poniedziałek, 2 października 2017

"Apteka marzeń" Nataszy Sochy - to nie tylko książka...

Znacie tę piosenkę? ;)


Ostatnio słucham jej w przeróżnych wersjach i mimo, iż już dawno budziła we mnie moc emocji – teraz nabrała jeszcze większego znaczenia. A wszystko za sprawą Nataszy Sochy i jej najnowszej książki pt. "Apteka marzeń".



Opis książki (pochodzący z jej okładki)

"Człowiek staje się dorosły nie wtedy, gdy ubrania robią się dla niego za ciasne, ale gdy wyrasta z własnego egoizmu. 

Ola i Karolina poznają się w nietypowym miejscu, w nietypowej sytuacji. Dzieli je dziesięć lat, co w przypadku dziecka i nastolatki jest przepaścią. Znajdują jednak wspólny język i pokazują, że nawet w najgorszych okolicznościach można myśleć o innych. Ola istnieje naprawdę, postać Karoliny łączy w sobie doświadczenia wielu nastolatek, którym życie podstawiło nogę.
To opowieść o skrajnych emocjach, potędze matczynej miłości, sile, jaką daje rodzina. O wielkiej aptece z marzeniami, które można dostać bez recepty. I o bohaterach, którzy mierzą się z powracającym pytaniem: kto ukradł im zwyczajne życie?

Człowiekowi wydaje się, że jest odporny na śmierć. Że jest objęty ochroną, chociaż inni przecież umierają. Pędzimy samochodami, skaczemy ze spadochronami, balansujemy na granicy życia, a jednak nigdy nic złego się nie dzieje. Nie patrzymy na śmierć z pokorą..."
Moje wrażenia po lekturze

Ogromnie trudno pisać mi o "Aptece marzeń" po prostu jako o książce. Tak naprawdę najistotniejszy jest płynący z niej przekaz, a Natasza Socha napisała książkę w taki sposób, iż jej przesłanie trafiło do mnie w sposób szczególny. Kiedy skończyłam lekturę włączyłam film "Drużyny szpiku" przedstawiający fragment historii Oli Gref, walczącej z nawracającą neuroblastomą (nowotworem, który u dwulatki przyjął najbardziej złośliwą formę) – i popłakałam się. Były to łzy płynące z głębi mojego serca. Stwierdziłam wówczas, że oddanie szpiku przez osobę zdrową tak naprawdę z jego strony wymaga niewiele, a dla osoby chorej oznacza ratunek życia, na który w inny sposób może nie mieć szansy.
I właśnie historię życia Oli Gref i jej rodziców: Magdaleny i Aleksandra opisała Natasza Socha w "Aptece marzeń". Sama Magda opowiedziała Nataszy o życiu swojej rodziny w trakcie trwania choroby Oli. O niepewnościach i lękach rodziców chorej dziewczynki, walce z nowotworem, krótkich chwilach radości i ponownych nawrotach choroby. Historia opisana w książce prowadzona jest właśnie z punktu widzenia mamy chorej Oli. Równocześnie z opowiadaniem dotyczącym życia Magdy toczy się opowieść Karoliny – 14-latki chorej na chłoniaka. Historia Karoliny została wymyślona przez pisarkę, jednak stanowi odzwierciedlenie wielu podobnych, prawdziwych historii.
Natasza Socha zwraca uwagę na trudności spotykające rodziców chorych dzieci, istotność poświęcania uwagi pozostałym, zdrowym dzieciom w rodzinie. Ukazuje w jaki sposób chcą być traktowane dzieci chore. One nie chcą współczucia. Pragną żyć normalnie, a przynajmniej jak najbardziej normalnie jest to możliwe w ich sytuacji. Tylko rodzice znajdujący się w tak trudnej życiowo sytuacji wiedzą, jak ciężko jest wywołać uśmiech na ustach, gdy dni ich dziecka mogą być policzone, i jak ten uśmiech ważny jest dla ich pociech. Pisarka nie zapomina też dać prztyczka w nos osobom z otoczenia rodziny, w której znajduje się chore dziecko. Człowiek pragnie uniknąć tak trudnych doświadczeń jak choroba i śmierć. Dopóki one bezpośrednio nas nie dotykają wydaje się nam, iż nas nie dotyczą. Okazuje się, że gdy choroba spotyka rodzinę z naszego otoczenia – nie umiejąc pomóc, pragnąc uniknąć trudnych doświadczeń, często prędzej czy później wycofujemy się z ich życia, a jest to najgorsze co możemy zrobić. Jeśli ktoś jest dla nas ważny powinniśmy przy nim trwać, kiedy początkowo wydaje się odrzucać nas i nie chce kontaktu – od czasu do czasu powinniśmy przypomnieć, że jesteśmy tuż obok i chętnie porozmawiamy, gdy będzie na to gotów, a nie zachowywać się jak tchórze i unikać kontaktu, wykręcając się natłokiem zajęć, czy pilnymi obowiązkami, byle tylko uciec w swój bezpieczny świat, pozbawiony poważnych problemów. W końcu tak naprawdę każdego z nas może nagle zaskoczyć choroba. Czy chcielibyśmy wówczas, aby przyjaciele odsunęli się od nas?
Natasza Socha ma bardzo lekkie pióro, więc podobnie jak inne jej powieści – także tę czyta się bardzo lekko. Niemal płyniemy przez opisane historie. Kibicujemy bohaterkom w ich zmaganiach z nowotworem i mamy nadzieję, iż wyjdą z choroby zwycięsko. Nie można pominąć ogromu cudownych przekazów, myśli zawartych w książce. 

"Do wszystkich kobiet mających dylemat, czy lepsza jest na piance od kawy rozetka, czy może serduszko. Do wszystkich ludzi, których denerwuje padający deszcz, zbyt głośno szeleszcząca gazeta czy też spóźniający się tramwaj. Do tych, którzy kłócą się o nic. Lub o włosy kota na poduszce. O smak rosołu.
Raz jeden w życiu przejdźcie się korytarzem szpitala onkologicznego. Oddział dziecięcy."

"-O czym marzysz Rolka?
-Żeby nas wymieszać ze standardowymi jednostkami. Żeby nie patrzeć na nas jak na odpad, na coś, co nie mieści się w ogólnie przyjętych normach. Rozmawiać, zapraszać do siebie, zabierać na wycieczki, do kina, na majówki, a nawet wyprawę w góry, jeśli siły nam na to pozwolą. Nie patrzeć na chustkę na głowie. Przecież wszyscy biegniemy do tej samej mety, tylko niektórzy po prostu dobiegną szybciej. To jedyny wyścig, w którym wygrywa ten, kto przybiegnie ostatni."

Gdy zasiadałam do czytania "Apteki marzeń" nie wiadomo kiedy mijało kilka godzin i okazało się, iż książkę pochłonęłam zaledwie przy dwóch podejściach. Podczas lektury nie wylałam morza łez, choć kilkakrotnie się podczas niej wzruszyłam. Jednak, jak wspomniałam wcześniej, kiedy skończyłam książkę, obejrzałam film o Oli, po raz kolejny posłuchałam piosenki "Do kołyski" i dotarł do mnie ogrom przekazu tej historii – łzy popłynęły ciurkiem z moich oczu. Tak naprawdę do dzisiaj nie potrafię wyrazić ogromu uczuć, które mną zawładnęły w tamtym momencie. Mam nadzieję, że kiedy sięgniecie po tę historię – również nie będziecie mogli o niej zapomnieć. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do jej powstania.
Pozwólcie, że dzisiejszy wpis zakończę jeszcze jednym krótkim filmikiem. To film na którym ujrzeć możecie Olę i jej rodziców.


Jeśli jeszcze nie czytaliście "Apteki marzeń" koniecznie po nią sięgnijcie, tym bardziej, iż jej zakup wspiera Drużynę Szpiku.


Nataszo – z całego serca Tobie i wydawnictwu


dziękuję za tę cudowną powieść.



Dziś napiszcie mi, czy macie jakieś doświadczenia związane z oddawaniem szpiku. Może ktoś z Waszych znajomych potrzebował szpiku? Jak zakończyła się ta historia? A może znacie jakiegoś dawcę, albo sami dołączyliście do Banku Dawców Szpiku?