wtorek, 15 listopada 2016

Czy "Większy kawałek nieba" Krysi Mirek wzniósł mnie wśród obłoki? ;)

Pewnego dnia moja kochana przyjaciółka Magda zapytała, co chciałabym dostać w prezencie imieninowym. Rzeczą oczywistą było, że chodzi o książkę. ;) Szczerze muszę przyznać, iż obecnie jestem w takiej sytuacji, że lubię otrzymywać tytuły "wyselekcjonowane" przeze mnie. Na półkach w kolejce do przeczytania mam około 150 pozycji i jeśli pojawia się na nich coś nowego – chcę, aby to był tomik, który mnie zainteresuje. Nie mogło się obyć jednak bez niespodzianki. Zapisałam koleżance 10 interesujących mnie tytułów, spośród których miała wybrać jeden. I tak otrzymałam aż dwie wspaniałe nowe książki (Magduś! Jesteś kochana). A były to: "Uprowadzona pieśniarka" Danielle L. Jensen oraz "Większy kawałek nieba" Krystyny Mirek. O tej drugiej książce dziś właśnie postanowiłam Wam napisać. :)


Jak zwykle od opisu z okładki zacznijmy.

"Chwytaj promyki szczęścia
i nie bój się kochać!

Iga i Wiktor żyją w zupełnie odmiennych światach.

Ona dobrze rozumie, co to znaczy nie mieć wsparcia rodziny ani
pieniędzy. Życie mocno ją doświadczyło. Na przekór wszystkiemu
potrafi jednak cieszyć się nawet z najmniejszych okruchów dobra.
Ma odwagę marzyć i snuć plany na przyszłość.

On jest zamożnym właścicielem restauracji, który po stracie
ukochanej żony nie chce sobie przyznać prawa do szczęścia.
Trochę wbrew temu postanawia otworzyć nowy rozdział w życiu
ożenić się i stworzyć prawdziwy dom dla dorastającego syna.

Czy tak różni ludzie mogą mieć ze sobą coś wspólnego?

Kiedy los przypadkowo ich zetknie, wszystko nagle zacznie się
zmieniać. To spotkanie pozwoli im zrozumieć, że mieć marzenia
to jak zobaczyć większy kawałek słonecznego nieba."

Moje wrażenia po przeczytaniu powieści.

Przede wszystkim moc 'ochów' i 'achów' wyrwała się z moich ust, gdy zobaczyłam przepiękną okładkę "Większego kawałka nieba". Uwielbiam niebieski i błękitny kolor. Do tego serce z czerwonych róż, motyle na okładce (piszę w liczbie mnogiej bo znajdują się one nie tylko na przodzie, ale także na boku i z tyłu oprawy), do tego niektóre motylki, tytuł i obiecujące wiele nazwisko Krystyna Mirek – tłoczone na stronie. Coś wspaniałego! :) Żałuję tylko ogromnie, że moje nazwisko nie znalazło się pośród polecających publikacje Krysi Mirek czytelników. Ech...
ale nie wszystko stracone. W końcu od czego są marzenia. ;)


Szczerze powiem Wam, że choć chwaliłam poprzednie dwie książeczki autorki – ostatecznie czegoś mi w nich zabrakło. Nie było się do czego przyczepić, bo "Szczęśliwy dom" i "Rodzinne sekrety" to naprawdę udane pozycje. Pełne są ciepła, przedstawiają losy wspaniałej rodziny, czytając opisy ma się ochotę znaleźć wśród przedstawionych w nich postaci i krajobrazów. Jednak zabrakło mi takiej drobnej iskierki, która (jak po przeczytaniu poprzednich tytułów autorki) sprawiłaby, że po kolejną część powieści ma się ochotę chwycić od razu, a myśl o tym, że nie posiada się jej pod ręką nie daje człowiekowi spać.
W przypadku "Większego kawałka nieba" zaiskrzyło całkowicie. Jestem zauroczona tą książką i nie wytrzymam długo bez zakupu kolejnego tomu historii. Nie mogę się doczekać, kiedy poznam dalsze losy jej bohaterów i cieszę się, że "Wszystkie kolory nieba" są już dostępne w sprzedaży. To trzecia książka przeczytana przeze mnie, którą szczerze i z całego serducha będę polecała jako jedną z najlepszych pochłoniętych przeze mnie w tym roku książek. Tematyka jej nie jest szczególnie trudna i wymagająca, opowiada o życiu codziennym kilku osób uwikłanych w mniej lub bardziej poważne kłopoty, czyta się ją lekko i szybko, jednak naprawdę jest ona warta poznania. Warto po nią sięgnąć bez względu na to, czy będziecie czytali ją w sprzyjającym dla siebie okresie, czy w trudniejszych chwilach, ponieważ ta powieść ogrzeje Was w zimne dnie i noce oraz da ukojenie w obliczu trawiących problemów.
Ogromnie polubiłam jej bohaterów, nawet Natalię, która może wydawać się dość kontrowersyjną postacią. Denerwował mnie tata Igi, ale żeby dowiedzieć się dlaczego tak się działo – musicie sięgnąć po tę pozycję. ;) Dużo ciepłych uczuć wzbudził we mnie Oliwier, nie wiem dlaczego zwany również Olkiem (to w końcu dwa różne imiona) – nastolatek w okresie buntu. Jego historia niesamowicie wciągnęła mnie i ciekawiła. Moje ciepłe uczucia budzili też: Wiktor i jego rodzice, Iga i jej przyjaciółka Majka, pani Wanda oraz Marysia i Andrzej.
Zakończenia historii od razu można było się domyślić, niemniej nie odebrało mi to przyjemności z lektury. Czytając książkę nie miałam ochoty jej odkładać choćby na moment, choć jako mama 2,5-latki byłam do tego zmuszona. Kiedy jednak dziś usiadłam do książki pochłonęłam jej 150 stron. Tym razem musiałam ją odłożyć, gdyż nawet nie spostrzegłam się, gdy z wielkim uśmiechem na ustach obróciłam jej ostatnią kartkę.

 
Podczas lektury powieści towarzyła mi moc przeróżnych emocji. Na przemian na "mym licu" ;) ujrzeć można było radość, smutek i nostalgię, a w dwóch lub trzech momentach wzruszenie wręcz ścisnęło mnie za gardło, a w oczach pojawiły się łzy.
To co? Kilka cytatów z lektury na zakończenie moich rozważań? ;)

"To też jest wychowywanie dzieci – pomyślała. – Nie tylko piękne przeżycia, przytulanie i wspólne rozmowy, ale i krzyki, kiedy się jest znużonym obowiązkami, bieganie, gdy boli głowa. I ten ciągły stan czujności, brak wolnych dni, mozolna praca."

"Spojrzała na swój dom. Choć przypadkowy przechodzień pewnie nisko oceniłby jego wartość, szacując stare okna, dach pilnie wymagający wymiany i niewielki metraż, dla niej był wyjątkowy. Tu ją wychowali kochający rodzice, tu dorastała i przyprowadziła swojego męża. Wychowała syna. Spędziła dobre, piękne chwile. I choć to miejsce mogłoby się wydawać nieatrakcyjne, wiedziała, że w sprzyjających okolicznościach może stać się dla kogoś pięknym wspomnieniem, dodającym sił przez całe życie".

"Żaden kamień szlachetny, nawet najdroższy, nie świeci własnym światłem. Lśni tylko wtedy, kiedy pada na niego promień słońca. W życiu też tak jest, trzeba samemu sprawić, by zaświeciło (...)"

"-Nauczyłem się, iż jedyną nieodwracalną rzeczą jest śmierć. Tu naprawdę nie podyskutujesz. W każdym innym przypadku zawsze jest szansa."

Jestem bardzo zadowolona z tej publikacji i serdecznie ją Wam polecam. :)


A jaka jest Wasza historia związana z powieściami Krystyny Mirek? Znacie ją i lubicie, podobnie jak ja? A może lektura książek tej pisarki jest dopiero przed Wami?