czwartek, 6 października 2016

"Kochając pana Danielsa" pokochały miliony. Czy i ja podzieliłam te uczucia?

Książkę Brittainy C. Cherry "Kochając pana Danielsa" – pokochały miliony czytelników, na portalu lubimy czytać oceniono ją na ponad 8 (na 10) punktów, książka stale jest poszukiwana na grupach wymian książkowych, więc gdy trafiła się okazja – z przyjemnością przystąpiłam do przeczytania tego dzieła. Jak myślicie? Czy i ja pokochałam pana Danielsa? ;)


Co nieco o fabule – opis z okładki

"To historia wielkiej miłości. Takiej, która zdarza się wtedy,
gdy na swej drodze spotkasz prawdziwą bratnią duszę.
Mężczyznę, którego śmieszy to, co bawi ciebie.
Mężczyznę, który mówi to, co sama chcesz powiedzieć,
który myśli tak jak ty.
Ja spotkałam pana Danielsa.
Chociaż wiem, że nasze uczucie nie miało prawa
się narodzić, nie żałuję ani jednej chwili.
Nasza historia to nie tylko opowieść o miłości.
Opowiada także o rodzinie. O stracie. O życiu i śmierci.
Jest pełna bólu, ale także śmiechu. To nasza historia.
Z tych wszystkich powodów
nigdy nie przeproszę za to, że kochałam pana Danielsa."

Jak oceniam tę powieść?

Wiele oczekiwałam od książki, która tak bardzo jest w sieci chwalona i rozchwytywana. Co mogę powiedzieć po lekturze?
Ogromnie ujęły mnie historie: Ashlyn, która straciła siostrę bliźniaczkę oraz Daniela, który również utracił bliskich. Wątek romantyczny zawiódł mnie jednak. Spodziewałam się jakiejś dramatycznej opowieści, ogromnej różnicy w posiadanym majątku, czy też różnicy wieku, która uniemożliwiłaby zakochanym wspólnie dożyć spokojnej starości. Oczekiwałam historii niczym z "Romea i Julii" Szekspira, a otrzymałam opowieść miłosną, która wzruszy serca nastolatków, ale raczej nie osób dojrzałych. Problem, z którym mieli borykać się zakochani – dla mnie nie wydał się najmniejszym kłopotem, pod warunkiem, że się szczerze kochali oczywiście. ;) Nieszczęścia, jakie stanęły na drodze miłości Ashlyn i pana Danielsa, wg mnie, były przez nich nadmiernie rozdmuchane i niepotrzebnie dodatkowo komplikowane.
Drażniło mnie, gdy Ashlyn zaczęła nazywać chłopaka/mężczyznę, który jej się spodobał – Panem Cudne Oczęta. Co za idiotyczna ksywa. :P

"Przepiękne.
Zapierające dech.
Cudowne.
Niebieskie oczy.
To był on, Pan Cudne Oczęta, więc mimowolnie lekko westchnęłam."

Zresztą nasza bohaterka wzdychała niejednokrotnie.

"Daniel rozchylił usta i mogłabym przysiąc, że westchnęłam na ten widok". :D

Wypowiedzi naszej bohaterki dotyczące Daniela wydawały mi się bardzo niedojrzałe, ale... może takie właśnie miały być?
Zauroczyły mnie natomiast spostrzeżenia Daniela oraz jego słowa kierowane do ukochanej:

"Teraz mój umysł był zajęty rozważaniem zwariowanych opcji. Ta dziewczyna sprawiła, że myślałem o łamaniu zasad, o wynajdywaniu luk, o tuleniu jej w ciemnych korytarzach i o czytaniu jej Szekspira w najdalszym kącie biblioteki."

"-Nie chcę być twoim przyjacielem – stwierdził. Oddychaliśmy w pełnej harmonii. - Chcę być twój, chcę, byś ty była moja. Nienawidzę tego, że nie może być 'nas', bo uważam, że jesteśmy sobie przeznaczeni."

Na szczęście pomimo, iż szekspirowskiej miłości w powieści nie uświadczyłam, Szekspira w niej nie zabrakło. Nasi bohaterowie uwielbiali tego pisarza i w książce można znaleźć wiele cytatów pochodzących z jego dzieł, co znacznie uprzyjemnia lekturę.
Każdy kolejny rozdział rozpoczyna się cytatem z piosenki zespołu Misja Romea, o którym mowa jest w książce i zabieg ten również uznałam za całkiem udany. ;)

W tomiku odnalazłam wiele zabawnych cytatów, np.:

"O jeździe koleją nauczyłam się trzech rzeczy: po pierwsze, jeśli usiądzie obok ciebie nieznajomy i zacznie chrapać lub się ślinić, musisz się zachowywać, jakby to było normalne; po drugie, puszka z napojem będzie kosztować więcej niż zakup całego stada krów, a po trzecie, konduktorzy wyglądają dokładnie jak gość z bajki Ekspres polarny, tylko bez tej całej komputerowej animacji postaci."

"Wiecie, jaka jest największa zaleta torebki? Można w niej nosić książki. Czytałam Hamleta po raz piąty w ciągu ostatnich trzech tygodni. Wczoraj skończyłam na scenie, w której Hamlet pisze do Ofelii, by wątpiła we wszystko, co widzi, prócz jego miłości. Mimo to ta głupia dziewczyna i tak w dalszej części histori się zabiła. Przekleństwo bycia bohaterką szekspirowskiej tragedii."


Ponad to, poza tandetnym romansem, w publikacji poruszony został we wspaniały sposób drugi, odmienny wątek. Dotyczy on śmierci bliskich nam osób, cierpienia i podnoszenia się po stracie. W przeciwieństwie do wątku romantycznego – ta strona historii uwiodła mnie całkowicie. Choćby dla samych tych kwestii oraz wspaniałych, głębokich myśli – książka jest warta poznania (a dzięki treści i przyjaznemu, lekkiemu pióru autorki, pochłania się ją niemal w mgnieniu oka).

"Bieg kończyłem zawsze w tym samym miejscu – na pomoście, gdzie wydarzyły się najgorsze chwile mojego życia. Tak wiele razy tarłem ramiona, iż dziwiłem się, że jeszcze nie zeszła mi skóra. Ukląkłem, pochyliłem się i zapatrzyłem na trawę.
Chciałbym zapomnieć.
Chciałbym nie pamiętać.
Chciałbym to, kurwa, wyrzucić z pamięci!
Zamiast tego zamknąłem oczy, odetchnąłem głęboko i zacząłem rozpamiętywać."

"Istniały dwa sposoby przeżywania żałoby. Niektórzy otwierali swoje serce na świat, nie biorąc niczego za pewnik, przeżywając każdy dzień pełnią życia. Były też osoby, które zamykały się w sobie, egzystowały we własnym świecie, niezdolne z nikim nawiązać relacji.
Z pewnością nie należałem do pierwszej grupy."

"-Czasami zastanawiam się, jak mam zacząć od nowa, wiesz? Jak mam... - Otarł twarz dłonią mokrą od łez. - Jak mam kiedykolwiek być szczęśliwy?
-'Zacznij powoli' – Daniel podszedł i położył Bentleyowi rękę na ramieniu. - Pozwól sobie odczuwać każdą cholerną emocję. A kiedy zaczniesz odczuwać szczęście, nie mniej wyrzutów sumienia."


Jest jeszcze kilka pięknych myśli w książce, którymi planowałam się z Wami podzielić, jednak zmieniłam zdanie. Jeśli jeszcze nie czytaliście książki to sięgnijcie po nią, a z pewnością odnajdziecie je sami. A jeśli już ją przerobiliście powiedzcie, jak Wy tę powieść oceniacie? :)