sobota, 24 czerwca 2017

"Niebo pod Śnieżką" Joanny Sykat - doskonała lektura na lato!

Książki Joanny Sykat od dawna już wpadały mi w oko i byłam ich ciekawa, jednak wciąż inne lektury wyprzedzały sięgnięcie po nie. Szczęśliwie dzięki Pani Magdalenie z wydawnictwa


trafiło w moje ręce "Niebo pod Śnieżką" - najnowsza publikacja autorki. Aby dowiedzieć się jak wypadło moje pierwsze spotkanie z twórczością pisarki – zapraszam do dalszej lektury posta.


Opis książki – pochodzący z jej okładki

"Kinga ma na karku prawie czterdzieści lat i przeszłość małżeńską w kolorze buraczka. Gdy w babcinej szafie znajduje nić, po której trafia do Kowar – karkonoskiego miasteczka słynącego niegdyś z fabryki dywanów – zaczyna tkać swój własny kolorowy kobierzec. Jest w nim miejsce na soczystą zieleń lip, szarość chmur i błękit nieba. Na żółć zazdrości o uczucia. Jest wreszcie barwa fiołka, który pachnie tak samo po polskiej i po niemieckiej stronie granicy.
W co ułoży się wzór na tkaninie Kingi? Czy kobieta zdoła spleść zgrabnie wszystkie wątki ze swego dzieciństwa? A może znajdzie wśród nich również współczesny, na którym da się oprzeć marzenia o przyszłości?"
Moje wrażenia

Ostatnio dość często w książkach poruszany jest wątek dotyczący poznawania przeszłości swego rodu. Ja w tym roku miałam już przyjemność przeczytać książkę "Tatarka" Renaty Kosin (recenzja tutaj), dotyczącą tego wątku. Książka jest dość gruba, podobała mi się, choć akcja w niej toczyła się dość wolno i spokojnie. "Niebo pod Śnieżką" liczy zaledwie 300 stron, jednak na każdej z nich coś się dzieje, poznajemy nowe ciekawe fakty i choć moja przygoda z tą pozycją była bardzo krótka to właśnie ona skradła moje serce. To doskonała lektura na wakacyjne, ciepłe dni, a może raczej dzień, bo jej treść tak wciąga, że pochłania się ją niesamowicie szybko.
Bohaterów pokochałam już od pierwszych stron. Spodobało mi się, iż Kinga (główna postać) jest moją rówieśniczką. Okazała się ona ciepłą, godną naśladowania osobą. Kobieta niedawno rozwiodła się, kilka tygodni wcześniej straciła tatę, jej mama zamknęła się w swoim świecie i od kilku lat przebywa w zakładzie psychiatrycznym, powtarzając jedynie, iż to co zrobiła (poczatkowo nie wiemy o co chodzi) - zrobiła wyłącznie dla córki. Buraczek (były mąż) zadręcza Kingę ciągłymi telefonami z pretensjami o jakieś nieistotne (nieraz wymyślone) sprawy, a jakby tego było mało – kobieta dowiaduje się, iż jako dziecko mieszkała w Kowarach. Nie pamięta tego okresu, a rodzice nigdy jej o tym nie wspominali. Mimo negatywnych życiowych doświadczeń oraz katastrof, które spotkały ją w ostatnim czasie - Kinga nie traci optymizmu, pogody ducha, nie użala się nad sobą. Zamiast tego postanawia rozwikłać zagadkę z przeszłości i jedzie do Kowar, gdzie spotyka swoją nianię z dzieciństwa, ponad 80-letnią już ciocię Ocię – kolejną cudowną postać, jaka pojawia się w tej pozycji. Polubiłam także wujka Rafała i znajomego cioci Oci – Maksa.
Pisarka skradła moje serce miejscem akcji czyniąc Dolny Śląsk. W najbliższe wakacje chciałabym w końcu zdobyć Śnieżkę. Po przeczytaniu książki chętnie zwiedziłabym też zamek i kościół w Karpnikach, kościół w Bukowcu oraz szpitale Bukowiec i Wesoła Łąka (specjalizujący się w chorobach płuc) – szpitale te posiadają bardzo ciekawą architekturę. Pisarka zaciekawiła mnie do tego stopnia, iż niemal natychmiast obejrzałam sobie zdjęcia tych budynków w internecie. Jeśli zechcecie ich odszukać – na pewno się zgodzicie, że są to przepiękne miejsca.
"Niebo pod Śnieżką" to powieść przez którą się płynie, którą się pochłania niemal jednym haustem. Trudno się od niej oderwać choćby na chwilę, zakończenie jednego rozdziału sprawia, iż pragniemy czym prędzej poznać kolejny, a napisana jest tak przyjemnym językiem, że gdy wciągniemy się w treść – nic nie jest w stanie przeszkodzić nam w lekturze. Historia Kingi jest ujmująca i ciekawa, jej przeszłość okazuje się zaskakująca i niejednoznaczna, podróż do Kowar sprawia bohaterce wiele radości, ale także smutek i ból. "Niebo pod Śnieżką" to pełna ciepła, ujmująca przedstawioną historią i wspaniałymi bohaterami powieść o poszukiwaniu prawdy o sobie i o przeszłości swojej rodziny. To doskonała lektura na lato! Już nie mogę doczekać się kolejnego czytadełka, pochodzącego spod pióra Joanny Sykat, którą pożrę. ;)


A Wy znacie jakieś historie napisane przez Joannę Sykat? Może podpowiecie mi po jaki kąsek powinnam teraz sięgnąć? A może sami jesteście ciekawi twórczości autorki, albo takie lektury nie leżą w kręgu Waszych zainteresowań? Koniecznie napiszcie mi o tym. Jestem ogromnie ciekawa Waszych opinii.