sobota, 27 lutego 2016

"Charlie i fabryka czekolady" - moc słodkości dla każdego (moja recenzja)

Na początek kilka zdjęć przedstawiających pierwsze strony książki. Zwróćcie uwagę na ilustracje, ale także na opisy pod nimi. 





W ten oto sposób zostałam wprowadzona, a teraz i Was wprowadzam do świata Charliego. ;) Jak zauważyliście... rodzina chłopca jest dość liczna: czworo staruszków, mama, tato i nasz bohater, a w tym wszystkim...

"Pan Bucket jako jedyny w rodzinie miał pracę. Pracował w fabryce pasty do zębów, gdzie od rana do wieczora siedział w jednym miejscu i nakładał zakrętki na tubki, które właśnie napełniano pastą. Ale zakręcacze tubek z pastą do zębów nie zarabiają zbyt wiele, więc biedny pan Bucket, choćby nie wiem jak szybko pracował, zarabiał tak mało, że nie stać go było nawet na połowę rzeczy potrzebnych tak dużej rodzinie."

"Posiłki codziennie wyglądały tak samo: na śniadanie chleb z margaryną, na obiad ziemniaki i kapusta, na kolację kapuśniak. (...)
Najciężej odczuwał to mały Charlie. I chociaż tato i mama często obywali się bez swojej porcji obiadu czy kolacji, żeby on mógł się najeść, to i tak było za mało dla rosnącego chłopca. Charlie rozpaczliwie potrzebował zjeść coś bardziej sycącego i pożywnego niż kapusta i kapuśniak. A przysmakiem, za którym tęsknił bardziej niż za czymkolwiek innym, była... CZEKOLADA."

Tego smakołyku jednak mógł nasz bohater posmakować jedynie raz w roku, w dniu swoich urodzin. "Cała rodzina przez okrągły rok oszczędzała na tę okazję..."

Ale nie powiedziałam "wam jeszcze o pewnej strasznej rzeczy, która skazywała małego miłośnika czekolady na straszliwe tortury. Było to coś o wiele gorszego niż widok bloków czekolady w witrynach czy innych dzieci objadających się czekoladowymi pychotami na jego oczach. To było coś tak strasznego, że aż trudno to sobie wyobrazić, a mianowicie:
W tym mieście, i to dosłownie na wprost domku, w którym mieszkał Charlie, znajdowała się OGROMNA FABRYKA CZEKOLADY!
Możecie to sobie wyobrazić?
A nie była to bynajmniej jakaś zwykła wielka fabryka czekolady, tylko największa i najsłynniejsza na całym świecie: FABRYKA WONKI, własność niejakiego pana Willy'ego Wonki, największego w historii wynalazcy i wytwórcy czekolady."

Co ciekawe. Bramy fabryki Wonki cały czas były zamknięte. Nikt do niej nie wchodził i nikt z niej nie wychodził. Od dziesięciu już lat nie było w niej pracowników, za to produkcja czekolady odbywała się "pełną parą". Co więcej, czekoladki i inne słodycze, które produkowała, były jeszcze fantastyczniejsze i pyszniejsze niż wcześniej. Charlie marzył o tym, aby dostać się kiedyś do tej wspaniałej fabryki i pracować w niej. I pewnego radosnego wieczora w wiadomościach pojawiła się informacja, iż pan Willy Wonka postanowił zaprosić do swojej fabryki pięcioro dzieci, które oprowadzi po niej i ujawni im wszystkie tajemnice i całą jej magię. Aby dostać się do fabryki należało znaleźć Złoty Kupon, umieszczony w zaledwie pięciu tabliczkach czekolady. Nie będę zdradzała jednak dalszych losów Charliego. Aby je poznać musicie sięgnąć po tę zabawną lekturę. 



Książkę schrupałam przy jednym podejściu, w zaledwie dwie, może trzy godzinki. Czas spędzony przy niej minął mi bardzo przyjemnie. Poznałam interesujących bohaterów. Szczególną sympatią obdarzyłam dziadka Charliego – Joego, totalnie dziecinnego ponad dziewięćdziesięciolatka ;) (albowiem wiedzieć musicie że obie babcie i obaj dziadkowie Charliego mieli ponad dziewięćdziesiąt lat).
Roald Dahl w swej powieści ukazał przywary współczesnych. Z ogromną dawką humoru przestrzega dzieci i młodzież (bo to głównie dla nich lektura) przed: obżarstwem, zachłannością, nieposłuszeństwem, wścibstwem, i wskazuje na to, jak istotne jest słuchanie dorosłych. Ogromnie spodobały mi się rozdziały mówiące o szkodliwości nadmiernego oglądania telewizji oraz piosenka Umpa – Lumpasów (tak, tak, Umpa – Lumpasów, uwierzcie mi to bardzo ciekawe istoty) na ten temat. Pozwolę sobie przytoczyć fragmenty. ;)

"Gdy chodzi nam o dobro dzieci,
To najważniejsza rzecz na świecie,
Aby pod żadnym ich pozorem
Nie sadzać przed telewizorem,
A raczej z rana i z wieczora
Odganiać od telewizora..."

"O, znam ja, znam ja dobrze dzieci,
Co w ekran gapią się dzień cały,
Aż z twarzy im wyłażą gały -
Raz w jednym domu sam widziałem
Pod stołem dziesięć ocznych gałek...
Gapią się, gapią się i siedzą,
O bożym świecie nic nie wiedzą,
Zupełnie jak zaczarowane
(Czy raczej zaprogramowane
Jak telewizor: na "w spoczynku").
Nie będą chować się w kominku,
Rozbijać szklanek, grać na flecie,
Śpiewać, malować po tapecie,
Gonić się ani bawić w wojnę.
Otumanione, więc spokojne..."
A stwierdzić trzeba to wyraźnie:
TV ZABIJA WYOBRAŹNIĘ!
MYŚLENIE STOPNIOWO WYGASZA!
Z MÓZGU SIĘ ROBI GĘSTA KASZA
ALBO BIAŁEGO KAWAŁ SERA!
TV PO TROCHU GO WYŻERA!
WYMIATA NAWET ŚLAD ROZSĄDKU!
NIE ZGODZĘ SIĘ, ŻE TO W PORZĄDKU,
GDY SIEDZĄ RZĘDEM NA KANAPIE
NIE LUDZIE JUŻ, A TYLKO GAPIE.
'No dobra! - ktoś zaoponuje -
Mnie to zupełnie przekonuje,
Pudło wyjedzie dziś na śmieci,
Ale czym wtedy zajmę dzieci?'
A jak spędzało się dzieciństwo
Nim nas zatruło tele-świństwo?
Co też dzieciarnia porabiała?
Czy ktoś pamięta? Tak! CZY-TA-ŁA!"

A dalej jest jeszcze ciekawiej, bo mowa o książkach właśnie. :))

Roald Dahl znany jest przede wszystkim z książek dla dzieci i młodzieży, chodź pisywał też zabawne opowiadania i powieści dla dorosłych. Po lekturze "Charliego ..." śmiem jednak twierdzić, iż autor z powodzeniem mógłby pisać również horrory. Nie brak mu wyobraźni i pomysłów na drastyczne sceny. Do końca nie byłam pewna, czy pan Willy Wonka nie jest przypadkiem jakimś pokręconym psychopatą. ;D

Ze wszech miar chwaląc książkę nie można pominąć również fantastycznych ilustracji Quentina Blake'a, które się w niej znalazły.

Czasem lubię oderwać się od codzienności i przy jakiejś ciekawej lekturze powrócić do dzieciństwa. Lektura "Charlie i fabryka czekolady" to wspaniały kąsek dla osób pragnących odpocząć nieco od problemów i powagi "należytej dorosłym". ;)
Serdecznie polecam! :))

Książkę czytałam w ramach wyzwania granice.pl oraz