wtorek, 10 lutego 2015

"Fartowny pech" - trzy wieczory z "kryminałem"

Przybywam dziś do Was z kolejną, krótką, acz bardzo konkretną, recenzją przeczytanej książeczki. :) Spodobała mi się bardzo i nie wiem, co miałabym napisać więcej od treści, którą znajdziecie poniżej. Do rzeczy.
W ciągu trzech wieczorów "połknęłam" "Fartowny pech" Olgi Rudnickiej i jak na mamę prawie 10-miesięcznego szkraba wynik ten uważam za rewelacyjny. ;) Mało tego. Te trzy wieczory spędziłam z policjantami i bandziorami, a mimo to przez cały ten czas towarzyszył mi uśmiech na ustach, chichot, a czasem gromki wręcz śmiech. ;)
Nie mogłam doczekać się wieczorów, gdy dzieciątko pójdzie spać, a ja będę mogła "na krótką chwilę" wkroczyć do świata kryminalnego. Świata gangów, dwóch pechowych policjantów i buszującego w tym wszystkim Amora. ;))
Sytuacje opisane w książce zostały mocno przerysowane, ale w tym tkwi cały jej urok. Ogromnie podobał mi się gangster Gianni, który "w swojej pracy" kieruje się zasadami wpojonymi mu przez mamusię. Gianni nie krzywdzi kobiet i "osób niewinnych". Kobietom należy się szacunek i nie decyduje się nawet, aby nastraszyć jakąkolwiek, by doprowadzić ją do porządku. Jest pełen pogardy dla mężczyzn, którzy krzywdzą swoje kobiety i dzieci, a kiedy znajduje się w sytuacji, w której pewien facet wystawia swoją dziewczynę za sto tysięcy w karty – postanawia zrobić co się da, by ją wygrać, choć nie ma pojęcia, co z nią później zrobi.
Ponad to okazuje się, że Gianni jest bratem Krysia – jednego z opisanych w powieści pechowych policjantów, fajtłapy straszliwego. Kryś oczywiście nie wie, czym trudni się jego brat... do pewnego momentu.
W "Fartownym pechu" poznajemy mnóstwo barwnych postaci. Gianniego, Dzianego i Nadzianego, gangsterów: Padlinę, Tatka i Dąbka, a oprócz nich: Maksyma, Majkę, Aldonę (pracującą na poczcie w Paszczach) oraz jej matkę, alkoholika Robcia, czy w końcu Jagę (siostrę Robcia) prowadzącą pensjonat. Każda z postaci bardzo ciekawie opisana została przez autorkę.
Czytając opisy postaci oraz sytuacji bez najmniejszego problemu przenosimy się w miejscu i czasie, oczyma wyobraźni widząc zarysowaną przez autorkę "Fartownego pecha" historię.
Książka napisana jest prostym, przystępnym językiem, a jednocześnie, jak żadna inna trafia do czytelnika. Z zaciekawieniem śledzimy losy bohaterów od pierwszej do ostatniej strony. "Jeszcze tylko jedna strona", "ostatni rozdział i idę spać" – okłamywałam samą siebie czytając opowieść. ;)

Jeśli macie ochotę odpocząć, pośmiać się, wyciszyć, oderwać od codzienności...


Polecam! :)