czwartek, 6 lipca 2017

Najciekawsze premiery książkowe lipca 2017 - część 2

Witajcie w drugiej odsłonie najciekawszych premier książkowych lipca. Dziś podzielę się z Wami zaledwie siedmioma, poddanymi ostrej selekcji, tytułami. ;)

Na pewno trudno będzie Wam w to uwierzyć, ale nie czytałam jeszcze żadnej książki Stephena Kinga. Nie będę jednak się kajała. Czas to zmienić! ;) Wydawnictwo Albatros 19.07 planuje wznowienie pierwszej części serii „Mroczna wieża” tego autora. Wspomniany cykl łączy w sobie elementy fantasy, horroru i westernu, dlatego tym bardziej jestem go ciekawa. Cieszę się ogromnie, gdyż za sprawą wydawnictwa książka ma trafić w moje ręce. :D



Na jałowej ziemi przypominającej planetę po apokaliptycznej zagładzie pozostały tylko ślady dawnej cywilizacji. Roland Deschain, ostatni z dumnego klanu rewolwerowców, przemierza ten złowrogi, zamieszkany przez mutanty, demony i wampiry świat, ścigając człowieka w czerni. Wierzy, że ten posiadł tajemnicę Mrocznej Wieży – centrum wszystkich światów, miejsca, w którym być może uda się rozwiązać zagadkę czasu i przestrzeni i odkryć tajemnicę istnienia. Podczas wędrówki musi stawić czoła opętanej kapłance: spotyka szalonych osadników, gadającego kruka, zamieszkujące podziemia mutanty oraz pochodzącego z Ziemi chłopca, Jake`a.”

Nasz rynek co rusz zarzucany jest książkami zawierającymi porady, w jaki sposób można osiągnąć szczęście. Publikacje te szybko zyskują status bestsellerów. Teraz już nie będziemy musieli szukać recepty na szczęście u obcokrajowców. 19.07 za sprawą wydawnictwa Znak pojawić ma się opracowanie zbiorowe pt. „Jakoś to będzie. Szczęście po Polsku.” Ogromnie ciekawi mnie ta pozycja.



Zapomnij o hygge, bo jakoś to będzie!
Jesteśmy szczęśliwi na przekór modom, autorytetom i przeciwnościom losu. Wierzymy w rodzinę i tradycję, ważne jest dla nas życie duchowe. Ale lubimy też być zadziorni, a dzięki naszej ułańskiej fantazji niemożliwe staje się możliwe. W ciężkich czasach ratuje nas sarkastyczne poczucie humoru, a nade wszystko niezachwiana wiara, że ze wszystkimi trudnościami sobie poradzimy. To nasza filozofia: jakoś to będzie. Dzięki niej potrafimy przenosić góry.
Dlaczego ulubione kolory Polaków to zielony i niebieski? Co to znaczy, że świętujemy jak żaden inny naród w Europie? Czy to prawda, że polska wigilia jest najzdrowsza na świecie? Co wyraża najpopularniejsze polskie słowo? Dlaczego ciągle gdzieś nas nosi? I wreszcie: czym jest szczęście po polsku? Przyjrzyjmy się na nowo sobie i naszemu wyjątkowemu miejscu w samym sercu Europy.”

Tego samego dnia (19.07) wydawnictwo Nasza Księgarnia zaprezentuje nam wznowienie książki dla dorosłych autorstwa Tove Janson (pisarki dziecięcej, spod której pióra wyszły „Muminki) pt. „Lato”



Tove Jansson, najbardziej znana jako autorka i ilustratorka niepowtarzalnej serii książek o Muminkach, napisała również wiele znakomitych utworów dla dorosłych. Jednym z nich jest 'Lato' – nastrojowa, poruszająca, metaforyczna historia, w której w sposób prosty, z niespotykaną lekkością, ale i mądrością opowiada o sprawach trudnych i poważnych, zderza starość z młodością, porusza temat uczenia się życia.
Sześcioletnia Sophia dopiero wchodzi w życie, a jej babcia, dojrzała artystka, jest u jego kresu. Razem spędzają lato na małej fińskiej wysepce. Budując łódź i spacerując po lesie, rozmawiają o sprawach ważnych dla młodych i starych: miłości, życiu i śmierci, naturze Boga... Poznają wzajemnie swoje lęki, kaprysy i tęsknoty.
Autorka tworzy w powieści kompletny świat: pełen radości i smutków.”


19.07 to również dzień, w którym dzięki Edipresse Książki do rąk czytelników trafić ma trzecia część serii „Saga rodu Cantendorf” pt. „Prawdziwa miłość”, jednej z moich ulubionych polskich pisarek, a mianowicie Krystyny Mirek. Wprawdzie nie opisywałam Wam moich wrażeń po lekturze „Tajemnicy zamku”, ale książka spodobała mi się i ciekawa jestem dalszych losów bohaterów.


Zamek Cantendorf długo skrywał w swoich murach mroczną tajemnicę. Strażniczka sekretu wyjawia go przed śmiercią hrabiemu Aleksandrowi. Jeśli dziedzic ujawni poznaną prawdę, straci wszystko: majątek, tytuł i zamek. Skoro ostatni świadek umiera, mógłby milczeć. Jaką decyzję podejmie?
Lady Isabelle Adler, kochanka hrabiego, wreszcie wygrała długoletnią wojnę. Jest o krok od ślubu z Aleksandrem. Czy ta przebiegła intrygantka, w której rękach spoczywa los dziecka, jedynej prawdziwie kochanej przez nią istoty, zdobędzie się na odważną decyzję? Czy uda jej się odnaleźć w sobie dawną dziewczynę z prostymi i czystymi marzeniami? 
Wiedźma Alice wyrywa Kate z objęć śmierci. Czy dramatyczne przeżycia sprawią, że dziewczyna spojrzy na świat inaczej? Co w życiu jest naprawdę ważne? Czy na tej liście znajdzie się miłość do Aleksandra – mężczyzny z bogatą przeszłością – która nie daje o sobie zapomnieć?
W pustym zamku Cantendorf hula wiatr. Który z jego mieszkańców powróci w stare mury z nową nadzieją? Komu uda się złapać i zatrzymać szczęście?
Opowieść o sile kobiecych więzi, o zasadach, które przetrwały stulecia i wciąż są aktualne.”

Dzień później (20.07) za sprawą wydawnictwa Kobiece pojawić ma się na rynku książka „Żałując macierzyństwa”. To publikacja Orny Donath, która może wywołać niezłą burzę. Jednak, czy wszystkie kobiety muszą pragnąć posiadać dzieci? Jeśli trafi się okazja – z ogromnym zaciekawieniem sięgnę po tę pozycję. Was też może ona zainteresować.


Kiedy z każdym kwileniem dziecka zamiast czułości rośnie w tobie bunt.
Publikacja Orny Donath to fascynujący zbiór doświadczeń kobiet, które żałują tego, że mają dziecko. Badania przeprowadzone przez autorkę były inspiracją do międzynarodowej debaty na ten temat. W mediach zawrzało.
W dyskusji na temat matek żałujących decyzji o macierzyństwie pojawiło się wiele głosów potępienia. Znalazły się jednak wyrazy ulgi ze strony kobiet, które do tej pory czuły się osamotnione w swoich odczuciach. Wiele z nich dopiero wtedy odważyło się otwarcie powiedzieć o tym, co przez długi czas trzymały w sekrecie ze strachu przed reakcją otoczenia. Na kartach "Żałując macierzyństwa" Donath tłumaczy, jak społeczne postrzeganie macierzyństwa wpływa na kobiety, które nie czują się spełnione w roli matki, a swoje wnioski przedstawia z dającego do myślenia, feministycznego punktu widzenia.
Publikacja, która na pewno nie przejdzie bez echa.” 

Pod koniec pierwszego wakacyjnego miesiąca (24.07) dzięki wydawnictwu Znak Literanova na półkach księgarskich mamy znaleźć książkę „We wspólnym rytmie”, uwielbianej przeze mnie Jojo Moyes.


Dobry jeździec wie, że ma tylko jedną szansę, aby zaskarbić sobie szacunek konia. Wie też, że przez jeden wybuch gniewu może na zawsze stracić jego zaufanie. Konia można bowiem skrzywdzić tylko raz. Potem latami odbudowuje się zerwaną relację. Z ludźmi bywa podobnie…
Świat Natashy rozsypał się wraz z odejściem męża. Gniew i zraniona duma popchnęły ją do zrobienia rzeczy, których potem żałowała. Gdy człowiek traci kogoś bliskiego, nie zawsze zachowuje się rozsądnie. Natasha zamknęła się w swojej samotności, postawiła na niezależność i karierę. Kiedy decyduje się pomóc spotkanej w podejrzanych okolicznościach Sarze, nie przypuszcza, że ta „dziewczynka znikąd” odkryje przed nią życie na nowo.
Co się stanie, gdy Natasha zaryzykuje wszystko dla dziewczynki, której nawet nie zna i nie rozumie? Czego można się nauczyć od osoby, która kocha bardziej konie niż ludzi? 
We wspólnym rytmie to opowieść o kobiecie, która nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłaby znów być kochana, i o dziewczynie, która jest gotowa kłamać i kraść dla kogoś, kogo kocha.
Miłość istnieje w tym, co się robi, w małych i dużych gestach. To, że się o niej nie mówi, nie oznacza, że jej nie ma.”

Kolejnego dnia (25.07) za sprawą wydawnictwa Videograf ukazać ma się kolejny tomik autorki, której książki powinno przepisywać się w receptach zamiast antydepresantów, czyli cudownej Małgosi Falkowskiej. Książka wydana zostanie kilka dni przed moimi urodzinami. Pokochałam Berkę, zwariowałam na punkcie Zośki. Ciekawe, co czeka mnie tym razem? ;)


Do czego zdolna jest kobieta, aby zajść w ciążę? W zasadzie dwie kobiety… Po przygodach Berki i jej noworocznym postanowieniu: Mąż potrzebny na już oraz magicznej odmianie egocentrycznej Zosi z Gorzej być (nie) może nadszedł czas na nie… Jola i Monika postanawiają założyć rodzinę. A czym byłaby rodzina bez dziecka, dokładniej dzieci? Partnerki za namową przyjaciółek wpadają na coraz dziwniejsze pomysły, prowadzące do zajścia w ciążę, które – jak na nie przystało – kończą się absolutnym fiaskiem. Jednak ciąża to nie wszystko, kiedy pojawiają się coraz to nowe problemy, z którymi trzeba się zmierzyć. Jak sobie poradzą przyjaciółki w trudnych dla nich chwilach? Czy ich starania będą wystarczające, aby spełnić marzenie o szczęśliwej rodzinie?”

Na tym koniec. Czy jakieś z zaproponowanych przeze mnie tytułów Wam też wpadły w oko? Zaciekawiłam Was czymś? A może czekacie na jakieś cudo, którego ja nie zamieściłam na liście tych naj?