czwartek, 19 marca 2015

Książki jakie lubię czytać. :) Czy książka Katarzyny Michalak "Dla Ciebie wszystko" do nich należy?

Bardzo lubię czytać książki polskich autorek. Jakiś czas temu trafiłam w internecie na książki Katarzyny Michalak. Czytałam wiele pozytywnych opinii na ich temat, dlatego ogromnie ucieszył mnie walentynkowy prezent od męża – lekturka "Dla Ciebie wszytko" tejże autorki. Twórczość pisarki ciekawi mnie również z tego względu, gdyż jest ona ogromna (około 30 wydanych książek) i cieszy się naprawdę ogromnym powodzeniem. Można pisać tak dużo i w taki sposób, by inni chcieli niezmiennie poznawać i czytać kolejne tytuły? Na czym polega fenomen autorki?


Książkę skończyłam czytać przeszło dwa tygodnie temu i zastanawiałam się, w jaki sposób ją opisać. W międzyczasie wzięłam udział w konkursie, w którym trzeba było napisać o tym, jakie książki lubimy czytać. Napisałam zatem... i teraz podzielę się swoimi oczekiwaniami wobec czytadełek z Wami. :)
Bardzo lubię, gdy książka od początku do końca wciąga mnie swą historią do tego stopnia, że najchętniej nie odkładałabym jej na półkę ani na chwilę, a kiedy już to się zdarzy, bym pragnęła jak najszybciej wziąć ją w swe dłonie, by ponownie zatopić się w świecie jej bohaterów. Mile widziane są zaskoczenia, gdy nagle szeroko otwieram usta ze zdumienia i wzdycham "o jaaa...", czy "ja cię nie mogę". Kiedy zajmuję się dzieckiem, sprzątam, czy gotuję – od czasu do czasu tęsknie spoglądając w kierunku przerabianej lektury, gdy zastanawiam się, co wydarzy się dalej, czy analizuje wcześniejsze wydarzenia czytadełek – to w moim odczuciu mam do czynienia z dobrą książką.
Książka ma pobudzać emocje. Czytając ją chcę się wzruszać, smucić, płakać, uśmiechać, śmiać pod nosem (jak nastolatka czytająca w internecie wiadomość od kolegi, który jej się podoba ;) ), a w końcu śmiać w głos.
Pragnę, aby była tak pisana, żeby moja wyobraźnia, bez najmniejszych przeszkód, podsuwała mi obrazy miejsc, ludzi, czy wydarzeń. Chcę widzieć opisywaną historię i w pełni wczuwać się w jej klimat. Książka ma dawać okazję do "oderwania się" od rzeczywistości i poznawania nowych światów.
Język powieści (bo te czytam najczęściej) powinien być zrozumiały, nie komplikowany na siłę. Jednocześnie pragnę czytać książki pisane poprawną polszczyzną. Nie jestem polonistką i sama nieraz popełniam błędy językowe, ale zdarzało mi się trafiać na książki pisane tak rażąco niepoprawnym językiem, że (wg mnie) nigdy nie powinny znaleźć się na rynku wydawniczym. Ale miałam pisać, jakie książki mi się podobają, a nie które mnie rażą. ;)
Lubię, kiedy w czytanej literaturze poruszane są bliskie mi tematy, wyznawane przeze mnie wartości. Gdy mogę wyłowić z nich istotne cytaty, takie jak te:
"Gdy pokochasz miejsce, które nazwiesz domem, staje się ono czymś więcej niż czterema ścianami, w których zamknięta jest twoja historia, ale i marzenia na przyszłość. To azyl, ostoja, jedyny stały, jasny punkt w zmieniającej się ciągle rzeczywistości. Miejsce, w którym się chronisz, gdy świat dookoła i twoje życie nagle się rozsypują, do którego wracasz z rosnącą w sercu radością i tęsknotą, wreszcie z nadzieją, że tam czeka cię bezpieczna przystań."
"- Wiesz, dziadku, kiedyś, gdy coś się zepsuło, ludzie próbowali to naprawić. Zepsuła się pralka, nieśli ją do mechanika. Przetarły się skarpetki, więc się je cerowało. Zaczynało źle się dziać w małżeństwie, to cała rodzina próbowała pomóc, naprawić związek, a mąż i żona, zamiast od razu biec do sądu z pozwem rozwodowym, próbowali ratować związek. Dziś wszystko jest jednorazowe. Pralki, telewizory, komputery... zepsują się, to na złom i do sklepu po nowe. Starzy rodzice, zepsuci, nie przydadzą się na nic? To do domu opieki, na śmietnik. Niedługo zacznie się wyrzucać zepsute dzieci, bo chore, bo niegrzeczne, bo nieładne..."

I taka jest właśnie książka Katarzyny Michalak.


Wciągająca od pierwszej do ostatniej strony, zaskakująca, wzruszająca, raz wywołująca łzy, innym razem uśmiech czytelnika. Jej język przemawia do odbiorcy, z łatwością przywołując na myśl obrazy opisane w książce. Pozwala oderwać się od rzeczywistości i naprawdę miło spędzić czas. Czego chcieć więcej?
Książkę przeczytałam w trzy wieczory i bardzo przypadła mi do gustu.
Oczywiście można przyczepić się do ckliwości i słodkości, która wręcz "wylewała się" z kartek powieści w niektórych momentach, przypominając typowe romansidło. ;) Ilość nieszczęść spotykających raz za razem główną bohaterkę – Anię wystarczyłaby do obdzielenia bohaterów kilku innych książek. Ponad to – dziwnym zbiegiem okoliczności kilkoro z opisanych bohaterów zostało w dzieciństwie pozbawionych opieki rodzicielskiej. Mama Piotrusia zostawiła go w szpitalu i zniknęła. Mała Ania, jako dziecko musiała opiekować się chorą na raka, pogrążoną w depresji mamą. W końcu Daniel, tułający się jako dziecko po sierocińcach. Nie za dużo tych podobieństw? Nie wiem, ale też nie zamierzam się nad tym zastanawiać.
Książka bardzo mi się spodobała, a historia chorego Piotrusia pozostawionego przez kochającą (tak mi się przynajmniej początkowo wydawało) mamę w szpitalu – poruszyła mnie do głębi. Szczerze polecam tę lekturę. :))

W kolejnej odsłonie również książeczka Kasi Michalak.
A Wy – mieliście już przyjemność (bądź nieprzyjemność) przeczytać którąś z około 30 książek tej autorki? I jakie były Wasze wrażenia? Czekam na Wasze komentarze. :)