasach współczesnych – sięgnijcie po książki z serii Malownicze (recenzja "Wymarzonego domu") lub Uroczysko (tutaj znajduje się kilka słów na temat "Uroczyska", a tu moja opinia o "Sezonie na cuda"). Gdy zapragniecie poznać cudowną współczesną opowieść wigilijną – chwyćcie po "Aniołado wynajęcia", natomiast jak zechcecie znaleźć się w XIX-wiecznym dworze – poznajcie "Córkę wiatrów".

Lubicie takie książki? Czytaliście już "Córkę wiatrów"? A może macie jej lekturę w planach?  

niedziela, 11 czerwca 2017

Czy "Deniwelacja" Remigiusza Mroza zachwyciła fankę Chyłki i Oryńskiego?

Jak wiecie nie jestem wyjątkiem i należę do grona fanów twórczości Remigiusza Mroza. Przepadam za serią z Chyłką i Oryńskim. Nie miałam wcześniej przyjemności czytania trylogii (bo miała to być trylogia) z Forstem, jednak kiedy pojawiła się "Deniwelacja", najnowszy tom tego cyklu – postanowiłam koniecznie po niego sięgnąć. Jak wypadło moje pierwsze spotkanie z komisarzem Forstem? Oto odpowiedź. :)


Opis książki pochodzący z portalu Lubimy Czytać

"Gdzie jest Wiktor Forst?
To pytanie zadają sobie zakopiańscy śledczy, gdy topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Odnalezione zostają zwłoki grupy kobiet, których za życia nic ze sobą nie łączyło.
Żadna wycieczka nie zaginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione. W dodatku na ciałach nie ma żadnych śladów świadczących o tym, by doszło do zabójstw. Kiedy w Zakopanem znikają jednak kolejne kobiety, nie ma wątpliwości, że na Podhalu pojawił się seryjny zabójca.
Policja odkrywa ślad prowadzący do Wiktora Forsta. Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa były komisarz…"

Moje wrażenia po lekturze "Deniwelacji"

Jako, iż czytanie zdecydowałam się rozpocząć od czwartej części serii – musiałam liczyć się z tym, że o wspomnianych w książce faktach, które miały miejsce w jednym z wcześniejszych tomów cyklu - nie będę wiedziała i nie wszystko może być dla mnie do końca zrozumiałe. Okazało się jednak, że nawiązania do poprzednich tomów zupełnie nie przeszkadzały mi w odbiorze lektury, a raczej rodziły zachętę do poznania całej serii.
Książkę czytałam z przyjemnością, wywoływała we mnie wiele emocji, szczególnie jednak przemożną ciekawość, dotyczącą treści lektury oraz złość na bohaterów, gdy postępowali w niezgodny z moimi wartościami sposób. W pewnym momencie zastanawiałam się, czy Forst (robiąc to, co robił w powieści) byłby w stanie logicznie myśleć i działać. Z kolei jedna z postaci, pobita do nieprzytomności – zbyt szybko wróciła do formy (według mnie). Ale co ja tam mogę wiedzieć o takich sytuacjach, gdy sama w tej materii doświadczenia nie posiadam (na szczęście ;) ). Te dwie drobne kwestie nie wpłynęły jednak na moją ocenę całości dzieła.
Remigiusz Mróz stworzył ciekawych bohaterów, choć zaczynam zauważać, iż śledczy z różnych jego serii książkowych nagminnie popadają w uzależnienia (jeśli nie w alkohol, to w narkotyki ;) ). Niemniej jednak kreacja bohaterów jest ciekawa (nie tylko głównych, ale również pobocznych). Wiktor Forst, Dominika Wadryś – Hansen, jej współpracownicy, Siergiej Wasilijewicz Bałajew, dziewczyny u niego zatrudnione, a nawet (a może w szczególności) postać mordercy – godne są uwagi. Żadna z tych postaci nie jest nudna i sztampowa, a ich portery psychologiczne w większości są ciekawe i rozbudowane.
Akcja, jak to u Mroza, rozgrywa się szybko. Nie brakuje zaskoczeń, za które wprost uwielbiam książki autora. Toczące się między bohaterami dialogi rozbawiają, niczym te w mojej ulubionej serii (między Chyłką i Oryńskim).
W "Deniwelacji" mamy do czynienia z narkotykami, mafią i prostytucją. W Zakopanem odkrywane są kolejne ciała zamordowanych, poznajemy przemyślenia mordercy (od których niejednokrotnie przechodziły mi ciarki po plecach), obserwujemy pracę śledczych oraz wydarzenia rozgrywające się w mafijnym świecie – co sprawia, iż z jeszcze większą ciekawością śledzimy losy bohaterów.
Fakt, iż część akcji rozgrywa się w Słupsku, moim rodzinnym mieście – dla mnie osobiście dodał kolorytu całej historii. Miło było w książce Remigiusza przeczytać nazwę tak bliskiej mi miejscowości, choć wydarzenia, które spotkały w niej bohaterów – nie były pozytywne. ;)
Podczas lektury bardzo ciekawiło mnie, kto okaże się mordercą. Kolejno odkrywane przez autora fakty siłą rzeczy narzucały na myśl osoby potencjalnych zabójców, a ostateczne rozwiązanie zagadki – zaskoczyło i usatysfakcjonowało mnie. Nie spodobało mi się natomiast zakończenie dotyczące samego Forsta, ale nie będę spojlerowała. ;)
Sama książka porywa dynamiką akcji, kreacją bohaterów, dialogami i emocjami jakie wywołuje w czytelniku. Bardzo się cieszę, że "Ekspozycja" stoi na mojej półce, bo teraz z przyjemnością sięgnę po poprzednie części tej serii. :) 

Czy Wy podobnie jak ja uwielbiacie książki Remigiusza Mroza? Czytaliście "Ekspozycję", "Przewieszenie", "Trawers", "Deniwelację"? Jak je oceniacie? Czy również popadliście w Mrozoholizm? ;)