poniedziałek, 3 lipca 2017

Trzy i pół sekundy Amandy Prowse - musicie to przeczytać!

Niejednokrotnie, gdy poszukiwałam interesujących lektur moją uwagę przyciągały książki Amandy Prowse. Niestety dotąd nie miałam przyjemności żadnej przeczytać. Kiedy jednak wśród wydawniczych nowości spostrzegłam pozycję "Trzy i pół sekundy", a następnie przeczytałam opis tej książki – stwierdziłam, że muszę ją mieć. Szczęśliwie niedawno trafiła ona w moje ręce dzięki Pani Magdalenie z


O tym, co chciałabym dziś Wam przekazać – musicie przeczytać.


Opis książki z okładki

"Grace i Tom Penderford to zgodne i szczęśliwe małżeństwo, które wiedzie sielankowe życie na angielskiej prowincji, wychowując córeczkę Chloe. Mała dziewczynka jest ich oczkiem w głowie. Wkrótce po trzecich urodzinach Chloe świat rodziny legnie w gruzach. Dziecko nagle zapada na sepsę, która na zawsze rozbija szczęśliwą trójkę, odbierając rodzicom ukochany skarb.
Co trzy i pół sekundy podstępna choroba zabija jednego człowieka na świecie.
Stojąc w obliczu tragedii, Grace i Tom muszą nauczyć się radzić sobie z cierpieniem. Obydwoje za wszelką cenę będą starali się ocalić swoje serca i walczyć o wspólną przyszłość."

Moje wrażenia

Z nazwą sepsa większość z nas kiedyś się spotkała, jednak z tego co ta choroba tak naprawdę oznaczna - niewielu zdaje sobie sprawę. Dziś wyjątkowo swoje wrażenia na temat lektury opiszę za chwilę – tymczasem pragnę zwrócić Waszą uwagę na chorobę, która co 3,5 sekundy zabija kolejnego człowieka.

"Sepsę nazywano kiedyś posocznicą, ale najwidoczniej ten termin nie oddaje dokładnie charakteru schorzenia, więc teraz używa się nazwy sepsa. Pojawia się, gdy organizm źle reaguje na infekcję. Bakteria, infekcja skłania system odpornościowy do działania, ale zamiast ograniczyć się do jej zwalczania, organizm reaguje zbyt mocno, uszkadzając własne narządy, które mogą przestać pracować."

Celem napisania tej książki nie było wyłącznie dostarczenie czytelnikowi niezapomnianych wrażeń, ale także zwrócenie uwagi na schorzenie, które nagle i niespodziewanie może dopaść nas lub kogoś z naszych bliskich. Jeśli zwrócimy uwagę na pojawiające się symptomy chorobowe (bladą, niebieską lub plamistą skórę, przyspieszony, ciężki oddech, duże pragnienie, nie oddawanie moczu, bardzo ciemne wymiociny...) – możemy otrzymać szansę na uratowanie osoby, która zapadła na sepsę. Często jednak choroba jest zbyt późno rozpoznawana. Tak stało się w przypadku rodziny Penderford. Grace i Tom utracili swój największy skarb – 3-letnią córeczkę Chloe.
Namawiam Was wszystkich gorąco do przeczytania podstawowych informacji dotyczących sepsy i poznania symptomów, jakie wywołuje. Dzięki temu może będziecie wyczuleni i gdyby nieszczęście to spotkało kogoś z Waszego otoczenia – będziecie mogli odpowiednio zareagować. Jeśli chcielibyście bardziej wyostrzyć swoje zmysły na pojawienie się tego podstępnego choróbska, przeczytać wspaniałą, wzruszającą historię rodziców, którzy stracili dziecko i poznać ich dalsze losy – koniecznie sięgnijcie po "Trzy i pół sekundy".
Opowieść Amandy Prowse pochłonęła mnie całkowicie. Gdy zaczęłam ją czytać – odłożyłam na bok nawet te lektury, które miałam pochłonąć w pierwszej kolejności. Nie mogło być inaczej. Wkroczyłam w świat Grace, Toma i Chloe, i nie mogłam opuścić go – dopóty nie poznałam zakończenia tej pięknej historii.
Od początku wiedziałam, że Chloe umrze, byłam na to przygotowana, a jednak na kilkudziesięciu stronach autorka w taki sposób przybliżyła mi postać dziewczynki i jej rodziców, że zdążyłam pokochać to maleństwo i gdy nadszedł jej koniec – nie mogłam powstrzymać się od płaczu. I nie były to pierwsze i ostatnie łzy. Sporo popłynęło mi ich z oczu podczas lektury tej pięknej powieści.
Książka wywołała we mnie moc emocji: radość, smutek, wzruszenie, niepewność, niedowierzanie, a w końcu nadzieję.
To publikacja poruszająca tematy: choroby, śmierci, bólu po stracie bliskich, kolejnych etapach żałoby, ale i o podnoszeniu się po stracie. Być może dlatego że sama mam 3-letnią córeczkę, dość wyraźnie potrafiłam wyobrazić sobie ból rodziców Chloe po utracie dziecka. Wydaje mi się jednak, iż to sposób w jaki napisana jest książka – daje nam możliwość odczuć ich cierpienie niemal na własnej skórze.

"Zachowywali się z Tomem jak ranne zwierzęta, każde chowało się w najodleglejszym, najciemniejszym zakamarku swojej przestrzeni, łaknąc jedynie samotności."

"Nie było nic do powiedzenia, nic do usłyszenia i nikogo do zobaczenia. Nie było nic, co sprawiłoby, że mogliby poczuć się lepiej. Grace i Tom zamienili się w wątłe przedmioty, jakby sklejone razem zwietrzałą taśmą. Każde z nich czekało na moment, w którym się rozpadną.
A była to jedynie kwestia czasu. Oboje wyczekiwali nadejścia tego dnia, w którym nie będą musieli myśleć, dnia, w którym zostaną uwolnieni z tego piekła na ziemi."

Jeśli myślicie, iż kochające się małżeństwo wspierając się wyszło z tej tragedii obronną ręką to ogromnie się mylicie. Grace i Tom po stracie swego ukochanego maleństwa odsunęli się od siebie. Niby przeżywali to samo (przecież chodziło o ich wspólne dziecko), ale każde z nich tonęło we własnym smutku. Tragedia dotknęła nie tylko rodziców Chloe. Cierpieli jej cudowni dziadkowie oraz ciocia Alice (siostra Grace). Dziadkowie Chloe cierpieli podwójnie, gdyż po śmierci wnuczki zaczęli tracić również córkę – Grace, która od wszystkich się odsunęła, a oni w żaden sposób nie potrafili jej wesprzeć i ochronić.
"Trzy i pół sekundy" to powieść o pięknej miłości rodziców do dzieci, także tych już dorosłych. To powieść o wzajemnym wspieraniu się przez rodzinę, szczególnie w tych najgorszych, najtrudniejszych chwilach w życiu, kiedy tak naprawdę pragnie się pomóc, a jednocześnie czuje się niemoc. Gdy słowa "wszystko się ułoży", "z czasem będzie lepiej" nie mają prawa bytu. To książka o miłości, która trwa, nawet mimo odrzucenia.
Ta książka uświadamia nam, iż czas spędzony z naszymi bliskimi nie jest wieczny, że nagle "z chwili na chwilę" możemy stracić kogoś, kto był nam najdroższy. Powinniśmy cieszyć się z każdego momentu, jaki jest nam wspólnie dany, z najdrobniejszych wydarzeń, gestów, i korzystać z życia teraz, nie kiedyś... bo "kiedyś" może nie nastąpić.

"-Kiedyś to było prawdziwym utrapieniem, prawda? Leżeliśmy naprawdę zmęczeni w ciepłym łóżku i nie chciało nam się wstawać, więc dawałem ci kuksańca, albo ty ściągałaś ze mnie kołdrę, zupełnie jakbyśmy się cieszyli, że to kolej tego drugiego. - Zawiesił głos. - Oddałbym wszystko, wszystko, Grace, żeby móc teraz do niej wstać. Przysięgam, że już nigdy więcej nie potrzebowałbym snu, gdybym tylko teraz mógł wstać i zastać ją w jej pokoju, rozgrzaną i zaspaną, z odgniecioną od pościeli twarzyczką, siedzącą w łóżeczku i czekającą na przytulenie albo coś do picia. Żeby wszystko, co teraz przeżywamy, było tylko jakimś okropnym snem."

Całości dopełnia piękna, wymowna okładka tego tomiku. Każdy kolejny rozpoczynający się rozdział zdobny jest w gałązki upstrzone listkami. Ja dostrzegałam w nich piękno, przemijalność i kruchość. Na początku każdego rozdziału znajdujemy również krótkie cytaty dotyczące sepsy. Warto zwrócić na nie uwagę czytając książkę lub nawet spisać je sobie. Na ostatnich stronach znajdziecie sygnały ostrzegawcze, jakich wczesne wykrycie może uratować osobę, która zapadła na sepsę.
"Trzy i pół sekundy" to książka, która zostanie na mojej półce. To powieść do której będę wracała, aby wspomnieć tę piękną historię, wzruszyć się, popłakać, pamiętać, jak ważne jest, by cieszyć się każdą chwilą z bliskimi. Może z czasem utrwalę sobie symptomy chorobowe, jakie wywołuje sepsa, choć mam nadzieję, że nigdy nikt z mojego otoczenia nie będzie musiał się z nią mierzyć.


Powiedzcie mi, Kochani. Czy Wy mieliście kiedyś do czynienia z tą straszną chorobą? Znacie jej symptomy? Wiedzielibyście, kiedy i jak zareagować?

Czytaliście tę książkę? Macie ją w swoim spisie lektur? A może takich powieści nie czytacie?