niedziela, 2 kwietnia 2017

W "Czarcim kręgu" z Iwoną Banach

Książki Iwony Banach od dawna rzucały mi się w oczy i ciekawiły, ale wciąż inne publikacje wpadały w me czytelnicze ręce. Kiedy zaczęłam prowadzić akcję "Polscy autorzy polecają" i poznałam autorkę nieco bliżej, stwierdziłam, iż muszę w końcu sięgnąć po jej tytuły. Dzięki wspaniałej pisarce oraz wydawnictwu Szara Godzina w moje ręce trafił "Czarci krąg". Ciekawi jesteście jak wypadło moje pierwsze czytelnicze spotkanie z autorką? Zapraszam!


Opis z okładki

"Hanka jest detektywem w biurze matrymonialnym. Pewnego dnia od swojej szefowej otrzymuje zadanie specjalne. Udaje się więc do małego miasteczka, by tam przeprowadzić śledztwo. Okazuje się, że w Zagubinie niedawno odkryto szkielet pogrzebany w pochówku wampirycznym. Mieszkańcy wykorzystują to do zorganizowania Wampiriady. W niesamowitych i zaskakujących wydarzeniach prym wiodą: zezowaty pies Zyzol, szalony profesor ufologii, Hanka i policjant Maciek. Jakie tajemnice skrywa miasteczko? Jaką rolę w tym szaleństwie odgrywa 'czarci krąg'?
Czarci krąg to zgrabne połączenie kilku gatunków literackich, co w sumie daje pełną temperamentu, wciągającą opowieść. Czarny humor i wartka akcja gwarantują Czytelnikom dobrą zabawę."

Moje wrażenia po lekturze książki

Autorka zdobyła moje serce w zasadzie od pierwszych stron, gdy "zdefiniowała" plotkę krążącą w okolicach Zagubina. ;) 

"Plotka jęknęła i padła martwym bykiem, a właściwie powinna była paść, ale plotki to żywotne stworzenia. Nie tak łatwo je zabić. Nie tak łatwo zastopować. Potrafią przetrwać wszystko: pukanie w czoło, drwinę i argumenty, nawet te logiczne. Jedyne, co im czasami szkodzi, to zdrowy rozsądek. Jednak w tym momencie był na urlopie, więc plotka się podniosła, otrzepała z kurzu, okrzepła, dojrzała i zaczęła rozprzestrzeniać w zawrotnym tempie. Miała na to swoje sposoby. Nie dalej jak po tygodniu zataczała jeszcze szersze kręgi niczym pijana baletnica, wciągając do sprawy wciąż kogoś nowego, wzbudzając zachwyt, emocje i wielkie nadzieje."

A wszystko zaczęło się od przemieszczającej się betonowej krowy (rzeczona ostatecznie z niewiadomego powodu wybuchła), wiadomości, iż w miasteczku pojawiły się wampiry oraz trzech rozkopanych grobów, które okazały się puste. 
Na jaw wyszło, iż w rękach trzymam przezabawny kryminał, który ze strony na stronę rozkręca się coraz bardziej i w którym jedną z najważniejszych ról odgrywają: wampiry, kosmici, roboty, bioboty i inne czarcie stworzenia. A może nie inne? W końcu jak twierdzi profesor Kociołek (prof. ufologii) wampiry i ufo to jedno i to samo. W żadnej innej książce nie dowiecie się tak wiele o nieziemskich stworzeniach i czarcich kręgach, nie będziecie rozmyślali tak intensywnie jak tutaj nad obciętymi palcami i uszami, nie weźmiecie udziału w Wampiriadzie. Nie uraczycie też maszyny przyzywającej kosmitów, diety tak niezmiernie bogatej w czosnek jak w Kotlęcinie. Nigdzie indziej nie powiedzą Wam o awampirynie. Trzeba mieć niesamowicie rozwiniętą wyobraźnię, wykazać się ogromną kreatywnością i lekkością pióra, by stworzyć tak nietypowe, interesujące i wciągające dzieło, jakie stworzyła Iwona Banach. 
Mnóstwo interesujących postaci utrudnia odgadnięcie zabójcy odnalezionej w pobliskim lesie kobiety oraz kolejnych zwłok (bo i tych nie brakuje). Prowadząca pensjonat Wierciuchowa, Hanka i jej 3 babcie, Dziuńka Rycka podająca się za wampira, profesor ufologii - Kociołek,  dziennikarz(yna) Marcel, funkcjonariusz policji Kurzydło, czy obiekt kobiecych westchnień, Stawicki ("adonis w skarpetkach do sandałów, w drogich skarpetkach do drogich sandałów") - to tylko niektórzy z rzeszy znakomicie wykreowanych bohaterów powieści. 
Ogromnie spodobał mi się wątek dotyczący prywatnego życia funkcjonariusza Kurzydło. Okazało się, iż Amelia Prokopiec, jego teściowa - ma pewne plany wobec niego i swojej córki, i wytrwale dąży do ich realizacji. Aby jednak dowiedzieć się więcej na ten temat - musicie sięgnąć po tę pozycję. 
Książkę warto czytać w spokoju, aby nie pominąć żadnego istotnego szczegółu wartkiej niejednokrotnie akcji, czy zabawnego fragmentu, których jest tam mnóstwo, ale łatwo ich nie zauważyć, gdy uwaga jest rozproszona. Książka jest wręcz "naszpikowana" doskonałym humorem. Podczas czytania zaznaczałam wiele zabawnych fragmentów, czytałam je mężowi i zamieszczałam na fanpage'u Mamuśkowe czytanie.

"...Hanka nie prezentowała się specjalnie dobrze. Włosy miała w strąkach, ubranie umazane sadzą, a makijaż już jakiś czas temu zdezerterował, zostawiając po sobie smugi i plamy. Wyglądała jak wyciągnięta z pożaru prostytutka na dopalaczach. Na szczęście nie widziała się w lustrze.
Maciek, jak to w życiu bywa, wyglądał dokładnie tak samo, co sprawiało, że przywodził na myśl bohaterskiego, twardego faceta o miękkim sercu, który wyniósł z pożaru kocięta. Los nie jest sprawiedliwy."

"-Deathocultica nie wystąpi dzisiaj ze względu na problemy ze sprzętem, ale mamy dla was inną grupę - ogłosił ktoś ze sceny i szybko się schował.
Tym innym zespołem był na prędce znaleziony band o wdzięcznej nazwie Death Macabra. W jego skład wchodziło kilku dość młodych ludzi, którzy właśnie wchodzili na scenę, w sensie dosłownym i przenośnym. Nikt im jednak nie wytłumaczył, że muzyka metalowa to coś więcej niż zgrzyt basów, pisk gitary i łomot perkusji. Nie chodzi tu też o skowyt solisty. A ten darł się jak zarzynany, rzucając się po scenie i raz po raz waląc głową w ustawione na niej sprzęty. Widać nie opanował jeszcze rzucania herami i wyglądało na to, że to one nim rzucają."

Przed lekturą książki jej autorka powiedziała, bym traktowała ją z przymrużeniem oka. Okazało się jednak, że rada ta nie była konieczna. Przepełniający strony książki, niewymuszony humor powodował naturalny, serdeczny uśmiech na mych ustach, a bardzo często wręcz głośny rechot. 
Ponad to po lekturze książki z całą pewnością stwierdzić mogę, że gdybym teraz miała stać się właścicielką kotka nazwałabym go Mordencjusz. Urocze imię, prawda? :D
Już dawno miałam chęć przeczytać zabawną książkę o wampirach, kosmitach, czy innych "czarcich pomiotach", więc z lektury jestem baaardzo zadowolona. 


Mieliście okazję czytać tę pozycję? Znacie inne książki pisarki? A może polecicie mi inną, podobną do tej lekturę?