środa, 16 sierpnia 2017

"Dziewczyna z Brooklynu" Guillaume Musso - moje pierwsze spotkanie z autorem

Kiedy zobaczyłam w nowościach wydawniczych książkę Guillaume Musso, bestsellerowego autora, o którego powieściach słyszałam bardzo dużo dobrego – bez dłuższego zastanawiania się postanowiłam po nią sięgnąć. Książka trafiła w moje ręce z wydawnictwa


za sprawą jak zawsze niezawodnej pani Katarzyny (Pani Kasiu! Serdecznie dziękuję!)


Opis książki (pochodzący z okładki fragment)

"Doskonale pamiętam ten moment: stoimy nad brzegiem morza, patrząc, jak zachodzące słońce rozświetla horyzont. Wtedy Anna zapytała:

'Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?'

Co mogłem odpowiedzieć? Anna była kobietą mojego życia. Za trzy tygodnie mieliśmy się pobrać. Oczywiście, że ją kochałam, niezależnie od tego, co zrobiła. Tak przynajmniej myślałem, gdy ona gorączkowo szperała w torebce i wręczała mi zdjęcie, mówiąc:

'Oto, co zrobiłam'

Patrzyłem oszołomiony na jej sekret i wiedziałem, że nasz los odmienił się bezpowrotnie. Zszokowany, odszedłem bez słowa. Kiedy wróciłem, było już za późno – Anna zniknęła.

Od tamtej chwili wciąż jej szukam."

Moje odczucia po lekturze

Czas ostatnio mnie nagli, bo wkrótce spodziewam się odwiedzin kuzynki i jej córeczki (gdy czytacie ten post jesteśmy już razem). Chciałabym jak najlepiej wykorzystać ten okres, dlatego przez dwa tygodnie czasu na czytanie książek będę miała zdecydowanie mniej. Postanowiłam zatem jak najszybciej przeczytać i opisać egzemplarze recenzenckie, które do mnie przybyły. Do czego dążę? Wyobraźcie sobie, iż lektura "Dziewczyny z Brooklynu" zajęła mi jeden dzień. Pierwszy raz w ciągu jednego dnia, niemal jednym haustem, pochłonęłam książkę liczącą 360 stron. Wynik ten związany jest oczywiście z lekkim piórem autora i przyjemnością, jaką dawało mi poznawanie jego opowieści. Książkę czytało mi się tym łatwiej, iż została pięknie wydana, a czcionka jest odpowiedniej wielkości i sprzyja lekturze.
Fabuła spodobała mi się. Wydarzenia, które spotkały główną bohaterkę naprawdę mną wstrząsnęły. Historia książki zaciekawia, nie dłuży się. Pisarz co chwilę odkrywa przed nami kolejne karty związane z postawioną przez niego zagadką oraz nowe fakty dotyczące bohaterów. Postacie są ciekawie skonstruowane. Mają swoje zalety, wady i tajemnice, których nie odkrywają nawet przed najbliższymi. Dopiero lektura opowieści pozwala nam na wejrzenie w najgłębsze zakamarki ich przeszłości, serc i dusz. Zaskoczenia, jakie zaserwował pisarz niejednokrotnie powodowały, iż szeroko otwierałam usta lub wbrew mej woli wydobywały się z nich słowa: "O ja!", "Ja pierniczę!" a także niestety mniej cenzuralne.
Często zdarza mi się, iż czytając kryminał (bo w moim odczuciu to taka książka obyczajowa z wątkiem kryminalnym) mam problem z zapamiętaniem postaci i ich nazwisk. Muszę sporządzać notatki, by wiedzieć kto jest kim i co zrobił. Tutaj nie miałam takiego problemu, mimo iż obcojęzyczne nazwiska naprawdę nijak mi się nie kojarzyły. Guillaume Musso pisząc o poszczególnych postaciach robi to w taki sposób, iż nie mamy najmniejszej wątpliwości o kim w danej chwili jest mowa.
Pisarz doskonale łączy fikcję z rzeczywistością. Mam dreszcze kiedy pomyślę o tym, iż podobne do opisanej w "Dziewczynie z Brooklynu" sytuacje zdarzają się w świecie realnym.
Jednak muszę to napisać! Przygotujcie się na niewielki spojler dotyczący treści książki!

UWAGA! SPOJLER! NIE CHCESZ! NIE CZYTAJ!

Autor porusza problem kobiet (a w zasadzie nastolatek) więzionych, bitych i gwałconych przez swoich oprawców. Więzionych przez baaardzo długi czas.

KONIEC SPOJLEROWANIA ;)

Spodobało mi się, iż każdy rozdział poprzedzony jest cytatem pochodzącym od wybitnych pisarzy tj.: Victor Hugo, Stephen King, Haruki Murakami, czy filozofa Protagorasa. Guillaume Musso wspomina o wielu istotnych miejscach w Nowym Jorku i Francji, wydarzeniach (tj. historie prezydentów, zamachy terrorystyczne), pisarzach (Donna Tartt, Richard Powers, Stieg Larsson, Toni Morrison), wybitnych postaciach w historii kina (bracia Coen, Michael Haneke, Krzysztof Kieślowski, bracia Dardenne) i filmach ("Titanic", "Biała wstążka", "Podwójne życie Weroniki", "Pocahontas, "Król lew", "Biała wstążka") – co osobiście bardzo cenię w czytanych pozycjach.
"Dziewczyna z Brooklynu" to ciekawa, wciągająca fabularnie, niejednokrotnie zaskakująca, z interesująco skonstruowanymi postaciami powieść, którą czyta się bardzo szybko. Nie nazwałabym jej thrillerem, jak opisano ją na okładce, gdyż nie powodowała we mnie uczucia niepewności, przerażenia, nie wywoływała gęsiej skórki. Nie odczuwałam napięcia, czekając z zapartym tchem na to, co wydarzy się za chwilę. Po zakończeniu lektury nie mam wrażenia jakoby książka ta była wyjątkową pozycją, jednak czytając ją przez niemal cały czas byłam zaciekawiona treścią, opisane wydarzenia obserwując jakby "z boku" i miło spędziłam przy niej czas! Prawdopodbnie (jeśli tylko starczy mi życia ;) ) w przyszłości jeszcze sięgnę po Musso, dlatego polecam Wam ten ciekawy, lekki w lekturze kryminał.


A Wy czytaliście już jakieś książki Guillaume Musso? Co możecie o nich powiedzieć? A jeśli jeszcze po nie nie sięgaliście – czy macie je w planach?