sobota, 22 sierpnia 2015

"Sklepik z niespodzianką. Adela" - recenzja książki K. Michalak. Czy "Sklepik..." okazał się miłą niespodzianką książkową,czy raczej nie?

"Sklepik z Niespodzianką Adela" to czwarta książka Katarzyny Michalak, którą przeczytałam. Poprzednie bardzo mi się podobały, a przeczytać możecie o nich tutaj:




Jak było tym razem? Zapraszam do przeczytania recenzji.


Przede wszystkim serię "Sklepik z niespodzianką" zaczęłam czytać od jej drugiej części. Miałam nadzieję, że podobnie jak w przypadku czytadełek z serii owocowej każdy kolejny tom tyczył będzie innej historii i nie będzie miało więszego znaczenia od której zacznę. Okazało się, iż bardzo się myliłam. Początkowo miałam problem z ogarnięciem w głowie mnogości postaci i sytuacji do których odnosiła się autorka. Denerwował mnie fakt, że nie jestem w stanie "nadążyć" za tym. Dopiero teraz, gdy skończyłam czytać książkę zrozumiałam, że najpewniej był to wynik tego, iż nie przeczytałam poprzedniego tomu tej serii. Niejednokrotnie czułam się przez to (prawdopodobnie przez to) kompletnie zagubiona, dlatego, moi drodzy - jeśli zechcecie przeczytać serię "Sklepik z niespodzianką" to wyłącznie w kolejności: Bogusia, Adela i Lidka. Jeśli mielibyście chęć przeczytać tylko jedną książkę spośród buków Katarzyny Michalak - chwyćcie po wybraną z serii owocowej lub inną, jednoczęściową. ;)
Zawiodło mnie również zakończenie książki. Dlaczego? Ponieważ wymusza ono na czytelniku sięgnięcie po "Lidkę". Mnie osobiście to zdenerwowało, gdyż moje plany czytelnicze w najbliższym czasie odbiegają od pakietu "Sklepik z niespodzianką" i mimo, iż mam w domku cały komplet w najbliższym czasie na pewno nie sięgnę po te książki (choćby ze złości ;) ). Myślę, że na okładce czytadeł z tej kolekcji powinno być zaznaczone, iż trzeba je czytać w określonej z góry kolejności. Wspomnienie na tylnej części okładki "Druga część Sklepiku z Niespodzianką" to dla mnie za mało!
Prawdopodobnie również przez fakt, że nie przeczytałam pierwszej części kolekcji - miałam problem ze zrozumieniem książki. To nie była Katarzyna Michalak jaką znam i kocham. Choć i tej którą tak cenię wielu recenzentów zarzuca posługiwanie się językiem gimnazjalistki (niestety po zgłębieniu tematu czasem musiałam przyznać im rację). Jednak poprzednio przerabiane przeze mnie tytuły są ogromnie ciekawe, łatwo podczas czytania wyobrazić sobie opisane w nich historie i mają w sobie taki ładunek emocjonalny, że największe błędy językowe uciekały mojej uwadze i z przyjemnością dawałam się ponieść opowieści. Tym razem nie udało mi się zatopić w książce, wciągnąć w opisaną historię. Ciągłe przeskoki sytuacyjne, okoliczności i sylwetki kolejnych postaci muskane zaledwie, by przejść do kolejnych, ponownie ledwie naznaczonych - nie nadążałam za tym. 
Podobały mi się przepisy cioci Adeli (ciocia miała na imię Krysia) na aromatyczne  odprężające kąpiele z dodatkiem produktów spożywczych. Mniam... :D Myślę, że któregoś dnia zażyję jakiejś z nich na pewno. :))


Kilka razy autorce udało się mnie wzruszyć. Niewiele brakowało, a rzęsiste łzy poleciałyby po moich policzkach. I to jest to za co kocham powieści Kasi Michalak. Trafiają do serc i umysłów. 
Autorka zwraca uwagę również na to, co w naszym życiu najważniejsze, na wartości takie jak: rodzina, przyjaźń, realizowanie marzeń. 
Postacie nie są zmyślone, przerysowane. Popełniają błędy, zdarza im się zdradzać, zachowywać egoistycznie, nawet oddane sobie przyjaciółki w chwilach słabości mówią sobie nieprzyjemne rzeczy. Zachowania niektórych bohaterów naprawdę trudno zrozumieć, ale to właśnie mnie ujęło. W końcu - każdy z nas ma jakieś problemy i wszyscy popełniamy błędy. 
Ogromnie spodobała mi się opisana przyjaźń. Która z nas nie marzy o tym, by w dorosłym życiu mieć dwie, czy trzy przyjaciółki, do tego takie na które zawsze można liczyć? Które wesprą nas i będą przy nas nawet wówczas, gdy nie do końca będą zgadzały się z naszymi wyborami? 
Okładka książki (piękna kobieta i kociak) zauroczyła mnie - i dlatego po nią sięgnęłam w pierwszej kolejności. 


Czegoś jednak mi brakowało. Może to moja wina, gdyż nie przeczytałam poprzedniego tomu z zestawu lub zbyt mało koncentrowałam się podczas czytania, a może rzeczywiście ta seria jest zbyt (hmm...) "chaotyczna" jak dla mnie? Oczekiwałam, iż książkę będę bez problemu mogła czytać w wolnych chwilach (na przystanku, w autobusie, podczas nudnego wykładu lub gdy moja roczna córeczka będzie zajęta zabawą) i będę przeżywała historie bohaterów razem z nimi, jednak przez ciągłe problemy z połapaniem się w fabule - nie udało mi się tego osiągnąć. Za jakiś czas wrócę do "Sklepiku z Niespodzianką", czytając wszystkie części w odpowiedniej kolejności i ponownie napiszę Wam o swoich wrażeniach.
A Wy czytaliście którąś książkę z tej serii? A może inną książkę pisarki? Jakie są Wasze wrażenia? Z przyjemnością z Wami podyskutuję. :)
Podpowiedzcie mi też - po którą książkę ze stosiku powinnam teraz sięgnąć?


Pozdrawiam Was wraz z moją starszą córcią Kasią (jeszcze wakacyjnie) :*)