poniedziałek, 16 listopada 2015

Tydzień z "Igrzyskami Śmierci" wystartował....

Dzisiaj zaczął się

zorganizowany na facebooku przez 6 blogerek. Zapraszam Was serdecznie do wzięcia udziału w tym wydarzeniu. Ja biorę w nim udział, a że temat przewodni ogromnie inspirujący postaram się jak najaktywniej w nim uczestniczyć. W ciągu tygodnia na moim blogu pojawią się recenzje kolejnych części książek i filmów, więc zapraszam Was również tutaj, do mnie. A tak najmocniej zachęcam do sięgnięcia po książki i filmy – kolejne części trylogii "Igrzysk Śmierci". Wkrótce premiera drugiej części "Kosogłosa" więc jest to doskonały czas na nadrobienie igrzyskowych zaległości. ;)

Ja rozpoczynam od recenzji I tomu trylogii. :))

"Igrzyska śmierci" to książka, która znalazła się w moich rękach tak naprawdę przez przypadek. Nie planowałam zapoznawać się z jej treścią, ale w wakacje trafiła się okazja przeczytania w krótkim czasie kilku książek ze stosiku bibliotecznego mojej siostrzenicy Natalki, a że zauważyłam wśród jej buków "Igrzyska śmierci" o których wiele dobrego słyszałam – postanowiłam jednak po nie sięgnąć. 


Moja przygoda z tą pozycją zakończyła się po trzech dniach, a książka spodobała mi się do tego stopnia, że zapragnęłam mieć całą serię "Igrzysk" wśród innych buków na swojej półce. Poprzez to tym bardziej należy docenić ich wartość, ponieważ książki w moim mieszkanku zazwyczaj pojawiają się, a po przeczytaniu zmieniają właścicieli, abym mogła cieszyć się innymi lekturami. Na stałe mam w swojej biblioteczce tylko kilkadziesiąt ulubionych pozycji, gdyż nie posiadam zbyt wiele miejsca na nie, a jednak zapragnęłam by znalazły się wśród nich "Igrzyska śmierci". Jaka ja byłam szczęśliwa, gdy dostałam książkę w prezencie na urodziny od męża. :))

Nie będę opowiadała treści książki, gdyż o niej wiele można przeczytać w internecie. Ograniczę się jedynie do opinii na jej temat. Do rzeczy więc...

Suzanne Collins wymyśliła wspaniałą fabułę dla czytadła. Dwanaście dystryktów, z których każdy zajmuje się inną dziedziną przemysłową i dostarcza dla Kapitolu innych dóbr, coroczne Igrzyska Śmierci mające przypominać o stłumieniu buntu sprzed lat przez władze Kapitolu, Igrzyska podczas których dwóch zawodników (chłopak i dziewczyna) z każdego dystryktu ma na specjalnie zorganizowanej w tym celu arenie – walczyć na śmierć i życie z innymi trybutami, albowiem zwycięsko wyjdzie z tej wojny tylko jeden z nich. W końcu scena – pułapki, które się na niej znajdują i z jakimi przychodzi się zmierzyć trybutom, barwni bohaterowie i ich losy na arenie – wszystko to składa się na doskonałą historię, pełną nagłych zwrotów akcji i nieustającego napięcia.
Autorka wykreowała bardzo ciekawych bohaterów, spośród których jednych darzy się sympatią, a innych nie można znieść. Im bliżej się ich poznaje tym trudniej przejść obok nich obojętnie. Cieszyłam się, gdy pisarka nie naświetlała zbyt dokładnie sylwetek postaci, które następnie uśmiercała na arenie. Im bliżej poznawałam bohaterów – tym bardziej zżywałam się z nimi i ciężko było ich żegnać. Śmierć jednej z trybutek wywarła na mnie szczególne wrażenie. Polały się łzy. 


Nie wiem, jak brzmi tekst "Igrzysk śmierci" w oryginale (nie znam języka angielskiego), ale tłumaczenie Małgorzaty Hesko – Kołodzińskiej oraz Piotra Budkiewicza ogromnie przypadło mi do gustu. Doskonałe opisy sprawiały, iż nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie kolejno przedstawianych osób, zjawisk, sytuacji. Wręcz przeciwnie – dzięki nim z łatwością wczuwałam się w sytuacje i nawet nie zauważałam, w jak szybkim tempie umykały mi kolejne strony książki. Z całego serducha kibicowałam Katniss w jej potyczkach na arenie oraz rozterkach sercowych, bo i o takich wspomniano. ;)

Nie będę już truła. Książkę serdecznie polecam nie tylko fanom science – fiction, ale także kochającym kryminały, thrillery, czy nawet obyczajówki (podobnie jak ja ;) ).


W najbliższych dniach zapraszam na moją ocenę ekranizacji "Igrzysk śmierci". Czytajcie kolejne tomy trylogii, oglądajcie ekranizacje, wpadajcie do dziewczyn na facebooka, do mnie na blog i przede wszystkim, dzielcie się ze mną swoimi wrażeniami. Jestem ogromnie ich ciekawa. :))
No właśnie... czytaliście już tę książkę? A może oglądaliście film? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat? :))