poniedziałek, 22 sierpnia 2016

"Finezja uczuć" - jak mogłaby skończyć się miłość mężatki do księdza?

"Finezja uczuć" to druga książka Anety Krasińskiej, którą miałam przyjemność przeczytać. Po udziale w Book Tour z tomikiem "Szukając szczęścia" (recenzję znajdziecie tutaj) w ramach nagrody za pilnie przepracowany rok zakupiłam trzy powieści, które miałam wielką chęć pochłonąć, w tym właśnie "Finezję uczuć", debiut autorki.


Opis z końca książki

"Czy w kraju, w którym panuje pseudo – moralność, a sąsiedzi karmią
się plotkami można pozwolić sobie na miłość do księdza?

Akcja powieści rozgrywa się współcześnie, w niewielkim podwarszawskim miasteczku, gdzie mieszka 35-letnia Alicja wraz z niewiele od niej starszym
mężem Adamem oraz ich dwoma synami. Wiodą typowe, nudne życie,
w którym od dawna brakuje namiętności, ale przede wszystkim szczerości.
Dni są podobne jeden do drugiego. Ona pracuje w dobrze prosperującej
firmie jako księgowa, on jest kierownikiem jednego z działów w banku.
Robi karierę i jest całkowicie pochłonięty obowiązkami służbowymi, choć
z czasem okaże się, że nie tylko... Łączy ich wspólny kredyt hipoteczny,
który wzięli na budowę jej wymarzonego domku jednorodzinnego.
Ona zajmuje się organizacją życia rodzinnego i cały wolny czas poświęca
swoim synom, chcąc im zapewnić szczęście, którego nie zaznała jako
dziecko, wychowujące się w niepełnej rodzinie. Dzieciństwo rzutuje
na całe jej dorosłe życie oraz na trudne relacje z apodyktyczną matką,
która nie rozumie jej; przeciwnie, nieustannie próbuje ją wychowywać...
Alicja poznaje księdza, który przygotowuje dzieci do przyjęcia sakramentu
I komunii św. i jest miłośnikiem malarstwa. Przez przypadek trafia do jej
domu, gdzie wisi niedoceniany i nierozumiany przez nią obraz, który go
zachwyca. Rozmowy o sztuce stają się punktem wyjścia do nawiązania
bliższych relacji..."

Moje wrażenia po pochłonięciu książki

Zacznę od rzeczy, która mi się nie podoba. Nie wiem, czy zgodzicie się ze mną, ale okładka książki...


... jest paskudna. Kobieta w jakimś zwiewnym stroju, z którego wyfruwają szare i czarne motyle, widoczna jest dopiero, gdy przyjrzymy się okładce dokładniej. Czy ten strój oznaczać ma powiązania ze strojem kapłańskim? I niby co ta kobieta, trzymająca palec przy ustach ma nam powiedzieć o treści książki? Według mnie... nie mówi dosłownie NIC. Zamiast tego widziałabym na oprawie księdza udzielającego ślubu, podającego młodym opłatek, widoczne na całej stronie obrączki, koloratkę, czy cokolwiek innego co wiązało by się z jej treścią, a nie jakąś kusicielkę. ;)
Co zaś sądzę o treści książki? Otóż... w temacie celowo napisałam o wrażeniach po jej "pochłonięciu" nie zaś po przeczytaniu. Dlaczego? Treść czytadełka wciągnęła mnie na tyle, iż mimo natłoku zajęć (codzienne obowiązki, opieka nad chorą dwulatką, drobny remoncik w domu i bieżące porządki po nim) – czytałam ją w każdej wolnej chwili, a ostatecznie pochłonęłam w ciągu dwóch pracowitych dni.
Sam temat zaciekawił mnie ogromnie. Miłość do księdza. Oj... od dawna miałam już chęć na przeczytanie pozycji o takiej tematyce. Lekkie pióro autorki, a także niespodziewane zwroty akcji, sprawiły, że każda chwila spędzona z książką była czystą przyjemnością i nawet nie zauważyłam, kiedy z szerokim uśmiechem na ustach obróciłam ostatnią jej stronę.
Czytając książki, w których temat dotyka zdrady czuję się nieraz jak "ciotka chodząca moralność". ;) Nie mieści mi się w głowie, jak można być z kimś w związku (ba! w małżeństwie!) i jednocześnie swoje potrzeby seksualne realizować z kimś innym. Rozumiem, że ludzie się rozstają, ale prowadzenie podwójnego życia jakoś nie mieści się w moim pojmowaniu świata. Z drugiej jednak strony czytając tę powieść (a także wcześniejszą, Gabrieli Gargaś) zdawałam sobie sprawę, iż takie sytuacje w życiu się zdarzają i starałam się choć częściowo zrozumieć bohaterów. Szczerze współczułam im zaistniałej sytuacji. W książce Gabrieli Gargaś "Jutra może nie być" Kinga rzuciła się w wir namiętności ze swym kochankiem i czekała, kiedy ten zakończy swoje małżeństwo, by mogła w końcu z nim szczęśliwie żyć. Alicja – bohaterka "Finezji uczuć" walczyła z uczuciem, jakim obdarzyła księdza Mariusza. Na pierwszym miejscu postawiła swoją rodzinę oraz zobowiązania księdza, w którym się zakochała. Mimo, iż w jej małżeństwie od dłuższego czasu nie układało się, walczyła z targającymi nią namiętnościami, poświęcając się dla swojej rodziny oraz realizując pasję. Jednocześnie nie wywierała nacisku na Mariusza, który również całe swe dotychczasowe życie musiałby zmienić. Kim miałby być, gdyby zrezygnował z duszpasterstwa? Ponad to mąż Alicji – mnie od początku wydawał się sympatycznym gościem. Mimo, iż większość swego czasu poświęcał pracy – w nagłych sytuacjach Alicja zawsze mogła na niego liczyć. Jej kazał odpoczywać, a sam sprzątał, prał, gotował, zajmował się synami, a to wciąż jednak niezbyt częste zachowania wśród męskiego współczesnego pokolenia. ;) Jaką krzywdę wyrządziłaby mu bohaterka, gdyby postanowiła się jednak z nim rozejść? Czyż nie obiecywała mu miłości do końca wspólnych dni? A jak przyjęliby to ich synowie? Z drugiej strony – czy przysięga małżeńska ma nas zmuszać do nieszczęśliwego życia? Może jednak nasza bohaterka powinna porozmawiać z mężem o swoich uczuciach? Jednak... aby dowiedzieć się, jakie kroki podjęła kobieta, jak przebiegała i zakończyła się jej historia – musicie przeczytać tę powieść.
"Finezja uczuć" nie jest jakąś górnolotną historią, jednak jest to niesamowicie wciągająca, ciekawa tematycznie, pełna interesujących bohaterów i niespodziewanych zwrotów akcji – obyczajówka. Co więcej! Ta historia mogłaby zdarzyć się naprawdę. :)
A teraz? Pozostaje mi czekać na "Odroczone nadzieje" – trzecią powieść autorki, która swą premierę ma mieć we wrześniu. I tak sobie marzę, iż pewnego dnia na jednej z książek autorki znajdzie się moja rekomendacja. ;)

A Wy? Czytaliście którąś z powieści autorki? Czy równie mocno jak ja oczekujecie na premierę "Odroczonych nadziei"?