sobota, 9 stycznia 2016

Nadszedł czas na "Pojedynek uczuć" - recenzja kolejnej książki Krystyny Mirek

Witam Was w Nowym 2016 roku i samych cudowności życzę. :))

Dawno mnie tu nie było, ale w końcu ruszam z kopyta. :D
Rok 2016 postanowiłam uczcić recenzją lektury jednej z moich ulubionych pisarek (ulubionych od pierwszej przeczytanej lektury) Krysi Mirek. "Na tapetę" wrzucam jedną z ostatnich tak długaśnych recenzji. W tym roku obiecuję sobie pisać krótsze oceny książkowe, ale za to odzywać się częściej. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie. ;)
A teraz czas na...

"Pojedynek uczuć".


W życiu nie wszystko układa się po naszej myśli. Niejednokrotnie na naszej drodze pojawiają się przeszkody, które musimy pokonać i radzimy sobie z tym lepiej lub gorzej. Jednak zdarza się też tak, że nagle nasz poukładany dotąd świat, z dnia na dzień, rozpada się całkowicie.
Taka sytuacja spotkała Majkę, bohaterkę "Pojedynku uczuć", którą z dnia na dzień opuścił partner, a ona została z ogromnym kredytem mieszkaniowym i ich małym synkiem na utrzymaniu. Dodatkowo jej szef, mimo, iż jest wspaniałą pracownicą nie docenia tego. Maja często musi zostawać w zakładzie do późnych godzin wieczornych, zaniedbując Krzysia, który po odebraniu z przedszkola zostaje godzinami w domu, skazany wyłącznie na towarzystwo psa. Osobą, na którą dziewczyna może liczyć jest jej mama, ale i ta większość czasu poświęca pomocy w prowadzeniu domu i opiece nad dziećmi siostry Maji, z którą mieszka w innym mieście. Nagle, z dnia na dzień Maja traci nie tylko mężczyznę swego życia, ale i pracę. Jak potoczy się historia dziewczyny? To jedna z zagadek "Pojedynku uczuć". Ale nie jedyna.
Jest jeszcze Maryla, dojrzała już kobieta, która z powodu zdrad męża postanowiła się z nim rozstać. Minęły lata, ich synowie dorośli i dojrzali, jednak wychowani przez mamę w świadomości haniebnych zdrad ojca oraz obserwujący każdego dnia rozżaloną, nieszczęśliwą z tego powodu kobietę, gotowi są wraz z nią, w ramach zemsty, przejąć "królestwo ojca" – jego firmę. Maryla pała chęcią zemsty, jednak tak naprawdę, w głębi serca, chciałaby, aby oczy Leona się otworzyły i aby w końcu zrozumiał, co jest w życiu naprawdę istotne. Chciałaby znów być dla niego najważniejszą kobietą w życiu.
Leon (były mąż Maryli), surowy biznesmen, bez skrupułów szafujący być albo nie być swoich pracowników – zwalnia ich przy najmniejszym potknięciu. Najważniejsze dla niego są: firma oraz pieniądze. Lubi towarzystwo kobiet z którymi spędza błogo czas, gdy tylko ma na to ochotę. Czy jednak rzeczywiście jest to prawda o tym mężczyźnie?
Szymon i Witek – synowie Maryli i Leona próbują ułożyć jakoś swoje dorosłe życie, z czym różnie sobie radzą.


Kiedy zaczęłam czytać tę książkę pomyślałam, że będzie to słodka historia o tym, jak rozbite na kawałki życie Majki za sprawą "księcia na białym koniu" zamienia się w bajkę. Miałam jednak ogromną nadzieję, że Krystyna Mirek, moja ulubiona polska pisarka, nie uraczy mnie takim miodem bez wyrazu. I oczywiście pani Krysia stanęła na wysokości zadania!

"Pojedynek uczuć" to książka przedstawiającą nie tylko dramat samotnej matki, walkę o zyskanie zaufania kobiety, którą się kocha oraz budzenie w sobie ufności wobec kogoś, kiedy inna osoba odebrała nam wiarę w miłość. To również historia o tym, że nie zawsze to, co prezentujemy na zewnątrz – odzwierciedla nasze uczucia.

Czytadełko napisane jest przystępnym językiem, dzięki czemu w przedstawiony świat wkraczamy dość łatwo i chętnie w nim pozostajemy. To doskonała lektura dla kobiet ceniących powieści obyczajowe, które jednak nie są nudne czy przewidywalne. Zapoznając się z treścią "Pojedynku uczuć" ze strony na stronę coraz bardziej pragniemy poznać jej zakończenie, w coraz większym stopniu darzymy jej bohaterów gorącą sympatią lub szczerą niechęcią. Po prostu... żyjemy tą powieścią.
Większości przedstawionych w powieści postaci bardzo kibicowałam, tylko jeden z panów oraz pewna pani od momentu "gdy ich poznałam" do samego końca budzili we mnie głównie negatywne odczucia (świetnie jednak, że i takie osoby pojawiły się w książce).

Pamiętam, jak bardzo zaskakiwała mnie autorka nagłymi zwrotami akcji, gdy czytałam 

"Miłość z jasnego nieba". (link do recenzji)

W "Pojedynku uczuć" takich zwrotów jest mniej, jednak jeden z nich rozwalił moje serce na kawałki.
Po poznaniu tej historii wielu czytelników zada sobie pytanie: Czy warto ukrywać coś co jest dla nas istotne po to tylko, aby nasze racje pozostały "na wierzchu"? By z trudnej sytuacji wyjść z honorem? Co jest dla mnie najważniejsze? Może warto zrobić dziś coś – na co nie miałam/em dość siły (odwagi) zdecydować się wcześniej? Czy to, jakimi widzimy innych ludzi jest ich rzeczywistą twarzą, czy tylko maską prezentowaną otoczeniu? Czy w ważnej dla nas życiowej sprawie warto słuchać rad innych osób i postępować zgodnie z nimi, czy może jednak lepiej posłuchać siebie? Co jest istotą życia? Władza? Pieniądze? Miłość? Co się stanie z nami, gdy nagle je utracimy?
Książka pobudza do refleksji nad własnym życiem i (w moim odczuciu) jest to największa jej wartość.