poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Pierwszy "Spacer Aleją Róż" z Edytą Świętek

Pamiętacie czasy: kroniki filmowej, produktów kupowanych na kartki, "Trybuny ludu", papierosów Belweder i zakazanych piosenek? Ja byłam młodziutką osobą (małolatą rzec by można), gdy obalono komunizm, jednak co nieco z tego okresu pamiętam. Dzięki Edycie Świętek i jej najnowszej książce "Cień burzowych chmur", będącej pierwszą częścią cyklu "Spacer Aleją Róż" - miałam możliwość przypomnienia sobie tego okresu, uzmysłowienia wielu faktów, o których jako dziecko nie miałam pojęcia oraz poznania historii rodziny Szymczaków, zamożnych gospodarzy żyjących w powojennej Polsce. To było moje pierwsze spotkanie z autorką. Jeśli ciekawi jesteście, czy było udane - zapraszam do lektury tego posta.


Opis z okładki książki

"Jest rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa - Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka."

Moje wrażenia po lekturze

Książka "Cień burzowych chmur" ogromnie mi się spodobała. 
Piękne wydanie publikacji cieszy oczy. Okładka może jest nieco zbyt sielska w stosunku do treści, ale jednocześnie jest naprawdę urocza. Z drugiej strony może ona przedstawiać nadzieję na poprawę losu, której bohaterom tej wspaniałej opowieści przez cały czas nie brakuje. Nadzieję, która trzyma ich przy życiu, gdy wciąż dostają od losu kolejne cięgi.
Podobają mi się ozdobniki, które zostały zastosowane w książce, umieszczone w niej drzewo genealogiczne opisanych rodzin oraz czcionka, dzięki której podczas czytania nie męczą się oczy. 




Podrozdziały są krótkie, a styl pisania autorki lekki i przyjemny w odbiorze, dzięki czemu podczas czytania decydujemy się przeczytać jeszcze jeden fragment, potem kolejny, i kolejny, i nim się obejrzymy docieramy do końca książki. 
Edyta Świętek już poprzez sam prolog sprawiła, iż wiedziałam, że nie będę mogła oderwać się od książki. Wywołała dreszcze strachu na moim ciele, a w głowie zaczęły pojawiać się pytania: kto zdecydował się na opisany w prologu czyn i dlaczego tak postąpił?
Powieść czyta się w niesamowitym tempie, tym bardziej, że ogromnie wciąga nas ona swą fabułą i jesteśmy ciekawi, jaki los spotka bohaterów wraz z kolejną przewróconą kartką. Cały czas kibicujemy przedstawionym postaciom, aby zła passa prześladująca ich rodzinę w końcu się odmieniła. Dodatkowo pisarka nie żałuje nam zaskoczeń. Nagle stawia bohaterów w sytuacjach, które w ogromny sposób lub nawet zupełnie - odmieniają ich dotychczasowe życie. Jednocześnie mamy świadomość, że historia ta mogłaby przydarzyć się naprawdę. Wiele rodzin żyjących w czasach PRL przeżywało doświadczenia tożsame do tych przedstawionych w książce. Ponadto ciekawi jesteśmy rozwiązania zagadki, którą stawia przed nami autorka na początku tego dzieła. 
Ogromne wrażenie wywarło na mnie (wspomniane na początku posta) przedstawienie czasów panującego w powojennej Polsce i zataczającego coraz szersze kręgi komunizmu. Ukazanie państwa, w którym wielokrotnie oszukuje się obywateli przywłaszczając ich ziemie i oszczędności, aby wszyscy mieli po równo i by wśród "towarzyszy" panowała "sprawiedliwość" w posiadanych dobrach. Przedstawianie przez komunistów kraju, w którym budowlańcy pokonują kolejne rekordy w stawianiu nowych budynków (rekordy w ilości położonych cegieł) po to, by w Polskiej Kronice Filmowej pokazać prostym ludziom, jak kraj wspaniale się rozwija, podczas gdy w rzeczywistości osoby pracujące na budowach mieszkają w przeludnionych barakach i pracują ciężko przez całe dnie - zarabiając przy tym niewiele. W rzeczywistości budowlańcy Ci, niezmordowanie harują na budowach, gdyż z powodu biedy (przywłaszczenia przez państwo ich ziem, pieniędzy, braku pracy) musieli wyprowadzić się z rodzinnych wsi w pogoni za chlebem.  
Pisarka przeprowadziła bardzo dokładny research, nim zaczęła pisać tę powieść. Źródła, do których wielokrotnie odwołuje się w książce - ukazują interesujący wycinek czasu w historii Polski. Pisarka w swym dziele wspomina znane postacie z tamtego okresu, m.in. Lenina, Bieruta, "przodownika pracy" Piotra Ożańskiego, ale także Służby Bezpieczeństwa i Urząd Bezpieczeństwa, wiersze (np. "Bagnet na broń" Władysława Broniewskiego), zakazane piosenki (których słuchali moi rodzice i wspominam je z uśmiechem), czy uwielbianą przeze mnie...


Ujęły mnie również dowcipy na temat PRL, np. ten:

"-Dyrektor zakładu do Nowaka: 'Nowak, wczoraj na pochodzie pierwszomajowym nieśliście portret towarzysza Lenina i jedliście loda'. 'Towarzyszu dyrektorze, gorąco było, to i musiałem', odpowiada. 'No dobrze, dobrze, ale jak do was krzyknąłem: Nowak, wyrzućcie to paskudztwo, to coście wyrzucili?' "


Powieść daje nam możliwość poznania losów rodziny zamieszkałej we wsi Pawlice (początkowo zamożnej), która została bardzo skrzywdzona w okresie wojennym, a po wojnie - wciąż otrzymuje kolejne cięgi od losu. Rodzina składa się z sześciu osób - mamy Władzi (44-latki) oraz jej dzieci: 24-letniego Bronka, jego siostry bliźniaczki Doroty, Leszka (20 lat), Kryśki, Julii (18) i 15-letniego Jędrka. Głównym bohaterem powieści Edyta Świętek uczyniła Bronka, który po śmierci ojca, jako najstarszy, stał się odpowiedzialny za możliwie prawidłowe funkcjonowanie rodziny w ciężkich, powojennych czasach. Początkowo nie czułam do niego sympatii, jednak wraz z lekturą książki lubiłam go coraz bardziej. Teraz (zapewne zgodnie z zamiarem autorki) stał się jednym z moich ulubionych bohaterów. Ogromnie polubiłam również jego siostry: strasznie skrzywdzoną podczas wojny przez sowietów Dorotkę oraz Julię - najmłodszą z dziewcząt. W powieści nie brakuje oczywiście czarnych charakterów.
Edyta Świętek wspaniale ujęła kwestię problemów występujących w wielodzietnej rodzinie. Przedstawione rodzeństwo nie zawsze jest zgodne. Poszczególnych członków klanu różni system wyznawanych wartości oraz sposoby postrzegania świata, postępują oni w odmienny sposób. Nieraz występuje między nimi zazdrość, czy rywalizacja. Jednak mimo to bardzo się kochają i gdy wymaga tego sytuacja - zgodnie współdziałają dla dobra rodziny.
Podoba mi się język, którym posługują się bohaterowie, a przypomina on o opisanych w książce czasach. 
Jeśli jeszcze Was nie przekonałam do lektury - to wspomnę o sprawach które pominęłam, a odnajdziecie je w powieści, czyli: miłość (pięknie przedstawiana przez autorkę), zbrodnie wojenne, gwałty, pozbywanie się niechcianych ciąż z pomocą zielarek, interesująca zagadka kryminalna. Po lekturze książki zadajemy sobie pytania: ile zła jest w stanie uczynić jeden człowiek i jak wiele można znieść, nim zapragnie się dokonania odwetu na ciemiężycielu?  
Czytając książkę byłam pewna, że wiem, kto odpowiedzialny jest za czyn o którym napisano w jej prologu. Ciekawa byłam tylko, co bohatera skłoniło do takiego postępku, jak wiele wytrzymał, nim zdecydował się na ten drastyczny krok. Gdy poznałam epilog... zdębiałam. Już nie jestem tak pewna swoich domysłów. Autorka nie mogła lepiej zakończyć pierwszej części powieści. Jestem zachwycona i nie mogę doczekać się kolejnej odsłony tego wspaniałego dzieła. 



Za egzemplarz książki dziękuję
A Wy? Czytaliście już "Cień burzowych chmur"? A może dopiero planujecie lekturę? Jako, iż jest to moja pierwsza przeczytana książka Edyty Świętek - może poradzicie mi, po które tytuły autorki warto sięgnąć? Chodzi o te najbardziej przez Was cenione i lubiane. 

czwartek, 6 kwietnia 2017

"Polscy autorzy polecają" - cząstkowe podsumowanie i dalsze zapowiedzi

Zapraszam dziś Was na podsumowanie dotychczasowego trwania cyklu "Polscy autorzy polecają". Napiszę również o tym, kto w kolejnych odsłonach odpowie na moje pytania.
W pierwszej części cyklu o najlepszych książkach opowiedziały: Liliana Fabisińska, Agnieszka Walczak - Chojecka, Małgorzata Kalicińska i Aneta Krasińska. Ich odpowiedzi możecie przeczytać tutaj. W drugiej części poczytać mogliście o najlepszych publikacjach według: Magdaleny Trubowicz, Ałbeny Grabowskiej, Magdaleny Majcher i Magdaleny Witkiewicz (zapraszam tutaj), a w trzeciej: Gabrieli Gargaś, Sylwii Trojanowskiej i Krystyny Śmigielskiej (możecie je przeczytać tu). W ostatniej jak do tej pory, czwartej części, możecie zobaczyć deklaracje dotyczące najlepszych tytułów według: Olgi Rudnickiej, Augusty Docher (Beaty Głąb), Agaty Kołakowskiej oraz Alka Rogozińskiego. Tutaj znajdziecie ich książkowe typy. 

Niektóre publikacje: Małgorzaty Kalicińskiej, Anety Krasińskiej, Magdaleny Witkiewicz, Gabrieli Gargaś i Krystyny Śmigielskiej znane były mi wcześniej i polecam Wam je z całego serducha. O większości pisałam na blogu. Sama po kolejne pozycje tych osób sięgnę na pewno. Dzięki akcji natomiast z wymienionych wyżej autorek po raz pierwszy czytałam twórczość: Liliany Fabisińskiej oraz Sylwii Trojanowskiej. Książka Liliany Fabisińskiej po którą sięgnęłam to pierwsza część z cyklu "Jak pies z kotem", czyli "Sanatorium pod zegarem" (recenzja tutaj). Kolejną część trylogii mam już na czytniku. Na pewno przeczytam też "Córeczkę" i "Śnieżynki". W przypadku tytułów Sylwii Trojanowskiej pochłonęłam "Szept wiatru" - trzecią z cyklu "Szkoła latania" (moja opinia tutaj). Obecnie czekam na najnowszą książkę autorki, której bohaterami będą nieco starsze osoby od tych ze "Szkoły latania". 
Lada dzień będę zaś cieszyła się lekturą Ałbeny Grabowskiej, która trafiła w moje ręce dzięki autorce i wydawnictwu Zwierciadło.


Czym prędzej chciałabym też przeczytać tytuły Magdaleny Majcher, które czekają już na mojej półce. Oczywiście po lekturze podzielę się z Wami opiniami o tych pozycjach. 
Znacie książki autorów o których mowa powyżej? A może ktoś z Was sięgnął z ciekawości po tytuły pisarzy, o których wspominałam, a których twórczości wcześniej nie znał? Jak wypadła Wasza czytelnicza pierwsza przygoda z tymi literatami?

Teraz podzielę się z Wami sylwetkami osób, które odpowiedziały na moje pytania o najlepszych książkach i których polecenia będziecie mogli przeczytać w najbliższym czasie. Oto oni:

Augusta Docher (Beata Głąb)


Agata Kołakowska


Anna Klejzerowicz


Hanna Greń


Magdalena Knedler


Agnieszka Lis


Dorota Gąsiorowska


Anna Kasiuk


Anna Sakowicz


Małgorzata Falkowska

Książki trzech z tych autorek już czytałam i przepadłam. Wszystkie pozostałe panie to przesympatyczne kobiety, których twórczość również mam nadzieję poznać. 
A może polecicie mi jakieś tytuły tych pisarek? Jak Wam podoba się takie zestawienie mistrzyń pióra do dalszej części cyklu "Polscy autorzy polecają"? Kogo chętnie byście w nim jeszcze zobaczyli? 

wtorek, 4 kwietnia 2017

Już wkrótce wraz z Edytą Świętek wyruszę na swój "Spacer Aleją Róż"

Dzięki wspaniałej Edycie Świętek (której książek jeszcze nie miałam przyjemności czytać, a od dawna jestem ich ciekawa) oraz panu Przemkowi Czekalskiemu z 


w moje ręce trafiła książka autorki pt. "Cień burzowych chmur".

Informacje dotyczące książki

"Cień burzowych chmur to pierwszy tom pięcioczęściowej sagi Spacer Aleją Róż, traktującej o losach rodziny Szymczaków. To epicka opowieść mocno osadzona na płaszczyźnie społeczno-obyczajowej. Fikcja literacka przeplata się z autentycznymi zdarzeniami, a postaci wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dzisiaj spoglądają na nas z kart książek historycznych.
Autorka poczytnych powieści w brawurowy sposób serwuje osadzoną w realiach wczesnego PRL-u historię rodzinną ze zbrodnią i zemstą w tle.
Jest rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka."

W niedzielę pojechaliśmy z rodzinką nad wodę. To była świetna okazja by rozpocząć "Spacer Aleją Róż". Planowałam zrobić kilka zdjęć książki. Tymczasem naczelnym fotografem została moja niespełna 13-letnia córka Kasia. Zobaczcie, jakie zdjęcia zrobiła. 














I jak podobają Wam się dzieła mojej córy? Mam wśród nich swoje ulubione. Odgadniecie które? A jaka fotka Wam najbardziej przypadła do gustu?
Spacerowaliście już Aleją Róż z Edytą Świętek? A może macie tę przygodę w planach? Ja rozpocznę ją właśnie dzisiaj.


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Najlepsze kwietniowe premiery książkowe

Czas najwyższy, bym podzieliła się z Wami zapowiedziami wydawniczymi kwietnia, na które zwróciłam szczególną uwagę. 

11.04.2017r. za sprawą wydawnictwa Prószyński i S-ka na półkach księgarskich pojawić ma się książka uwielbianej przez wielu czytelników Jodi Picoult pt. "Małe wielkie rzeczy". Co więcej - jej tematyka jest ogromnie interesująca i książka ukazać ma się w ramach klubu Kobiety to czytają, a te mogę polecać w ciemno.


"Numer 1 na liście bestsellerów 'New York Timesa' – Jodi Picoult raz jeszcze zachwyca czytelników wciągającą powieścią na temat jednego z najważniejszych problemów etycznych naszych czasów. Uprzedzenia rasowe, przywileje, władza – to jedynie część kwestii, które porusza i przedstawia w wymiarze dotąd niespotykanym. 
Kiedy po rutynowym zabiegu umiera noworodek, ojciec dziecka oskarża o morderstwo afroamerykańską pielęgniarkę. Ani ona, ani jej prawniczka, ani ojciec zmarłego chłopczyka nie mają pojęcia, że ta śmierć odmieni ich życie w sposób, którego żadne z nich nie było w stanie przewidzieć. 
W 'Małych wielkich rzeczach' Picoult opowiada o władzy i uprzedzeniach, o tym, co nas dzieli i łączy. To powieść o objawieniach, które przychodzą z niespodziewanej strony. Jodi Picoult bierze na warsztat uprzedzenia rasowe, przywileje, sprawiedliwość oraz współczucie – i swoim zwyczajem nie podsuwa łatwych odpowiedzi. Z wnikliwością, szczerością i empatią maluje obraz rzeczywistości, z którą mamy do czynienia na co dzień i której często nie przyjmujemy do wiadomości. 'Małe wielkie rzeczy' to kawał dobrej literatury spod pióra autorki, która zna się na swoim fachu."

Tego samego dnia (11.04) wydawnictwo Filia wypuścić ma spod swych skrzydeł trzecią i ostatnią książkę Liliany Fabisińskiej z cyklu "Jak pies z kotem" pt. "Zielarnia nad Sekwaną". Pierwszą część trylogii już pochłonęłam (recenzja tutaj), druga czeka na lekturę na czytniku, i już jestem baaardzo ciekawa najnowszej. 


"A gdyby tak na twoim biurku pojawił się nagle bilet do Paryża w klasie biznes i opłacona rezerwacja pokoju z widokiem na Sekwanę?
Nina i Natalia nie zamierzają nigdzie lecieć. Nina ma na głowie firmę, rozrastającą się znacznie szybciej niż planowała, i rodzinną awanturę, która może na zawsze rozdzielić nierozłączne dotąd siostrzyczki Drop. Natalia, zamiast cieszyć się emeryturą, musi zmierzyć się z niespodziewaną sławą i wybrać między dwoma mężczyznami, energicznie starającymi się o jej rękę. Bilet do Paryża, dostarczony nieoczekiwanie w różowej kopercie bez nazwiska nadawcy, uruchamia lawinę zdarzeń. Nina trafia do paryskiego więzienia, a nagranie wideo wskazuje ją bez cienia wątpliwości jako bezwzględną morderczynię. Natalia rusza jej na pomoc i trafia w sam środek historii, o której od pięćdziesięciu lat bardzo stara się zapomnieć. 
Rozpoczyna się szalona podróż przez Hel, Warszawę, oba brzegi Sekwany, małą wyspę z wielką historią i pewne ciche (do czasu!) uzdrowisko. A wszystko to w towarzystwie najbardziej niedobranych przyjaciółek na świecie, wśród smaków i aromatów francuskich dań, o których istnieniu nie ma pojęcia większość Francuzów..."

12.04. wydawnictwo Znak Literanova wypuścić ma w Polskę książkę Doroty Gąsiorowskiej pt. "Antykwariat spełnionych marzeń". Jestem ogromnie ciekawa tej książki. 


"Opowieść o tym, jak jedna książka uratowała życie wielu osób. 
Emilia kocha książki. W malutkim antykwariacie na Siennej, otoczona aromatem kawy z kardamonem, czyta niezwykłe opowieści i snuje marzenia o prawdziwym szczęściu. Pewnego dnia w jej życiu pojawia się tajemniczy Szymon. Pełne uniesień chwile nie dają o sobie zapomnieć. Ale los ma dla Emilii również inne niespodzianki. Ludzie, których od dawna zna i kocha, okazują się skrywać mroczne tajemnice. Gdy Emilia zaczyna gubić się w ich labiryncie, dostaje od losu cenny dar. Książkę, która przechodząc z rąk do rąk, zmienia życie tych, którzy zajrzeli w jej karty. Czy tajemnicza książka pomoże również Emilii? I co się stanie, kiedy na jaw wyjdą skrywane przez lata sekrety?
Najnowsza powieść Doroty Gąsiorowskiej to pełna tajemnic historia, która otuli cię niczym ciepły koc i przeniesie w zaczarowany świat najskrytszych marzeń."

Kilka dni później (18.04) za sprawą wydawnictwa Replika pojawić ma się pierwsza książka Hanny Greń z cyklu "Polowanie na Pliszkę" pt. "Jak kamień w wodę". Warto zwrócić na nią uwagę, gdyż zapowiada się naprawdę interesująco.


"Tylko ode mnie zależy twój los. Gdy w środku nocy usłyszysz szmer za oknami, to będę ja, i gdy w słońcu nagle pochłonie cię cień, to też będę ja. Nie uciekniesz przede mną. 
Kiedy Kornelia zaczyna otrzymywać tajemnicze listy z pogróżkami, uważa to za głupi dowcip. Żyje na uboczu, nie wchodząc nikomu w drogę i nie nawiązując żadnych bliższych relacji z innymi ludźmi, kto więc mógłby życzyć jej śmierci? Jednak sytuacja staje się coraz poważniejsza, dlatego kobieta podejmuje decyzję o zgłoszeniu się na policję. 
Nie jest to dla niej łatwe – jej dotychczasowe kontakty ze stróżami prawa nie należały do najprzyjemniejszych. W młodości została niesłusznie oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Wszyscy zdawali się być wrogo nastawieni do Kornelii, ponieważ mężczyzna, którego oskarżyła wtedy o próbę gwałtu, sam był policjantem, a jego koledzy nie wierzyli, że mógł dopuścić się przestępstwa. 
W wyniku zbiegu okoliczności, kobieta natrafia na posterunku na tego samego funkcjonariusza, który przed laty próbował ją zdyskredytować, aby chronić swojego przyjaciela. Mimo wrogiego nastawienia, to jednak właśnie ten mężczyzna może okazać się dla Kornelii jedyną nadzieją."

Przedostatnią książką o jakiej dziś napiszę jest druga część powieści "Drugie życie Matyldy" (którą wkrótce przeczytam i zrecenzuję dla Was) Magdaleny Trubowicz. Jej tytuł to "Nie pytaj dlaczego", a w rękach czytelników pojawić ma się dzięki wydawnictwu Videograf SA 20.04.

"Po niespodziewanym rozstaniu z ukochanym synem Matylda podejmuje heroiczną walkę o jego odzyskanie. Wspiera ją ukochany Rafał, rodzeństwo, przyjaciele... a także detektyw Dawid Jarosz - kolejna mroczna postać z przeszłości Matyldy. Kobieta toczy bój z milionami fałszywych tropów, ale także z samą sobą i nękającymi ją wciąż wątpliwościami. Okazuje się bowiem, że odzyskanie Oskara wymaga więcej poświęcenia i ofiar, niż ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić. A zupełnie nowe, zaskakujące okoliczności i zwroty akcji dokładają kolejnych kamieni na już i tak wyboistej drodze. Kiedy spośród mglistej nawałnicy zdarzeń zaczynają się wyłaniać klarowne rozwiązania, w Matyldę Nowicką wstępuje nowa siła i wiara w nadchodzący kres jej życiowych zakrętów. Nie wie jednak, że - jak mawiał Charles Dickens - 'Życie to łańcuch połączonych z sobą rozstań'."

26.04. zaś do rąk czytelników za sprawą wydawnictwa Filia trafić ma trzecia część cyklu "Czary codzienności" pt. "Słoneczna przystań", autorstwa Agnieszki Krawczyk. Przyznaję, że byłoby to moje pierwsze spotkanie z autorką, jednak książki pisarki przyciągają mnie już od dłuższego czasu, a seria "Czary codzienności" kusi opisami oraz magicznymi okładkami. 


"Czasami wszystko musi się zagmatwać, by los mógł wreszcie wskazać właściwe rozwiązanie. 
Życie sióstr Niemirskich bardzo się skomplikowało – w miasteczku pojawił się ktoś, kto może zniszczyć mozolnie budowane szczęście. W dodatku rodzinnemu domowi zagraża niebezpieczeństwo – wielka turystyczna inwestycja, która ma powstać w pobliżu. Agatę, Danielę i Tosię czekają przełomowe decyzje. Czy postąpią właściwie? Czy czary codzienności zadziałają? Kto ostatecznie okaże się przyjacielem, a kto wrogiem? Agata i Daniela muszą uporać się też z własnymi uczuciami, zadać sobie kilka pytań i znaleźć na nie odpowiedzi. Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje... 
Pod wielką lipą w ogrodzie spełni się niejedno marzenie, wystarczy tylko zaczekać na odpowiedni moment i poprosić."

Czy Wy także czekacie na któreś z tych premier? A może jakaś inna kwietniowa zapowiedź budzi w tej chwili Wasze szczególne oczekiwanie?

niedziela, 2 kwietnia 2017

W "Czarcim kręgu" z Iwoną Banach

Książki Iwony Banach od dawna rzucały mi się w oczy i ciekawiły, ale wciąż inne publikacje wpadały w me czytelnicze ręce. Kiedy zaczęłam prowadzić akcję "Polscy autorzy polecają" i poznałam autorkę nieco bliżej, stwierdziłam, iż muszę w końcu sięgnąć po jej tytuły. Dzięki wspaniałej pisarce oraz wydawnictwu Szara Godzina w moje ręce trafił "Czarci krąg". Ciekawi jesteście jak wypadło moje pierwsze czytelnicze spotkanie z autorką? Zapraszam!


Opis z okładki

"Hanka jest detektywem w biurze matrymonialnym. Pewnego dnia od swojej szefowej otrzymuje zadanie specjalne. Udaje się więc do małego miasteczka, by tam przeprowadzić śledztwo. Okazuje się, że w Zagubinie niedawno odkryto szkielet pogrzebany w pochówku wampirycznym. Mieszkańcy wykorzystują to do zorganizowania Wampiriady. W niesamowitych i zaskakujących wydarzeniach prym wiodą: zezowaty pies Zyzol, szalony profesor ufologii, Hanka i policjant Maciek. Jakie tajemnice skrywa miasteczko? Jaką rolę w tym szaleństwie odgrywa 'czarci krąg'?
Czarci krąg to zgrabne połączenie kilku gatunków literackich, co w sumie daje pełną temperamentu, wciągającą opowieść. Czarny humor i wartka akcja gwarantują Czytelnikom dobrą zabawę."

Moje wrażenia po lekturze książki

Autorka zdobyła moje serce w zasadzie od pierwszych stron, gdy "zdefiniowała" plotkę krążącą w okolicach Zagubina. ;) 

"Plotka jęknęła i padła martwym bykiem, a właściwie powinna była paść, ale plotki to żywotne stworzenia. Nie tak łatwo je zabić. Nie tak łatwo zastopować. Potrafią przetrwać wszystko: pukanie w czoło, drwinę i argumenty, nawet te logiczne. Jedyne, co im czasami szkodzi, to zdrowy rozsądek. Jednak w tym momencie był na urlopie, więc plotka się podniosła, otrzepała z kurzu, okrzepła, dojrzała i zaczęła rozprzestrzeniać w zawrotnym tempie. Miała na to swoje sposoby. Nie dalej jak po tygodniu zataczała jeszcze szersze kręgi niczym pijana baletnica, wciągając do sprawy wciąż kogoś nowego, wzbudzając zachwyt, emocje i wielkie nadzieje."

A wszystko zaczęło się od przemieszczającej się betonowej krowy (rzeczona ostatecznie z niewiadomego powodu wybuchła), wiadomości, iż w miasteczku pojawiły się wampiry oraz trzech rozkopanych grobów, które okazały się puste. 
Na jaw wyszło, iż w rękach trzymam przezabawny kryminał, który ze strony na stronę rozkręca się coraz bardziej i w którym jedną z najważniejszych ról odgrywają: wampiry, kosmici, roboty, bioboty i inne czarcie stworzenia. A może nie inne? W końcu jak twierdzi profesor Kociołek (prof. ufologii) wampiry i ufo to jedno i to samo. W żadnej innej książce nie dowiecie się tak wiele o nieziemskich stworzeniach i czarcich kręgach, nie będziecie rozmyślali tak intensywnie jak tutaj nad obciętymi palcami i uszami, nie weźmiecie udziału w Wampiriadzie. Nie uraczycie też maszyny przyzywającej kosmitów, diety tak niezmiernie bogatej w czosnek jak w Kotlęcinie. Nigdzie indziej nie powiedzą Wam o awampirynie. Trzeba mieć niesamowicie rozwiniętą wyobraźnię, wykazać się ogromną kreatywnością i lekkością pióra, by stworzyć tak nietypowe, interesujące i wciągające dzieło, jakie stworzyła Iwona Banach. 
Mnóstwo interesujących postaci utrudnia odgadnięcie zabójcy odnalezionej w pobliskim lesie kobiety oraz kolejnych zwłok (bo i tych nie brakuje). Prowadząca pensjonat Wierciuchowa, Hanka i jej 3 babcie, Dziuńka Rycka podająca się za wampira, profesor ufologii - Kociołek,  dziennikarz(yna) Marcel, funkcjonariusz policji Kurzydło, czy obiekt kobiecych westchnień, Stawicki ("adonis w skarpetkach do sandałów, w drogich skarpetkach do drogich sandałów") - to tylko niektórzy z rzeszy znakomicie wykreowanych bohaterów powieści. 
Ogromnie spodobał mi się wątek dotyczący prywatnego życia funkcjonariusza Kurzydło. Okazało się, iż Amelia Prokopiec, jego teściowa - ma pewne plany wobec niego i swojej córki, i wytrwale dąży do ich realizacji. Aby jednak dowiedzieć się więcej na ten temat - musicie sięgnąć po tę pozycję. 
Książkę warto czytać w spokoju, aby nie pominąć żadnego istotnego szczegółu wartkiej niejednokrotnie akcji, czy zabawnego fragmentu, których jest tam mnóstwo, ale łatwo ich nie zauważyć, gdy uwaga jest rozproszona. Książka jest wręcz "naszpikowana" doskonałym humorem. Podczas czytania zaznaczałam wiele zabawnych fragmentów, czytałam je mężowi i zamieszczałam na fanpage'u Mamuśkowe czytanie.

"...Hanka nie prezentowała się specjalnie dobrze. Włosy miała w strąkach, ubranie umazane sadzą, a makijaż już jakiś czas temu zdezerterował, zostawiając po sobie smugi i plamy. Wyglądała jak wyciągnięta z pożaru prostytutka na dopalaczach. Na szczęście nie widziała się w lustrze.
Maciek, jak to w życiu bywa, wyglądał dokładnie tak samo, co sprawiało, że przywodził na myśl bohaterskiego, twardego faceta o miękkim sercu, który wyniósł z pożaru kocięta. Los nie jest sprawiedliwy."

"-Deathocultica nie wystąpi dzisiaj ze względu na problemy ze sprzętem, ale mamy dla was inną grupę - ogłosił ktoś ze sceny i szybko się schował.
Tym innym zespołem był na prędce znaleziony band o wdzięcznej nazwie Death Macabra. W jego skład wchodziło kilku dość młodych ludzi, którzy właśnie wchodzili na scenę, w sensie dosłownym i przenośnym. Nikt im jednak nie wytłumaczył, że muzyka metalowa to coś więcej niż zgrzyt basów, pisk gitary i łomot perkusji. Nie chodzi tu też o skowyt solisty. A ten darł się jak zarzynany, rzucając się po scenie i raz po raz waląc głową w ustawione na niej sprzęty. Widać nie opanował jeszcze rzucania herami i wyglądało na to, że to one nim rzucają."

Przed lekturą książki jej autorka powiedziała, bym traktowała ją z przymrużeniem oka. Okazało się jednak, że rada ta nie była konieczna. Przepełniający strony książki, niewymuszony humor powodował naturalny, serdeczny uśmiech na mych ustach, a bardzo często wręcz głośny rechot. 
Ponad to po lekturze książki z całą pewnością stwierdzić mogę, że gdybym teraz miała stać się właścicielką kotka nazwałabym go Mordencjusz. Urocze imię, prawda? :D
Już dawno miałam chęć przeczytać zabawną książkę o wampirach, kosmitach, czy innych "czarcich pomiotach", więc z lektury jestem baaardzo zadowolona. 


Mieliście okazję czytać tę pozycję? Znacie inne książki pisarki? A może polecicie mi inną, podobną do tej lekturę?