środa, 7 grudnia 2016

Dzień drugi na "Cichej 5" - opowiadanie Małgorzaty Kalicińskiej


Małgorzata Kalicińska napisała wiele poczytnych książek obyczajowych, a wśród nich cudowną serię "Dom ...", "Miłość ..." oraz "Powroty nad rozlewiskiem", która została zekranizowana. Opowiadanie autorki pt. "Przypadki senatorowej K." umieszczono jako drugie w świątecznym tomiku "Cicha 5".



Dzięki Małgorzacie Kalicińskiej poznajemy historię senatora Karenina oraz jego młodszej o 20 lat żony Anny. Dziesięcioletnie małżeństwo (przynajmniej w oczach senatora) jest szczęśliwe.

"Między nimi nie ma żadnych niedomówień, udawania, paplania o jakiejś miłości. Doskonale działający układ na jasnych zasadach – od początku! On dał jej dom pod Warszawą i wszelkie swoje dobra i wybudował jej klub fitness z niewielkim spa, żeby miała własne pieniądze i żeby wydawało się jej, że pracuje. Ona dba o dom, ogród, ich syna i JEST. Okazało się, że Ania ma łepek do interesu, bo po kilku latach otworzyła podobny w Podkowie Leśnej. Zatrudniała nawet lekarza, odchudzacza dla zapasionych pań i panów, a teraz otworzyła też kuchnię cateringową z niskokalorycznymi posiłkami. Tym go zaskoczyła. Mądrze inwestując pieniądze!
Żadnych świństw sobie nie robią, nie udają też wielkiej miłości, bo to nie te czasy – jak to sobie powiedzieli przed ślubem. Mają jedno dziecko – Stasia ..."

"W łóżku? No cóż, w końcu nie ożenił się, żeby skakać na boki, albo korzystać z call girl, a ona wywiązywała się znakomicie z tego, co powinno łączyć małżonków.
Uważał się za wyjątkowego szczęściarza, bo właściwie nigdy nie 'bolała jej głowa', a czasem nawet robiła mu loda. Szczególnie chętnie, kiedy wymyślił coś, co jej się podobało – ten klub fitness i spa, podróż do Acapulco, a potem do Stanów i oczywiście ocean zakupów. Bawiła go, lubił ją, a może nawet zaczął po swojemu kochać? Doceniał jej dbałość o dom, ogród, Stasia, i o niego samego."

Poznajemy również szwagierkę Anny – Lalę, która dorobiła sie z mężem gromadki dzieciaków (ich małżeństwo aktualnie przechodzi kryzys) i młodszą siostrę Lalki – "małą wiariatkę szalejącą na dyskotekach, nieodpowiedzialną i już karaną za narkotyki." W dodatku:
"Teraz okazuje się, że wplątała się znów w aferę w nocnym klubie ze znanym aktorem Aleksym W., zwanym Wroną, bez którego ostatnio nie kręci się żadnego serialu, a on sam bryluje na imprezach i szczerzy się do paparatów nowym uzębieniem. (...) Głupia ta Kasia, ale co zrobić, aktor to aktor, wiadomo, że kobieciarz i nie do usidlenia, i niejedną pannę podobno zostawił zaryczaną."

Po zapoznaniu się z bohaterami "Przypadków senatorowej K." poznajemy dalsze losy dotyczące życia codziennego oraz uczuciowego tej gromadki.

Historia nie wciągnęła mnie jakoś szczególnie. Często czytam książki obyczajowe, więc to opowiadanie nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Być może osoby, które zwykle nie mają do czynienia z tego typu książkami, zaskoczą dwa jego fragmenty, jednak ja miałam wrażenie, że wszystkie wydarzenie w nim zawarte są dość przewidywalne.
Z Bożym Narodzeniem to opowiadanie też nie ma nic wspólnego i zupełnie nie wprawiło mnie w świąteczny nastrój. Sama jednak napisałam opowiadanie do tomiku, któremu nazwę nadano dopiero później i jego tytuł nijak ma się do mojej historii, więc rozumiem, że tak mogło być w przypadku opowieści pani Małgorzaty. ;)

Jeśli macie ochotę poczytać krótką opowieść o codziennym życiu kilku interesujących osób. Dowiedzieć się, jak pisarka zagmatwała i zakończyła historię państwa Senatorstwa oraz ich bliskich – możecie sięgnąć po "Przypadki senatorowej K." Jeśli chcecie wprowadzić się w nastrój świąteczny – nie stracicie szczególnie dużo – pomijając tę historię.