sobota, 25 marca 2017

Polscy autorzy polecają - część 4

Witajcie w kolejnej odsłonie cyklu "Polscy autorzy polecają". Dziś poznacie odpowiedzi na pytania o najlepsze książki czworga autorów. Trzech pań i jednego mężczyzny (w końcu ;) ). 
Jako pierwsza odpowiedzi na moje pytania udzieliła znana mi i bardzo lubiana przeze mnie pisarka Olga Rudnicka. Pisałam Wam już recenzje jej książek: "Fartowny pech", "Zacisze 13" i mojej ulubionej - "Natalii 5".

Olga Rudnicka

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Z przyjemnością polecę moje ukochane Natalie, czyli "Natalii 5" i następne części. Ostatnio sporym sentymentem darzę moją nową bohaterkę, Emilię Przecinek - "Granat poproszę".

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Trudno wybrać mi jedną pozycję, ale uwielbiam Stephena Kinga i Stiega Larssona, więc może zamiast jednej powieści, polecę państwu tych pisarzy, którzy nigdy mnie nie rozczarowali. No może Stieg Larsson, ale nie swoją twórczością, ale przedwczesną śmiercią.
Pani Olga niezbyt często serfuje po internecie (dużo bardziej woli spotkania bezpośrednie), ale czasem zagląda na swój fanpage tutaj i tam możecie się z nią spotkać.

Kolejna pisarka to Beata Głąb, która znana Wam jest zapewne pod pseudonimem Augusta Docher, a już wkrótce książki autorki znajdziecie pod nazwiskiem Beata Majewska. Dotąd nie miałam przyjemności czytać jej książek, ale po przeprowadzonej rozmowie wydaje się być przesympatyczną osobą i jeśli trafi się okazja, chętnie sięgnę po polecany przez nią tytuł.

Augusta Docher

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Nie mnie oceniać, która z moich powieści jest najlepsza, tym bardziej, że napisałam ich dziesięć, ale jeszcze nie wszystkie ukazały się drukiem. Uważam, że tylko moi wspaniali Czytelnicy są w stanie ocenić, która jest (będzie) najlepsza. Jedyne, co mogę zrobić, to zdradzić, z którą jestem najbardziej związana emocjonalnie. Oczywiście, z moim debiutem, czyli z pierwszą częścią Trylogii o Wędrowcach. W tę powieść dałam najwięcej z siebie, z mojego serca. Dlaczego? Bo pisałam ją, żeby uleczyć duszę. Gdy zaczęłam pisać Eperu, nie minął rok od straty, której doświadczyłam. Zmarł mój ukochany Tato, a wyrwa powstała w moim sercu nie chciała się zapełnić. Wtedy wymyśliłam Wędrowców, ludzi, którzy wracają po śmierci i znów są z nami cieleśnie, a nie tylko duchowo. Tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do pełnej obecności naszych bliskich, że gdy pozostaje nam tylko ten duchowy wymiar, cierpimy. Dlatego  właśnie powstali Wędrowcy... Ku pokrzepieniu naszych serc i żeby pokazać, że najważniejsze w naszym życiu są wiara, nadzieja i miłość.

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Jestem mamą jedenastoletniej córki i dwóch nieco starszych dżentelmenów, i gdyby ktoś spytał mnie, co mogłabym im polecić jako lekturę obowiązkową, mój wybór padłby na książkę "Milion małych kawałków" autorstwa Jamesa Frey'a. Dlaczego? Bo to powieść, która zostawia w sercu i duszy niezatarty ślad. Bo traktuje o walce z własnymi słabościami, o dążeniu, żeby stać się lepszym człowiekiem, o sile przyjaźni, a przede wszystkim o nadziei i miłości, których tak bardzo potrzebujemy, żeby żyć w pełni. To cudowna książka. Cudowna, bo dokonuje cudów w naszych głowach, zmienia nas i nie pozwala o sobie zapomnieć. Polecam serdecznie.

Panią Beatę spotkać możecie na facebookublogu na którym udostępnia swoją twórczość oraz na lubimy czytać.

Trzecią pisarką, której twórczości jeszcze nie znam i którą poprosiłam o odpowiedzi na moje pytania jest Agata Kołakowska. 

Agata Kołakowska

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Prośba o polecenie najlepszej książki własnego autorstwa jest dla mnie zawsze kłopotliwa. Każdy bowiem w książkach szuka czegoś innego i coś najlepsze dla jednej osoby, dla drugiej już wcale takie nie będzie. W tym momencie jednak poleciłabym moją najnowszą powieść: „Kolejny rozdział”. Jest to książka dość nietypowa, bo jest mieszaniną powieści obyczajowej z domieszką thrillera i sporą dawką psychologii (pogłębione portrety psychologiczne postaci są cechą rozpoznawczą mojej twórczości). Podczas lektury czytelnik także nie raz się uśmiechnie.  Wydaje mi się, że to nietypowe połączenie wypadło całkiem dobrze.
Akcja „Kolejnego rozdziału” dzieje się w branży wydawniczej. Redaktor Tarski otrzymuje e-maila zawierającego tylko jeden rozdział powieści. Historia wydaje mu się wciągająca i sprawnie napisana. Jest tylko jeden problem, dość niepokojąco przypomina jego życie. Początkowo podejrzewa Kalinę, swoją bestsellerową pisarkę. Milewska akurat cierpi na kryzys twórczy i Tarski sądzi, że autorka urządza sobie dowcipy, zamiast ten czas poświęcić na pracę. Okazuje się jednak, że i ona staje się bohaterką tajemniczej powieści w odcinkach. Bohaterowie zaczynają się niepokoić i próbują ustalić, kto bawi się ich kosztem i, co najważniejsze, kto tak wiele o nich wie.
Powieść z pewnością gwarantuje solidną dawkę emocji, ale także skłania do refleksji. Nad czym? Po odpowiedź zapraszam do lektury.

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Chciałabym polecić książkę Magdaleny Majcher „Stan nie! błogosławiony”. Powieść opowiada o młodym małżeństwie, które spodziewa się dziecka. Nie planowali jeszcze powiększenia rodziny (szczególnie Pola), ale los zadecydował za nich. Starają się oswoić z nową sytuacją, ale życie im tego nie ułatwia, gdyż podczas badań okazuje się, że istnieje ryzyko, że dziecko może urodzić się chore, że może mieć zespół Downa. Para jest wstrząśnięta. Czują się zupełnie zagubieni.
Magdalena Majcher napisała szczerą, pełną emocji historię, która dla wielu par niestety nie jest tylko fabułą książki, a prawdziwym życiem. To poruszający zapis tego, co dzieje się z ludźmi, kiedy są postawieni w takiej sytuacji. Rzecz jasna, nie będę zdradzać tego, co dzieje się z bohaterami dalej i jakie decyzje ostatecznie podejmą, ale uważam, że jest to bardzo ważne, aby podejmować takie tematy. Moim zdaniem każdy, kogo życie postawi w takich dramatycznych okolicznościach, powinien mieć prawo do decydowania w zgodzie z własnym sumieniem. Książka Magdy uczy szacunku – do każdej podjętej decyzji.

A o twórczości pani Agaty dowiecie się więcej odwiedzając jej stronę autorską lub zaglądając na facebooka.

I na koniec uwielbiany przez wielu (w tym przeze mnie) autor Alek Rogoziński. Każdą wydaną dotąd książkę pisarza przeczytałam i opisałam na blogu, i większość z nich przypadła mi do gustu. Oto linki do moich wrażeń z lektury wszystkich kolejnych publikacji: "Ukochany z piekła rodem""Morderstwo na Korfu""Jak cię zabić, kochanie" oraz najnowszej - "Do trzech razy śmierć".

Alek Rogoziński

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłby Pan czytelnikom?

Gdybym miał polecić tylko jedną książkę z tych, które napisałem, to mój wybór padłby na "Jak Cię zabić, kochanie?". Dlaczego? Bo pozostałe są częściami serii, a ta jedna jest zamkniętą całością. Poza tym mam do niej spory sentyment. I sprzedała się znakomicie, i została nominowana przez portal Lubimy Czytać do tytułu najlepszego kryminału roku,  i rozpoczęła moją współpracę z wydawnictwem Filia. Jednym słowem - dużo zmieniła w mojej, nazwijmy to, karierze. 

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłby Pan czytelnikom?

Co do książek innych autorów - postawię na Czechy. Moją ulubioną książką wszech czasów są "Przygody dobrego wojaka Szwejka" Jaroslava Haska, ale ostatnio Magdalena Witkiewicz podarowała mi w prezencie gwiazdkowym "Ostatnią arystokratkę" i "Arystokratkę w ukropie" pióra Evzena Bocka. Czytam te powieści na raty, bo mam słabe płuca i jak zaczynam się śmiać na głos, to czasem mi brakuje oddechu. Przy tych dwóch książkach grozi mi zejście z tego świata. Ale jeśli nie macie podobnych problemów, a za to poczucie humoru - to serdecznie Wam polecam te lektury!
Autora spotkać możecie tutaj, ale także na grupach kilku innych naszych polskich autorek. :)

I jak? Czy wśród książek poleconych w tej części cyklu - jakieś zaciekawiły Was szczególnie? A może są wśród nich znane Wam już tytuły? Do lektury których zachęcacie najbardziej? :)

poniedziałek, 20 marca 2017

"Już nie uciekam" - moje pierwsze spotkanie z pisarką Anną Sakowicz

Ostatnio nabrałam ochoty, by poznać twórczość autorów, których książek jeszcze nie czytałam. W ten sposób trafiłam m.in. na pozycję "Już nie uciekam" Anny Sakowicz, trzecią część cyklu Złodziejka marzeń. Poprzednich książek z tej serii nie czytałam. Czy ich nieznajomość wpłynęła w jakiś sposób na poznawaną pozycję? Jak wyglądało moje pierwsze spotkanie z lekturą tej pisarki? Zapraszam... 


Opis z okładki książki

"Joanna potrafi zaskakiwać zarówno siebie, jak i najbliższych. Jest narzeczoną Artura, iskrzy między nią a Jaromirem, w dodatku pojawia się kolejny zagadkowy mężczyzna. Pomimo wątpliwości, bohaterka zaczyna urzeczywistniać swoje marzenia. Przeprowadza się na Kociewie i podejmuje decyzję o uruchomieniu kawiarni w lokalu, z którym wiążą się pewne tajemnice. Nadal pracuje jako wolontariuszka w hospicjum dla dzieci. Pisze dla nich bajki. Wkrótce zgłasza się poważny wydawca, który chce je opublikować, ale stawia warunki...
Nowa powieść Anny Sakowicz jest historią o dojrzałej, potarganej przez życie kobiecie, która pragnie stworzyć prawdziwy dom z właściwym partnerem."

Moje wrażenia

Jestem okładkową sroką (jak rzekła kiedyś Anita z Book Reviews), więc koniecznie zacząć muszę od "ochów" i "achów" związanych z przepiękną okładką i wspaniałym wydaniem książki. To czytadełko jest prześliczne. Kobieta siedząca na tapczanie, głaszcząca małego kociaka, a na stoliku przed nimi dwie różyczki w wazonie - małej, szklanej kuli. Tutaj wszystko (każdy szczegół) - fotografia, tytuł, imię i nazwisko autorki, niesamowite polecenie - znajduje się na właściwym miejscu. Uwielbiam patrzeć na tę książkę i wspominać wydarzenia opisane w powieści. Wydawnictwo Szara Godzina w tym wypadku zasługuje na ogromne oklaski (klask, klask).
Książkę czyta się bardzo lekko i przyjemnie, styl pisania Anny Sakowicz sprawia, iż nie mamy najmniejszego problemu z wyobrażeniem sobie sytuacji, które spotykają postacie z książki. Widzimy je bardzo wyraźnie i tym łatwiej zżywamy się w z bohaterami powieści.
Od pierwszych stron ogromną sympatią obdarzyłam Joannę, jej córkę Lusię, dzieci z hospicjum (Szpilkę, Pati, Mrówkę i Arka), Piotra, Artura i Jaromira. Nade wszystko jednak pokochałam dwie Panie po osiemdziesiątce: ciocię Zosię oraz jej koleżankę Jadzię - kociewianki z krwi i kości, namiętnie czytające nekrologi. Niesamowicie przypadły mi do gustu sytuacje z ich udziałem w roli głównej oraz język, którym posługiwały się w książce starsze panie. 

"-Bździągwa jedna - powiedziała wreszcie wyraźniej. - Normalnie bździągwa!
-Rany, ciociu, co się stało? 
-A pies jej mordę zajmał - złorzeczyła, a ja nie wiedziałam, co się wydarzyło. - Patrz. - Podała mi jakiś świstek.
Przeczytałam głośno:
-Jestem wyidzona do amtu. Jadzia. - Spojrzałam na ciocię - To jakiś szyfr?
-Jaki szyfr? - zdziwiła się. - Normalnie napisane.
-Dlaczego się ciocia w takim razie złości? - Nic z tego nie rozumiałam.
-Bo ta bździągwa, zamiast na mnie czekać, to do amtu sobie polazła! W sobotę! Toż stara sklerotyczka!
-Co to jest amt?
-Urząd. - Wzruszyła ramionami. - Urząd w sobotę? Rozumiesz? Jej ten alzheimer to naprawdę do głowy uderzył. 
-Nie denerwuj się - powiedziałam, ledwo panując nad tym, by nie parsknąć śmiechem. - Zjesz z nami owsiankę?
-Jo - rzuciła. Przeszła do kuchni i ciężko usiadła na krześle. 
-O, mortadelo - jęknęła. - Te stare baby to chyba już do niczego. - Zaparz mi arbaty, co? Bo taki nerw mnie wziął, że normalnie uduszę tę Jadźkę własnymi rękoma i poślę ją do Świętego Piotra! Niech się z babą męczy".

Od początku lektury wielokrotnie uśmiechałam się, a za chwilę śmiałam w głos. Pisarka jednak nie oszczędziła mi też tematów trudnych, wywołujących smutek, melancholię i drżenie serca. Tematów ciężkich i smutnych, a jednocześnie tak bardzo ukazujących prozę życia i uświadamiających naszą przemijalność. Z całego serca pokochałam Joannę za to, co robiła dla dzieci z hospicjum, za jej miłość do nich i wrażliwość, a Annę Sakowicz pokochałam za prawdziwość, naturalność i serce, które włożyła w napisanie tego wspaniałego (teraz bardzo mi bliskiego) dzieła. 
"Już nie uciekam" jest kontynuacją serii, a jednak czytając ją nie miałam wrażenia, że coś mnie ominęło i pewnych sytuacji nie rozumiem ze względu na nieznajomość "Złodziejki marzeń" i "To się da". Bardzo plastycznie zostałam wprowadzona w sytuację bohaterów i wraz z nimi (przede wszystkim Joanną) przeżywałam ich radości i rozterki, kibicując w drodze do realizacji wyznaczonych celów. 
Jednocześnie lektura tej doskonałej książki sprawiła, że koniecznie zapragnęłam poznać wcześniejsze losy Joanny. 
Ogromny plus stanowi dla mnie fakt, iż powieść nie jest wyłącznie romansem (za którymi raczej nie przepadam), lecz opowiada historię kobiety, która swoje dotychczasowe życie pozostawia za sobą i postanawia urządzić je na nowo. Przeprowadza się do innego miasta, planuje otworzyć kawiarnię i wytrwale dąży do tego celu, wychowuje licealistkę, próbuje przeciwstawić się zaborczej matce, jest wolontariuszką w hospicjum i pisze bajki dla dzieci. Oczywiście jeden z wątków stanowi o poszukiwaniu miłości. Wątek ten jest jednak wspaniale wpleciony w treść książki, zupełnie nienachalny i prawdziwy (bez prostych: "och" i "ach", "jakiż Apollo mnie się trafił", naciąganych scen erotycznych, czy "makabrycznych katastrof"). Myślę, iż każdy czytelnik znajdzie w tej książce przynajmniej odrobinę siebie i wyciągnie istotne dla siebie wnioski. 
"Już nie uciekam" to historia o życiu i nieuchronności śmierci, o dążeniu do celów, wielokrotnie zabawna, często smutna, ale nade wszystko prawdziwa. Po przeczytaniu jednej zaledwie książki autorki z całą stanowczością twierdzę, iż grono moich ulubionych pisarek z dniem dzisiejszym powiększyło się o Annę Sakowicz. 


Za tę niesamowitą przygodę dziękuję autorce oraz wydawnictwu Szara Godzina. Z przyjemnością zapoznam się z całym dorobkiem autorki, a i książkom wydawcy z radością przyjrzę się bliżej. :))

A Wy? Poznaliście już twórczość Anny Sakowicz? Jak oceniacie jej dzieła? Czy wywarły na Was takie wrażenie jak "Już nie uciekam" na mnie? 

środa, 15 marca 2017

Walka z kupowaniem nowych tytułów trwa, czyli najnowsze stosiki. ;)

Upss... Tak. Wiem. Miałam nie kupować więcej książek ;)

Przybiegam dziś do Was pochwalić się moimi najnowszymi nabytkami książkowymi. Okazało się, że znalazłam przy tej okazji wytłumaczenie na to, iż mimo posiadania 150 nie przeczytanych tytułów na półkach – wciąż zdobywam nowe publikacje. Jakie jest moje usprawiedliwienie? 


Gdy zostanie wprowadzona jednolita cena książki i zakaz promocji nie będzie stać mnie na kupowanie nowych tytułów i zwyczajnie nie będzie się to opłacało. Zapasy, które uzbieram teraz – będą musiały mi wystarczyć. ;)
Ja już podpisałam petycję przeciw głupiej zmianie prawa. A Wy? Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście – kliknijcie w powyższy link i do dzieła.

A co przybyło na moich półkach?


1."Pracownia dobrych myśli" Magdaleny Witkiewicz
2.i "Tajemnica zamku" Krystyny Mirek to prezenty walentynkowe od męża;
3."Kobiety ciężkich obyczajów" Nataszy Sochy (recenzja tutaj) to zakup własny;
4."Drugie życie Matyldy" Magdaleny Trubowicz,
5."Odroczone nadzieje" Anety Krasińskiej
6.oraz "Szept wiatru" Sylwii Trojanowskiej (moja opinia jest tusą wynikiem skorzystania z promocji w Empiku (trzy książki upolowałam w cenie jednej).


Prezenty od autorek i Wydawnictw:
1."Chwila na miłość" od Joanny Stovrag, zdobyta również dzięki cudownej Agnieszce z Przystanku Szczęścia
2."Niedomówienia" od wspaniałej Anny Sakowicz oraz wydawnictwa Szara Godzina
3."Czarci Krąg" od mojej fantastycznej sąsiadki Iwony Banach i Szarej Godziny
4."Jagoda" Anny Kasiuk od wydawnictwa Novae Res


Trzecia część trylogii Anny Sakowicz z cyklu Złodziejka marzeń, pt. "Już nie uciekam" (moje wrażenia pojawią się tu lada dzień) od autorki i wydawnictwa Szara Godzina. Zaczynam uzależniać się od pisarki i wydawcy. :D


Zdobyte na wymianach książkowych:
1."Wszystkie kolory nieba" Krystyny Mirek
2.i "Zabić drozda" Harper Lee


A moc tych wyjątkowych zakładek trafiła do mnie dzięki ogromnie sympatycznej pisarce (której prawie wszystkie książki już przeczytałam) Anecie Krasińskiej. Na każdej z nich jest autograf autorki. Zakładeczki będą trafiały do Was jako dodatki do nagród w konkursach. :)

Które z książek znajdujące się w moich najnowszych stosikach ciekawią Was najbardziej? A może jakieś już czytaliście i możecie coś o nich powiedzieć? :)

wtorek, 14 marca 2017

"Kobiety ciężkich obyczajów" Nataszy Sochy - lektura niełatwa, choć wielce przyjemna

Po lekturze "Awarii małżeńskiej" Nataszy Sochy i Magdaleny Witkiewicz stwierdziłam, iż koniecznie muszę sięgnąć po inne książki tych autorek. Gdy dowiedziałam się, iż 1 marca 2017 pojawi się najnowsza książka Nataszy – od razu ją zamówiłam.

 
Opis z okładki książki "Kobiety ciężkich obyczajów"

"Są kobiety, dla których mężczyzna jest tylko dodatkiem. Do sukienki i do życia.
Kwiryna mieszka w barwnej, przedwojennej Warszawie, a splot nieoczekiwanych okoliczności wprowadza ją do świata ekskluzywnych prostytutek. Nie śni o księciu z bajki, szczęśliwej rodzinie ani miłości na zawsze.
Kira, jej prawnuczka, dziedziczy po prababce nie tylko różnobarwność tęczówek, ale i nonszalancję, z jaką traktuje płeć męską. Czy Kirze uda się odmienić swoje przeznaczenie, czy powtórzy błędy Kwiryny?
Kobiety ciężkich obyczajów to trzeci tom serii Matki, czyli córki. To książki o trudnych relacjach między kobietami, tajemnicach, niewypowiedzianych pretensjach, ale i o miłości, która zawsze daje kolejną szansę."

Moje wrażenia po lekturze książki

"Definicja jest sucha i prosta. Prostytucja to oddawanie własnego ciała do dyspozycji większej liczby osób i pobieranie za to wynagrodzenia finansowego. Ale to także sposób na przetrwanie i samotność".

Książka "Kobiety ciężkich obyczajów" wciągnęła mnie swą treścią od pierwszych stron. To nie jest łatwa, lekka i przyjemna lektura biorąc pod uwagę jej temat i przesłanie, a jednocześnie pisana jest takim właśnie językiem. Czyta się ją z ogromnym zaciekawieniem, a lektura przebiega bardzo szybko. Gdybym miała taką możliwość – pochłonęłabym ją pewnie w ciągu jednego dnia, przy pierwszym podejściu. Ze względu jednak na obowiązki i 3-letnią córeczkę – czytanie zajęło mi ok. trzech dni, dzięki czemu z kolei dłużej mogłam cieszyć się towarzystwem bohaterów.
Jeśli zasiądziecie do lektury zwróćcie uwagę na fakt, iż mamy tu do czynienia z czterema pokoleniami kobiet – najstarszą Kwiryną i kolejno: Konstancją, Kaliną i Kirą. Pokrótce poznajemy historię każdej z tych kobiet. Ich stosunki z własnymi matkami oraz córkami, które często nie są łatwe. Każda z nich stara się być dobrą mamą i nie popełniać błędów, które w jej życiu miały miejsce, a żadna nie wystrzega się pomyłek w wychowaniu swoich dzieci. 

"-Wiesz, może gdybyś była, kiedy cię potrzebowałam, umiałabym sobie poradzić z takimi sytuacjami. Może gdybyś wytłumaczyła mi, że zemsta nie jest żadną metodą, odpuściłabym sobie. A gdybyś jeszcze dodatkowo trochę częściej mnie chwaliła, zrezygnowałabym z jednego czy drugiego faceta. Ale najwyraźniej potrzebuję silnej dawki pochlebstw.
-Nie chciałam...
-Tak, wiem. Nie chciałaś ingerować w moje życie, więc do tego stopnia przestałaś mnie zauważać, że już w wieku pięciu lat musiałam sama za siebie decydować."


Najbardziej szczegółowo poznajemy dwie panie: Kwirynę oraz Kirę (jej prawnuczkę) – które poprzez zbieg różnych wydarzeń zaczynają trudnić się prostytucją.
Wspaniale ukazana przed i powojenna Warszawa, bieda i bogactwo, rynsztoki i światowe salony, rzeczywistość tanich dziwek i ekskluzywnych pań do towarzystwa oraz miłość, której tak naprawdę pragnie doświadczyć każdy z nas. Natasza Socha w swojej opowieści nie ocenia postępowania bohaterek. Wręcz przeciwnie. Przedstawia je nam pokazując blaski i cienie życia kobiet z połświatka, motywy kierujące paniami trudniącymi się prostytucją, czy uwodzeniem cudzych mężczyzn. Ostatecznie pokazuje również, że w życiu nic nie trwa wiecznie i za wszystko trzeba w końcu zapłacić.
"Kobiety ciężkich obyczajów" to nie tanie romansidło, czy stek przeerotyzowanych scen. To obraz kobiet, które swym postępowaniem zyskują pieniądze, dokonują odwetu za zranione uczucia, a to wszystko przedstawione jest bez zbędnego kręcenia, naciągania, kombinowania – bardzo prosto i prawdziwie.
Gdybym miała podkreślać wszystkie cytaty, które mnie w książce zainteresowały nie wystarczyłoby mi zakładek. Z kartek powieści płynie bowiem wiele mądrości. Przede wszystkim dotyczącej związków partnerskich. Dlaczego mężczyźni wpadają w szpony kochanek, czy prostytutek? Ponieważ kobiety te dają im to, czego od swoich żon już nie otrzymują. W pewnym momencie każdy dłużej trwający związek zaczyna popadać w stagnację, marazm, przechodzi mniejszy lub większy kryzys. Łatwo wówczas sprawić, iż ogień milości i pożądania w nim zagaśnie. Kochanka interesuje się życiem mężczyzny, którego zdobywa, jest czymś nowym, ciekawym w jego życiu. Nie chodzi po domu w znoszonych ubraniach i uśmiecha się promiennie, kiedy go ujrzy, czego żona już nie robi. Jednocześnie kochanka jest zagadką, osobą niezależną. Nie pyta go o każdą drobnostkę. O to, w jakim ubraniu będzie jej do twarzy, czy powinna sobie coś kupić lub wziąć udział w zajęciach, które ją ciekawią. Ona to robi. Dba o siebie i żyje też gdzieś poza życiem kochanka. Żona często przestaje polegać na sobie. Pyta męża, czy dana sukienka nie pogrubia jej nadmiernie, czy na pewno się partnerowi w niej podoba "bo jeśli nie – to można przecież ciuszek zwrócić". Często "dla dobra rodziny" rezygnuje ze swoich pragnień. Tymczasem powinna nie tylko się dostosowywać, ale i sama decydować o sobie, nie pozostawać bierną i nie polegać wyłącznie na opiniach małżonka. Mężczyźni lubią czasem zabiegać o kobietę. Ta, która podaje mu się na tacy – zaczyna nudzić. Tak naprawdę – możemy zasięgnąć z tej książki wiele rad, które wpłyną na nasz związek pozytywnie i sprawią, że ogień w nim będzie płonął wciąż na nowo, nie tracąc swojego blasku.
Ogromnie spodobał mi się jeden z cytatów z którym w zupełności się zgadzam i pragnę tu przytoczyć, a nawiązuje do wierności w związku:

"... ludzie mają jednak więcej rozumu niż zwierzęta i zdecydowanie silniejszą wolę. Jeśli zdradzają, to dlatego że są słabi, a słaby facet jest gorszy od dziury w zębie". :D

I to również słowa prostytutki. ;) Tak więc, czytajmy i uczmy się, drogie Panie. Nie zawoalowanych technik seksualnych i odpowiedniego wzdychania (choć i to czasem wskazane ;) ), ale przede wszystkim – odpowiedniego postępowania z mężczyznami, czy też umiejętności umacniania relacji w związku (jak kto woli ;) ).
Tak naprawdę nie jest to książka o prostytutkach – to książka o kobietach, czasem zabawna, innym razem poważna, dość często zaskakująca (nieraz otwierałam usta ze zdumienia), która wiele może nas nauczyć na temat życia, jeśli tylko wyciągniemy z niej odpowiednie wnioski.
Nie zrażajcie się świadomością, iż jest to trzeci tom serii, bo jest to odrębna opowieść, przy lekturze której nie trzeba znać poprzednich tytułów. Choć przyznam szczerze, że moja chęć, by po nie sięgnąć, po przeczytaniu "Kobiet ciężkich obyczajów" – zdecydowanie wzrosła.


Bardzo gorąco polecam!

Przeczytałam dopiero dwie książki Nataszy Sochy, ale obie były doskonałe. A Wy? Mieliście przyjemność zapoznać się już z opisanym tu przeze mnie tytułem? A może polecicie mi jakąś inną, szczególnie dobrą powieść tej autorki?
 

sobota, 11 marca 2017

Najciekawsze marcowe premiery książkowe - część 2

W poprzednim poście polecałam Wam najnowszą książkę Remigiusza Mroza. To teraz dla odmiany zachęcę do przeczytania książki Ove Logmansbo pt. "Prom", która ukaże się 15.03. nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego. ;)


"Prom płynący z Hirsthals w Danii zatrzymuje się na wodach przybrzeżnych Wysp Owczych. Z jednostką nie ma kontaktu, nic jednak nie wskazuje na to, by miała miejsce awaria. Czy doszło do porwania? Zamachu terrorystycznego? A może to rezultat działania szaleńca? Na pokładzie znajduje się Katrine Ellegaard, duńska policjantka, która na własną rękę stara się rozwikłać zagadkę. Wie tylko tyle, że ma przeciwko sobie godnego przeciwnika – ktoś bowiem zadbał o to, by na statku wdrożono procedury awaryjne, uniemożliwiając przemieszczanie się między pokładami. Tymczasem czekający na nią w Vestmannie Hallbjørn Olsen odkrywa, że odpowiedzi mogą znajdować się nie na promie, ale na archipelagu…"

Tego samego dnia za sprawą wydawnictwa Czwarta Strona w sprzedaży pojawi się książka Natalii Sońskiej pt. "Kropla zazdrości, morze miłości". 


"Kinga pogrąża się w rozpaczy po stracie ukochanego, zaniedbując pracę i przyjaciół. Czy otrząśnie się na czas, by nie stracić tego, co najważniejsze i co dotąd trzymało ją przy życiu? Nie jest to łatwe, bo ilekroć Kinga wyjdzie na prostą, powracają do niej koszmary…
Tymczasem Hania, przyjaciółka Kingi, staje na początku nowej drogi – niestety bardzo wyboistej. Przeszkodą w dążeniu do szczęścia okazują się liczne zobowiązania oraz chęć osiągnięcia sukcesu. Rosnąca ambicja przyćmiewa wartości, dla których jeszcze nie tak dawno Hania była w stanie poświęcić wszystko.
'Kropla zazdrości, morze miłości' to nie tylko wspaniała opowieść o miłości, lecz także o emocjach – nie zawsze tych łatwych. Bohaterki Natalii Sońskiej wiedzą, że życie wymaga od nas dużo zaangażowania i dobrej woli, by ład i harmonia mogły zagościć w nim na dobre."

W dzieciństwie uwielbiałam książki o "Mikołajku" Sempe i Goscinny'ego, dlatego, gdy zauważyłam, że grupa autorów podjęła się napisania publikacji "Mikołajek opiekuje się zwierzętami" – bardzo mnie ona zaciekawiła. Zwłaszcza, że jej wydaniem zajął się Znak. 


"Mikołajek uwielbia zwierzęta. Kotki, żaby, a nawet… dinozaury. Razem z kumplami chętnie się nimi opiekuje, szuka im domu i wymyśla zabawy. W końcu nie od dziś wiadomo, że zwierzaki to najlepsi przyjaciele dzieci!"

Kolejną premierą, której nie mogłam pominąć w tym zestawieniu i już trafiła w moje łapki (dzięki cudownej autorce i wydawnictwu, przedpremierowo, tra la la la... :D ), jest pozycja z cyklu Złodziejka marzeń pt. "Już nie uciekam" Anny Sakowicz. A oficjalnie wychodzi ona na świat spod skrzydeł wydawnictwa Szara Godzina również 15.03. 


"Joanna potrafi zaskakiwać zarówno siebie, jak i najbliższych. Jest narzeczoną Artura, iskrzy między nią a Jaromirem, w dodatku pojawia się kolejny zagadkowy mężczyzna. Pomimo wątpliwości, bohaterka zaczyna urzeczywistniać swoje marzenia. Przeprowadza się na Kociewie i podejmuje decyzję o uruchomieniu kawiarni w lokalu, z którym wiążą się pewne tajemnice. Nadal pracuje jako wolontariuszka w hospicjum dla dzieci. Pisze dla nich bajki. Wkrótce zgłasza się poważny wydawca, który chce je opublikować, ale stawia warunki... Nowa powieść Anny Sakowicz jest historią o dojrzałej, potarganej przez życie kobiecie, która pragnie stworzyć prawdziwy dom z właściwym partnerem. Już nie uciekam zamyka trylogię kociewską ( Złodziejka marzeń, To się da!)."

29.03. za sprawą wydawnictwa Zwierciadło pojawi się na rynku książka Ałbeny Grabowskiej pt. "Czas odzyskany", kończąca cykl "Alicja w krainie czasów". Cieszę się z tego ogromnie, gdyż książka (za sprawą wydawnictwa i wspaniałej autorki) u mnie ma się również pojawić. :D


"Trzecia, ostatnia już część opowieści o obdarzonej niezwykłym darem kobiecie. Dzięki odprawionym niegdyś przez matkę czarom, Alicja żyje tak, jak nie żył jeszcze żaden człowiek...
Jest rok 1942, Paryż znajduje się pod nazistowską okupacją. Alicja, jako agentka Luna pracuje dla aliantów. Jednym z jej zadań jest zdobycie wzorów nowej broni chemicznej, nad którą pracuje znany austriacki fizyk Ludvig Bernstorff. Alicja podejrzewa, że Ludvig nie jest tym, za kogo się podaje, robi jednak wszystko, by wykonać zadanie. Rodzące się pomiędzy nią a naukowcem uczucie naraża Alicję na ogromne niebezpieczeństwo. Jest śledzona przez gestapo a własna agencja podejrzewa ją o zdradę. Prawdziwym cudem Alicji udaje się opuścić Paryż i zamieszkać z córką w Szwajcarii. Jednak po ponad dwudziestu latach od wojennych wydarzeń Alicja musi zmierzyć się z demonami przeszłości…"

"Zielarnia nad Sekwaną" (ostatnia część cyklu jak pies z kotem) Liliany Fabisińskiej, która pojawi się w księgarniach dzięki wydawnictwu Filia 29 marca to lektura na którą zacieram łapki, gdyż pierwszą część serii już przeczytałam i ogromnie mi się spodobała, a druga czeka w kolejce i sięgnę po nią w najbliższym wolnym czasie.  


"A gdyby tak na twoim biurku pojawił się nagle bilet do Paryża w klasie biznes i opłacona rezerwacja pokoju z widokiem na Sekwanę?
Nina i Natalia nie zamierzają nigdzie lecieć.
Nina ma na głowie firmę, rozrastającą się znacznie szybciej niż planowała, i rodzinną awanturę, która może na zawsze rozdzielić nierozłączne dotąd siostrzyczki Drop.
Natalia, zamiast cieszyć się emeryturą, musi zmierzyć się z niespodziewaną sławą i wybrać między dwoma mężczyznami, energicznie starającymi się o jej rękę.
Bilet do Paryża, dostarczony nieoczekiwanie w różowej kopercie bez nazwiska nadawcy, uruchamia lawinę zdarzeń. Nina trafia do paryskiego więzienia, a nagranie wideo wskazuje ją bez cienia wątpliwości jako bezwzględną morderczynię. Natalia rusza jej na pomoc... i trafia w sam środek historii, o której od pięćdziesięciu lat bardzo stara się zapomnieć.
Rozpoczyna się szalona podróż przez Hel, Warszawę, oba brzegi Sekwany, małą wyspę z wielką historią i pewne ciche (do czasu!) uzdrowisko. A wszystko to w towarzystwie najbardziej niedobranych przyjaciółek na świecie, wśród smaków i aromatów francuskich dań, o których istnieniu nie ma pojęcia większość Francuzów…"

Nie mogło obejść się oczywiście w tym zestawieniu bez najnowszej powieści Gabrieli Gargaś pt. "Taka jak Ty", która, wiem na pewno, zdobędzie moje serce. Premiera książki będzie miała miejsce również 29 marca, i także za sprawą wydawnictwa Filia. 


"Karolina i Mariona przyjaźniły się od dziecka. Wśród bloków z wielkiej płyty huśtały się 'od dechy do dechy', wisiały na trzepaku głową w dół i zwierzały się sobie z pierwszych zauroczeń.
Gdy weszły w dorosłość, ich przyjaźń trwała, a one wiedziały o sobie wszystko.
Mariona jako pierwsza wyszła za mąż i urodziła dwóch chłopców. Dom, praca i mąż stały się jej całym światem. Bywały chwile, gdy zawiedziona spoglądała na swoje życie, w którym brakowało spontaniczności.
Wtedy za sprawą koleżanki swojego syna poznała Bartka, ojca dziewczynki. Między dwojgiem dorosłych zaczęło rodzić się uczucie.
Karolina zwlekała z założeniem rodziny. Zdeklarowana singielka, chłonęła życie i korzystała z jego uroków. W końcu spotkała Michała, mężczyznę swojego życia. Jednak nie wszystko potoczyło się tak, jak oboje chcieli. Karolina urodziła chorego synka. Jej świat się rozpadł i miała żal do losu, że to nieszczęście padło właśnie na nich. Bardzo kochała rodzinę, a mimo to bywały chwile, że chciała krzyczeć i zostawić wszystko za sobą.
Dzięki wsparciu przyjaciółki z czasem nauczyła się żyć w cieniu nieuleczalnej choroby dziecka. Niezmiennie obwiniała siebie o stan synka, nie zdając sobie sprawy, że podczas porodu popełniono kardynalny błąd.
Położna odbierająca poród, Stefania, już do końca swoich dni będzie żyła w ogromnym poczuciu winy.
Gabriela Gargaś napisała powieść o zwyczajnych kobietach, takich jak ty. O ich codziennych zmaganiach, zwątpieniu i rozterkach. Jednak przede wszystkim książka ta niesie nadzieję, podtrzymuje na duchu i obiecuje lepsze jutro.
Z każdej sytuacji jest wyjście, po każdej nocy przychodzi dzień, a na każdą łzę przypada jeden uśmiech."

I jak podobają Wam się wybrane przeze mnie premiery książkowe? Czekacie na którąś z nich? A może macie jakiś swój inny, obowiązkowy typ? :) 

środa, 8 marca 2017

Najciekawsze marcowe premiery książkowe - część 1

Marzec rozpanoszył się na dobre i stał się kolejnym miesiącem tego roku, który raczy nas morzem wspaniałych premier książkowych. Tak wiele publikacji mnie zainteresowało, iż nie jestem nawet w stanie pokazać Wam ich wszystkich. Wybrałam tylko te, które najbardziej chciałabym zdobyć, a mimo to – informację dotyczącą premier muszę podzielić na dwie części. Zapraszam do pierwszej z nich. :)

1 marca za sprawą wydawnictwa Pascal na rynku pojawiła się książka Nataszy Sochy pt. "Kobiety ciężkich obyczajów". Ja już tę książkę nabyłam i muszę Wam powiedzieć, że jest to naprawdę przepyszna lektura. 


"Są kobiety, dla których mężczyzna jest tylko dodatkiem. Do sukienki i do życia. Kwiryna mieszka w barwnej, przedwojennej Warszawie, a splot nieoczekiwanych okoliczności wprowadza ją do świata ekskluzywnych prostytutek. Nie śni o księciu z bajki, szczęśliwej rodzinie ani miłości na zawsze.
Kira, jej prawnuczka, dziedziczy po prababce nie tylko różnobarwność tęczówek, ale i nonszalancję, z jaką traktuje płeć męską. Czy Kirze uda się odmienić swoje przeznaczenie, czy powtórzy błędy Kwiryny?
Kobiety ciężkich obyczajów to trzeci tom serii Matki, czyli córki. Książki o trudnych relacjach między kobietami, tajemnicach, niewypowiedzianych pretensjach, ale i o miłości, która zawsze daje kolejną szansę."

8 marca ukaże się drugi tom powieści Joanny Jax z serii Otchłań nienawiści pt. "Zemsta i przebaczenie", który wyjdzie spod skrzydeł wydawnictwa Videograf. Jeszcze nie znam prozy autorki, ale brzmi bardzo ciekawie, więc już nabyłam ebook pierwszej części.

 
"Drugi tom opowieści o losach czwórki bohaterów Narodzin gniewu. Apogeum II wojny światowej. Ludzie próbują odnaleźć się w świecie, w którym rządzi nazistowski terror, a życie ludzkie wydaję się kruche i niepewne. Czy w czasach zagłady uda się ocalić miłość i przyjaźń? Jak wiele można poświęcić i jak daleko trzeba przesunąć granice moralności, by walczyć z wrogiem? Akcje sabotażu, operacje wywiadowcze, brutalna działalność Gestapo, zdrajcy i szmalcownicy, brawurowe ucieczki, a w tym wszystkim pojedynczy człowiek ze swoimi namiętnościami, wątpliwościami i słabościami, gdzie nic nie jest czarno-białe i oczywiste."

Kusi mnie też książka (kolejnej nieznanej mi jeszcze autorki), która zostanie wydana nakładem Prószyński i S-ka. A mowa tu o tomiku "Odnajdę cię" Anny Karpińskiej.


"Dwie kobiety, jedna decyzja i historia, która poruszy serce każdej czytelniczki.
Dagmara po śmierci matki otrzymuje w spadku nie tylko prowadzoną przez nią przez wiele lat Księgarnię pod Flisakiem, ale również list, z którego dowiaduje się, że została adoptowana. Po rozwodzie postanawia wraz z dziećmi przeprowadzić się do rodzinnego Torunia i przejąć księgarnię. Tylko jak zrealizować marzenia w nowym życiu, gdy dopada nas stare?
Znana pisarka Bożena Zawistowska jako młoda dziewczyna zdecydowała się na krok, który wywarł wpływ na jej przyszłość. Mimo wieloletnich starań nigdy nie została biologiczną matką, więc wraz z mężem podjęła brzemienną w skutkach decyzję o adopcji dwóch sióstr. Po latach dowiaduje się, że jest chora…
„Odnajdę Cię” to pierwszy tom nowego cyklu „Księgarnia pod Flisakiem”. Drugi tom, „Zostań ze mną”, już w przygotowaniu!"

Sama nie mogę uwierzyć, że książka "Chłopiec w pasiastej piżamie" leży u mnie na półce i wciąż czeka na przeczytanie, choć wiem, że lektura ogromnie mi się spodoba. Niemniej jednak John Boyne wraz z wydawnictwem Replika kuszą kolejną powieścią, którą ogromnie chciałabym przeczytać. Chodzi o powieść "Chłopiec na szczycie góry".


"Gdy mały Pierrot zostaje sierotą, musi opuścić swój dom w Paryżu i rozpocząć nowe życie ze swoją ciotką Beatrix - służącą w zamożnej austriackiej rodzinie. Jest rok 1935, a II wojna światowa zbliża się wielkimi krokami. Miejsce, do którego trafia chłopiec nie jest zwykłym domem, bowiem jest to Berghof, rezydencja Adolfa Hitlera.
Pierrot szybko zostaje wzięty pod skrzydła Hitlera i wrzucony w coraz bardziej niebezpieczny nowy świat: świat terroru, tajemnic i zdrady, z którego nigdy nie będzie w stanie uciec…"

A już 15 marca nakładem wydawnictwa Czwarta Strona ukaże się na półkach księgarskich kontynuacja mojej ulubionej serii (serii z Chyłką) autorstwa Remigiusza Mroza (czy jak kto woli Ove Logmansbo ;) ), pt. "Inwigilacja".


"Chłopak, który zaginął kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie, odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Posługuje się innym imieniem i nazwiskiem, i mimo, że rodzice rozpoznają w nim syna, on sam utrzymuje, że nie ma z zaginionym nic wspólnego.
Sytuację komplikuje fakt, że po przejściu na islam i powrocie do Polski mężczyzna znalazł się na celowniku służb. Gdy pojawiają się zarzuty, że przygotowuje zamach terrorystyczny, zwraca się o pomoc do prawniczki, która niegdyś zasłynęła obroną pewnego Roma.
Joanna Chyłka niechętnie podejmuje się sprawy. Słynie bowiem nie tylko z ciętego języka, ale także z niechęci do obcych. W dodatku nie jest przekonana, czy jej nowy klient w istocie nie planuje zamachu…"

Tego samego dnia, 15 marca, wydawnictwo Burda Książki odda w nasze ręce "Córeczkę" Kathryn Croft, której okładka i opis bardzo zachęcają do lektury.

 
"Osiemnaście lat temu porwano ci córkę. A dziś do ciebie wróciła.
Osiemnaście lat temu nieznany sprawca uprowadził Helenę, sześciomiesięczną córkę Simone Porter. Simone i jej mąż Matt powoli otrząsnęli się po tej tragedii, lecz ból po stracie córki nigdy ich nie opuścił.
Pewnego dnia do Simone zgłasza się młoda kobieta imieniem Grace, twierdząc, że wie coś o jej zaginionym dziecku. Tylko kim jest Grace – i czy Simone może jej ufać?
Grace znika tak szybko, jak się pojawiła, a Simone rzuca się na poszukiwania swojej córki i kobiety, która być może zna miejsce jej pobytu.
W pogoni za prawdą zapędzi się na niebezpieczny grunt. Straciła córkę. Czy straci życie, próbując ją odnaleźć? Wciągający, mroczny thriller psychologiczny."

Jak podobają się Wam moje propozycje? Planujecie nabyć którąś z tych książek? A może jakieś inne ciekawe nowości, które pojawią się (lub już się pojawiły) w pierwszej połowie miesiąca – Wy mi polecicie? Druga część wybranych przeze mnie premier pojawi się na blogu wkrótce. :)

wtorek, 7 marca 2017

"Mąż potrzebny na już" Małgorzaty Falkowsiej w cyklu Polecone przez autorkę

Po książkę (a właściwie PDF) "Mąż potrzebny na już" sięgnęłam po tym, jak jej fantastyczna autorka Małgosia Falkowska odpowiedziała na moje pytania o najlepsze książki i przeprowadziłyśmy krótką rozmowę. Czy lektura mi się podobała? Zapraszam!


Opis (pochodzący ze strony wydawcy)

"Lekka komedia z nutą romantyzmu, opowieść o sześciu przyjaciółkach z dzieciństwa, które mimo różnych zawodów i zainteresowań wspierają się w ważnych momentach życia. 28-letnie singielki, dzielące swoje sekrety od czasów podstawówki, kłócą się o wszystko, ale postanawiają kibicować Bernadecie w realizacji ambitnego planu. Coroczna zabawa w postanowienia noworoczne staje się dla niej początkiem trudnej drogi w poszukiwaniu męża. Jej perypetie ukazują, jak ciężko w XXI wieku znaleźć idealnego kandydata, mimo wielu możliwości, jakie daje nam świat. Bernadeta w każdym napotkanym mężczyźnie widzi przyszłego męża, ale kolejne związki przynoszą rozczarowania."
Moje wrażenia

Jak tylko zajrzałam do wstępu książki – wykazałam zachwyt nad krótkim przedstawieniem bohaterek. W końcu jest to aż sześć dziewczyn i początkowo łatwo byłoby się pogubić o której aktualnie jest mowa. ;)
Dziewczyny poznajemy podczas Sylwestra, którego rokrocznie spędzają razem, bez osób towarzyszących. Upijają się wówczas i podejmują postanowienia, które zamierzają w nowym roku zrealizować. Ta z nich, która wykaże się największą kreatywnością i spełni swoje plany – wygrywa po tysiąc złotych od każdej z koleżanek. Razem 5 tysięcy złotych – niezły zastrzyk gotówki. ;) Jakie były postanowienia dziewczyn na 2015 rok? Otóż... Marietta zapragnęła zostać dyrektorem projektowym, Monika – zapisać się na kurs prawa jazdy, Baśka – wyprowadzić się od rodziców, Zośka – obronić tytuł magistra, a Berka – wyjść za mąż. I tu zaczyna się zabawa, bo to właśnie losy Berki mamy niesamowitą przyjemność śledzić w trakcie lektury książki.
Początkowo trudno było mi polubić bohaterki. W niektórych sytuacjach były tak głupie, że obawiałam się, czy jestem w stanie to znieść. Nie mogłam pogodzić się z faktem, że mają one po 28 lat i wykazują się aż taką infantylnością. Kiedy jednak przyjęłam, że jest to zabieg zastosowany specjalnie, bo książka to w końcu komedia i główne postacie mogą wykazywać się zupełnym brakiem rozumu, i "wrzuciłam na luz", zaczęłam bawić się dużo lepiej. Co więcej – pod koniec lektury pokochałam te durne babsztyle i nie chciałam się z nimi rozstawać. :D Od początku natomiast całym sercem pokochałam babcię Berki oraz babcię Karola (jej współlokatora).
Wiele radości sprawiły mi poszukiwania męża przez Bernadettę, i choć jej przyszłego małżonka wytypowałam prawidłowo (co okazało się tym łatwiejsze, im więcej treści książki pochłonęłam), doskonale bawiłam się podczas jej kolejnych randek.

"Po wczorajszej randce wiedziałam, że zna się na treningu lepiej niż większość tych nadmuchanych facetów. Kiedy jedliśmy muffiny i piliśmy sok, on z pasją opowiadał o ćwiczeniach, mistrzostwach Polski w kulturystyce, w których brał już udział dwukrotnie. Ja, zafascynowana patrzyłam na niego. Nie rozumiałam połowy rzeczy z tego, co mówił, ale wiedziałam, że się dotrzemy."

Faceci, z którymi przyszło jej się umówić – niejednokrotnie byli przekomiczni. Dodatkowo poznałam wiele miejsc, w których można próbować "wyrwać" towarzysza przyszłego życia. Kibicowanie podczas meczy piłki nożnej, siatkówki, uczęszczanie na siłownię, do szkoły tańca, szybkie randki, swatki – to tylko niektóre ze sposobów na "złapanie" męża, o jakich wspomniano w publikacji.
Podczas lektury myślałam, że kiedy Berka znajdzie swojego życiowego partnera – książka się zakończy. Tymczasem spotkała mnie miła niespodzianka, bo potencjalny mąż znalazł się już w jej połowie, a druga część publikacji okazała się równie przyjemna i zabawna. Podczas czytania uśmiechałam się, niekiedy chichotałam, a innym razem wręcz śmiałam w głos.
Myślałam, że Małgorzata Falkowska nie jest w stanie już niczym mnie zaskoczyć, że lektura do końca pozostanie przyjemnym, radosnym czasoumilaczem. Tymczasem czytając zakończenie książki kilkakrotnie szczerze się wzruszyłam. Do lektury tego dnia zasiadałam w smutnym nastroju. Gdy zakończyłam czytanie byłam rozbawiona, zadowolona i pozytywnie nastawiona do kolejnych życiowych wyzwań. A skoro sprawdziłam działanie "Męża potrzebnego na już" na sobie z całą pewnością mogę stwierdzić, iż książka powinna być przepisywana zamiast farmaceutyków jako kapitalny lek antydepresyjny. :D
Wyznam Wam, że już wzięłam się za lekturę kolejnej części i bawię się przy niej doskonale. Obawiam się tylko momentu, gdy dojdę do zakończenia. Co będzie dalej? Jak żyć bez tej dawki wspaniałego humoru i bez tych szalonych dziewczyn? ;)


Lekturę gorąco polecam! :)

A Wy? Czytaliście już książki tej autorki? Jak Wam się podobały? Napiszcie mi też, jakie publikacje Was wprawiły w dobry nastrój i przepisalibyście w ramach recepty na szarobure dni.

niedziela, 5 marca 2017

Polscy autorzy polecają - część 3

Przyszedł już czas na trzecią odsłonę cyklu „Polscy autorzy polecają”
W pierwszej części mogliście przeczytać wypowiedzi: Liliany Fabisińskiej, Agnieszki Walczak – Chojeckiej, Małgorzaty Kalicińskiej oraz Anety Krasińskiej. Jeśli macie ochotę przeczytać ten wpis zajrzyjcie tutajW drugiej części wypowiedziały się: Magdalena Trubowicz, Ałbena Grabowska, Magdalena Majcher i Magdalena Witkiewicz. Jeśli ciekawi Was jakie książki polecają te autorki zapraszam tu

Przypominam, iż autorzy, którzy są chętni wziąć udział w projekcie mogą zgłosić się pisząc na adres:
lub na fanpage

Warunek jest tylko jeden – przynajmniej dwie wydane książki. 

Dzisiejszy wpis zacznę od odpowiedzi pisarki, której książkę „Jutra może nie być” wprost uwielbiam (recenzja tutaj)a drugą - „W plątaninie uczuć” uznałam za doskonałą lekturę dla młodych kobiet, wkraczających w dorosłe życie (recenzja).

Gabriela Gargaś

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Trudno mi polecić jedną z moich książek. Każdej poświęciłam mnóstwo czasu i energii. Każdą starałam się napisać jak umiałam najlepiej. Ile ludzi tyle opinii, gustów czytelniczych. Mam ogromny sentyment do książki „W plątaninie uczuć” i mojej najnowszej: „Taka jak Ty”.

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Mam kilka ulubionych książek. Dwie moje ukochane (cóż na jedną trudno mi się zdecydować) „Mały książę” i „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa.

Jeśli chcecie odwiedzić autorkę możecie zajrzeć tutaj i tu.

Z kolejną autorką poznałam się właśnie dzięki akcji „Polscy autorzy polecają”. Przeczytałam rekomendowaną przez pisarkę książkę „Szept wiatru” i zrecenzowałam ją tutaj.

Sylwia Trojanowska

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Uwierzcie mi, mówienie o własnych powieściach wcale nie jest takie łatwe, a co dopiero polecanie ich. Jednak… Najbardziej emocjonalnie związana jestem z „Szeptem wiatru”. To moja najświeższa powieść, którą i stylowo, i tematycznie odbieram jako najbardziej „swoją”. Funduję w niej bohaterom huśtawkę emocjonalną, rzucam im kłody pod nogi, ale jednocześnie poprzez nich pokazuję, że nawet z najtrudniejszych sytuacji można wybrnąć, jeśli się czegoś naprawdę chce. Jest to historia poruszająca ważkie problemy społeczne, napisana w lekkim stylu, nie pozbawionym żartobliwego tonu. „Szept wiatru” mojego autorstwa serdecznie polecam wszystkim Czytelnikom, ceniącym powieści obyczajowe, w których poszukiwanie szczęścia i miłości jest tematem wiodącym i w których nic nie jest pewne aż do samego końca.

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Miałam taki okres w swoim życiu, kiedy czytałam tylko biografie, szczególnie te, które dotyczyły silnych kobiet. Z pasją zanurzałam się w opowieściach o Marii Skłodowskiej – Curie, o Wandzie Rutkiewicz. Pewnego dnia w moje ręce wpadła „Maria i Magdalena” Magdaleny Samozwaniec i… przepadłam. Tę dwutomową powieść przeczytałam dwa razy, pasjonując się życiem artystycznej bohemy z pierwszej, jakże burzliwej połowy XX wieku. Magdalena Samozwaniec, posługując się barwnym, żartobliwym, a nawet ciętym językiem zabrała mnie do Kossakówki, pokazała mi zwyczaje swojej jakże ciekawej rodziny oraz nietuzinkowych bywalców ich domu. To powieść, przez którą się płynie, którą się czuje w całym ciele i o której się myśli, kiedy się ją skończy. Serdecznie polecam „Marię i Magdalenę” osobom, które chciałyby bliżej poznać rodzinę Kossaków i cenią powieści obyczajowe, napisane w lekkim, ciekawym i żartobliwym stylu. 

Sylwię Trojanowską odwiedzić możecie: na stronie oficjalnej autorkifacebooku i instagramie.

Recenzję książki kolejnej (ostatniej już dziś) doskonałej autorki również mieliście okazję przeczytać na blogu, a mowa tu o książce "Z twojej winy" (moje wrażenia tutaj).

Krystyna Śmigielska

Jaką swoją książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Powieść jest specyficzną spowiedzią autora, odkrywającą fragmenty duszy, wygrzebującą drzemiące w nas obawy, mroczne, skrzętnie skrywane strony jestestwa. Wybranie ukochanej, tej jedynej, kiedy wszystkie jedenaście dopraszają się uwagi, to wyzwanie ponad siły, tym bardziej, że przecież jest jeszcze ta nieskończona, najmłodsza więc potrzebująca ciągłych pieszczot i pochwał.
Wznosząc się ponad przyziemne, egoistyczne, małostkowe spojrzenie na własną twórczość, z czystym sumieniem mogę polecić czytelnikom lekturę „Kochanka pani Grawerskiej” – powieści sensacyjnej, politycznej, obyczajowej, z dyskretnie nakreślonym wątkiem lirycznym.
To książka „dla niego” i „dla niej”. Współczesna, aktualna do bólu, przepełniona tragiczno-komicznymi postaciami, ukazująca strach i bezsilność w zmaganiu się z rzeczywistością ale dająca również nadzieję na przełamanie fatum, wyzwolenie pozytywnego efektu motyla.

Jaką dowolną inną książkę najbardziej poleciłaby Pani czytelnikom?

Na bezludną wyspę nie zabrałabym żadnej książki. Nie z głupiej pychy i wiary, że sama potrafię wymyślić niekończącą się opowieść lecz z braku dyscypliny w podejmowaniu decyzji. Nie potrafiłabym wybrać „najpiękniejszej”. Opatrzności dziękuję za hojność i obdarowanie ludzkości wieloma świetnymi, znakomicie napisanymi powieściami. Mogłabym ciurkiem wymieniać tytuły, autorów, tych poznanych przeze mnie niedawno i tych, których nie jestem w stanie zapomnieć pomimo upływu lat. Często myślę o dalszych, nieznanych nam, niezapisanych losach powieściowych bohaterów. Soames Forsyte – bohater „Sagi rodu Forsyte'ów” nadal pozostaje w moim sercu, stanowiąc inspiracje, niedościgniony wzór. Ale nie tylko on i nie tylko Galsworthy…
Obiecałam jednak polecić, więc polecam”.

Specjalnie polecenia Pani Krysi zostawiłam na koniec. Dlaczego? Ponieważ oprócz nich napisała ona słowa, którymi chciałabym podsumować nasze dzisiejsze spotkanie.

Czytajmy, lecz nie na akord, byle więcej, byle szybciej, byle jak... Rozkoszujmy się, przeżywajmy z bohaterami ich traumy i sukcesy a po odłożeniu książki starajmy się przez krótki czas żyć razem z nimi. Czytajmy powieści znakomicie skomponowane, wyróżniające się wspaniałym stylem, literackim kunsztem. Wszystkiego nie zdążymy przeczytać… dlatego dokonujmy trafnych wyborów. Szkoda czasu na źle napisane książki, a tych obecnie jest wiele. I pamiętajmy – nie sama historia jest ważna. Najważniejszy jest sposób jej przedstawienia, obcowanie z niezwykłością postaci, klimat i wywołane w nas emocje. Ćwiczmy własne umysły! Czytajmy, bo dzięki temu staniemy się młodzi, zdrowi i bogaci.”

Panią Krystynę odwiedzić możecie tutaj.

I jak wrażenia po przeczytaniu dzisiejszego wpisu? Znacie książki którejś z pisarek odpowiadających dziś na moje pytania? A może czytaliście jakieś z tych, które zostały nam zarekomendowane? Nie tylko mnie ciekawią dziś Wasze odpowiedzi. ;)