sobota, 28 października 2017

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" J.R.R. Tolkiena - ponowne spotkanie z pisarzem po latach

Przed laty, na przełomie szkoły średniej i studiów, po obejrzeniu w kinie filmu "Władca pierścieni" postanowiłam kupić cały ten książkowy cykl i spędzić miłe godziny przy lekturze. Okazało się jednak, że z Tolkienem nie było mi po drodze. Wielokrotnie sięgałam po "Władcę pierścieni", pierwszą część trylogii, ale nigdy nie przeczytałam więcej niż 20–30 stron. Wciąż odkładałam ją na półkę nieprzeczytaną, a w końcu sprzedałam. Tak się złożyło, iż kilka miesięcy temu w moje ręce trafiła inna powieść pisarza, a mianowicie "Hobbit, czyli tam i z powrotem". Stwierdziłam, że może po jej przeczytaniu sięgnę po tak wychwalaną trylogię "Władcy...". Czy tak się stanie?



Opis książki (pochodzący z portalu lubimy czytać)

"Arcydzieło literatury fantasy (w Iskrach wydane po raz pierwszy w 1952 roku). Baśniowy, przemyślany w najdrobniejszych szczegółach fantastyczny świat oraz barwne postaci i ich wspaniałe przygody. Bohaterem jest tytułowy hobbit, 'istota większa od liliputa, mniejsza jednak od krasnala' pełen życzliwości dla świata, dobroci, nieskory do męstwa, a przecież odważny, poczciwy, a przecież sprytny. Autor szuka w swej powieści odpowiedzi na podstawowe pytania o źródła dobra i zła. To także wstęp i zaproszenie do najgłośniejszego dzieła Tolkiena 'Władcy Pierścieni'. Lektura szkolna."

Moje wrażenia

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" to bardzo interesująca powieść. Tolkien stworzył niesamowity, pełen niebezpieczeństw świat. Do opowiadanej historii wprowadził mnóstwo ciekawych postaci: hobbitów, krasnoludy, elfy, gobliny, kamienne olbrzymy, gollumy, a wszystkie z nich zostały doskonale wykreowane. Oto niektóre informacje na temat postaci przedstawionych w książce:

"Elfy wiedzą bardzo wiele i skrzętnie zbierają wszelkie nowiny. Wieści o tym, co dzieje się pośród innych ludów, docierają do ich uszu tak szybko, jak bystra rwąca rzeka, albo jeszcze szybciej."

Gobliny to istoty przywykłe do życia w sercu góry, potrafią przeniknąć ciemność wzrokiem. Żywią szczególną urazę wobec ludu Thorna i stosują wyjątkowo wymyślne narzędzia tortur.

"Gobliny (...) jadają konie, kuce i osły (oraz inne znacznie gorsze rzeczy) i stale są głodne."

Trolle to straszne głodomory, nagminnie pijące piwo i ucztujące na całego.

"wielgachne, grubo ciosane twarze, potężne sylwetki i nogi, nie mówiąc już o języku, który trudno byłoby nazwać salonowym."

Ciekawymi postaciami byli również Czarodziej Gandalf, czy Beorn – ni to człowiek, ni niedźwiedź, który dowolnie może się przemieniać. Beorn mieszka w drewnianym domu w dębowym zagajniku. Hoduje zwierzęta, z którymi rozmawia (nie jada ich) i które mu służą. Żywi się zaś miodem i śmietaną. Inną postacią, która mnie zaintrygowała, był gollum.

"Czarny jak ciemność gollum z długimi, płaskimi stopami, oślizgły, mieszkał nad ciemnymi wodami, głęboko w sercu góry, zjada czasem gobliny, ale atakuje je od tyłu, i dusi, więc nikt nie wie, kim i czym jest."

Brzmi bardzo ciekawie, prawda? A to zaledwie garstka spośród mnóstwa bohaterów i wiadomości o nich.

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" to wspaniała opowieść, pełna przygód, magii, niespodziewanych wydarzeń i zwrotów akcji. Dodatkowo książka, która znalazła się w moich rękach została wzbogacona w wiele interesujących, kolorowych i czarno – białych ilustracji, wykonanych przez Alana Lee.
Ogromnie zaciekawiła mnie przygoda Bilbo przedstawiająca jego spotkanie w jaskini z gollumem. Życie bohatera zależało od tego, czy znajdzie odpowiedzi na zagadki zadawane przez to paskudne stworzenie. Podobało mi się, iż zagadki golluma i niektóre inne teksty były pisane wierszem. Myślę, że każdy kto przeczyta tę historię znajdzie w niej przygodę, która ujmie go szczególnie.
W książce znajdowała się mapa przedstawiająca opisany przez Tolkiena świat, jednak nie potrafiłam doszukać się w niej podobieństwa do drogi, którą kroczył Bilbo ze współtowarzyszami, poza tym, iż nazwy odwiedzanych przez nich miejsc zgadzały się z tymi zamieszczonymi na mapie.
Lektura książki wymagała ode mnie głębokiego skupienia. Znajduje się w niej moc opisów podczas czytania których musiałam mocno koncentrować uwagę, by wyobrazić sobie opisane miejsca i sytuacje. Sama historia jest ciekawa, bohaterowie interesujący, przygody ekscytujące, jednak dla mnie osobiście pióro autora jest trudne do zrozumienia i wymaga czasem kilkukrotnego czytania tego samego tekstu, by dobrze go zrozumieć. Póki co po kolejne pozycje autora nie sięgnę, ale z przyjemnością obejrzę ekranizacje jego dzieł.


A jak wyglądały Wasze spotkania z powieściami Tolkiena? Pokochaliście je od początku, po jakimś czasie, a może podobnie jak mnie, dość ciężko czyta Wam się historie wychodzące spod jego pióra?