czwartek, 27 kwietnia 2017

Nietypowy konkurs - "Konkurs na żonę"

Słyszeliście już o tym niebanalnym konkursie? "Konkursie na żonę"?


10.05.2017 r. w księgarniach pojawić ma się najnowsza książka Beaty Majewskiej. Pod pseudonimem tym ukrywa się Beata Głąb, większości z Was znana zapewne jako Augusta Docher, autorka wysoko ocenianego na lubimy czytać cyklu "Wędrowcy" (niedługo ukazać ma się jego 3 część) oraz książek: "Anatomia uległości" i "Kryształowe serca".
Beata Majewska (Beata Głąb)

Krótka notka dotycząca autorki, pochodząca z portalu lubimy czytać

"Mama, żona, córka i siostra.
Plastyczka, księgowa, manicurzystka i pisarka.
Ogrodnik, kura domowa i bizneswoman.
Polka, Ślązaczka.
Tradycjonalistka modyfikowana.
Ale przede wszystkim kobieta z krwi i kości"
Więcej o Pani Beacie i jej twórczości możecie dowiedzieć się odwiedzając jej profilu na facebookublog autorski oraz lubimy czytać.

Najnowsza książka pisarki pojawi się na rynku księgarskim za sprawą Wydawnictwa Książnica, wchodzącego w skład Grupy Wydawniczej 


Opis książki - pochodzący z jej okładki

"Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan 'Żona'. 
Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli…"

Gdy wydawnictwo Publicat S.A. ogłosiło nabór blogerów chętnych zrecenzować książkę od razu zgłosiłam się do akcji. Książka przyszła do mnie uroczo zapakowana i z kapitalną wkładką z autografem Beaty Majewskiej. :)





Bardzo za nią dziękuję. :))

Obecnie czytam "Hobbita", ale postanowiłam zajrzeć do książki. W ten sposób przeczytałam około 100 stron. Książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Lektury nie rozpoczęłam od czytania opisu znajdującego się na końcu książki, więc nim minęłam setną stronę przeżyłam moc emocji. Zdążyłam stwierdzić, że Hugo (główny bohater) postępuje głupio (w myślach gadałam z nim niemal bez przerwy), ale lubiłam go, następnie żal było mi angażującej się coraz bardziej w ten dziwny związek Łucji (bardzo niepewnej siebie, wrażliwej osiemnastolatki), by później stracić sympatię wobec bohatera. Obecnie go nie lubię, ale mam przeczucie, że nim książka się zakończy zdążę go polubić i znowu obdarzyć niechęcią z dziesięć, albo i dwadzieścia razy. ;) 
Beata Majewska zapewnia mi doskonałą rozrywkę, dostarcza mnóstwa emocji, zaskakuje rozwojem wypadków, sprawia, że rozmawiam z Hugo (bohaterem książki), w rzeczywistości gadając do samej siebie (o zgrozo!), z zaangażowaniem kibicuję bohaterce i bawię się świetnie. Obawiam się tylko, że lekturę skończę zbyt szybko. ;)
A Wy mieliście przyjemność przygarnąć "Konkurs na żonę", macie w planach jej zakup? A może już teraz chcielibyście przeczytać fragment? Jeśli tak - zapraszam tutaj.