wtorek, 27 czerwca 2017

"Dziecko ognia" S.K. Tremayne - czy kolejny thriller psychologiczny w rękach mamuśki zrobił na niej wrażenie? ;)

S.K. Tremayne jest autorem głośnej swego czasu książki pt. "Bliźnięta z lodu". Pozycja ta należy do dzieł, które ogromnie mnie przyciągają i ciekawią. Kiedy jednak dowiedziałam się, że pisarz wydał nową książkę pt. "Dziecko ognia" i okazało się, iż mogę otrzymać egzemplarz do recenzji – ogromnie się ucieszyłam. Za książkę dziękuję wydawnictwu

Zapraszam do dalszej lektury posta – jeśli macie chęć poznać moje wrażenia na temat "Dziecka ognia"


Opis książki – pochodzący z okładki

"Kiedy Rachel wychodzi za mąż za Davida, jej życie wydaje się bliskie ideału. Niczego jej nie brakuje – zyskuje nie tylko bogactwo i miłość, ale także przybranego syna – Jamiego.
Pewnego dnia zachowanie Jamiego diametralnie się zmienia. Chłopiec zaczyna przewidywać przyszłość. Twierdzi, że nawiedza go duch zmarłej matki, poprzedniej żony Davida. Czy przeżył dużo większą traumę, niż wszyscy sądzili?
Rachel powoli odkrywa, co wydarzyło się w przeszłości i zaczyna nabierać podejrzeń w stosunku do męża. Dlaczego David wciąż unika rozmów o tym, co się dzieje z Jamiem? I co przydarzyło się jego żonie dwa lata wcześniej?"

Moje odczucia

Zacząć muszę od tego, iż uwielbiam piękne okładki (o czym wielu z Was już wie ;) ), dlatego oprawa pozycji "Dziecko ognia" skradła moje serce. Zdjęcie wspaniale oddaje treść tej tajemniczej, dość mrocznej, trzymającej w ciągłym napięciu opowieści.
Od początku z ciekawością wkraczamy wraz z Rachel do rezydencji położonej w odległej zachodniej Kornwalii, w której zamieszkała ona ze swym świeżo poślubionym małżonkiem i jego ośmioletnim synem Jamiem, chłopcem o wiecznie smutnych oczach. Nostalgii dziecka trudno się dziwić. Jego ukochana mama wpadła do szybu kopalni i zginęła, a jej ciała nigdy nie odnaleziono. Ośmiolatkowi trudno jest pogodzić się ze śmiercią rodzica. Dręczą go koszmary, czuje w domu perfumy mamy, rozmawia z nią, a na dodatek wygląda na to, iż zaczyna przewidywać tragiczną przyszłość. Ojciec Jamiego z niewiadomych przyczyn unika kontaktu dziecka z psychologiem. Rachel za wszelką cenę postanawia pomóc chłopcu. Nie jest to jednak łatwe, gdyż kobieta zmaga się z własnymi demonami przeszłości.
Już samo kroczenie z Rachel po niemal pustym, ogromnym domostwie Carnhallow oraz zaznajamianie się z historią bogactwa i legendą dotyczącą "ludzi ognia", dla których ciężko pracowali i z powodu których ginęli ludzie – niejednokrotnie wywoływało u mnie gęsią skórkę. Tremayne pisze w taki sposób, iż stworzona przez niego rzeczywistość staje się niemal namacalna. Początkowo dałam ponieść się historii domu, przeszłości jego domowników i służby, następnie krajobrazom (kopalniom i klifom otaczającym dom, Lasowi Dam), w końcu historia wciągnęła mnie do tego stopnia, iż bałam się ją czytać wieczorami, gdy za oknem zapadał zmrok, a moi domownicy już słodko spali. Każdy szmer, dźwięk – potęgował nastrój grozy, wywołany poprzez lekturę.
Powieść pełna jest opisów, za którymi zwykle nie przepadam, jednak tutaj sprawiały, iż przedstawione krajobrazy i zdarzenia – stawały się dla mnie jeszcze bardziej wyraziste, niemal namacalne. Ciekawość każdego kolejnego kadru była przeogromna, a wyobraźnia szalała, podsuwając przeróżne możliwe scenariusze. Wielokrotnie powieść czytałam z zapartych tchem, a narastające we mnie napięcie sprawiało, iż niejednokrotnie wstrzymywałam oddech i miałam wrażenie, iż serce za chwilę przestanie mi bić. Co tu dużo mówić. Jest to najlepszy thriller psychologiczny, jaki miałam możliwość przeczytać w tym roku, jeśli nie w całym swoim dotychczasowym życiu.
Bardzo spodobała mi się kreacja bohaterów: tajemniczy chłopiec o wiecznie smutnych oczach, zmagający się z jakąś straszną tajemnicą, przewidujący przyszłość, Rachel – jego przybrana matka, kobieta pragnąca pomóc chłopcu i jednocześnie zmagająca się z własnymi demonami, ojciec i mąż David - na pierwszy rzut oka kochający synka i żonę prawnik. Ale czy tak jest rzeczywiście? Tego dowiadujemy się sukcesywnie podczas lektury. Nawet teściowa i lekarz rodzinny są bardzo ciekawymi postaciami. O żadnej z tych osób nie możemy powiedzieć z całą pewnością, jaka jest, co myśli. Poczynań żadnej z nich nie możemy przewidzieć z całą pewnością. Autor stopniowo odkrywa przed nami nowe fakty dotyczące bohaterów i ich przeszłości oraz zaskakuje wydarzeniami i kolejnymi posunięciami wiodących w powieści postaci.
Książka wywołała we mnie ogrom emocji: od ciekawości, poprzez zaskoczenia i długotrwałe napięcie, wywołujące dreszcze na całym ciele, spłycony oddech, niemal po zatrzymanie akcji serca. ;)
To jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Ogromnie polecam "Dziecko ognia" Waszej uwadze!



A Wy czytaliście już "Dziecko ognia", albo "Bliźnięta z lodu"? Jak je oceniacie? A może polecicie inny thriller psychologiczny, który wywołał w Was taki ogrom emocji, jak "Dziecko ognia" we mnie?