wtorek, 14 marca 2017

"Kobiety ciężkich obyczajów" Nataszy Sochy - lektura niełatwa, choć wielce przyjemna

Po lekturze "Awarii małżeńskiej" Nataszy Sochy i Magdaleny Witkiewicz stwierdziłam, iż koniecznie muszę sięgnąć po inne książki tych autorek. Gdy dowiedziałam się, iż 1 marca 2017 pojawi się najnowsza książka Nataszy – od razu ją zamówiłam.

 
Opis z okładki książki "Kobiety ciężkich obyczajów"

"Są kobiety, dla których mężczyzna jest tylko dodatkiem. Do sukienki i do życia.
Kwiryna mieszka w barwnej, przedwojennej Warszawie, a splot nieoczekiwanych okoliczności wprowadza ją do świata ekskluzywnych prostytutek. Nie śni o księciu z bajki, szczęśliwej rodzinie ani miłości na zawsze.
Kira, jej prawnuczka, dziedziczy po prababce nie tylko różnobarwność tęczówek, ale i nonszalancję, z jaką traktuje płeć męską. Czy Kirze uda się odmienić swoje przeznaczenie, czy powtórzy błędy Kwiryny?
Kobiety ciężkich obyczajów to trzeci tom serii Matki, czyli córki. To książki o trudnych relacjach między kobietami, tajemnicach, niewypowiedzianych pretensjach, ale i o miłości, która zawsze daje kolejną szansę."

Moje wrażenia po lekturze książki

"Definicja jest sucha i prosta. Prostytucja to oddawanie własnego ciała do dyspozycji większej liczby osób i pobieranie za to wynagrodzenia finansowego. Ale to także sposób na przetrwanie i samotność".

Książka "Kobiety ciężkich obyczajów" wciągnęła mnie swą treścią od pierwszych stron. To nie jest łatwa, lekka i przyjemna lektura biorąc pod uwagę jej temat i przesłanie, a jednocześnie pisana jest takim właśnie językiem. Czyta się ją z ogromnym zaciekawieniem, a lektura przebiega bardzo szybko. Gdybym miała taką możliwość – pochłonęłabym ją pewnie w ciągu jednego dnia, przy pierwszym podejściu. Ze względu jednak na obowiązki i 3-letnią córeczkę – czytanie zajęło mi ok. trzech dni, dzięki czemu z kolei dłużej mogłam cieszyć się towarzystwem bohaterów.
Jeśli zasiądziecie do lektury zwróćcie uwagę na fakt, iż mamy tu do czynienia z czterema pokoleniami kobiet – najstarszą Kwiryną i kolejno: Konstancją, Kaliną i Kirą. Pokrótce poznajemy historię każdej z tych kobiet. Ich stosunki z własnymi matkami oraz córkami, które często nie są łatwe. Każda z nich stara się być dobrą mamą i nie popełniać błędów, które w jej życiu miały miejsce, a żadna nie wystrzega się pomyłek w wychowaniu swoich dzieci. 

"-Wiesz, może gdybyś była, kiedy cię potrzebowałam, umiałabym sobie poradzić z takimi sytuacjami. Może gdybyś wytłumaczyła mi, że zemsta nie jest żadną metodą, odpuściłabym sobie. A gdybyś jeszcze dodatkowo trochę częściej mnie chwaliła, zrezygnowałabym z jednego czy drugiego faceta. Ale najwyraźniej potrzebuję silnej dawki pochlebstw.
-Nie chciałam...
-Tak, wiem. Nie chciałaś ingerować w moje życie, więc do tego stopnia przestałaś mnie zauważać, że już w wieku pięciu lat musiałam sama za siebie decydować."


Najbardziej szczegółowo poznajemy dwie panie: Kwirynę oraz Kirę (jej prawnuczkę) – które poprzez zbieg różnych wydarzeń zaczynają trudnić się prostytucją.
Wspaniale ukazana przed i powojenna Warszawa, bieda i bogactwo, rynsztoki i światowe salony, rzeczywistość tanich dziwek i ekskluzywnych pań do towarzystwa oraz miłość, której tak naprawdę pragnie doświadczyć każdy z nas. Natasza Socha w swojej opowieści nie ocenia postępowania bohaterek. Wręcz przeciwnie. Przedstawia je nam pokazując blaski i cienie życia kobiet z połświatka, motywy kierujące paniami trudniącymi się prostytucją, czy uwodzeniem cudzych mężczyzn. Ostatecznie pokazuje również, że w życiu nic nie trwa wiecznie i za wszystko trzeba w końcu zapłacić.
"Kobiety ciężkich obyczajów" to nie tanie romansidło, czy stek przeerotyzowanych scen. To obraz kobiet, które swym postępowaniem zyskują pieniądze, dokonują odwetu za zranione uczucia, a to wszystko przedstawione jest bez zbędnego kręcenia, naciągania, kombinowania – bardzo prosto i prawdziwie.
Gdybym miała podkreślać wszystkie cytaty, które mnie w książce zainteresowały nie wystarczyłoby mi zakładek. Z kartek powieści płynie bowiem wiele mądrości. Przede wszystkim dotyczącej związków partnerskich. Dlaczego mężczyźni wpadają w szpony kochanek, czy prostytutek? Ponieważ kobiety te dają im to, czego od swoich żon już nie otrzymują. W pewnym momencie każdy dłużej trwający związek zaczyna popadać w stagnację, marazm, przechodzi mniejszy lub większy kryzys. Łatwo wówczas sprawić, iż ogień milości i pożądania w nim zagaśnie. Kochanka interesuje się życiem mężczyzny, którego zdobywa, jest czymś nowym, ciekawym w jego życiu. Nie chodzi po domu w znoszonych ubraniach i uśmiecha się promiennie, kiedy go ujrzy, czego żona już nie robi. Jednocześnie kochanka jest zagadką, osobą niezależną. Nie pyta go o każdą drobnostkę. O to, w jakim ubraniu będzie jej do twarzy, czy powinna sobie coś kupić lub wziąć udział w zajęciach, które ją ciekawią. Ona to robi. Dba o siebie i żyje też gdzieś poza życiem kochanka. Żona często przestaje polegać na sobie. Pyta męża, czy dana sukienka nie pogrubia jej nadmiernie, czy na pewno się partnerowi w niej podoba "bo jeśli nie – to można przecież ciuszek zwrócić". Często "dla dobra rodziny" rezygnuje ze swoich pragnień. Tymczasem powinna nie tylko się dostosowywać, ale i sama decydować o sobie, nie pozostawać bierną i nie polegać wyłącznie na opiniach małżonka. Mężczyźni lubią czasem zabiegać o kobietę. Ta, która podaje mu się na tacy – zaczyna nudzić. Tak naprawdę – możemy zasięgnąć z tej książki wiele rad, które wpłyną na nasz związek pozytywnie i sprawią, że ogień w nim będzie płonął wciąż na nowo, nie tracąc swojego blasku.
Ogromnie spodobał mi się jeden z cytatów z którym w zupełności się zgadzam i pragnę tu przytoczyć, a nawiązuje do wierności w związku:

"... ludzie mają jednak więcej rozumu niż zwierzęta i zdecydowanie silniejszą wolę. Jeśli zdradzają, to dlatego że są słabi, a słaby facet jest gorszy od dziury w zębie". :D

I to również słowa prostytutki. ;) Tak więc, czytajmy i uczmy się, drogie Panie. Nie zawoalowanych technik seksualnych i odpowiedniego wzdychania (choć i to czasem wskazane ;) ), ale przede wszystkim – odpowiedniego postępowania z mężczyznami, czy też umiejętności umacniania relacji w związku (jak kto woli ;) ).
Tak naprawdę nie jest to książka o prostytutkach – to książka o kobietach, czasem zabawna, innym razem poważna, dość często zaskakująca (nieraz otwierałam usta ze zdumienia), która wiele może nas nauczyć na temat życia, jeśli tylko wyciągniemy z niej odpowiednie wnioski.
Nie zrażajcie się świadomością, iż jest to trzeci tom serii, bo jest to odrębna opowieść, przy lekturze której nie trzeba znać poprzednich tytułów. Choć przyznam szczerze, że moja chęć, by po nie sięgnąć, po przeczytaniu "Kobiet ciężkich obyczajów" – zdecydowanie wzrosła.


Bardzo gorąco polecam!

Przeczytałam dopiero dwie książki Nataszy Sochy, ale obie były doskonałe. A Wy? Mieliście przyjemność zapoznać się już z opisanym tu przeze mnie tytułem? A może polecicie mi jakąś inną, szczególnie dobrą powieść tej autorki?