środa, 14 października 2015

Arthur Conan Doyle zyskał kolejną fankę - moja recenzja "Studium w szkarłacie" :)

Biedronka zaskakuje nas kolejnymi promocjami książkowymi, gdy więc pojawiła się okazja zakupu trzech, wspaniale wydanych, ciekawych czytadeł za jedyne 26 zł – nie zastanawiałam się długo i pomknęłam do "źródła rozpusty książkoholików". ;D Musiałam zdecydować się jedynie na trzy książki, więc wybranie ich zajęło mi sporo czasu. W końcu podjęłam decyzję o nabyciu dwóch części przygód Sherlocka Holmesa (wiele o nich słyszałam i uważam, że warto czasem sięgnąć po klasykę) oraz "Sześć córek", wydanych przez Świat Książki w ramach serii dla kobiet "Leniwa Niedziela".


Sherlock Holmes wydawał się wspaniałą lekturą "do torebki" i zastanawiałam się, czy warto kupić też trzecią dostępną część jego przygód – więc zaczytanie rozpoczęłam właśnie od niej.

 
Do "Studium w szkarłacie" zaglądałam w każdej wolnej chwili i tak wciągnęłam się w jej treść, iż trudno było mi się od niej oderwać. Z przyjemnością poznawałam dokotora Watsona oraz Sherlocka Holmesa i przypominałam sobie, jak w dzieciństwie oglądałam serial o nich wraz z rodzicami i rodzeństwem. Jako małolata uwielbiałam filmowego Sherlocka, i tego książkowego też pokochałam całym serduchem.
Szczególnie podobała mi się przenikliwość jego umysłu, gdy na podstawie pierwszego wrażenia odgadywał zawód, pochodzenie, czy przeżyte przez daną osobę doświadczenia oraz gdy po dokładnych oględzinach miejsca zbrodni i ciała denata stwierdzał, jak np. w "Studium w szkarłacie":
"-Popełniono tu morderstwo, a mordercą był mężczyzna. Miał ponad jeden metr osiemdziesiąt wzrostu. Był to młody człowiek o wyjątkowo małych stopach jak na swój wzrost, miał na sobie buty nie najlepszej jakości o kwadratowo wykończonych czubkach i palił indyjskie cygaro. Przyjechał tutaj wraz ze swoją ofiarą w dorożce czterokołowej, do której zaprzężony był koń z trzema zużytymi podkowami i jedną nową na przednim zewnętrznym kopycie. Według wszelkiego prawdopodobieństwa morderca miał rumianą twarz i stosunkowo długie paznokci prawej dłoni."
Jeszcze ciekawsze okazywały się poszlaki na podstawie których Holmes wyciągał określone wnioski.
Rozbawił mnie natomiast jego tekst na temat pojemności ludzkiego mózgu.
-"Uważam, iż mózg człowieka to małe, puste pomieszczenie, które powinieneś umeblować przedmiotami wg swojego wyboru. (...) Błędem jest myśleć, że to niewielkie pomieszczenie ma elastyczne ściany, które mogą rozszerzać się do każdego rozmiaru. Pamiętaj, że nadchodzi taki moment, kiedy po to, by wprowadzić jakąś dodatkową wiedzę, musisz zapomnieć coś, co wiedziałeś przedtem. Dlatego sprawą najwyższej wagi jest, aby nie przechowywać w mózgu żadnych zbędnych wiadomości, które wypychają inne przydatne fakty."
Opowieść o Watsonie, Sherlocku i wykrywaniu sprawcy morderstwa wciągnęła mnie bardzo, a tu nagle Arhur Conan Doyle całkowicie zmienił kierunek i styl powieści. Nie bez przyczyny, jak się później okazało. :)
Druga część książki to fascynująca opowieść przygodowa z wątkiem miłosnym. Dech zapierało mi w piersiach, gdy poznawałam historię Johna i Lucy Ferrier, a jeszcze bardziej, gdy dołączył do nich Jefferson Hope. Nagle znalazłam się na pustyni, wśród ludu mormonów. Akcja książki nabrała zawrotnego tempa i pochłonęła mnie jeszcze bardziej, niż jej pierwsza część, która pozbawiona była wartkiego biegu, a jednak charakteryzowała się tak szczególnym stylem, że z bólem odkładałam jej czytanie na później.
Czytanie drugiej części książki skończyłam niedługo po jej rozpoczęciu. Nie mogłam odłożyć jej – dopóty nie poznałam zakończenia opowieści. Arthur Conan Doyle trzyma czytelnika w wielkim napięciu, co rusz zaskakując go i fascynując kolejnymi zwrotami akcji. Autor stworzył wspaniały kryminał, w którym przedstawił barwne postacie i, w moim odczuciu, pokazał niepowtarzalny styl i kunszt pisarski, a najlepszą rekomendacją dla książki niech stanie się fakt, że mimo zarzekania się, iż już nie kupię we wrześniu żadnej lektury – sięgnęłam jednak na półkę po jej trzecią część. :))


A Wy? Spotkaliście się już z twórczością Doyle'a? Co czytaliście i jakie były Wasze wrażenia z lektury? A może, tak jak i ja, pamiętacie i z rozżewnieniem wspominacie wspaniały serial o Sherlocku?


Napiszcie o swoich wrażeniach w komentarzach. Zawsze jest mi bardzo miło, gdy dzielicie się ze mną swoimi przemyśleniami. :))