niedziela, 23 lipca 2017

"W słońcu i we mgle" Doroty Schrammek - moje pierwsze spotkanie z pisarką

­Stało się! :D 
Dzięki uprzejmości Pana Ireneusza z wydawnictwa Szara Godzina trafiła w moje ręce najnowsza książka Doroty Schrammek pt. "W słońcu i we mgle". Jeśli chcecie wiedzieć, jak przebiegło moje pierwsze spotkanie z autorką i czy spodobała mi się jej powieść – zapraszam do lektury tego posta.


Opis książki (pochodzący z okładki)

"Niepozorny hotelik w centrum Wałcza, trzy przyjezdne kobiety i właścicielka obiektu – sceneria iście filmowa, jednak daleka od ideału. Za bohaterkami ciągnie się przeszłość, która prześladuje je na każdym kroku.
Dlaczego Bożena ma wiecznie zaciśnięte usta i tworzy szczegółowy plan każdego dnia? Co jest przyczyną tego, że Natalia nie chce rozmawiać z mężem, a w nocnej szafce skrywa pozew rozwodowy? Z jakiego powodu Majka usiłuje popełnić samobójstwo? I w końcu Alicja – skąd wie o sekretach pozostałej trójki?"

Moje wrażenia

Od pierwszych stron zapałałam ogromną sympatią do bohaterek opowieści. Choć każda z nich przejawia jakieś drobne dziwactwa – trudno ich nie polubić. Bożena ma ogromną potrzebę kontrolowania męża i na czas wyjazdu służbowego zaprasza do domu swoją mamę, która ma zdawać jej codzienne relacje z wykonywanych przez męża czynności. Natalia ma bzika na punkcie czystości toalety i ciągle ją sprząta. Alicja widzi duchy i wciąż pali różnokolorowe świeczki. Majka rozmawia z tajemniczym Jankiem i ukrywa przed światem ogromne problemy, które ją dopadły. A może to właśnie ze względu na te wariactwa darzymy bohaterki tak wielką sympatią? Może dzięki nim kobiety stają się nam bliższe, bo są bardziej do nas podobne? W końcu każdy z nas ma jakieś problemy i swoje małe bziki.
Panie okazują sobie wzajemną życzliwość oraz bezinteresowną pomoc i ich życie w ciągu kilku dni ulega diametralnej zmianie. Nic dziwnego zatem, iż zaprzyjaźniają się ze sobą. Pisarka pokazuje nam, jak istotne jest otwarcie się na drugą osobę i jak wiele możemy zrobić dla kogoś, jeśli tylko wykażemy zainteresowanie jego sprawami. Jednocześnie uświadamia nam, jak wiele możemy zyskać, jeśli przestaniemy koncentrować się wyłącznie na sobie i własnych problemach. Jeśli spróbujemy wyjść ze skorupy, w której się zamknęliśmy, wybaczyć innym ich potknięcia, a sobie – błędy, za które się obwiniamy. Jeśli zechcemy ruszyć z miejsca, spojrzeć w przyszłość – nasze życie, pozornie przegrane – może się odmienić.
Książkę czyta się lekko i przyjemnie, z ciekawością obracamy stronę za stroną, by poznać dalsze losy przyjaciółek. W ciągu lektury towarzyszy nam mnóstwo emocji: ciekawość, smutek, wzruszenie (kilkakrotnie łzy kręciły mi się w oczach), zaskoczenie, a w końcu uśmiech i radość. Nagle orientujemy się, iż to koniec historii. Szczęśliwie lekturę kończymy z wielkim uśmiechem na ustach i optymizmem w sercu. Warto wykorzystać ten optymizm, by zrobić coś dobrego – czy to dla siebie, czy dla kogoś innego. Wówczas powieść zostanie w nas na jeszcze dłużej.
Bardzo podobało mi się wplecenie do opowieści paranormalnego wątku Alicji, która po przeżyciu poważnego wypadku porzuca posadę nauczycielki na rzecz fotografii. Od tragedii, która jej się przydarzyła – kobieta ma szczególną intuicję, widzi duchy, a na robionych przez nią zdjęciach – pojawiają się osoby, których w miejscu robienia fotografii nie było. Alicja pali szałwię oraz świece, by oczyścić pomieszczenia i osoby ze złej energii. Na zdjęciach robionych w Wałczu ukazuje się tajemniczy mężczyzna, którego zagadkę rozwiązujemy razem z bohaterkami. Osobiście bardzo lubię takie wątki. Przyznam jednak, że opowieść każdej z pań warta jest uwagi, podobnie jak opisane wątki poboczne, np. historia spacerującej po rynku w Wałczu, tulącej lalkę – pani Wandzi.
Razem z bohaterkami zwiedzamy powiat Wałecki. Spacerujemy po rynku w Wałczu, dowiadujemy się o wolno żyjącym w Mirosławcu stadzie żubrów, wybieramy się nad jezioro Szkliste i zwiedzamy zamek w Tucznie, w którym niegdyś mieszkał ród Wedlów. Podążamy również na spacer magiczną górką w Tucznie, na której prawa fizyki są zachwiane i przedmioty znajdujące się "na górce" zamiast spadać w dół – przesuwają się pod górę.
Nie mogłabym nie wspomnieć, iż w książce znalazły się też praktyczne rady, w jaki sposób walczyć ze stalkingiem komorniczym i jak należy zabezpieczyć bliskich na wypadek swojej śmierci, by mieli upoważnienie do pieniędzy z naszego konta, albowiem samo upoważnienie do korzystania z konta – obowiązuje wyłącznie podczas naszego życia.
Jeśli macie chęć poczytać optymistyczną, przyjemną w odbiorze lekturę, opowiadającą o różnorodnych problemach (które w rzeczywistości dotykają każdego z nas) i walce z nimi, wybaczeniu, damskiej przyjaźni oraz miłości. Jeśli pragniecie za sprawą opowieści odwiedzić piękny kawałek Polski i wczytać się w cudowne kazanie pewnego księdza. Jeśli chcielibyście posmucić się, czasem uradować i wzruszyć podczas lektury, by ostatecznie zakończyć ją z uśmiechem na ustach i optymizmem, który może zachęcić Was do działania – sięgnijcie po tę książkę.


Czytaliście już "W słońcu i we mgle"? Spodobała Wam się? A może polecicie mi inne książki autorki, które warto przeczytać?