środa, 3 stycznia 2018

W Nowy Rok krwawo i z humorem - "Lustereczko, powiedz przecie" Alka Rogozińskiego

Ostatnio przeczytałam kilka książek i zastanawiałam się, którą z nich opisać Wam jako pierwszą w nowym roku. Dość szybko postanowiłam postawić na sprawę kryminalną i humor w najlepszym wydaniu, czyli "Lustereczko, powiedz przecie" Alka Rogozińskiego, kontynuację serii "Róża Krull na tropie", jaka rozpoczęła się od książki "Do trzech razy śmierć", o której pisałam tutaj.



Opis (pochodzący z okładki)

"Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull jest świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Wkrótce okazuje się, że nie miał on żadnego powodu, aby zdecydować się na tak desperacki czyn. Zaintrygowana Róża rozpoczyna śledztwo i szybko przekonuje się, że w świecie facetów, którzy wiedzą o kosmetykach i modzie więcej niż ona sama, znajdują się też psychopaci gotowi na wszystko, aby tylko zdobyć tytuł Najprzystojniejszego Polaka Roku..."
Lustereczko, powiedz przecie to drugi tom przygód Róży Krull i dwójki jej przyjaciół, a zarazem współpracowników – menedżerki Betty i PR-owca Pepe. Tym razem w rozwiązaniu zagadki kryminalnej pomaga im też sam Mister Polski, Rafał Maślak."

Moje wrażenia

Jak zawsze, wielkie ukłony dla Alka za kapitalny spis bohaterów na początku książki, dzięki któremu już na starcie wprowadzeni zostajemy w doskonały humor i nawet taki laik w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych jak ja jest w stanie zorientować się, kto jest kim w opisanej historii.
Ogromnie cieszy mnie fakt, iż w nowej serii pisarza możemy spotkać się z bohaterami znanymi nam z "Ukochanego z piekła rodem" i "Morderstwa na Korfu", czyli Betty i jej przyjaciela, najprzystojniejszego polskiego komisarza policji – Krzysztofa Darskiego. Dzięki lekturze "Do trzech razy śmierć" zdążyłam też już polubić Różę Krull i Pawła Kwiatka (jej agenta), a wspomnienie takich postaci, jak Magda Gessler, Remigiusz Mróz i wprowadzenie do niej Rafała Maślaka dodatkowo dodało całości wyjątkowego smaczku.
Tym razem wkraczamy do świata panów wiedzących o urodzie więcej niż niejedna kobieta. Śmierć zbiera swe żniwo wśród uczestników wyborów Mister Polonia. Wydaje się, iż jeden z zawodników popełnił samobójstwo, jednak są osoby, które twierdzą, iż zmarły z pewnością nie targnął się na swoje życie, lecz został zamordowany.
Jak zazwyczaj pisarz obnaża tkwiące w nas słabostki, takie jak: żądza zwycięstwa, egoizm, zazdrość, zawiść, ale robi to w tak doskonały sposób, że czytelnik niemal zrywa boki ze śmiechu. Poczucie humoru autora sprawia, iż w najbardziej lichy dzień jesteśmy w stanie wykrzesać uśmiech na ustach. Pamiętać zatem należy, by nie czytać "Lustereczka..." w miejscach publicznych. ;)

„Psy wyprowadzają staruszki z bloku, a ochroniarze są w biurowcu, który mam vis-a-vis – wyjaśniła pisarka. - I zapewniam cię, że gdybym miała już komuś podpaść, to wolałabym ochroniarzom. Wyglądają na ciapy, w przeciwieństwie do tych bab, które chyba trenują, żeby się zaciągnąć do obrony terytorialnej. Na sam ich widok wróg pierzchnie, gdzie pieprz rośnie. Znasz ten typ? To te, które na manifestacjach walą po łbach parasolkami. Niby chrome, umierające, cierpiące na wszystkie dolegliwości świata i pół kroku niepotrafiące zrobić, żeby się nie zasapać, a jak przyjdzie do walki o ostatnie wolne miejsce w autobusie, to po drodze stratują watahę kiboli...”

„Jakub Perchuć obudził się tego dnia wyjątkowo późno. Po wczorajszej imprezie w jakiejś podrzędnej spelunie nie czuł się najlepiej. Być może dlatego, że pod mile brzmiącą nazwą 'najlepsze piwo na wschód od stolicy' uraczono go dziwaczną cieczą smakującą jak rozwodnione kocie siki. W przekonaniu o pochodzeniu tego trunku utwierdził go później widok kilkunastu wypasionych sierściuchów, grasujących po klubowym parkingu z pytaniem 'I jak piwo? Smakowało?', wypisanym na pełnych satysfakcji pyszczkach.”

„Róża westchnęła ciężko, przyoblekła swoje oblicze w zawsze znakomicie działający na ludzi starannie wystudiowany uśmiech, zwany przez Pepe 'wyszczerzem ryby piły', i zdecydowanym krokiem przemierzyła kilka metrów dzielących ją od dziennikarki.
-Jakże mi miło! - wykrzyknęła na powitanie. - Ile to już czasu minęło od naszego poprzedniego spotkania?
-Półtora roku – powiedziała Lala, wyciągając rękę na powitanie. - I przyznam szczerze, że trochę się zdziwiłam, kiedy usłyszałam, że chce się pani ze mną znów zobaczyć.
-A czemuż to? - zdziwiła się pisarka, siadając na stołeczku i czując, że jej tyłek zamiast uformować się w siedzisku, wylał się z obu stron upiornego mebla niczym Wisła z koryta w czasie powodzi stulecia.”

Mniej więcej w połowie książki zdecydowanie zaczyna rozwijać się wątek kryminalny, akcja nabiera tempa, a my z coraz większym zaciekawieniem i wypiekami na twarzy śledzimy rozwój wydarzeń. Zastanawiamy się cóż za tajemnicze osoby zostały wprowadzone do akcji i prowadzą rozmowy dotyczące minionych zajść. Dociekamy, czy Sergiusz Prokop rzeczywiście popełnił samobójstwo, czy może jednak ktoś pomógł mu w dokonaniu żywota. Zastanawiamy się, kto jest sprawcą kolejnej śmierci i czy na tym kostucha zakończy swe żniwo.
"Lustereczko, powiedz przecie" to doskonale skonstruowany kryminał. Autor stopniowo naprowadza nas na kolejne tropy, sprawnie lawiruje naszymi odczuciami wskazując kolejnych podejrzanych, by ostatecznie doskonale domknąć opisaną historię. A epilog rozwala. ;)


Zostaje mi życzyć Wam, i sobie również, samych tak doskonałych lektur w nowym 2018 roku.