czwartek, 3 sierpnia 2017

Utrata bliskich, życiowe traumy i lęki w książce Anny Kasiuk "Za zakrętem"

Kiedy przeczytałam "Jagodę" Anny Kasiuk (tu jest moja opinia) stwierdziłam, iż chętnie sięgnę po jej kolejne tytuły, zatem gdy na rynku pojawiła się książka "Za zakrętem" – musiałam ją pochłonąć. Mało kto wie o tym, iż pozycja "Za zakrętem" to wznowienie debiutu pisarki, znanego jako "Piąte nie zabijaj". W 2014 r. książka trafiła na rynek, ale została z niego wycofana. Tym razem trafiła do nas pod nowym tytułem wzbogacona o kilkuletnie przemyślenia autorki.


Opis książki (pochodzący z okładki)

"Trzydziestodwuletnia Agnieszka żyje w błogim przekonaniu, że świat stoi przed nią otworem. Mieszkając z rodzicami, na których wsparcie i zrozumienie zawsze może liczyć, nie musi troszczyć się o codzienne potrzeby powszedniego życia. Jej świat wali się w gruzy, gdy rodzice giną w wypadku samochodowym. Agnieszka jest przekonana, że śmierć rodziców ma związek z przestępstwem, którego ona i jej matka były mimowolnymi świadkami. Czuje, że jej własne życie oraz życie jej pięcioletniego brata również jest zagrożone. Jedynym wyjściem wydaje się być wyjazd z rodzinnego miasta. Czy Agnieszka zdoła uciec przed zagrażającymi jej bandytami i własnym obezwładniającym lękiem?"
Moje wrażenia

Ostatnio trafiają w moje ręce tytuły opowiadające o stracie bliskich. Podobnie jest w przypadku powieści "Za zakrętem".

"Nagle mój świat zrobił się ciasny, wszystko przytłaczało mnie swoim ciężarem, a bezradność czaiła się za każdym rogiem, gotowa mnie dosiąść, by zgniatać poczucie wartości i wiarę w zbawienną moc upływającego czasu."

"Samotność ciążyła mi ogromnie, choć zawsze wydawało mi się, że do niej przywykłam. Jednak inaczej mają się sprawy, jeśli brakuje nam kogoś, kto chwilową obecnością pobudza ospałe endorfiny do pracy. Kiedy jednak samotność jest skutkiem utraty tych, którzy stanowili naszą codzienność, byli nierozerwalnym elementem, idealnie dopasowanym do życia, problem urasta do rangi dramatu."

Książka ta jednak nie ogranicza się tematycznie do bólu związanego z utratą ukochanych osób i prób ponownego podniesienia się na nogi po ich śmierci. Jeden z głównych wątków stanowi również życie po przeżytej traumie, wciąż powracający lęk i próby jego przezwyciężenia. 32-letniej Agnieszce towarzyszy ciągły strach odkąd domyśliła się, iż jej rodzice zostali zabici i teraz jej oraz jej 5-letniemu bratu Dawidowi również grozi śmierć. Doskonały styl pisarki sprawia, iż z łatwością angażujemy się w opowiadaną przez nią historię. Wydarzenia opisane z punktu widzenia niespokojnej o swoje i swojego brata życie Agnieszki sprawiają, iż niemal przez cały czas czujemy aurę tajemniczości, niepewności, a niejednokrotnie grozy. Niby w sporej części książki nie dzieje się nic okrutnego, poznajemy jedynie historię, przemyślenia i uczucia bohaterki, a jednak dość często czujemy taką niepewność i strach, że aż gęsia skórka pojawia się nam na ciele. Przez cały czas towarzyszy nam ciekawość, jak zakończy się historia Agnieszki. Czy podzieli ona losy swoich rodziców? Czy zdoła ochronić siebie i brata przed zbirami, którzy zagrozili im śmiercią?
Zazwyczaj dwóch rzeczy nie znoszę, kiedy czytam książki: długich opisów oraz scen erotycznych. W powieści "Za zakrętem" to właśnie opisy dominują. Zupełnie mi to jednak nie przeszkadza. Anna Kasiuk pisze tak doskonale, iż mam wrażenie, jakbym tworzone przez nią krajobrazy, sytuacje i osoby widziała na własne oczy, a nie jedynie w wyobraźni. Opisy doliny, w której znaleźli się Agnieszka i Dawid, charakterystyka mieszkańców tej doliny i przedstawienie ich życia są tak doskonałe, iż mamy ochotę się tam znaleźć (no... może za wyjątkiem sytuacji budzących grozę ;) ). Spodobało mi się, w jaki sposób autorka przedstawiła pensjonat Anieli oraz związaną z jego właściwym funkcjonowaniem ciężką pracę gospodarzy. Co do nielubianych przeze mnie scen erotycznych – mam zupełnie takie same odczucia, jak w przypadku książki "Jagoda". Wątki erotyczne stworzone przez Anię: pobudzają wyobraźnię, wprowadzają czytelnika w świat zmysłowości i namiętności, a jednocześnie pełne są smaku i subtelności. Pierwsza scena, w której Agnieszka jedzie do garażu Jacka, by z nim porozmawiać, jest niesamowita. Koniecznie musicie ją przeczytać!
Ogromnie spodobały mi się wykreowane przez autorkę portrety psychologiczne bohaterów, szczególnie Agnieszki – zalęknionej po traumatycznych przejściach kobiety. Doskonałości jej charakterystyki dopełniają przemyślenia bohaterki oraz prześladujące ją koszmary senne, znakomicie wplecione w treść powieści. Równie ciekawie przedstawiona została Aniela (60-letnia właścicielka górskiego pensjonatu) oraz Jacek (jej 28-letni syn, nieco porywczy mechanik samochodowy). Większość bohaterów darzymy sympatią i wytrwale kibicujemy im w dążeniu do upragnionych celów i w ich przeżyciach.
Nie mogłabym pominąć wielu cudownych przemyśleń. Sporo z nich przepełnionych jest smutkiem, wszystkie jednak przekazują wielką prawdę dotyczącą życia i przemijania. Muszę przytoczyć choć kilka, żebyście sami mogli odczuć ich istotność.

"Goniąc przez życie, składamy bardziej bądź mniej świadomie drobiazgi, pamiątki, by na koniec, kiedy staniemy przed koniecznością wyboru właściwej drogi, zamknąć dotychczasowe życie w kartonowych pudełkach naszej doczesności. Takie to banalne, a mimo to uparcie kolekcjonujemy pamiątki i wspomnienia, kultywujemy pamięć o tym, co po wszystkim jedynie zadręcza najbliższych."

"Bez względu na to, kto zawinił, nie chowaj urazy, bo nie wiesz, co może czekać na ciebie za zakrętem. Może na przykład się okazać, że już do końca swoich dni będziesz wspominała chwile, minuty kłótni, która was podzieliła. Dawno zapomnisz o jej powodach, ale strata nie pozwoli zapomnieć o twoim zaniedbaniu."

"Kiedy jesteśmy mali, a nawet młodzi, czas płynie dla nas inaczej... Wakacje trwają wiecznie, a jeszcze dłużej trwa oczekiwanie na nie. Wydaje nam się, że nikomu nie zagraża agonia w słabnącym ciele, coraz bardziej ułomnym umyśle. Jesteśmy ponad tym. Niezniszczalni jak bogowie."

"Gdyby wszystko było tak nieskomplikowane jak jego spojrzenie. Gdyby każdy z nas krył w sobie choć cząstkę Małego Księcia, na pewno potrafilibyśmy dostrzec, że kapelusz wcale nie jest kapeluszem. Jednak my z upływem czasu gotowi jesteśmy szukać wytłumaczenia każdej, nawet oczywistej prawdy."

"Za zakrętem" to cudownie napisana opowieść o dojrzałości, stracie, miłości do dziecka i odpowiedzialności za nie, życiowych dramatach, lękach i walce z nimi, miłości i tworzeniu relacji partnerskich. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać, za co bardzo dziękuję Pani Wioletcie z wydawnictwa

.


A Wy, Kochani, czytaliście już książki Anny Kasiuk? Czy podobają Wam się tak bardzo jak mnie?
I jeszcze jedno pytanko. Lubicie sceny erotyczne w książkach? Lepsze są w Waszym odczuciu te bardziej subtelne, dające możliwość rozwoju wyobraźni, czy może te naszpikowane "akcją"? ;)