wtorek, 13 grudnia 2016

"Cicha 5" z opowiadaniem Nataszy Sochy - dzień 5


Jakiś czas temu za sprawą facebookowych grup czytelniczych odkryłam nową autorkę. Czytałam jej "Rosół z kury domowej", który bardzo mi się spodobał, a przed sobą mam "Awarię małżeńską", napisaną przez tę autorkę we współpracy z Magdaleną Witkiewicz. Mam wielką chęć, by później sięgnąć po jej kolejne dzieła. Mowa tu oczywiście o Nataszy Socha. Szczęśliwie w tomiku "Cicha 5" natrafiłam także na jej opowiadanie. :)



Natasza Socha napisała do świątecznego tomiku opowiadanie pt. "Niebieski język" i z całą pewnością po jego lekturze jak najprędzej sięgnę po kolejne książki autorki.
"Niebieski język" opowiada historię 72-letniej kobiety, której mąż zmarł. Agnieszka mieszka sama, jednak często kontaktuje się ze swym synem, synową, i przede wszystkim, wnukiem Kolą – homoseksualistą, którego kobieta kocha ponad wszystko. Nic dziwnego zresztą, bo 22-latek jest fantastycznym chłopakiem. Sama babcia zresztą jest równie wspaniała.

"Mam siedemdziesiąt osiem lat. Problem polega na tym, że nie czuję się na tyle. To tak, jakby ktoś wcisnął mnie w kombinezon z pomarszczonej skóry i kazał udawać babcię. Moje ciało jest pofałdowane. To, co w środku – zupełnie przeciwnie. Mój umysł nie pozwala mi się mentalnie zmarszczyć, co często wywołuje dysonans między tym, jak wyglądam, a tym, co mówię. Czy wiecie, jak wygląda jabłko, które przeleżało kilka lat w ocieplanym pomieszczeniu? To właśnie moja twarz. Ale tylko wtedy, gdy patrzę w lustro."

Niedługo po tym, jak poznajemy bohaterkę – doktor Wiertło wykrywa guza na jej lewym płucu. W tym momencie moglibyśmy nastawić się na smutną historię. Tymczasem opowieść, mimo poważnego tematu pełna jest dowcipu. Czytając ją wielokrotnie śmiałam się w głos.

"Jadę autobusem. Zaletą bycia pomarszczoną jest niewątpliwy zaszczyt otrzymywania miejsc siedzących. To nieprawda, że młodzież nie ustępuje nam miejsca. Młodzież ustępuje, gorzej z czterdziestoletnimi facetami z brzuchem i teczką. Kiedy taki już siądzie, odsapnie i ulokuje na swoich kolanach teczkę, jest głęboko nieszczęśliwy, gdy okazuje się, że musi jednak wstać. Wyjścia są dwa – albo zaczyna intensywnie szukać czegoś w kieszeniach, nie podnosząc głowy i nie rozglądając się na boki, albo wpatruje się przez okno z taką mocą, że zabija przelatujące gołębie. My, babcie, też mamy dwa wyjścia. Albo napieramy kolanami, torebką lub parasolem tak silnie, że facet musi w końcu na nas spojrzeć, albo chrząkamy i wzdychamy, sugerując tym samym, że za chwilę umrzemy i zaczniemy brzydko pachnieć. To również nie jest złośliwość. To walka o przetrwanie."

Humor dopisuje nam za sprawą szalonej babci i jej wnuka, którzy podejmują decyzję by nie poddać się chorobie i pokazać rakowi oraz światu język. 78-latka postanawia dbać o siebie i realizować swoje pragnienia, cieszyć się każdym dniem oraz robić drobne głupoty.
Nie wiem, jak Wy, ale ja często odnoszę wrażenie, że starszych ludzi traktuje się tak, jakby nie przysługiwało im prawo do radości, zabawy i śmiechu. Czy wiek i pomarszczone ciało ograniczają chęć dążenia do szczęścia? Czy starsi ludzie powinni chodzić wyłącznie na spacery do parku i do kościoła oraz trwać w ciągłej powadze? Zbyt często zapominamy o tym, iż młodzi zawsze nie będziemy, a czas pędzi nieubłaganie i przyjdzie moment, gdy nasza skóra przestanie być jędrna, a ciało zacznie odmawiać posłuszeństwa.
W opowiadaniu znajdują się wspaniałe myśli dotyczące podnoszenia się po śmierci bliskich osób. Nie jest ich wiele, a jednak utkwiły w mojej głowie, jako bardzo wartościowe. Nie będę ich cytowała, bo moja recenzja stanie się zbyt długa, ale uwierzcie mi... musicie przeczytać tę historię. Pośmiejecie się, wzruszycie i nieprędko o nim zapomnicie. Może bardziej docenicie dany nam dar – jakim jest życie? Może postanowicie w końcu korzystać z danych Wam chwil?
"Niebieski język" ledwie dotyka tematu Świąt, jednak Boże Narodzenie to doskonała okazja, by je poznać, bo przekazane w nim wartości – na pewno okażą się istotne. Opowiadanie to będzie wartościową lekturą w każdy inny dzień roku, dla osób w każdym wieku i obojętnie w jakim nastroju – radosnych utrzyma w tym stanie, smutnych pocieszy i rozweseli. To wspaniała historia!