czwartek, 25 lutego 2016

"Kasacja" Remigiusza Mroza - moja ze wszech stron chwalebna recenzja ;)

Od niedawna cieszyłam się lekturą "Królów przeklętych", a w kolejce do przeczytania czekała sobie spokojnie "Kasacja" Remigiusza Mroza. Tymczasem gdzie nie spojrzałam – w oczy rzucały mi się zachwyty na jej temat. W końcu pod naporem kłujących w oczy "ochów" i "achów" nad Mrozem – poddałam się. Zrobiłam krótką przerwę od lektury "Królów..." i sięgnęłam po "Kasację". Minęły trzy dni i już pędzę podzielić się z Wami swoimi wrażeniami na jej temat.

 
Kilka słów na temat fabuły

Do warszawskiej kancelarii prawnej Żelazny & MacWay zgłasza się Kordian Oryński, który dostał się tam na aplikację. Patronem mężczyzny zostaje, sprawiająca wrażenie nieco ekscentrycznej – mecenas Joanna Chyłka.
Pierwsza ich wspólna sprawa dotyczyć ma obrony niejakiego Piotra Langera Juniora, który według wszelkich przypuszczeń dokonał bestialskiego morderstwa wobec dwójki ludzi (mężczyzny i kobiety), a następnie z ich ciałami spędził dziesięć dni zamknięty w swoim mieszkaniu.
Piotr nie przyznaje się do popełnienia morderstwa, jednak również mu nie zaprzecza. Partnerzy zadają sobie pytanie, jak bronić osoby, która sama nie próbuje się bronić?
Stopniowo poznajemy kolejne postacie oraz fakty, które mogą mieć związek ze sprawą, a fabuła okazuje się pełna zaskakujących wydarzeń i gna do przodu niczym włoskie pendolino. ;)

Moje wrażenia z lektury

W świat książkowych kryminałów tak naprawdę dopiero wkraczam, jednak ta prawnicza sensacja prawdziwie mnie zauroczyła. Miałam wrażenie, że ledwie do niej zasiadłam, a już przekroczyłam stronę setną. Im dalej – tym książka stawała się ciekawsza, a akcja nabierała większego tempa. Z każdą kolejną stroną trudniej było mi rozstać się z jej bohaterami choćby na kilka godzin i wykorzystywałam każdą wolną chwilę, aby pochłonąć (bo dosłownie je pochłaniałam) choć kilka stron więcej tej fantastycznej lektury. A kiedy już odkładałam książkę, by wrócić do niej za jakiś czas – moje myśli i tak wciąż krążyły wokół jej fabuły. Z niecierpliwością czekałam, kiedy znów do niej zasiądę, aby dowiedzieć się co wydarzy się dalej, a autor co krok zaskakiwał mnie kolejnymi zwrotami akcji.
"Kasacja" wprowadziła mnie do prawniczego oraz gangsterskiego świata i dała możliwość poznania wielu ciekawych, wyrazistych bohaterów: adwokat Joannę Chyłkę i aplikanta Kordiana Oryńskiego (Zordona), oskarżonego o podwójne morderstwo Piotra Langera Juniora, tajemniczego Siwowłosego brodacza i niejakiego Gorzyma, specjalistę do spraw pozyskiwania informacji Kormaka (który szczególnie mnie zaciekawił), właścicieli kancelarii Artura Żelaznego oraz Harry'ego McVaya, lekarza Macieja Roske. Żadna z tych postaci nie sprawiła wrażenia bezbarwnej i każda miała swoją rolę do odegrania. Co ciekawe. Żadnej z postaci nie możemy być do końca pewni. Czy postępuje ona uczciwie (zgodnie z naszymi oczekiwaniami), czy przeciwnie – stoi po drugiej stronie barykady. Z wielką przyjemnością odkrywamy kolejne odwracane przez autora karty.
Czytając książkę znalazłam się w kancelarii adwokackiej oraz na sali rozpraw. Mogłam się przyjrzeć pracy adwokatów oraz prowadzonej sprawie sądowej. Dowiedziałam się, co oznacza tytułowa kasacja. Szczerze przyznam, iż bardzo mnie to wszystko ciekawiło i niecierpliwie czekam na moment, gdy sięgnę po "Zaginięcie" tego autora.
Książka porusza tematy poważne, trzyma nas w napięciu, a jednocześnie charakteryzuje ją niesamowity humor. Wielokrotnie uśmiechałam się, a nieraz nawet zaśmiałam w głos czytając książkę.
Cóż dodać? Polecam wszystkim. :))


Książkę czytałam w ramach wyzwania portalu granice.pl oraz 


A Wy mieliście przyjemność czytać "Kasację"? A może inne książki autora? Czy zrobiły na Was równie duże wrażenie, jak na mnie "Kasacja"? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania.