środa, 25 stycznia 2017

Gabriela Gargaś "W plątaninie uczuć"

18.01 na rynku księgarskim pojawiła się książka Gabrieli Gargaś pt. "W plątaninie uczuć". Ponowna premiera okazała się dla mnie wspaniałym momentem, aby sięgnąć po ten tytuł, który w starej oprawie czekał na mojej półce w kolejce na przeczytanie. Czy lektura spodobała mi się tak bardzo jak "Jutra może nie być" (moja opinia tutaj)?


Opis książki pochodzący z portalu lubimy czytać

"Historia o prawdziwej kobiecej przyjaźni i o tym, jak trudną sztuką jest pięknie żyć.
Dorota jest mężatką i matką dwójki dzieci, którą przytłacza codzienność i nadmiar obowiązków. Czy znajdzie w sobie siły, by przebaczyć zdradę?
Hanna to trzydziestopięcioletnia singielka, która pnie się po szczeblach kariery w międzynarodowej korporacji. Nie ma czasu na nic, a już na pewno nie na miłość.
Z kolei Kalina jest w szczęśliwym związku od dziesięciu lat. To właścicielka ekskluzywnego butiku, wiodąca spokojne i poukładane życie. Nagle w jej życiu pojawia się dawna miłość i wywraca wszystko do góry nogami.
Życie trzech kobiet zmienia się, gdy stają w obliczu śmiertelnej choroby. Ich przyjaźń zostaje wystawiona na największą próbę.
Muszą zmierzyć się z własnymi słabościami i pomóc sobie nawzajem.
Bo życie składa się z miliona małych szczęść i kilku wielkich tragedii.
Czasami to właśnie przyjaźń pozwala przetrwać i uwierzyć w przyszłość."

Moje wrażenia

Od początku książki moją największą uwagę zwróciła historia Doroty i Roberta. Ze względu na to, iż jestem młodą (hmm... młodą ;) ) mamą – najłatwiej było mi utożsamić się z tą bohaterką. Dodatkowo kibicowałam jej, gdyż ogromnie irytował mnie Robert – zdradzający ją mąż. Różne określenia przychodziły mi do głowy, gdy myślałam o tym... bezmózgim samcu. 

"-Masz wyrzuty sumienia? - zapytała Emilia, kładąc mu głowę na piersi.
Zawahał się przez chwilę.
-Tak – odpowiada. – Ale niczego nie żałuję."

Chwilami miałam wrażenie, że autorka próbuje tłumaczyć zachowanie Roberta jakimiś naturalnymi instynktami, które w przypadku panów miałyby tłumaczyć ich zdrady. Jednak po lekturze doszłam do wniosku, że towarzysząca mi podczas jej czytania irytacja miała raczej wywołać niezgodę kobiet na takie ich traktowanie przez... facetów (bo mężczyzną 'tego' bym nie nazwała). W odróżnieniu od zwierząt, których poczynaniem kierują instynkty panowie wyposażeni są w mózgi, które czynić powinny ich odpowiedzialnymi za swoje czyny, za założone rodziny i związki.
Złościło mnie też, że Dorota pozwala traktować się mężowi w taki sposób, bo przecież ona go kocha, mają dzieci, on w końcu zrozumie... Czasami miałam ochotę pacnąć ją w głowę... łopatą. :D Zdaję sobie jednak sprawę z faktu, że łatwo jest nam oceniać zachowanie innych, a nie wiadomo jak sami byśmy postąpili w danej sytuacji, gdyby dotknęła nas osobiście.


Autorka przedstawia nam całą gamę wydarzeń towarzyszących życiu kobiet i mężczyzn. Czytamy o: samotności, zauroczeniu, miłości, związkach krótko – i długotrwałych, życiu rodzinnym, zdradach i romansach, popełnianych błędach i ich wybaczeniu, chorobie i śmierci.
Do pewnego momentu książka nie wywarła na mnie jakiegoś ogromnego wrażenia – opowiadała o związkach damsko – męskich, przedstawiała różne scenariusze wspólnego bytu dwojga ludzi. Uznałam ją jednak za doskonałą publikację dla młodych dziewcząt, wchodzących w dorosłe życie. Powinna być ona dla nich wręcz lekturą obowiązkową, albowiem wiedza, którą zyskałyby podczas czytania, mogłaby pomóc im ustrzec się przed pewnymi bolesnymi doświadczeniami, które mogą je kiedyś spotkać.
Ogromne wrażenie za to wywarła na mnie wspaniała przyjaźń trzech dorosłych kobiet, z których każda ma już swoje życie, a jednak nadal trzymają się razem i w trudniejszych chwilach (jak za dawnych lat) wciąż mogą na siebie liczyć.
Podobało mi się też przeplatanie powieści krótkimi, mądrymi, życiowymi historyjkami, z jakich płynęły ważne przesłania, które mogą okazać się istotne także dla naszego życia.
Ponad to, mniej więcej sto stron przed zakończeniem książki autorka wprowadziła wątek, który powalił mnie totalnie i niejednokrotnie wywoływał łzy w moich oczach.
Na końcu książki znajdują się przepisy Doroty, a jak dobrze się przyjrzycie znajdziecie wśród nich również receptury na sporządzenie czegoś mocniejszego. ;)

I jak zazwyczaj w przypadku książek autorki nie może obyć się bez (choćby kilku) wspaniałych, bardzo mądrych i życiowych cytatów.

 "Ludzie myślą, że dany jest im nieskończony ciąg dni, zakochani, że ich miłość będzie wieczna, zdrowi nie myślą o chorobie, bogaci o bankructwie. Tymczasem nic nie trwa wiecznie. Wystarczy, by Ktoś tam na górze wyjął jedną kartę, a cała konstrukcja rozspuje się z hukiem. Życie – tak mało o nim wiemy, tak rzadko je doceniamy. Zostało nam dane, więc żyjemy – czasem bez sensu, z dnia na dzień. Ile razy ona sama, umęczona po kilku spotkaniach z klientami w pracy, myślała: 'Niech już ten cholerny dzień się skończy'. Śmiertelnie chory chciałby, aby ten 'cholerny dzień' trwał i trwał... Kiedy dni są policzone, każda minuta ma inną wartość".

"Miłość nie polega na tym, by jedna osoba była dawcą, a ta druga biorcą. Nie polega na wyrzekaniu się siebie. Miłość, ta prawdziwa i dojrzała, stawia też granice i wymagania. Oczekuje lojalności, wierności i uczciwości."

"Miłość ma też zwykłe dni. Banalne słowa: proszę, dziękuję, podziwiam. Miłość to też obiad zjedzony wspólnie, płacz dziecka, uśmiech, wędrówka plażą, kubek kawy zrobiony o świcie. Miłość to nie tylko oszlifowany diament. Ma swoje kanty i rysy, plamy i zadrapania."

"Tyle razy sobie obiecujemy, że coś zrobimy. Jutro, pojutrze, za rok. Odwlekamy swoje plany na później, a potem zapominamy o marzeniach, traktujemy je z przymrużeniem oka. Wyśmiewamy się z nich, kwitując jako 'głupie mrzonki'. Wszystko można, wystarczy tylko mocno chcieć."

"Jeśli nie potrafisz cieszyć się tym, co masz, to nigdy nie będziesz szczęśliwa. Trzeba sprawiać, by życie nie było tylko marną egzystencją, żyć dobrze i pięknie, każdy dzień traktować jak cud. Nigdy nie wiadomo, kiedy Bóg zdmuchnie tę świeczkę..."

A zakończę życzeniami dla Was, również pochodzącymi z książki (nieco tylko dostosowanymi dla potrzeb tego powinszowania). Zatem... 

Życzę Wam otwarcia się na siebie. Byście umieli słuchać, czego tak naprawdę chcecie. Byście żyli w zgodzie ze sobą i własnymi pragnieniami, a cały świat niech otwiera się na Was i Was wspiera. :))

Czytaliście już tę książkę? Jak ją oceniacie? A może macie ją w planach? :)