wtorek, 21 października 2014

Moja recenzja książki "Powrót" Izabeli Sowy

Hej!
Przybywam do Was dziś z dawno obiecaną opinią na temat książki, którą otrzymałam od wydawnictwa Znak w ramach wydarzenia recenzenckiego. Wydawnictwu dziękuję za przeżytą przygodę, a Was zapraszam do przeczytania mojej opinii na temat książki Izabeli Sowy pt. "Powrót". 


Oto opis książki prezentowany przez wydawcę:

"Chcesz mieć coś na całe życie – zrób sobie tatuaż, bo z miłością różnie bywa.
Dorotka rozczarowała wszystkich – zamiast skończyć ASP, zajęła się robieniem tatuaży, zamiast realizować gotowy scenariusz, zdecydowała się napisać swój własny – wyjechała.
Teraz wraca: do kraju, do rodziców, do siebie.
I choć nadal nie pasuje do wyobrażeń swoich bliskich, nie chce się już buntować i walczyć.
Bo jeśli miłość i przyjaźń kiedyś się kończą, to czy dla kilku chwil szczęścia warto ryzykować?
„Powrót” Izabeli Sowy to opowieść o młodej kobiecie, której wydaje się, że dawno opuściła szkołę złudzeń, bo stanęła oko w oko z tym, przed czym ucieka pokolenie trzydziestolatków – z dorosłością. Okazuje się jednak, że życie potrafi zaskoczyć bardziej niż magia krainy Oz.
Czy Dorotka okaże się na tyle silna, by na przekór wszystkim
pozostać na swojej drodze?"

Według wpisów na okładce książkę polecają przeczytać: Joanna Brodzik i Marzena Rogalska – co mnie osobiście zachęciło do lektury.


 I moja opinia.

Wydawać by się mogło, iż książka Izabeli Sowy nosi tytuł "Powrót" dlatego, iż jej główna bohaterka, w momencie gdy ją poznajemy, przyjechała właśnie z wyjazdu zagranicznego. W rzeczywistości jednak tytuł ten ma o wiele głębsze znaczenie, które rozumieć zaczynamy, gdy doczytamy książkę do końca. Zakończenie tej pozycji wywołało mój uśmiech, gdyż odebrałam je optymistycznie, ale myślę, iż odbiór ten, jak również ocena całej książki mogą być różne w zależności od czytelnika i jego postrzegania.
Pod koniec czytania odbiorcę spotykają dwie niespodzianki. Zaskoczeni zostajemy dwoma faktami, które dla mnie były bardzo ciekawe, bo lubię gdy w książkach coś się dzieje, są książkami obyczajowymi, a jednocześnie zaciekawiają czytelnika. Tyle, że zaskoczenie nastąpiło jedynie w opisanym fragmencie.
Mimo pozytywnych cech, które opisałam powyżej, mi osobiście książka Izabeli Sowy nie przypadła do gustu. Opisana "historia" wlokła się jak flaki z olejem. Zmuszałam się do brnięcia przez kolejne strony lektury, gdyż zgłosiłam się do jej zrecenzowania. Prawie cały czas męczyłam się i denerwowałam. Czułam się, jakby jakaś nieżyczliwa mi osoba przywiązała do krzesła i kazała przez 3 dni z rzędu oglądać kolejne odcinki "Mody na sukces". ;)
Dorotka niby jest dorosłą, bo około 30-letnią, ukształtowaną i doświadczoną przez życie kobietą, a w rzeczywistości zachowuje się niejednokrotnie jakby była małą, niedojrzałą dziewczynką. Może dlatego autorka wciąż nazywa ją Dorotką? Nie wiem. Dziewczyna niby interesuje się robieniem tatuaży, to ma być jej pasja, a jednak gdy pisarka opowiada o sytuacjach dotyczących pracy Dorotki – nie ma w nich praktycznie żadnego entuzjazmu bohaterki. Jakby postać ta przechodziła "wypalenie zawodowe". Dorotka niby nie przejmuje się opiniami innych. Rzuciła studia na rzecz robienia tatuaży, wyraża siebie chodząc ubrana w nietypowy sposób (rozkloszowane spódnice, falbanki, przyciągająca uwagę fryzura, mnóstwo dodatków), a jednocześnie rzadko mówi to, co myśli. Bardzo często jedno myśli, a osobie z którą rozmawia – mówi coś innego. Rzekomo dlatego, iż nauczyła się, że "szkoda sobie język strzępić" w pewnych sprawach. Mnie to jednak nie przekonuje. Dziewczyna śmieje się tylko w sytuacjach, kiedy pali trawkę, a szczera jest wyłącznie wobec swojej babci. Mojej sympatii nie wzbudziła. Może pod koniec troszkę, ale w znacznej mierze raczej mnie denerwowała.
Bohaterowie? Większość z nich była dla mnie bezbarwna i nieciekawa. Jedynie babcia Dorotki i tatko (Tadek) wywoływali u mnie pozytywne odczucia.
Książka opisuje codzienne życie Dorotki, jej spotkania ze znajomymi, rozmowy z nimi, przemyślenia. Nie podobało mi się, że w opisywanych sytuacjach autorka "skakała" z jednego tematu w drugi, a później jeszcze w kolejny, po czym wracała do głównego wątku. Gubiłam się zastanawiając nad tym, czy to co czytam bohaterka powiedziała, czy tylko pomyślała w danym momencie? Czy powiedziała (pomyślała) to ona, czy inna z postaci? Czy w danym momencie jestem z bohaterką "tu i teraz", czy po raz kolejny "błądzimy po wspomnieniach"? Denerwowało mnie to i niejednokrotnie, aby zrozumieć wątek musiałam czytać go po raz kolejny. Na koniec okazało się, że moje próby wnikania w sens wątków w których się gubiłam były niepotrzebne, gdyż nie miały one znaczenia dla zrozumienia książki.

To było moje pierwsze zetknięcie z prozą Izabeli Sowy. Mi książka nie przypadła do gustu i bliskiej osobie na pewno nie poleciłabym jej do czytania, raczej zaleciłabym omijanie szerokim łukiem, ale wiadomo, iż gusta są różne, więc – jeśli macie ochotę wyrobić sobie własną opinię – przeczytajcie, a potem podzielcie się ze mną Waszymi spostrzeżeniami. Jestem ich bardzo ciekawa. :)
A może znacie już tę książkę lub inne czytadła Izabeli Sowy. Co o nich myślicie? :)