poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Pierwszy "Spacer Aleją Róż" z Edytą Świętek

Pamiętacie czasy: kroniki filmowej, produktów kupowanych na kartki, "Trybuny ludu", papierosów Belweder i zakazanych piosenek? Ja byłam młodziutką osobą (małolatą rzec by można), gdy obalono komunizm, jednak co nieco z tego okresu pamiętam. Dzięki Edycie Świętek i jej najnowszej książce "Cień burzowych chmur", będącej pierwszą częścią cyklu "Spacer Aleją Róż" - miałam możliwość przypomnienia sobie tego okresu, uzmysłowienia wielu faktów, o których jako dziecko nie miałam pojęcia oraz poznania historii rodziny Szymczaków, zamożnych gospodarzy żyjących w powojennej Polsce. To było moje pierwsze spotkanie z autorką. Jeśli ciekawi jesteście, czy było udane - zapraszam do lektury tego posta.


Opis z okładki książki

"Jest rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa - Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka."

Moje wrażenia po lekturze

Książka "Cień burzowych chmur" ogromnie mi się spodobała. 
Piękne wydanie publikacji cieszy oczy. Okładka może jest nieco zbyt sielska w stosunku do treści, ale jednocześnie jest naprawdę urocza. Z drugiej strony może ona przedstawiać nadzieję na poprawę losu, której bohaterom tej wspaniałej opowieści przez cały czas nie brakuje. Nadzieję, która trzyma ich przy życiu, gdy wciąż dostają od losu kolejne cięgi.
Podobają mi się ozdobniki, które zostały zastosowane w książce, umieszczone w niej drzewo genealogiczne opisanych rodzin oraz czcionka, dzięki której podczas czytania nie męczą się oczy. 




Podrozdziały są krótkie, a styl pisania autorki lekki i przyjemny w odbiorze, dzięki czemu podczas czytania decydujemy się przeczytać jeszcze jeden fragment, potem kolejny, i kolejny, i nim się obejrzymy docieramy do końca książki. 
Edyta Świętek już poprzez sam prolog sprawiła, iż wiedziałam, że nie będę mogła oderwać się od książki. Wywołała dreszcze strachu na moim ciele, a w głowie zaczęły pojawiać się pytania: kto zdecydował się na opisany w prologu czyn i dlaczego tak postąpił?
Powieść czyta się w niesamowitym tempie, tym bardziej, że ogromnie wciąga nas ona swą fabułą i jesteśmy ciekawi, jaki los spotka bohaterów wraz z kolejną przewróconą kartką. Cały czas kibicujemy przedstawionym postaciom, aby zła passa prześladująca ich rodzinę w końcu się odmieniła. Dodatkowo pisarka nie żałuje nam zaskoczeń. Nagle stawia bohaterów w sytuacjach, które w ogromny sposób lub nawet zupełnie - odmieniają ich dotychczasowe życie. Jednocześnie mamy świadomość, że historia ta mogłaby przydarzyć się naprawdę. Wiele rodzin żyjących w czasach PRL przeżywało doświadczenia tożsame do tych przedstawionych w książce. Ponadto ciekawi jesteśmy rozwiązania zagadki, którą stawia przed nami autorka na początku tego dzieła. 
Ogromne wrażenie wywarło na mnie (wspomniane na początku posta) przedstawienie czasów panującego w powojennej Polsce i zataczającego coraz szersze kręgi komunizmu. Ukazanie państwa, w którym wielokrotnie oszukuje się obywateli przywłaszczając ich ziemie i oszczędności, aby wszyscy mieli po równo i by wśród "towarzyszy" panowała "sprawiedliwość" w posiadanych dobrach. Przedstawianie przez komunistów kraju, w którym budowlańcy pokonują kolejne rekordy w stawianiu nowych budynków (rekordy w ilości położonych cegieł) po to, by w Polskiej Kronice Filmowej pokazać prostym ludziom, jak kraj wspaniale się rozwija, podczas gdy w rzeczywistości osoby pracujące na budowach mieszkają w przeludnionych barakach i pracują ciężko przez całe dnie - zarabiając przy tym niewiele. W rzeczywistości budowlańcy Ci, niezmordowanie harują na budowach, gdyż z powodu biedy (przywłaszczenia przez państwo ich ziem, pieniędzy, braku pracy) musieli wyprowadzić się z rodzinnych wsi w pogoni za chlebem.  
Pisarka przeprowadziła bardzo dokładny research, nim zaczęła pisać tę powieść. Źródła, do których wielokrotnie odwołuje się w książce - ukazują interesujący wycinek czasu w historii Polski. Pisarka w swym dziele wspomina znane postacie z tamtego okresu, m.in. Lenina, Bieruta, "przodownika pracy" Piotra Ożańskiego, ale także Służby Bezpieczeństwa i Urząd Bezpieczeństwa, wiersze (np. "Bagnet na broń" Władysława Broniewskiego), zakazane piosenki (których słuchali moi rodzice i wspominam je z uśmiechem), czy uwielbianą przeze mnie...


Ujęły mnie również dowcipy na temat PRL, np. ten:

"-Dyrektor zakładu do Nowaka: 'Nowak, wczoraj na pochodzie pierwszomajowym nieśliście portret towarzysza Lenina i jedliście loda'. 'Towarzyszu dyrektorze, gorąco było, to i musiałem', odpowiada. 'No dobrze, dobrze, ale jak do was krzyknąłem: Nowak, wyrzućcie to paskudztwo, to coście wyrzucili?' "


Powieść daje nam możliwość poznania losów rodziny zamieszkałej we wsi Pawlice (początkowo zamożnej), która została bardzo skrzywdzona w okresie wojennym, a po wojnie - wciąż otrzymuje kolejne cięgi od losu. Rodzina składa się z sześciu osób - mamy Władzi (44-latki) oraz jej dzieci: 24-letniego Bronka, jego siostry bliźniaczki Doroty, Leszka (20 lat), Kryśki, Julii (18) i 15-letniego Jędrka. Głównym bohaterem powieści Edyta Świętek uczyniła Bronka, który po śmierci ojca, jako najstarszy, stał się odpowiedzialny za możliwie prawidłowe funkcjonowanie rodziny w ciężkich, powojennych czasach. Początkowo nie czułam do niego sympatii, jednak wraz z lekturą książki lubiłam go coraz bardziej. Teraz (zapewne zgodnie z zamiarem autorki) stał się jednym z moich ulubionych bohaterów. Ogromnie polubiłam również jego siostry: strasznie skrzywdzoną podczas wojny przez sowietów Dorotkę oraz Julię - najmłodszą z dziewcząt. W powieści nie brakuje oczywiście czarnych charakterów.
Edyta Świętek wspaniale ujęła kwestię problemów występujących w wielodzietnej rodzinie. Przedstawione rodzeństwo nie zawsze jest zgodne. Poszczególnych członków klanu różni system wyznawanych wartości oraz sposoby postrzegania świata, postępują oni w odmienny sposób. Nieraz występuje między nimi zazdrość, czy rywalizacja. Jednak mimo to bardzo się kochają i gdy wymaga tego sytuacja - zgodnie współdziałają dla dobra rodziny.
Podoba mi się język, którym posługują się bohaterowie, a przypomina on o opisanych w książce czasach. 
Jeśli jeszcze Was nie przekonałam do lektury - to wspomnę o sprawach które pominęłam, a odnajdziecie je w powieści, czyli: miłość (pięknie przedstawiana przez autorkę), zbrodnie wojenne, gwałty, pozbywanie się niechcianych ciąż z pomocą zielarek, interesująca zagadka kryminalna. Po lekturze książki zadajemy sobie pytania: ile zła jest w stanie uczynić jeden człowiek i jak wiele można znieść, nim zapragnie się dokonania odwetu na ciemiężycielu?  
Czytając książkę byłam pewna, że wiem, kto odpowiedzialny jest za czyn o którym napisano w jej prologu. Ciekawa byłam tylko, co bohatera skłoniło do takiego postępku, jak wiele wytrzymał, nim zdecydował się na ten drastyczny krok. Gdy poznałam epilog... zdębiałam. Już nie jestem tak pewna swoich domysłów. Autorka nie mogła lepiej zakończyć pierwszej części powieści. Jestem zachwycona i nie mogę doczekać się kolejnej odsłony tego wspaniałego dzieła. 



Za egzemplarz książki dziękuję
A Wy? Czytaliście już "Cień burzowych chmur"? A może dopiero planujecie lekturę? Jako, iż jest to moja pierwsza przeczytana książka Edyty Świętek - może poradzicie mi, po które tytuły autorki warto sięgnąć? Chodzi o te najbardziej przez Was cenione i lubiane.