sobota, 13 lutego 2016

"Rodzinne sekrety" - moja ponowna wizyta u Zagórskich, bohaterów sagi pani Krystyny Mirek

Dopadło mnie niedawno paskudne wprost przeziębienie. Kaszlałam, kichałam, nos zatkany i temperatura podnosić się zaczęła. Na szczęście już jest zdecydowanie lepiej. Znalazłam doskonałe lekarstwo. :))



Nie wiem, czy czytaliście już pierwszą część trylogii "Jabłoniowy sad" Krystyny Mirek. Jeśli nie – zapraszam Was do mojej recenzji
Jeśli zaś tę lekturę macie już za sobą pragnę zapoznać Was z moją opinią na temat "Rodzinnych sekretów", drugiej części tej wspaniałej sagi.

Lektura "Szczęśliwego domu" zakończyła się tym, iż sad Zagórskich został zrujnowany przez ogromną burzę, a życia córek Jana i Heleny zdecydowanie nie można było nazwać ustabilizowanym, co rodzicom dziewcząt wciąż przysparza powodów do trosk.
Marylka (najstarsza z córek), zmuszona do samotnego wychowywania swych dwóch synów wciąż niewłaściwie lokuje swoje uczucia. Anielka, najspokojniejsza z dziewcząt, zamknięta w sobie, która na co dzień mieszka z rodzicami i pomaga ojcu przy pracy w księgarni, nawet nie przedstawiła rodzinie ojca swojej córeczki. Podobnie jak jej siostra pozostaje samotną matką. Gabrysia, starając się o dziecko, dała pochłonąć się temu pragnieniu do tego stopnia, iż nie zauważyła, kiedy zaczęła oddalać się od męża tak bardzo, iż omal go nie utraciła. Julia, lekarz weterynarii, która pozostawała w udanym (przynajmniej pozornie) związku z Ksawerym, planująca już ślub, zaczęła wahać się, czy aby na pewno z tym mężczyzną pragnie spędzić życie.
Oprócz tego Leszek, sąsiad Jana, wciąż ma ogromny żal do dawnego przyjaciela o to, że ten przed laty odbił mu narzeczoną i kontakty ich dalekie są od poprawnych, a tym bardziej takich, jakich Jan by pragnął.
W drugiej części sagi Krystyna Mirek dokłada bohaterom jeszcze jednego poważnego powodu do trosk. Otóż... okazuje się, że do kraju przyjeżdża Alfred, na co dzień mieszkający w USA brat Jana, który żąda spłaty jego części spadku. Aby spłacić brata Jan musi sprzedać znajdujący się przy domu sad, księgarnię – herbaciarnię – należący od lat do rodziny interes lub dom. Jak odniosie się do tego nasz bohater? Co postanowią córki Zagórskich? I w końcu... jaką decyzję podejmie ostatecznie Jan? Czy po burzy w sadzie nadszedł czas na rodzinne burze i nieporozumienia? Aby się tego dowiedzieć koniecznie musicie sięgnąć po książkę.
Jednak poruszony przeze mnie problem to nie jedyna kwestia, którą podjęła autorka powieści. Pochłaniając (bo inaczej się po prostu nie da) lekturę śledzimy równocześnie losy pana Jana, córek Zagórskich, sąsiada Leszka oraz cioci Marty. Autorka odkrywa przed nami kolejne karty, zapoznaje nas bliżej z innymi jej postaciami, niż dotychczas.

 
Książkę czyta się lekko i przyjemnie, z ogromnym zaciekawieniem. Trudno się od niej oderwać. To pozycja do pochłonięcia przy jednym, dwóch podejściach. Ja jako mama niespełna dwuletniego, bardzo aktywnego smyka – pochłonęłam ją w kilka dni. I choć powieść pozbawiona jest nagłych zwrotów akcji, za które osobiście uwielbiam prozę pani Krysi – jest naprawdę niesamowita. Wciąż swym klimatem przypomina mi ona serial "M jak miłość", który osobiście bardzo lubię.

Czytając poprzednią część "Jabłoniowego sadu" wytrwale kibicowałam Gabrysi. Tym razem Marylka stała się osobą za którą mocno ściskałam kciuki, zwłaszcza, że odnalazłam u niej pewne własne cechy osobowości. ;)

Zagłębiając się w treść powieści – sami pragniemy znaleźć się przy stole, wśród tak wielkiej, kochającej się rodziny. Dzięki lekturze podjęłam decyzję co do pewnego życiowego kroku, który postawię w najbliższym czasie. Hm... czyżby historia się powtarzała? ;) Z pozoru zwykła, ciepła, ujmująca powieść, a jednak wywiera wpływ na moje życie, decyzje, wybory.
Podobnie jak w poprzedniej części i tym razem wyłowić możemy z książki wiele istotnych kwestii dotyczących prawdziwych wartości życiowych. Ponownie uświadamiamy sobie, co w życiu jest naprawdę ważne.

Zaznaczyć muszę, iż nie trzeba znać poprzedniej części powieści, aby przeczytać obecną. Pisarka przedstawia bohaterów tak dokładnie, że nawet nie znając treści "Szczęśliwego domu" spokojnie można poruszać się w świecie "Rodzinnych sekretów". Tym bardziej, iż każdy z dwóch tomów opowiada inne historie.

Książkę czytałam w ramach wyzwania "Kiedyś przeczytam 2016". 



I tylko jeden problem poważny mam po lekturze. Na kolejną część sagi przyjdzie mi pewnie czekać kolejnych kilka dłuuugich miesięcy.

A Wy? Czytaliście już tę sagę? A może inne książki pani Krysi? Czy lubicie je podobnie jak ja? :)